Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Joanna Bunikowska: RPA w przededniu wyborów

Joanna Bunikowska: RPA w przededniu wyborów

21 kwiecień 2009
A A A
Choć apartheid skończył się formalnie w 1991 roku, jego cień nadal rzuca się na stosunki społeczne, gospodarkę i ogólny stan kraju. Nieufność w stosunkach biali - czarni przekłada się na akty przemocy, przestępczość nie jest opanowana. Ostatnio odnotowuje się ataki ksenofobiczne na obywateli obcych państw w RPA. 22 kwietnia tego roku mieszkańcy RPA będą wybierać nowego prezydenta. Przed nowo- wybraną głową państwa stać będą nie lada wyzwania. RPA od lat boryka się z kryzysem ekonomicznym. Czarna większość zarabia zdecydowanie mniej od białej mniejszości. W stosunkach społecznych panuje wrogość i dezintegracja, wciąż obecny jest duch apartheidu. Nadal nie wypracowano też polityki zapobiegania HIV/AIDS.

W celu zrozumienia, w jakiej kondycji znajduje się dziś państwo, społeczeństwo oraz gospodarka południowoafrykańska proponuję spojrzeć na RPA w czasie, gdy rządy obejmował Nelson Mandela i Afrykański Kongres Narodowy oraz, dla porównania, na dzisiejszą Republikę Południowej Afryki.

Gdy Mandela przejął władzę nad państwem zdawał sobie sprawę z wyzwań, jakie przed nim wówczas stały. Trzeba było zreformować administrację, dać jej nową strukturę rządów samorządowych, w tym też chodziło o inkorporację „niepodległych” Bantustanó wewnątrz kraju, zamieszkiwanych przez czarną ludność. Kolejno, gruntownego remontu wymagała policja - główne narzędzie represji apartheidu - trzeba było ją tak zreformować, aby zyskała zaufanie lokalnych społeczności. System edukacyjny musiał być zbudowany od początku. W czasach apartheidu nauka podlegała silnej segregacji, inne były standardy dla białych i czarnych dzieci, ilość edukującej się czarnej młodzieży ograniczano, a na „białą edukację”( choć mniejszą ilościowo) przeznaczano kilkakrotnie więcej funduszy. Pojawiło się widmo epidemii AIDS.

Różnice w dochodach białego i czarnego obywatela RPA były gigantyczne. Przeciętny dochód białego był osiem razy większy od przychodu czarnego pracownika. Biali stanowili 13% ogółu społeczeństwa, a jednocześnie ich zarobki stanowiły 61% ogólnokrajowych dochodów. Czarni byli właścicielami tylko 2% prywatnych przedsiębiorstw. Według raportu United Nations Human Development Report w 1994, biała RPA, gdyby potraktowana jako osobne państwo byłaby 24 na świecie, gdy chodzi o standardy życia. Gdyby jednak oceniać czarną RPA jako odrębne państwo, byłoby ono 23 od końca na tej samej liście, zaraz obok Lesoto i Wietnamu. Natomiast zintegrowana RPA „biało-czarna” zajęła według raportu 93 miejsce w rankingu najlepiej rozwiniętych państw. W 40 milionowym państwie, 22 miliony żyły w złych warunkach sanitarnych (w tym 7,5 miliona w ośrodkach miejskich), 12 milionów nie posiadało dostępu do świeżej wody, 23 miliony żyły bez prądu, 2 miliony dzieci w wieku szkolnym nie chodziło do szkół. Prawie połowa gospodarstw domowych żyła poniżej linii ubóstwa. Szacowano, że około 8 milionów ludzi żyje w kompletnej nędzy, bez środków do życia. Jedna trzecia społeczeństwa to analfabeci.

RPA dysponowała jednak środkami, którymi można było pokryć koszty „spadku” po apartheidzie. Mówię tutaj o bogatych złożach mineralnych - złocie, diamentach, manganie oraz platynie. RPA była np. największym na świecie producentem złota, dostarczając jednej trzeciej globalnej produkcji. System finansowy, bankowy oraz prawny RPA były świetnie zorganizowane, a giełda papierów wartościowych w Johanesburgu była 10 pod względem wielkości na świecie. Infrastruktura - drogi, linie kolejowe, porty, lotniska - była świetnie rozwinięta. Szkoły i uniwersytety dawały edukację na wysokim poziomie, co przygotowywało absolwentów do pracy zawodowej. Statystycznie, RPA jawiła się jako jedna z potęg gospodarczych na świecie, a w Afryce zdecydowanie odstawała od pozostałych krajów.

Mimo to, gdy Mandela obejmował swój urząd w 1994 roku zobaczył zupełnie inny obraz gospodarki RPA- tak naprawdę kraj był w poważnych tarapatach finansowych. Prezydent miał dla kraju ambitne plany rozwojowe, które wymagały niemałych nakładów finansowych, a tymczasem skarbce były prawie puste. Poprzedni rząd doprowadził do deficytu budżetowego rzędu 8,6% PKB, dług publiczny był wielki- jego obsługa pochłaniała 92% dochodów państwa. Okazało się, że nie ma dosłownie żadnych pieniędzy na to, co zaplanował Mandela, na to, co obiecał czarnej społeczności RPA, na to, czego od niego oczekiwano. Białe rządy nie zapewniły Mandeli lepszego startu, przeciwnie, wszystko musiał zaczynać od zera.

Kryzys państwowy uwidaczniał się przede wszystkim w stopie bezrobocia. Tylko połowa zdolnych zawodowo miała legalną pracę - reszta to byli bezrobotni, bądź zatrudnieni na czarnym (nie chodzi tu o kolor skóry) rynku. Oficjalnie podawano, że bezrobocie wynosi 33%. Około 5 milionów bezrobotnych nie posiadało żadnych umiejętności (skutek apartheidowskiej polityki edukacji zawodowej), czyli ich możliwości znalezienia pracy były nikłe. W roku 1994 na rynku pracy pojawiło się 450 000 nowych poszukiwaczy pracy, a tylko 27 000 mogło oczekiwać, że znajdzie zatrudnienie. Rynek pracy (ten oficjalny) mógł przyjąć zaledwie 6% „nowych”.

W latach 1990- 93 PKB RPA spadł w sumie o 1,8%, a wzrost gospodarczy był ujemny, spadł o 1,1,%. Aby rynek pracy przyjął w danym roku wszystkich nowych pracowników, wzrost gospodarczy musiałby wynosić przynajmniej 6%. A, aby zacząć walczyć z istniejącym bezrobociem, wzrost musiałby być rzędu 8- 10% rocznie.

Kolejnym wyzwaniem dla Mandeli było zachęcenie zagranicznego kapitału do inwestowania w RPA. Inwestorzy jednak pamiętali deklaracje ANC (African National Congress, teraz partii rządzącej) mówiące o nacjonalizacji oraz kontroli państwa nad gospodarką. Trzeba więc było przekonać kapitał zagraniczny do tego, że w RPA warto inwestować, to z kolei wymagało czasu. Jednocześnie pojawił się nowy problem- społeczeństwo niezadowolone z niespełnienia obietnic przez „czarny”, reprezentujący większość mieszkańców RPA rząd. Studenci i robotnicy zaczęli protestować i dopuszczać się aktów bezprawnych. Pełnym nadziei na zmiany ludziom rząd proponował jedynie zaciskanie pasa i dyscyplinę. Wzburzenie było tak silne, że zagroziło chaosem i anarchią.

Jednak najtrudniejszym zadaniem, jakie mógł sobie Mandela wyobrazić było stworzenie ze społeczeństwa RPA harmonijnej struktury, w której biali współżyliby z czarnymi, a ich stosunki pozbawione byłyby nieufności i wrogości. Dokonanie tego nie zależało od przeprowadzenia reform, od dobrych wskaźników ekonomicznych, ale od wytworzenia odpowiedniej atmosfery, warunków, w których wzajemne uprzedzenia znikną. Spełnienie marzenia o „tęczowym narodzie” musiało się więc odroczyć w czasie.

Kadencja Mandeli dobiegła końca w 1999 roku i co zaskakuje, biorąc pod uwagę upór, z jakim afrykańscy przywódcy trzymali się swoich stanowisk, Mandela zrezygnował z ubiegania się o drugą kadencję. W kolejnych wyborach zwyciężył Thabo Mbeki, który został ponownie wybrany prezydentem w 2004 roku. Od 1994 roku nieprzerwanie w kraju rządził ANC, choć w RPA mamy do czynienia z pluralizmem politycznym. We wrześniu 2008 roku Mbeki rezygnuje z fotela prezydenta, jego urząd tymczasowo obejmuje Kgalema Motlanthe.

Okres rządów ANC można określić jako stabilną demokrację, szczególnie, gdy porówna się je do czasów pełnej przemocy walki o władzę towarzyszącej końcowi apartheidu. Ocenia się, że to Mandela jest fundatorem demokracji RPA oraz gwarantem jej stabilności. RPA pokazała, że da się przeprowadzić w afrykańskim kraju wybory, które będą wolne i demokratyczne. W RPA obowiązuje konstytucja, która chroni prawa jednostek, pracują niezawisłe sądy, media są niezależne oraz asertywne, a społeczeństwo obywatelskie silne i energicznie działające. Jednak w szeregach partii rządzącej obserwowaliśmy niedemokratyczną walkę o władzę - pomiędzy Thabo Mbekim oraz Jacobem Zumą, co zakończyło się rezygnacją ze stanowiska prezydenta Mbeki’ego oraz oddaleniem zarzutów o korupcję przeciwko Zumie. Mimo tych „potknięć” demokracja RPA zdaje się być na dobrej drodze, zajmie oczywiście jeszcze trochę czasu nim będzie ona odpowiadała zachodnim standardom.

Ale tak, jak można pozytywnie ocenić procesy demokratyzacji RPA, nie można tego samego powiedzieć o stanie gospodarczym i społecznym państwa. Przyjrzyjmy się jak Afrykański Kongres Narodowy walczy z kryzysem ekonomicznym, jak dokonuje się integracja społeczna, czy społeczeństwo nadal boryka się z piętnem apartheidu i czy udało się wypracować politykę zapobiegania HIV/ AIDS.

Zapaść ekonomiczna

Gdy ANC przejęła władzę w 1994 wzrost gospodarczy wzrósł około 3% (lata 1994-2005). Lecz mimo wolnorynkowej strategii gospodarczej Mbeki’ego, ostrej dyscypliny fiskalnej, liberalizacji handlu oraz nastawienia na eksport, rządząca do dziś ANC nie potrafiła zapobiec wewnętrznemu kryzysowi ekonomicznego.

Gospodarka RPA przeżywała swój kryzys nim pojawił się ten światowy. Spadła produkcja przemysłowa, wzrastało bezrobocie, pogłębiała się różnica w dochodach - biedni biednieli, bogacili się bogaci. Dziś złą kondycję południowoafrykańskiej ekonomii pogarsza ogólnoświatowa zapaść. Tak wielkie pogorszenie w gospodarce obserwuje się po raz pierwszy od 10 lat. Na początku 2008 roku produkcja w RPA spadła o 16%. Najbardziej ucierpiały sektory produkcji żywności, napojów, ubrań, tekstyliów. Wzrost jest negatywny, pod koniec roku 2008 spadł o 1,8% (największy roczny spadek od 1992 roku). Przepaść w dochodach się znacznie pogłębiła -  w 2007 roku najbiedniejsze gospodarstwa domowe były w sytuacji gorszej niż w roku 1995. 33 miliony obywateli (ponad 70% społeczności) zarabiały mniej niż 12 200 R (Rand - waluta RPA) na rok, podczas gdy 2,2% ponad 194 701 R rocznie.

Jednak wśród bogacących się znajdują się nie tylko biali, ostatnio zaczęła wyłaniać się czarna elita finansjery. Nazywa się ich „czarnymi diamentami”, to oni skorzystali najwięcej na polityce pozytywnej dyskryminacji rządu, wprowadzonej, by zapewnić preferencyjne traktowanie tym, którzy byli wcześniej prześladowani. Wcześniej nie pozwalano im pracować w sektorze publicznym oraz korporacjach. Teraz to się zmieniło, czarni zaczęli też być zatrudniani w biznesie. Na narzuconym przez rząd „obowiązku” zatrudniania czarnych, ułatwiania awansu oraz oferowania im rządowych kontraktów skorzystali jednak jedynie niektórzy czarni - ci wykształceni.

Ostatnio obserwujemy zjawisko różnicowania się dochodów właśnie wśród czarnej części ludności RPA. Już od lat 90-tych czarna elita zaczęła nieźle prosperować. Politycy, przedsiębiorcy, menadżerowie, biznesmeni zaczęli odnosić korzyści ekonomiczne na miarę swoich „białych odpowiedników”. Podniósł się ich status społeczny, zmienił się styl życia- ekskluzywne samochody, przydomowe baseny, służba domowa, prywatna edukacja dla dzieci, zagraniczne wakacje. Polityka ekonomiczna Mbekiego zakładała stały wzrost gospodarczy oraz popieranie i wspieranie czarnej części społeczeństwa w uczestnictwie w produkcji narodowej (black empowernment). Jednak wzrost gospodarczy, który w latach 1994- 2007 wynosił średnio od 3 do 5% nie kreował nowych miejsc pracy. Na pro-czarnej polityce ekonomicznej rządu skorzystało tylko 5% czarnej społeczności - dzisiejsza bogata klasa średnia. Pozostali żyją w slumsach na obrzeżach miast, pozbawieni dostępu do świeżej wody oraz odpowiednich warunków sanitarnych, z wielkim trudem wiążąc koniec z końcem. Z pomocy społecznej korzysta 12-13 milionów ludzi w RPA. Liczba żyjących w ubóstwie podwoiła się w ciągu ostatnich 10 lat. W 1996 roku za mniej niż dolara dziennie żyło 1,9 miliona ludzi, w 2005 już 4,2 miliony. Biedni uważają, że odkąd rządzi ANC żyje im się gorzej i trudniej.

Bezrobocie, które obecnie wynosi 30% dotyka właśnie najbiedniejszą część społeczeństwa. Jesienią 2008 r. pracę straciło 70 000 osób, pod koniec roku kolejne 20 000 w produkcji, a 11 000 w przemyśle kopalnianym. O 67% zredukowano liczbę godzin w fabrykach. Wskaźniki produkcji przekroczyły najniższe notowania. Ucierpiał również eksport- w styczniu 2009 roku spadł o 25%, przy jednoczesnym 6,9%-owym wzroście importu, czyli terms of trade RPA jest ujemny już od początku tego roku. Sytuacja ta nie powinna dziwić- Południowa Afryka eksportuje głównie metale- złoto, diamenty, metale przemysłowe- a zapotrzebowanie na nie na rynku światowym gwałtowanie zmalało. Produkcja złota w RPA spadła o 13,6% - gorzej było tylko w 1922 roku. Tylko jedna z firm zajmujących się wydobyciem platyny zwolniła aż 5500 pracowników kopalń. To samo dzieje się w kopalniach diamentów, zamknięto już cztery z nich.

Ponadto źle stoi budownictwo w RPA. Mimo, iż wydatki na całą infrastrukturę ponosi rząd, odnotowuje się wielki spadek w budownictwie - obecnie 40%. Cierpi też turystyka. Dla przykładu w pierwszych dwóch miesiącach 2009 liczba niemieckich turystów w RPA spadła o 30%. Recesję odczuwają też pozarządowe organizacje humanitarne. Jedna z takich organizacji- Child Welfare obawia się, że bez braku funduszy będzie musiała ograniczyć lub w ogóle wstrzymać pomoc dla około 2 milionów dzieci i ich rodzin. Obecnie posiadają zaledwie jedną czwartą potrzebnych środków finansowych na pomoc dla najbardziej potrzebujących.

Do problemów ekonomicznych RPA zaliczyć dokończenie reformy rolnej. Zakłada ona redystrybucję ziemi dla biednych i pokrzywdzonych, dla tych, którym odebrano ziemię ustawodawstwem apartheidu z 1913 i 1923 roku. W 1994 r., gdy upadał system Apartheidu, w rękach 10-procentowej białej mniejszości znajdowało się prawie 90 proc. ziemi uprawnej. Od tej pory zaledwie 4 proc. z tego przeszło w  ręce czarnej większości. Do 2014 roku 30% ziemi rolnej ma być przekazane czarnym rolnikom.

Sprawy społeczne

Apartheid wycisnął piętno na całym społeczeństwie RPA. Od 1948 roku (ustawowo, choć faktycznie o wiele wcześniej) prawnie dyskryminowano czarną ludność kraju [1]. Gdy w 1994 roku do władzy doszła czarna większość, formalnie zakończył się apartheid, a rozpoczęto budowę „tęczowego narodu”. Marzeniem Mandeli było, by wszyscy mieszkańcy RPA niezależnie od koloru skóry żyli w pokoju i harmonii. Jednak zinstytucjonalizowany rasizm zakorzenił się też w mentalności ludzi i trudno zadekretować teraz tolerancję i wzajemne zaufanie.

W 1994 powołano Komisję Prawdy i Pojednania, która miała rozliczyć winnych popełniania zbrodni apartheidu. Komisja zajmowała się poważnymi naruszeniami praw człowieka- przestępstwami morderstwa, torturowania, porwań, nie podejmowała jednak tematu przesiedlenia 3 milionów ludzi, nielegalnych zatrzymań oraz bezprawnego więzienia, uznając je za część ideologii apartheidu. Koniec końców, przestępcy zostali „nagrodzeni” amnestią.

W 1998 przeprowadzono ogólnokrajową ankietę, w której wypowiadano się na temat rezultatów pracy Komisji. 72% respondentów stwierdziło, że Komisja pogorszyła relacje międzyrasowe, według 70% badanych Komisja nie pomogła w harmonizacji społeczeństwa. Widać to dziś, społeczeństwo nie jest zintegrowane - biali żyją obok czarnych, a i sami „czarni” są wewnętrznie podzieleni na biednych i bogatych. Brak harmonii społecznej to jeszcze dziedzictwo apartheidu, któremu ANC przez 15 lat nie zdołała zaradzić. A fakt, iż podział rasowy społeczeństwa w większości pokrywa się z podziałem pod względem zamożności z pewnością potęguje wzajemną wrogość - czarni zazdroszczą białym, biali obawiają się zawiści czarnych.

RPA boryka się dziś również z problemem szalejącej przestępczości. Pod względem poziomu bezpieczeństwa kraj ten lokuje się na poziomie Kolumbii, a szczególnie dotknięte plagą przestępczości pozostają wielkie miasta – dla przykładu Johannesburg jest za jedno z najniebezpieczniejszych miast na świecie. Statystyki mówią zresztą same za siebie. Tylko w okresie kwiecień 2006 – marzec 2007, w Południowej Afryce dokonano ponad 19 tys. zabójstw, blisko 220 tys. napaści z użyciem niebezpiecznego narzędzia i ponad 120 tys. rabunków. Szacuje się, że dziennie w wyniku przestępstw ginie 50 osób. Osobny problemem stanowi przestępczość seksualna. W RPA dochodzi do blisko 50 tys. gwałtów rocznie, co stanowi niechlubny światowy rekord.

Ofiarami wielu aktów przemocy są biali ludzie, głównie są to napady rabunkowe, które czasem kończą się też śmiercią ofiary. Lecz atakowani też są czarni, głównie traktowani jako potencjalni przestępcy, strzela się do nich, szczuje się ich psami. Atakom towarzyszą często rasistowskie obelgi. W erze apartheidu politykę rasistowską „implementował” aparat policyjny, on też zapobiegał popełnianiu przestępstw wobec jednostek. Przeciwnicy apartheidu natomiast walczyli przeciwko systemowi, a nie przeciwko innej rasie. Dziś nie ma już tak skutecznej policji ani nie ma wrogiej ideologii, ich miejsce zastąpiła faktyczna wrogość i brak zaufania w społeczeństwie, co najwyraźniej przejawia się w atakach agresji.

Jednak dziś to nie przemoc rasowa, ale ksenofobiczna przeraża w RPA. Jest ona skierowana wobec afrykańskich imigrantów, którzy w RPA szukają zarobku, lepszego życia. W maju zeszłego roku miały miejsce największe „pogromy” imigrantów w części Johannesburga. Zginęły 62 osoby.

Rząd apartheidowski kontrolował napływ zagranicznej siły roboczej, a szczególnie nie pozwalał na imigrację zarobkową. ANC porzucił bardzo restrykcyjną politykę wobec sąsiadów- wówczas do „otwartego” RPA przybyło od 3 do 5 milionów imigrantów, [2] czyli mniej więcej tyle, ile stanowi biała ludność RPA. Mieszkańcy Malawi,, Konga, Mozambiku, Somalii a zwłaszcza Zimbabwe przybyli do RPA w poszukiwaniu zarobku, szans na lepsze życie. Tymczasem zostali szybko posądzeni o popełnianie przestępstw (mimo, iż żadna policyjna statystyka tego nie potwierdziła), o zabieranie miejsc pracy i zamieszkania czarnym obywatelom RPA. I to głównie na tle tych oskarżeń rozwinęła się wrogość wobec imigrantów. Atakowani byli czarni, autorami ataków byli też czarni. Przemoc ta nie miała nic z dawnej nienawiści biali - czarni. Jednak prawdziwym winnym była porażka liberalnej polityki gospodarczej państwa oraz brak mechanizmu integracji cudzoziemców ze społeczeństwem RPA.

W odpowiedzi na zjawisko ksenofobii rząd, choć z opóźnieniem, zapoczątkował politykę re- integracji. Nie jest ona jednak na tyle skuteczna, aby dać pewność, że agresja o podłożu ksenofobicznym się nie powtórzy oraz by zagwarantować poczucie bezpieczeństwa cudzoziemcom w RPA. Zwłaszcza, gdy wrogość wobec afrykańskich imigrantów zdaje się być popularna wśród czarnej biedoty RPA- pewne mniej ważne partie politycznej próbowały lansować ksenofobiczne hasła wyborcze, licząc na to, iż to zapewni im poparcie społeczne.

Imigranci przesiedleni na skutek przemocy ze strony mieszkańców RPA nadal mieszkają w specjalnie dla nich stworzonych tymczasowych obozach, nadal też nie mają gwarancji, że nie grozi im niebezpieczeństwo ze strony tych, którzy posądzają ich m.in. o zabieranie miejsc pracy.

Niedawno w Departamencie Spraw Wewnętrznych pojawił się pomysł wprowadzenia tymczasowych pozwoleń pobytu dla imigrantów z Zimbabwe. Zmiana statutu imigrantów mogłaby wpłynąć pozytywnie na sposób postrzegania mieszkańców Zimbabwe w RPA- przestaliby być odbierani jako przestępcy, a zaczęliby być traktowani np. jako specjaliści w danych dziedzinach, zwłaszcza, że 60% imigrantów posiada średnie wykształcenie. Wreszcie też RPA przyznałaby, że w sąsiednim Zimbabwe panuje kryzys- czemu konsekwentnie zaprzeczał Thabo Mbeki, oraz zaczęłaby „zarządzać” przybywającymi falami ludzi. Zastanawiające jest tylko to, że idea ta pojawiła się właśnie teraz w gorącym okresie wyborczym…

AIDS

Postapartheidowska RPA stawia czoła wyzwaniu, które nieznane było rządom białej Partii Narodowej. Nowym problemem jest epidemia AIDS, która dosłownie dziesiątkuje ludność kraju. Pod koniec 2007 roku około 5,7 miliona mieszkańców RPA było zarażonych wirusem HIV, każdego dnia odnotowuje się 1000 zgonów spowodowanych AIDS. Połowa zgonów w kraju spowodowana jest tą chorobą, a 71% ludzi umierających w wieku 15- 49 lat umiera na skutek AIDS. Bardzo powszechne jest też horyzontalne zarażenie HIV- z matki na dziecko, do którego dochodzi w czasie ciąży. Wielu nauczycieli jest dotkniętych chorobą, w 2006 roku 21% żyło z wirusem.

Pierwszy przypadek zakażenia HIV odnotowano w 1982 roku. Cztery lata później pojawiły się większe zachorowania- wśród robotników kopalń z Malawi. Początkowo choroba dotykała homoseksualnych mężczyzn, dziś szaleje już wśród społeczności heteroseksualnej. Rząd apartheidowski narzucił edukację nt. HIV i AIDS oraz wprowadził programy dotyczące zapobiegania zakażeniu. To spotkało się z oporem oraz krytyką ze strony czarnej części społeczeństwa RPA. Uznali oni, że jest to kolejna represyjna polityka ideologii apartheidu, która ma na celu ograniczenie rozrodczości czarnych (rząd namawiał do wstrzemięźliwości oraz używania prezerwatyw w kontaktach seksualnych). Skrót AIDS zaczęto tłumaczyć jako - Afrikaner Invention to Deprive us of Sex ("afrykanerski wynalazek, który ma na celu pozbawienie nas seksu"). Jednak apartheid potrafił trzymać rozprzestrzenianie się HIV na niskim poziomie. Wzrost zakażeń HIV przypada na rok 1993, czyli w czasie, gdy władza była przekazywana na ręce ANC. Mandela, którego wielkim zmartwieniem były HIV i AIDS, więcej czasu poświęcał reformom edukacji, problemom zamieszkania, zatrudnienia oraz zdrowia.

Jego następca Mbeki zaprezentował zupełnie inne podejście do kwestii HIV/ AIDS. Otwarcie kwestionował jakoby HIV powodował AIDS, ponadto twierdził, że AIDS i jego leczenie to spisek koncernów farmaceutycznych, które chcą ograbić i tak biedną ludność RPA. Leki antyretrowirusowe według rządu są za drogie, toksyczne, a nawet śmiertelne. Mbeki powołał zespół „ekspertów”, który miał dowieść, że przyczyny powstania AIDS podawane przez zachodnich naukowców to tylko teza, a nie potwierdzone badaniami i doświadczeniem fakty. Mimo światowej krytyki oraz głosów sprzeciwu, ANC podtrzymywało, iż AIDS nie jest chorobą zakaźną, lecz twierdziło, że jest chorobą spowodowaną nędzą- chorobą, która jest połączeniem wielu innych chorób i infekcji. Poza tym, Mbeki kwestionował, w jaki sposób wirus może spowodować syndrom (tłumaczenie z angielskiego- AIDS- Acquired Immune Deficiency Syndrome), wirus spowodowałby przecież chorobę. Taka postawa rządu tylko zachęcała społeczność to kontynuowania praktyk seksualnych opierając się namowom i radom edukatorów HIV/AIDS.

I tak problem zakażeń HIV urósł do rangi epidemii. Z roku na rok więcej osób było zakażanych, umierało na AIDS, rodziło się więcej zakażonych dzieci. Wśród ludzi królowały opinie, że jedzenie czosnku, czerwonych buraków lub picie oliwy z oliwek świetnie zapobiega zarażeniu. Bardzo zły przykład podejścia do HIV/ AIDS zaprezentował Jacob Zuma, ówczesny zastępca prezydenta- oświadczył, że po odbyciu stosunku seksualnego z zarażoną młodą kobietą wziął prysznic, by uchronić się tym samym przed zakażeniem. W 2008 roku po rezygnacji Mbeki’ego z urzędu prezydenta, stanowisko objął Kgalema Motlanthe, zapowiedział stworzenie narodowego planu walki z epidemią. Jednak to przed wybranym w kwietniu 2009 roku prezydentem powstanie dylemat, w jaki sposób skutecznie zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa i ograniczyć umieralność na AIDS.

Kimkolwiek będzie nowy prezydent, społeczeństwo RPA będzie wymagało od niego tego, czego nie zdołali zrobić jego poprzednicy. Analiza sytuacji RPA z 1994 roku i dzisiejszego RPA pozwala stwierdzić, że kraj przez 15 lat boryka się z tymi samymi problemami, które zmieniały swoje natężenie na przestrzeni lat, ale nie opuściły społeczeństwa. Na czołówkę wysuwa się długotrwały kryzys ekonomiczny, dziś potęgowany przez ogólnoświatową recesję. Wiele dla stabilizacji państwa będzie znaczyło zintegrowanie społeczeństwa oraz zniwelowanie różnic międzyrasowych, zwłaszcza tych ekonomicznych. Poprawa stosunków biali- czarni, a także zapobieżenie atakom na tle ksenofobicznym przeciwko imigrantom w RPA- to kolejne wyzwanie. Do tego dołącza walka z epidemią AIDS- nie podjęta przez poprzednie rządy, która będzie wymagała kompleksowego i skutecznego działania. Czy na doprowadzenie gospodarki RPA do stabilności, integrację społeczną oraz walkę z AIDS wystarczy jedna kadencja prezydencka? Z pewnością nią, gdyż problemy te są mają już swego rodzaju tradycję w RPA i ich rozwiązanie wymagać będzie nie tylko dobrego planu i nakładów finansowych, ale też czasu. Jednak nowy prezydent może i powinien wytyczyć właściwe ścieżki, którymi RPA powinna podążać

Na podstawie:
  1. Martin Meredith „The fate of Africa”, Public affaires New York 2005;
  2. Martin Legassick “Notes on the South African Economic Crisis”- www.amandlapublishers.co.za
  3. Aids in South Africa - www.avert.org/ aidssouthafrica.htm
  4. Human Development Report 2007/2008
  5. irinnews.org
  6. news.bbc.co.uk
  7. allafrica.com
Przypisy:
[1] Określenie „czarny” używano nie tylko do ludności o czarnym kolorze skóry, ale też wobec Indian i ludności mieszanej.
[2] Podaje Institute of Race Relations