Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Nieporozumienie stulecia
Matteo Salvini – kulisy sukcesu
Na Słowenii zaczyna się nowy kryzys migracyjny?
Kanclerz Kramp-Karrenbauer? Nie tak szybko
„Allah Akbar. Wojna i pokój w Iraku” – Witold Repetowicz [Recenzja]
Fidesz i europejska centroprawica na rozdrożu
Nowa szansa dla Macedonii

Reklama

Strefa wiedzy

Północna Normandia - czyli rzeka, miasto, klasztor

20 wrzesień 2007
A A A

“Douce France”: Słodka Francja. To hasło, choć wymyślone dawno temu, wciąż jest aktualne. Wprawdzie pośród egzotycznych miejsc, zachwalanych przez biura podróży, Francja wydaje się bardzo bliska, a w porównaniu z takimi choćby Indiami, wrecz oklepana. Jednak nic bardziej błędnego, bo przecież kraj ten jest nadal tak samo piękny, jak niedgyś. Może zachwycić i zadziwić każdego gościa. Nie chodzi tu tylko o nagradzany ochami i achami podziwu Paryż. Warto oczywiście go zobaczyć, ale nie wolno myśleć, że po spacerze Polami Elizejskimi widzieliśmy już wszystko. Francuska prowincja to, moim skromnym zdaniem, prawdziwe oblicze tego kraju, co więcej, mniej oblegane przez turystów. Życie tu toczy się innym, spokojniejszym rytmem.

Image
Saint Martin de Bosherville

Mając to wszystko na uwadze i chcąc na chwilę urwać się z tłocznego Paryża, postanowiłem namówić przyjaciela na wyjazd do Północnej Normandii. Udało się i wypad odbyliśmy w kwietniu 2007 r. Zdecydowaliśmy się pojechać na rowerach, aby w pełni nacieszyć się nieśpiesznym rytmem prowincji. Podczas podróży pokonaliśmy około 300 km: od Paryża, przez Rouen i Hawr do Caen. Otarliśmy sobie przy okazji tyłki i zobaczyliśmy wiele pięknych miejsc. Szczerze polecamy taką wycieczkę wszystkim, którzy lubią się trochę wysilić fizycznie i mają ochotę na poznanie Francji od podszewki.

Image
Kościół Saint Maclou w Rouen
 

Chciałbym tutaj podzielić się wrażeniami z tej podróży. Zdecydowałem się na przedstawienie jedynie kilku ciekawszych elementów wyprawy, opisanych pod trzema podtytułami : rzeka, miasto i klasztor. Wydają mi się one charakterystyczne dla tego regionu. Krótkim opisom towarzyszą zdjęcia, zrobione podczas wyprawy.


Rzeka: La Seine

Image
Wjazd na Pont de Normandie
 Droga z Paryża do Hawru przez Rouen ciągnie się wzdluż Sekwany. Rzeka powoli meandruje, płynąc do Kanału La Manche. Wokół niej rozciąga się dolina z białych wapiennych skał, przerywana czasami malowniczym małym miasteczkiem, takim jak Meulan czy Giverny, w którym swoj ogród miał impresjonista Monet.

Gdzieś po dwóch trzecich drogi do Rouen nad rzeką wyrastają ruiny potężnego zamku, Château Gaillard, górującego nad miasteczkiem Les Andelys. Zamek został wybudowany w ekspresowym tempie w latach 1196-1198 na rozkaz Ryszarda Lwie Serce, który wówczas władał Normandią. Korzystano z najnowszych osiągnięć sztuki fortyfikacyjnej, wykorzystując m.in. doswiadczenia z krucjat. Forteca na skale strzegła koryta rzeki i drogi z Paryża do Rouen. Francuski król Filip August przystąpił do oblężenia zamku w 1203 i zdobył go w 1204, co otworzyło mu drogę do późniejszego podboju całej Normandii. Zamek odzyskał swoje znaczenie podczas wojny stuletniej i został rozebrany dopiero za Henryka IV i kardynała Richelieu (XVI i XVII w.).

Nad dosyć szeroką w dolnym biegu Sekwaną francuscy inżynierowie przerzucili parę mostów, których widok robi duże wrażenie. Największym z nich jest Pont de Normandie, niedaleko Hawru, przy którym Most Swiętokrzyski to ubogi krewny. W momencie oddania do użytku, w 1995 r. był to największy most tego typu na świecie. Obecnie ustąpił miejsca mostowi w Tatara w Japonii. Przejazd rowerem przez tego giganta dostarcza mocnych przeżyć. 

Image
Centrum Rouen
  


Miasto : Rouen i Hawr 

Rouen jest bogate w zabytki, a niedaleki Hawr, przeciwnie, mocno ucierpiał w czasie drugiej wojny światowej. Oba miasta są związane z Sekwaną, Rouen jako port rzeczny położony między Paryżem a Kanałem, Hawr jako port Atlantycki. Miasta te kontrastują ze sobą, przede wszystkim z powodu odmiennej architektury. Mimo to, w obu można znaleźć ciekawe rzeczy.

Image
Katedra w Rouen
  

Rouen ma przeszłość zamożnego kupieckiego miasta. Ma też piękne zabytki: katedrę, którą malował wspomniany już Monet, stare centrum i perłę późnego gotyku: kościół Saint Maclou. W centrum znajduje się wiele muzeów, sklepów, kawiarenek, najwięcej wokół Placu Joanny d’Arc, która właśnie w tym miejscu spłonęła na stosie 30 maja 1431 r.  

Image
Ratusz w Hawrze
Hawr lata świetności przeżył w drugiej połowie XIX w. kiedy to stąd odpływały statki do Ameryki. Historyczne centrum miasta zostało niemal całkowicie zniszczone w 1944 r. przez alianckie bombardowania towarzyszące zajmowaniu Francji po lądowaniu w Normandii. Powojenną odbudowę powierzono Augustowi Perret, który był jednym z pionierów użycia betonu w budownictwie miejskim. Można powiedzieć, że Perret dał pełen upust swoim gustom. Hawr ma szare i brzydkie centrum, całe z betonu. Co ciekawe, taka architektura przywodzi na myśl podobne, równie udane, rozwiązania powojenne w Polsce.


Klasztor: Jumièges i Saint Martin de Boscherville

 

Image
Jumieges-widok ogólny

Północna Normandia od średniowiecza byla regionem licznych klasztorów, często bardzo dużych i bogatych. Opactwa rozwijały się aż do rewolucji francuskiej, kiedy to wielu zabrano ziemie i w całości lub częściowo zburzono. Mimo tych spustoszeń i postępującego ześwieczczenia Francji, życie zakonne wciąż jest tu obecne, a obok działających wspólnot można znaleźć ruiny dawnych opactw. Najbardziej spektakularne pozostałości to zdecydowanie opactwo Jumièges. Założone w X w., było największym opactwem Normandii. Zostało obebrane mnichom podczas rewolucji i zamienione w kamieniołom. Następnie ruiny zakupiła zamożna rodzina przemysłowców i, zgodnie z duchem obowiązującej wówczas mody na średniowiecze, zamieniła na malownicze muzeum. Przebywający tutaj Wiktor Hugo nazwał Jumièges “najpiękniejszymi ruinami Francji”.

Image
Jumieges-wieża kościoła
 

Mimo swojej wielkości, ruiny Jumièges zrobiły na mnie mniejsze wrażenie niż pozostałości opactwa w niedalekim Saint Martin de Boscherville. Chociaż tutaj rownież nawałnica rewolucji dała się we znaki, zachował się kościół klasztorny z X w., służący dziś za kościół parafialny. Miejscu dodają uroku odtworzone niedawno przyklasztorne ogrody w stylu francuskim, z których roztacza się piękny widok na okolicę, taki jak na zdjęciu otwierającym artykuł.