Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Bezpieczeństwo Tomasz Otłowski: Afganistan A.D. 2008 - misja NATO na rozdrożu

Tomasz Otłowski: Afganistan A.D. 2008 - misja NATO na rozdrożu

27 sierpień 2008
A A A

 

 Active Image

Dramat, który rozegrał się na drodze w prowincji Ghazni, wywołał szok i zdziwienie w polskich mediach. Zaskoczenie jest jednak jak najbardziej niesłuszne, bowiem sytuacja operacyjna i strategiczna w Afganistanie ulega systematycznie pogorszeniu już od wielu miesięcy.

Śmierć trzech żołnierzy Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie, poległych w dniu 20 sierpnia br., ponownie zwróciła uwagę naszej opinii publicznej na misję Sił Zbrojnych RP w tym odległym zakątku świata. Dramat, który rozegrał się na drodze w prowincji Ghazni, wywołał szok i zdziwienie w polskich mediach, skupionych od pewnego czasu wyłącznie na konflikcie gruzińsko-rosyjskim i kwestii amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Zaskoczenie jest jednak jak najbardziej niesłuszne, bowiem sytuacja operacyjna i strategiczna w Afganistanie ulega systematycznie pogorszeniu już od wielu miesięcy.

Zarys aktualnej sytuacji w Afganistanie

W styczniu br. Fundacja „Amicus Europae” opublikowała analizę (1), w której przedstawiono zasadnicze operacyjne i strategiczne uwarunkowania ówczesnej sytuacji w Afganistanie wraz z perspektywami jej rozwoju w najbliższej przyszłości. W opracowaniu tym wskazano m.in., że Sojusz Północnoatlantycki – ponoszący dziś faktycznie pełną i wyłączną odpowiedzialność polityczną oraz militarną za powodzenie kampanii afgańskiej – nie będzie w stanie odnieść operacyjnego i strategicznego sukcesu w Afganistanie bez znaczącego zintensyfikowania wysiłku wojskowego przez swych członków. Chodzi tu przy tym nie tylko o zwiększenie ogólnej liczby żołnierzy ISAF w Afganistanie (obecnie – ok. 53 tys.), ale też o zmianę podejścia wielu kluczowych Aliantów do ich roli i zadań w misji ISAF. (2) W styczniowej analizie Fundacji Amicus Europae przewidywano również, że Talibowie i rosnąca w siłę Al-Kaida podejmą w Afganistanie w okresie wiosenno-letnim intensywne działania bojowe przeciwko siłom rządowym i ISAF, unikając jednocześnie powtórzenia błędów operacyjnych z roku 2006 i 2007. (3)

Dziś widać już, że prognozy te w pełni się sprawdziły. Zwłaszcza sierpień br. przyniósł dramatyczną eskalację ataków i zamachów na siły koalicji afgańskiej – według ocen dowództwa ISAF, obecna „agresywność” Talibów i Al-Kaidy nie ma sobie równej w całej kilkuletniej historii zaangażowania NATO w Afganistanie. (4) Tylko w ciągu trzech dni – pomiędzy 18 a 21 sierpnia br. – siły ISAF straciły aż szesnastu poległych żołnierzy (dziesięciu Francuzów, trzech Polaków i trzech Kanadyjczyków).(5) W ujęciu tygodniowym, to największe tempo strat bojowych sił międzynarodowych w Afganistanie od początku operacji ISAF. (6)

Zmianie uległa także taktyka sił antykoalicyjnych: o ile w poprzednich latach Talibowie dążyli za wszelką cenę do przejęcia i utrzymania kontroli nad danym terytorium, jako atrybutu własnej siły i skuteczności, (7) to obecnie preferują działania typowo partyzanckie (atakowanie z zasadzki i szybki odskok, podkładanie przydrożnych bomb-pułapek itp.) oraz terrorystyczne (w tym zwłaszcza zamachy samobójcze). (8) Taktyka taka stosowana jest od kilku lat w Iraku przez tamtejsze zbrojne podziemie, gdzie okazała się niezwykle skuteczną i jako taka przeniesiona została w ub. roku do Afganistanu. Działania prowadzone na „modłę iracką” zaczynają obecnie dominować w operacjach afgańskich sił antyrządowych. Szczególnie często stosowana jest przy tym „ulubiona” taktyka Al-Kaidy: kombinowane operacje partyzancko-terrorystyczne, gdzie w ramach jednej akcji bojowej łączy się elementy typowo terrorystyczne (zamach samobójczy) z klasycznymi metodami partyzanckimi. (9) Nie zmienia to przy tym faktu, że ogólny wzrost skuteczności i liczebności struktur Talibów i Al-Kaidy i tak przekłada się na zwiększenie odsetka terytorium Afganistanu kontrolowanego niepodzielnie przez opozycję wobec władz w Kabulu. (10)

Liczba ataków i zamachów w okresie styczeń-lipiec 2008 roku wzrosła, w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, o ponad 50%, podobnie jak liczba ofiar (zarówno wśród cywilów, jak i żołnierzy koalicji, wliczając w to afgańskie siły bezpieczeństwa). (11) Ten wzrost tempa działań operacyjnych sił talibskich, wraz z zauważalną poprawą stanu ich wyszkolenia i sprawności bojowej, są najlepszymi dowodami na ogólne umocnienie ruchu oporu w Afganistanie. Proces ten, sygnalizowany już wcześniej w styczniu tego roku, nie tylko nie został zahamowany przez działania sił międzynarodowych i polityczne wysiłki społeczności międzynarodowej, lecz przeciwnie – ulega przyspieszeniu. (12)

Umożliwia to Talibom przenoszenie wysiłku zbrojnego z peryferiów kraju do regionów centralnych, w tym zwłaszcza prowincji stołecznej oraz samego Kabulu. Spektakularne ataki sił antyrządowych przeprowadzone na ulicach afgańskiej stolicy – szczególnie zamach na prezydenta Hamida Karzaja w kwietniu br. podczas obchodów święta państwowego – oprócz rzeczywistego wymiaru operacyjno-militarnego mają także równie ważny (o ile wręcz nie ważniejszy) wymiar propagandowy i psychologiczny. Dzięki temu umacnia się w światowej opinii publicznej przekonanie, że wojna w Afganistanie „jest nie do wygrania”. Wskazuje się przy tym, że choć w szczytowym momencie swej interwencji w tym kraju Sowieci dysponowali kontyngentem w sile ok. 120 tys. żołnierzy, absolutnie przy tym nie związanych żadnymi restrykcyjnymi ROE, to i tak zmuszeni zostali po dziesięciu latach do wycofania się.(13)

{mospagebreak} 

Sprawdziły się także wcześniejsze obawy, że wzrost aktywności bojowej Talibów i wynikające stąd pogorszenie ogólnych kondycji bezpieczeństwa wewnętrznego w Afganistanie wpłyną negatywnie na poziom międzynarodowej pomocy humanitarnej i zakres programów modernizacyjnych i odbudowy dla tego kraju. (14) To z kolei w coraz wyraźniejszy sposób przekłada się na spadek poparcia społeczeństwa afgańskiego nie tylko dla sił międzynarodowych, ale przede wszystkim dla rządu prezydenta Hamida Karzaja.

Potwierdziły się także scenariusze dotyczące negatywnego wpływu sytuacji w sąsiednim Pakistanie na wydarzenia w Afganistanie. Chaos polityczny, jaki panuje od kilkunastu miesięcy w Pakistanie, sprzyja umacnianiu pozycji Talibów na faktycznie bezpańskim pograniczu afgańsko-pakistańskim. (15) Oprócz wzmacniania swej pozycji względem władz w Kabulu, Talibowie coraz intensywniej dążą również do uzyskania silnej pozycji w samym Pakistanie. Jednym ze środków stosowanych w tym celu jest intensyfikacja zamachów terrorystycznych, wymierzonych w aktualny reżim w Islamabadzie. Kampanii terroru Talibów i Al-Kaidy w Pakistanie nie przerwała nawet decyzja prezydenta Perveza Musharaffa o rezygnacji z zajmowanego stanowiska. (16) Co więcej, należy się obawiać, że odejście Musharaffa – polityka w istocie umiarkowanego i skłonnego do współpracy z Zachodem – może doprowadzić do gwałtownego wzrostu siły Talibów i Al-Kaidy w całym regionie Azji Południowej. (17)

Perspektywy

Należy zakładać, że w najbliższej przyszłości (horyzont czasowy kilku miesięcy) nie ma szans na ustabilizowanie sytuacji w Afganistanie, o ile nie zaistnieją radykalne zmiany w polityce państw NATO.

Co gorsza, postępująca destabilizacja Pakistanu może tylko zwiększać aktywność Talibów w Afganistanie, sprzyjając intensyfikacji ich działań bojowych zwłaszcza we wschodnich i centralnych regionach tego kraju. Dziś wyraźnie widać, jak bardzo mści się zachowawcza polityka liderów państw członkowskich Sojuszu, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, w kwestii podjęcia decyzji o uderzeniu – nawet jednostronnym (a więc bez akceptacji/udziału Islamabadu) – na schronienia i bazy Talibów oraz Al-Kaidy po pakistańskiej stronie granicy. Krok taki, choć obarczony poważnym ryzykiem krótkotrwałej destabilizacji sytuacji w Pakistanie i w regionie, miałby jednak duże szanse na choćby czasowe zmniejszenie aktywności zbrojnego podziemia w Afganistanie, co mogłoby pozwolić siłom międzynarodowym i organizacjom pomocowym na „złapanie drugiego oddechu”. Teraz, w świetle ostatnich wydarzeń w Pakistanie, sytuacja w Afganistanie może już tylko się pogarszać, a ew. podjęcie przez ISAF działań zbrojnych po pakistańskiej stronie granicy mieć będzie o wiele bardziej negatywne następstwa, niż jeszcze kilka miesięcy temu. Na sytuację operacyjną i strategiczną sił ISAF w Afganistanie w najbliższych miesiącach będą mieć istotny wpływ także inne aspekty, pozornie odległe od konfliktu afgańskiego. Wśród nich należy wymienić zwłaszcza postępujące gwałtownie ochłodzenie relacji między USA i NATO a Rosją na tle wojny w Gruzji oraz rozwój sytuacji wokół Iranu.

Ten pierwszy aspekt, zwłaszcza wobec ogłoszonej niedawno decyzji Moskwy o zawieszeniu współpracy z Sojuszem Północnoatlantyckim,(18) może przełożyć się na pojawienie się pewnych utrudnień logistycznych dla utrzymywania sprawności i gotowości bojowej sił ISAF w Afganistanie. (19) Zaostrzająca się rywalizacja geopolityczna Rosji z Zachodem – oznaczająca faktyczny koniec niemal 20-letniego okresu zbliżenia między USA i jego sojusznikami a Moskwą, będącego jednak raczej swoistym detente, a nie nową jakością – może przynieść także o wiele dalej idące skutki, niż tylko utrudnienia logistyczne dla ISAF. Powrót do otwartego traktowania NATO w kategoriach geopolitycznego rywala może bowiem oznaczać, że Rosji nie będzie już dłużej zależeć na ustabilizowaniu Afganistanu, uznawanego przez Moskwę za część tradycyjnej rosyjskiej strefy wpływów. W takiej sytuacji, z perspektywy Rosji bardziej korzystne stanie się długotrwałe „uwiązanie” NATO w Afganistanie w celu wyczerpania zasobów politycznych, ekonomicznych i militarnych Sojuszu, niż ustabilizowanie sytuacji w pobliżu swych południowych granic. Istnieje poważne ryzyko, że ostateczne przyjęcie przez Rosję zimnowojennej percepcji rzeczywistości międzynarodowej zmieni operację NATO w Afganistanie w jedną z osławionych „proxy wars” – konfliktów toczonych pośrednio przez mocarstwa na peryferiach ich stref wpływów.

Z kolei kwestia sytuacji wokół Iranu, w tym zwłaszcza dążenie Waszyngtonu do nałożenia na ten kraj kolejnych sankcji ONZ w związku z nieprzestrzeganiem przez Teheran żądań społeczności międzynarodowej odnośnie irańskiego programu nuklearnego, może mieć bezpośredni wpływ na zwiększenie aktywności antykoalicyjnej w Afganistanie. (20) W tym kontekście należy się zwłaszcza obawiać, że do Afganistanu dotrą osławione przydrożne „bomby kumulacyjne”, siejące w Iraku postrach wśród sił koalicji. (21) Stabilizacji Afganistanu nie będzie też sprzyjać zauważalne w ostatnich miesiącach ogólne umocnienie globalnego ruchu radykałów islamskich, odnoszących się w swej działalności i ideologii do Al-Kaidy Osamy bin Ladena. Wzrost aktywności islamistów, odnotowywany nie tylko w najbliższym sąsiedztwie Afganistanu (Pakistan, Indie, chińska prowincja Xinjiang), ale też w Afryce Północnej (Algieria) czy na Bliskim Wschodzie (Liban, Irak, Jemen) dowodzi, że islamski terroryzm przeżywa dziś kolejny okres prosperity. Talibowie i grupy Al-Kaidy w Afganistanie (a także w Pakistanie) mogą tym samym liczyć na zwiększenie napływu ochotników, funduszy i środków materiałowych, niezbędnych dla dalszego prowadzenia wojny.

Podsumowanie i wnioski

Państwa NATO stają obecnie przed poważnym wyzwaniem: jak zapobiec dalszemu pogorszeniu sytuacji w Afganistanie, którego bezpośrednim efektem mogłaby być kompromitująca porażka Sojuszu i wystawienie na szwank jego reputacji?

Jak wskazano pół roku temu, w pierwszym rzędzie niezbędne jest znaczące zwiększenie liczebności sił alianckich w Afganistanie. Znaczące, to znaczy pozwalające nie tylko na prowadzenie działań defensywnych, ale przede wszystkim na podjęcie efektywnych operacji ofensywnych, także – o ile zajdzie taka konieczność – na terytorium Pakistanu. Strategia czasowego wzmocnienia kontyngentu (the surge), zastosowana przez Amerykanów w Iraku na przełomie lat 2006 i 2007, pozwoliła na relatywnie szybkie zdławienie partyzantki w najważniejszych punktach tego kraju (w tym w stolicy). Połączona z wciągnięciem do głównego nurtu politycznego części dotychczasowych sunnickich ugrupowań opozycyjnych – dała efekty w postaci zmniejszenia skali przemocy w Iraku.(22) Oczywiście, sytuacja w Iraku w roku 2006 znacznie różniła się od dzisiejszej sytuacji w Afganistanie; zasadniczym elementem umożliwiającym sukces operacji surge w Iraku była relatywnie dobra kondycja i duża liczebność irackiej armii i sił bezpieczeństwa. W Afganistanie większość działań, mających na celu „złamanie kręgosłupa” sił antyrządowych, musiałaby być podjęta przez ISAF i USA.

{mospagebreak} 

Obniżenie tempa działań operacyjnych sił antykoalicyjnych w Afganistanie jest niezbędne również dla zapobieżenia katastrofie humanitarnej, która może zaistnieć już w perspektywie dwóch – trzech miesięcy, wraz z nastaniem zimy. Katastrofa taka, umiejętnie wykorzystana propagandowo i medialnie przez Talibów, stanowiłaby w zasadzie przypieczętowanie ostatecznej klęski Zachodu w walce o „serca i umysły” Afgańczyków.

Efektywność działania ISAF w Afganistanie znacznie poprawiłoby także odejście od restrykcyjnych ROE, stosowanych przez wiele kontyngentów narodowych. W chwili obecnej główny ciężar operacji o ofensywnym charakterze spoczywa na barkach Amerykanów, Kanadyjczyków, Brytyjczyków, Holendrów i Polaków. Sytuacja taka nie może trwać jednak w nieskończoność – stawką jest bowiem wiarygodność i skuteczność NATO, a więc w istocie jego przyszłość.

Skuteczność działania sił międzynarodowych w Afganistanie z pewnością zwiększyłoby powołanie jednego wspólnego, centralnego dowództwa sojuszniczego. Docelowo, dowództwu temu mogłyby też podlegać rządowe siły afgańskie. Powołanie takiej struktury sztabowej zniwelowałoby obecne zawirowania (a często wręcz chaos), panujące pomiędzy ISAF, amerykańskimi dowództwami w ramach operacji „Enduring Freedom”, a armią afgańską. (23)

Sojusznicy wciąż nie wypracowali spójnej strategii swej misji w Afganistanie. Kluczową jest tu odpowiedź na pytanie o polityczno-strategiczny cel operacji afgańskiej i określenie warunków, wyznaczających jego osiągnięcie. Czy celem tym jest całkowite militarne rozbicie Talibów i ustabilizowanie sytuacji w kraju, czy też „jedynie” maksymalne osłabienie ich ruchu i ewentualne podjęcie z nimi negocjacji z pozycji siły, w celu wypracowania jakiegoś kompromisowego rozwiązania politycznego? Doniesienia sprzed kilku miesięcy sugerują, że przynajmniej część Sojuszników skłaniała się ku temu drugiemu rozwiązaniu; w podobnym kierunku zdawały się iść działania władz w Kabulu. (24)

W tym miejscu warto jednak zwrócić uwagę, że strategia różnicowania ruchu Talibów na „złych” i „dobrych” oraz poszukiwanie wśród ich liderów osób umiarkowanych, skłonnych do kompromisu, było od ponad roku podstawą polityki władz w Islamabadzie wobec ugrupowań talibskich. (25) Obecne wydarzenia w Pakistanie sugerują, że strategia ta zakończyła się jednak całkowitym fiaskiem. Co więcej, ideologiczne i polityczne założenia Talibów, blisko powiązanych z centralą „starej” Al-Kaidy (Osama bin Laden i jego najbliżsi współpracownicy), wskazują, że ruch ten nie będzie zapewne skłonny do wchodzenia w jakiekolwiek układy i kompromisy z NATO czy USA. Zachód postrzegany jest przez radykalnych islamistów jako śmiertelny wróg, nie tylko w kategoriach politycznych (co jeszcze dawałoby jakieś szanse na porozumienie), ale wręcz w kategoriach religijnych (teologicznych) i ideologiczno-filozoficznych. Taka optyka skutecznie wyklucza szanse na jakiekolwiek polityczne kompromisy. (26)

Rekomendacje dla Polski


Władze RP muszą jak najpilniej wdrożyć szeroko zakrojoną kampanię informacyjną, wyjaśniającą społeczeństwu strategiczne i geopolityczne przyczyny polskiej obecności wojskowej w Afganistanie. Obecny całkowity brak takiej kampanii może przyczynić się, w perspektywie nieuchronnych strat osobowych PKW-Afganistan, do załamania się poparcia społecznego dla misji afgańskiej, tak jak to miało miejsce w przypadku operacji w Iraku. Jednym z ważniejszych elementów takiej kampanii powinno być precyzyjne wyjaśnienie opinii publicznej faktycznego charakteru polskiej misji w Afganistanie, z wyraźnym zaznaczeniem, że nasza obecność w ISAF ma stricte bojowy wymiar, nie zaś stabilizacyjny czy szkoleniowy. Wydaje się, zwłaszcza po sprawie Nanghar Khel, że do polskiego społeczeństwa docierają w tej materii sprzeczne sygnały.(27)

Należy przygotowywać opinię publiczną w Polsce na dalsze ofiary wśród żołnierzy polskich służących w Afganistanie. Bazując na doświadczeniach z pierwszych dwóch lat (2003-2004) operacji w Iraku oraz uwzględniając aktualny rozwój sytuacji w Afganistanie, można przypuszczać, że średni poziom strat sił PKW może w najbliższych miesiącach sięgać 1-2 zabitych na miesiąc.

Niezbędne jest dalsze zwiększanie liczebności ciężkiego sprzętu bojowego na wyposażeniu PKW, w tym zwłaszcza „Rosomaków” i śmigłowców uderzeniowych. Należy jednak mieć na uwadze, że w ew. przypadku masowego zastosowania przez Talibów „bomb kumulacyjnych”, posiadane przez polskich żołnierzy pojazdy pancerne nie spełnią pokładanych w nich nadziei. Konieczne jest także doposażenie oddziałów PKW w uzbrojenie zwiększające defensywny potencjał bojowy naszych baz. Ostatnie doniesienia z Afganistanu wskazują bowiem, że Talibowie coraz częściej podejmują bezpośrednie ataki na bazy i umocnione punkty oporu sił koalicyjnych.

Przypisy 

(1) Tomasz Otłowski „Operacja NATO w Afganistanie: na drodze do klęski?”, „Biuletyn OPINIE” nr 2/2008, Fundacja Amicus Europae, styczeń 2008 roku.

(2) Obecnie wiele kontyngentów narodowych państw NATO, pomimo obiektywnie dużej siły bojowej (mierzonej liczbą żołnierzy i sprzętu), ma faktycznie związane ręce przez niezwykle restrykcyjne ROE.

(3) Podczas swej pierwszej dużej ofensywy letniej w roku 2006 Talibowie preferowali operowanie w dużych, zwartych grupach bojowych, wrażliwych na działania alianckiego lotnictwa. Straty, poniesione przez Talibów w wyniku stosowania przez nich takiej taktyki, ocenia się na 2-3 tysiące zabitych bojowników. (za: „Operation Enduring Freedom” w: GlobalSecurity.org).

(4) Alastair Leithead “Taliban grow more brazen”, “BBC News”, 20 sierpnia 2008 roku.

5) Konwój francuski wpadł w zasadzkę w dniu 18 sierpnia br. w stołecznej prowincji Kabul, ok. 50 km od afgańskiej stolicy („Taleban kill 10 french troops in Afghanistan”, Reuters, 19 sierpnia 2008 roku). Z kolei w dniu 20 sierpnia br. (a więc tego samego dnia, co Polacy zabici w Ghazni) trzej żołnierze Kanadyjscy polegli w wybuchu miny pod ich pojazdem podczas patrolu w prowincji Kandahar na południu Afganistanu („Six dead in fresh Afghan attack”, BBC News, 21 sierpnia 2008 roku).

(6) GlobalSecurity.org

(7) T. Otłowski, op. cit.;

(8) Alastair Leithead, op. cit.;

(9) Taktyka ta najczęściej stosowana jest do atakowania „twardych” celów, takich jak bazy czy konwoje sił ISAF lub ANA. W działaniach tego typu zamachowcy-samobójcy z reguły mają za zadanie „utorować” drogę głównym siłom atakującym, przełamując obronę przeciwnika. Tak stało się np. w dniu 19 sierpnia br. podczas ataku Talibów na bazę sił USA Camp Salerno w prowincji Khost, gdzie kilku samobójców zdołało sforsować i zniszczyć zewnętrzny perymetr obrony bazy (umocnień), umożliwiając pozostałym napastnikom nawiązanie walki ogniowej z Amerykanami (za „Serwis PAP”, 19 sierpnia 2008 roku).

(10) Michael Scheuer “Al-Qaeda’s Military Chief in Afghanistan Views the Ongoing Insurgency with Optimism”, “The Jamestown Foundation’s Terrorism Focus”, 29 lipca 2008 roku.

(11) „Deadly attacks in Afghanistan in August”, Reuters, 21 sierpnia 2008 roku. Źródło to podaje, że tylko w lipcu br. w Afganistanie zginęło 260 cywili.

(12) Eben Kaplan, Greg Bruno „The Taliban in Afghanistan”, Council on Foreign Relations, 2 lipca 2008 roku. Patrz także: Michael Scheuer, op. cit. To ostatnie źródło podaje też – powołując się na informacje samej Al-Kaidy, że pierwsza połowa bieżącego roku przyniosła zwiększenie napływu w szeregi organizacji bin Ladena ochotników-muzułmanów z państw innych niż arabskie. Chodzi tu zapewne głównie o Pakistańczyków, Ujgurów i Czeczenów, którzy od dłuższego czasu dominują wśród zagranicznego zaciągu Al-Kaidy spoza krajów arabskich.

(13) Wręcz przeciwnie, siły sowieckie w Afganistanie z zasady stosowały odpowiedzialność zbiorową względem ludności cywilnej oraz taktykę „spalonej ziemi” (za: Anthony Hyman „Afghanistan Under Soviet Domination, 1964-81”, “St. Martinís Press”, New York, 1982 rok; a także: Milton Bearden “Afghanistan, Graveyard of Empires", “Foreign Affairs”, listopad - grudzień 2001 roku).

(14) Szczególnie niepokojący w tym aspekcie jest wzrost liczby ataków na pracowników organizacji humanitarnych, operujących w Afganistanie. W okresie styczeń – sierpień br. zginęło już 23 pracowników takich organizacji, podczas gdy w całym 2007 roku śmierć w Afganistanie poniosło 15 osób pracujących dla zagranicznych NGOs (za: „Terrorists Kill Western Aid Workers in Afghanistan”, serwis internetowy „Associated Press”, 13 sierpnia 2008 roku).

(15) Więcej o regionalnej roli Pakistanu i jego wpływie na sytuację strategiczną w całej Azji Południowej w: Dominik Jankowski „Pakistan – destabilizator czy nadzieja regionu?”, „Biuletyn OPINIE” Nr 4/2008 Fundacji Amicus Europae, kwiecień 2008 roku.

(16) Bill Roggio “Taliban suicide bombers kill 70 Pakistanis outside a munitions factory”, “The Long War Journal”, 21 sierpnia 2008 roku.

(17) Rick Francona “Uncertainty rises after Musharraf’s departure”, “Middle East Perspectives, 21 sierpnia 2008 roku.

(18) „Serwis PAP”, 21 sierpnia 2008 roku.

(19) Od 2002 roku NATO korzysta z powietrznych korytarzy transportowych nad Rosją dla transportu zaopatrzenia do Afganistanu, wykorzystuje też kilka portów lotniczych położonych w Azji Centralnej dla przeładunku swych towarów.

(20) Iran od kilku lat intensywnie wspiera afgańskich szyitów, żyjących w zachodnich regionach kraju, w ich walce z władzami w Kabulu i siłami międzynarodowymi. Jest to część szerszej strategii Teheranu, mającej na celu uwiązanie USA (T. Otłowski op. cit.)

(21) Broń tego typu (ang.: EFP - Explosively Formed Projectile) została opracowana przez Irańczyków i w latach 80-tych ub. wieku trafiła do libańskiego Hezbollahu, gdzie przeszła test bojowy i została znacznie zmodyfikowana. Ok. roku 2004 zaczęli się nią posługiwać proirańscy szyici w Iraku (głównie Armia Mahdiego Muktady al-Sadra); obecnie w Iraku wykorzystują ją niemal wszystkie ugrupowania zbrojnego podziemia, w tym Al-Kaida i sunniccy rebelianci.

(22) Więcej w: Tomasz Otłowski „Polska a Irak. Co dalej z polską misją w Iraku?”, „Biuletyn OPINIE” Fundacji Amicus Europae, grudzień 2007 roku.

(23) Rick Francona „American troops in Afghanistan deserve a better command structure”, “Middle East Perspectives”, 19 sierpnia 2008 roku.

(24) „London’s ‘new’ Taliban strategy”, Stratfor”, 12 grudnia 2007 roku

(25) Sadia Suleiman “Empowering ‘Soft’ Taliban Over ‘Hard’ Taliban - Pakistan’s Counter-Terrorism Strategy”, “The Jamestown Foundation’s Terrorism Monitor”, Vol. 6 Issue 15, 25 lipca 2008 roku.

(26) Wojskowy lider Al-Kaidy w Afganistanie, Mustafa Abu-al-Jazidi (alias Szejk Said) podkreśla wyraźnie we wspomnianym wyżej wywiadzie, że walka z USA i jego sojusznikami będzie prowadzona w Afganistanie tak długo, jak długo trwać będzie okupacja tego kraju. Nawet jednak wypędzenie sił międzynarodowych z Afganistanu nie zakończy konfliktu, głównym celem Al-Kaidy i sprzymierzonych z nią ruchów jest bowiem zniszczenie Ameryki jako „orędownika syjonizmu i lidera krzyżowców” (Michael Scheuer, op. cit.).

(27) Więcej na ten temat w: Artur Bilski „Albo paradujemy, albo zabijamy”, „Gazeta Wyborcza”, 31 lipca 2008 roku.