Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Bliski Wschód w ogniu WikiLeaks

09 grudzień 2010
A A A
ZACHÓD

WikiLeaks zagrożeniem i niebezpieczeństwo z Teheranu – Clinton

Hilary Clinton, amerykańska sekretarz stanu, skomentowała aferę WikiLeaks dopiero po trzech dniach od publikacji pierwszych dokumentów. Było to jej pierwsze wystąpienie od publikacji korespondencji dyplomatycznej Stanów Zjednoczonych. Podczas konferencji prasowej potępiła nielegalne ujawnianie tajnych dokumentów. Sekretarz stanu powiedziała, że wyciek zagraża bezpieczeństwu narodowemu i może negatywnie wpłynąć na współpracę z innymi państwami.

Niezwykle interesujący jest wątek bliskowschodni afery. Zagrożenie ze strony Iranu niepokoi nie tylko Stany Zjednoczone i państwa zachodnie, ale co ważniejsze państwa regionu. “Nie jest zaskoczeniem, że Iran jest punktem poważnych obaw, nie tylko dla Stanów Zjednoczonych”, mówiła Clinton. Obawy związane ze charakterem irańskiego programu atomowego są „uzasadnione i szeroko podzielane”. Amerykański Departament Stanu właśnie dlatego nałożył sankcję na Republikę Islamską. „Nacisk na Teheran będzie kontynuowany, aby zapobiec pozyskania dostępu do broni atomowej przez Irańczyków”, mogliśmy usłyszeć na poniedziałkowej konferencji.

Clinton odniosła się również do wpływu jaki afera może mieć na relację z innymi państwami. Jest ona pewna, że stosunki dwustronne wytrzymają tą próbę.

Stany Zjednoczone powinny zmusić do zamrożenia rozbudowy osiedli – Niemcy

Dwa tygodnie przed decyzją izraelskiego rządu (listopad 2009) o wstrzymani rozbudowy osiedli na Zachodni Brzegu Niemcy domagały się od Stanów Zjednoczonych wywarcia nacisku, który doprowadziłby do takiej decyzji. Niemcy proponowały, aby Waszyngton wycofał swoje weto przeciwko Raportow Goldstona (dotyczył operacji Płynny Ołów) w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.

Korespondencja dyplomatyczna mówi, że relacje pomiędzy kanclerze Merkel i premierem Netanjahu były napięte, a głównym powodem była właśnie rozbudowa osiedli izraelskich . Planowana wcześniej wizyta Netanjahu w Niemczech została prawie odwołana z powodu sprzeczki pomiędzy Christophem Heusgenem, doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego Niemiec i jego izraelskim odpowiednikiem Uzim Aradem. Arad chciał, aby kwestia osiedli nie została poruszona podczas wizyty Netanjahu – w innym wypadku zagroził, że zostanie ona odwołana.

Według amerykańskiej dyplomacji – niemieckie stanowisko w sprawie osiedli było bardziej stanowcze niż amerykańskiej.


IZRAEL

Nie zaszkodziły Izraelowi – Barak

Minister obrony Ehud Barak powiedział po publikacji korespondencji dyplomatycznej USA, że materiały WikiLeaks nie zaszkodziły Izraelowi, ale dokumenty te zmienią „twarz światowej dyplomacji”. „Dyplomacja wygląda już dzisiaj inaczej. Dyplomaci w każdym zakątku świata będą o wiele bardziej ostrożni podczas rozmów, nie tylko z Amerykanami”, mówił minister.

Ocenia on, że w wypadku Izraela publikacja WikiLeaks nie przyniosła zbyt wielu zniszczeń. Nie ma nic kontrowersyjnego – pomiędzy notatkami dyplomatycznymi a rozmowami wewnątrz gabinetu nie ma większej rozbieżności, tak uważa Barak.

Według Baraka, pomimo tego, że większość informacji jest tajemnicą poliszynela, to można w dokumentach znaleźć wiele ciekawych rzeczy. Jest to wgląd na świat dyplomacji od kuchni. Minister uważa, że istotne jest, że cały świat arabski patrzy z obawą na irański program nuklearny.

Netanjahu – korzystny obraz Izraela

Premier Netanjahu powiedział, że obraz wyłaniający się z amerykańskich dokumentów jest korzystny dla Izraela. Kraje arabskie uważają, że największym zagrożeniem w regionie wcale nie jest Izrael – lecz Iran. Izraelski rząd podziela ten punkt widzenia. Netanjahu na jednej z konferencji prasowych po przecieku powiedział – „Coraz więcej państw, rządów i przywódców na Bliskim Wschodzie i w różnych miejscach na świecie rozumie, że to [irański program atomowy-red.] jest fundamentalnym zagrożeniem”.

Netanjahu uważa, że na drodze do pokoju stoi rozdźwięk pomiędzy tym co mówią i tym co robią bliskowschodni politycy. Arabscy przywódcy uważający, za największe zagrożenie Iran i jednocześnie mówiący, że tym zagrożeniem jest Izrael, nie pomogą w sfinalizowaniu procesu pokojowego. „Jeżeli politycy zaczną rozmawiać otwarcie, o czym przez długi czas rozmawiali za zamkniętymi drzwiami, możemy dokonać przełomu na drodze do pokoju”.

Wymiana ziemi i plan ekonomiczny – Netanjahu

Ciekawa jest depesza z lutego 2009 roku. Została ona sporządzona po spotkaniu premiera Netanjahu z amerykańskim senatorem Bejnamiem Carin, zaledwie dwa tygodnie po wyborach do izraelskiego Knesetu. Netanjahu powidział, że nie ma ochoty rządzić terytoriami palestyńskimi. Chciałby pozbyć się kontroli nad tymi terytoriami i jednocześnie zagwarantować bezpieczeństwo Izraela przed palestyńskimi atakami rakietowymi.

Netanjahu poparł koncepcję tzw. wymiany ziemi pomiędzy Izraelem a Palestyńczykami. Zakłada ona zmianę linii zawieszenia broni z 1949 roku, która jest de facto granicą pomiędzy Izraelem a terytoriami palestyńskimi. Tereny przygraniczne zamieszkiwane przez Żydów miały by trafić do Izraela – jednocześnie tereny izraelskie zamieszkane przez Palestyńczyków miały by wejść w skład przyszłego państwa palestyńskiego.

Premier, podczas tego spotkania, przedstawił Amerykanom założenia tzw. ekonomicznego planu dla pokoju. Polegać ma on na szybkiej rozbudowie silnej i niezależnej infrastruktury na Zachodnim Brzegu, która spowoduje znaczące zwiększenie poziomu życia Palestyńczyków jeszcze przed następnymi wyborami. Przedstawiciele Palestyńskiej Władzy Narodowej mieli odrzucić propozycję spotkania dotyczącą tego planu.

Płynny Ołów i niepopularny Obama – Ehud Barak

Notatka z czerwca 2009 roku dotycząca spotkania ministra obrony Ehuda Baraka z delegacją amerykańskiego Kongresu mówi o konsultacjach Izraela z Fatahem i Kairem. Odbyły się one przed izraelską operacją Płynny Ołów w Strefie Gazy. Izraelska dyplomacja chciała przekonać Palestyńczyków i Egipcjan do przejęcia kontroli nad rządzoną przez Hamas Gazą po izraelskim zwycięstwie. Już wcześniej pojawiały się doniesienia o konsultacjach - nieoficjalnie mówiono, że konsultacje się odbywały – wszystkie zainteresowane strony jednak temu solidarnie zaprzeczały. Jest to pierwszy dokument potwierdzający, że jednak miały one miejsce.

Barak podkreślił znaczenie jakie ma dla Izraela kontynuowanie konsultacji zarówno z władzami w Egipcie i z Palestyńską Władzą Narodową dotyczące odbudowy Strefy Gazy. Interesujące są również oceny Barak odnoszące się do polityków Fatahu. „PWN jest słabe i brakuje jej pewności siebie”, powiedział minister. Zaznaczył, że duże znaczenie dla odbudowy tej pewności siebie ma szkolenie palestyńskich sił bezpieczeństwa przez amerykańskiego generała Keith Dayton’a.

Spotkanie Baraka kilka tygodni po wizycie Netanjahu w Waszyngtonie. Notatka mówi o znacznym dystansie pomiędzy izraelskim premierem i amerykańskim prezydentem, spotęgowanym dodatkowo mającym się odbyć w ciągu najbliższych kilku dni przemówieniem Obamy w Kairze. Barak opisał również debatę wewnątrz izraelskiego rządu przed wizytą amerykańskiego prezydenta w Egipcie.
Izraelski rząd już wcześniej przygotował się do ewentualności wycieków. Jak podkreślają sami Izraelczycy –„żaden ważny materiał nie został ujawniony przez Wikileaks.

PAŃSTWA ARABSKIE i IRAN

Baza lotnicza do ataku na Iran

Katar zgodził się na użyczenie Stanom Zjednoczonym bazy lotniczej, z której amerykańskie lotnictwo mogłoby zaatakować Iran. Co więcej Katarczycy zaproponowali, że pokryją 60 proc. kosztów utrzymania amerykańskiej bazy w al-Udeid.
Władze Kataru popierają zniszczenie irańskich instalacji i jednostek ofensywnych za pomocą amerykańskich sił. Katar gotów był poprzeć atak pod warunkiem, że Amerykanie zagwarantują funkcjonowanie katarskich platform wiertniczych na złożu South Pars.

Iran nie użyje bomby – Assad

Prezydent Syrii, Baszir al-Assad, powiedział Amerykanom, że Iran nie użyje broni atomowej przeciwko Izraelowi. „Irański atak nuklearny spowoduje ogromne straty wśród Palestyńczyków, którego Iran nigdy nie zaryzykuje”, miał powiedzieć Assad. Notatka została sporządzona po spotkaniu prezydenta z amerykańskimi senatorami w marcu 2009 roku. Podczas tego spotkania Assad powiedział, że nie jest przekonany do tego, że Iran buduje bombę atomową i chciałby, aby Stany Zjednoczone zaangażowały się w negocjacje pokojowe pomiędzy Izraelem i Syrią.

Chamenei ma raka

Najwyższy Przywódca Islamskiej Republiki Iranu, Ali Chamenei jest chory na białaczkę. Według amerykańskich źródeł zostało mu kilka miesięcy życia. Biznesmen z Azji Centralnej, który podróżował często do Iranu, uzyskał tą wiadomość ze środowiska bliskiemu byłemu prezydentowi Rasfandżaniemu. Sam Rasfandżani przygotowuje się do zajęcia stanowiska Najwyższego Przywódcy. Rasfandżani jest powiązany z tzw. ruchem reformatorskim. Wszystko to opisuje depesza z sierpnia 2009 roku.

Chamenei pełni funkcje głowy państwa od 1989 roku. Został wybrany po śmierci twórcy Islamskiej Republiki Chomeiniego Najwyższy Przywódca ma ostateczne słowo w kluczowych dla państwa sprawach. Taką bez wątpienia jest irański program atomowy. Amerykanie oceniają, że zmiana na tym stanowisku mogłaby spowodować zmianę w nuklearnej polityce Teheranu.

Uderzenie na Iran jest nie do uniknięcia w 2010

Ehud Barak powiedział (depesza z czerwca 2009)  podczas spotkania z amerykańskimi dyplomatami, że uderzenie na ośrodki nuklearne w Iranie musi został wykonane przed końcem 2010 roku. Później taka akcje mogłaby przynieść nieprzewidziane straty, które są nie do zaakceptowania.

Według Baraka Teheran będzie sprytnie manewrował, wzorując się na Pakistanie i Korei Północnej, w celu zdobycia broni atomowej. Będzie zwodził społeczność międzynarodową i faktycznie ignorował jej wezwania do współpracy.

Depesza z końca 2009 roku dotycząca spotkania Amerykańsko-Izraelskiej Wspólnej Grupy Polityczno-Militarnej. Podczas spotkania członkowie Mossadu przekonywali, że Iran dąży do zdobycia czasu, a polityka Iranu jest „grą na czas”. Przedstawiciele izraelskiego wywiadu uważają, że Teheran chce zostać regionalnym hegemonem.

Odetnijcie głowę węża – Saudyjczycy

Król Arabii Suadyjskiej Abdullah nakłaniał Waszyngton to zaatakowania instalacji irańskiego programu atomowego. Mówi o tym notatka z kwietnia 2008 roku. Saudyjczycy obawiają się wzrastających wpływów Iranu, zwłaszcza w sąsiednim Iraku. Król wyraził swoją propozycję na spotkaniu z generałem Davidem Petraeusem i amerykańskim ambasadorem Ryanem Crockerem.
Saudyjski minister spraw zagranicznych Książe Saud al-Faisal wolał jednak zastosowania silniejszych sankcji zamiast ataku militarnego.

Tzipi Liwni a Zjednoczone Emiraty Arabskie

Depesza z marca 2009 roku opracowana przez Marca Siversa, pracownika amerykańskiej ambasady w Tel Awiwie, dostarcza ciekawych wiadomości o izraelskich stosunkach z krajami Zatoki Perskiej. Została ona sporządzona po spotkaniu autora z dyrektorem departamentu

Bliskiego Wschodu izraelskiego MSZ – Yakoovem Hadasem.

Izrael nie posiada oficjalnych relacji z Abu Zabi, więc szczególnie interesujące są dobre stosunki z Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Zostały one rozwinięte podczas urzędowania Tzipi Liwni na stanowisku ministra spraw zagranicznych. Notatka mówi nawet o przyjaźni jaka wywiązała się pomiędzy panią minister a ministrem ZEA Abdullahem Ibn Zaayedem. Wyciek ujawnił tajny i stały kanał komunikacji pomiędzy Izraelem i ZEA, który sprawnie funkcjonował za urzędowania premiera Olmerta.

Kolejną sensacją jest udział (obecnie już byłego) szefa Mossau Meira Dagana w tajnych rozmowach z przedstawicielami Arabii Saudyjskiej.
Pokój z Syrią – emir Kataru

Depesza z lutego 2009 r. Podczas spotkania z amerykańskim senatorem Johnem Kerry emir Kataru, Hamad bin Chalifa al-Thani powiedział: „Izraelscy przywódcy muszą reprezentować naród izraelski, który nie ufa Arabom. Emir twierdzi, że można to zrozumieć i nie można ich (Izraelczyków) winić z tego powodu ponieważ Izraelczycy żyją w stanie permanentnego zagrożenia przez wiele lat. Władca Kataru ocenia, że nadszedł odpowiedni czas na pokój pomiędzy Izraelem a Arabami. Jego zdaniem najlepszym sposobem na jego osiągnięcie jest wznowienie negocjacji izraelsko-syryjskich, w których pośredniczyłaby Turcja.

Syryjski rząd może wpłynąć na arabskich ekstremistów – pod warunkiem zaangażowania w negocjacje Stanów Zjednoczonych. Waszyngton powinien, według słów emira, poprzeć zwrot Wzgórz Golan i wesprzeć Turków w negocjacjach. W ten sposób Damaszek może zostać odcięty od irańskich wpływów. Stanie się możliwe zniesienie jego międzynarodowej izolacji, która pcha go w stronę Iranu. Syryjczycy są sprzymierzeni z Teheranem bo „nie mają nikogo innego”, sądzi emir. Władca Kataru ocenia, że w ten sposób – tzn. za pośrednictwem Syrii – będzie można zmusić Hamas do zawarcia porozumienia pokojowego z Izraelem.

Kolejna część tej notatki przedstawia niejawne powiązania z Katarem, które zostały jednak zamrożone przed izraelską operacją w Gazie. Nacisk dyplomatyczny Stanów Zjednoczonych spowodował, że wznowienie stosunków jest bliskie. Potwierdza to wizyta wysokiego przedstawiciela izraelskiego MSZ w Doha, której głównym tematem było wznowienie stosunków bilateralnych. Izraelska dyplomacja chce równoczesnego ustanowienia stosunków dwustronnych, ale też otwarcia izraelskiej ambasady.

Izrael ostrzegał przed sprzedażą broni państwom arabskim

Izraelczycy są niechętni sprzedaży F-15 i pocisków bojowych Arabii Saudyjskiej. Nie chcą, aby państwa arabskie – sojusznicy Waszyngtonu – otrzymywali równie nowoczesną broń jak Izrael. Zmniejszenie dystansu technologicznego pomiędzy izraelską armią i armiami państw arabskich, a także zmiany na scenie regionalnej (nuklearny Iran) mogą stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Izraela.
Netanjahu uważa, że jeżeli Iran wybuduje bombę wbrew Stanom Zjednoczonym to państwa arabskie mogą przestać być lojalne wobec Waszyngtonu a zacząć wobec Teheranu.

Jak wypędzić Hezbollah z południowego Libanu – minister obrony

Elias Murr, minister obrony Libanu,  zaoferował amerykańskim dyplomatom, że doradzi Izraelowi jak pokonać Hezbollah. Miał on na myśli ewentualny wybuch wojny i izraelską interwencję podobną do tej z 2006 roku.

Według ministra armia nie powinna bombardować terenów zamieszkałych przez chrześcijan, aby nie stracić ich poparcia - tak jak w 2006 roku. Chrześcijanie zamieszkujący południowy Liban generalnie wspierają działania Izraela wymierzone w Hezbollah.

Zdaniem Libańczyka naruszenie rezolucji 1701 RB ONZ przez Jerozolimę może być pretekstem dla Hezbollahu do przerzucenia w strefę kontrolowaną przez siły międzynarodowe bojowników i broni, co zaostrzy sytuację.

Minister uważa, że pomimo rzekomego zwycięstwa Hezbollahu w drugiej wojnie libańskiej, Partia Boga poniosła bardzo ciężkie straty i obawia się izraelskiej interwencji.

Murr powiedział, że jeżeli wybuchnie wojna będzie starał się o to, aby Armia Libańska w niej nie uczestniczyła. Izraelska operacja nie będzie dla ministra wojną przeciwko Libanowi. Jeżeli Syria i Iran dostarczają Hezbollahowi broń bez zgody libańskiego rządu, dlaczego armia ma bronić Hezbollahu – stwierdził minister.

TURCJA

Fundamentalista i niewiarygodny sojusznik Erdogan

Amerykańska ambasada w Ankarze donosi, że premier Recep Tayipa Erdogana jest fundamentalistą, który szerzy nienawiść do Izraela. Amerykański ambasador James Jeffrey przywołuje słowa izraelskiego ambasadora Gaby Levy’ego, który powiedział, że antyizraelska retoryka premiera jest tworzona wyłącznie na potrzeby krajowe. Mówi o tym depesza z października 2009 roku.

Izraelski ambasador uważa, że emocje biorą górę nad interesami państwa w działaniach tureckiego premiera. „On po prostu nienawidzi Izraela”, powiedział Izraelczyk.

Kolejna amerykańska depesza mówi o wątpliwej wiarogodności premiera Erdogana jako sojusznika w NATO. Amerykańscy dyplomaci uważają, że elita rządząca jest podzielona i pod silnym wpływem islamistów. Premier ma słabo rozumieć sprawy międzynarodowe i być skoncentrowanym tylko na „krajowym podwórku”. Erdogan miał się otoczyć ludźmi, którzy mu schlebiają i równocześnie nim gardzą.