Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Kinga Kontek: Ukraina przed i po pomarańczowej rewolucji

Kinga Kontek: Ukraina przed i po pomarańczowej rewolucji

08 grudzień 2009
A A A
Można się tylko zastanawiać jakby ta sytuacja wyglądała gdyby to pod rządami Janukowycza jako prezydenta Ukraina przeżywała kryzys gazowy, załamanie gospodarcze, rozłam parlamentu, naciski ze strony opozycji i ze strony społeczeństwa. Tak się jednak nie stało, a Janukowycz sprawnie wkupuje się w łaski Ukraińców, zaznajamiając się z językiem ukraińskim, ukazując słabości prezydenta i premiera, i zaznaczając, że jego przyszła polityka będzie polityką zachowawczą miedzy Wschodem a Zachodem, tym samym zadowalając „obie” części Ukrainy.

Przez kilka ostatnich lat polityka Rosji nastawiona była na odnowę i wzmocnienie jej wpływów na obszarze postsowieckim. Rosyjskie elity polityczne dążyły do przejęcia wiodącej roli w sferze ekonomicznej, politycznej, a czasami nawet militarnej – na obszarze WNP. Szczególną rolę w polityce rosyjskiej odgrywała Ukraina. Rosja nie tylko chciała zademonstrować swoją przewagę gospodarczą, ale także upewnić się w przekonaniu, że Ukraina nadal pozostaje jej wyłączną „strefą wpływów”, gdzie rząd Rosji ma prawo zachowywać się jak na swoim wewnętrznym terytorium. Punktem  krytycznym skuteczności polityki Rosji wobec Ukrainy był rok 2004, kiedy to na Ukrainie odbywały się wybory prezydenckie. Rosja zakładała, że zwycięży w nich kandydat, którego wspierała , czyli Wiktor Janukowycz, a jego prezydentura pogłębi procesy integracyjne w ramach Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej[1].

Image
Leonid Kuczma i Władimir Putin (fot. kremlin.ru)

Temat wyborów prezydenckich zdominował politykę ukraińską już w roku 2002. Wiązało się to z faktem, iż zgodnie z konstytucją nie mógł w nich startować Leonid Kuczma, który stał na czele państwa przez dwie kolejne kadencje. Ponadto jego szanse na przedłużenie  kadencji przekreślało znikome poparcie ze strony społeczeństwa. Według sondaży przeprowadzonych pod  koniec 2002 roku aż 55 proc. Ukraińców nie ufało prezydentowi, a trzy czwarte obywateli domagało się jego przedterminowego ustąpienia. W wyborczych rankingach przewodził Wiktor Juszczenko, którego kandydatura dla Kuczmy była nie do przyjęcia[2]. Kuczma obawiał się konsekwencji jakie przyjdzie mu zapłacić za  udział w zabójstwie dziennikarza Gongadze i licznych nadużyć, które stosował będąc głową państwa i które w chwili obecnej ujrzały światło dzienne. Immunitet mógł mu zagwarantować jedynie kandydat wysunięty przez oligarchów.

Jako swojego sukcesora Kuczma naznaczył Wiktora Janukowycza, którego  środowisko polityków rosyjskich poparło w lipcu 2004 roku. Jednak zaraz po podjęciu decyzji o zdecydowanej  rosyjskiej akceptacji dla kandydatury Janukowycza w wyborach prezydenckich na Ukrainie, pojawiły się głosy sprzeciwu ze strony tzw. siłowików (osoby związane z aparatem wywiadowczym w Rosji). Twierdzili oni, iż o wiele łatwiej będzie można się porozumieć odnośnie interwencji Rosji w gospodarkę Ukrainy z pragmatycznym Juszczenką, aniżeli z Janukowyczem. W osobie Janukowycza – przedstawiciela interesów potężnego klanu z Doniecka – widziano bowiem zdecydowanego konkurenta dla rosyjskiego przemysłu metalurgicznego[3].

Rząd rosyjski uważał natomiast Wiktora Juszczenkę za kandydata „prozachodniego”, który może stanowić zagrożenie dla narodowych interesów Rosji na obszarze postradzieckim. Ponadto Juszczenko nie określił wystarczająco wcześnie swojej przyszłej polityki w  takich kwestiach jak: status języka rosyjskiego na Ukrainie, pozycja Ukraińskiej Prawosławnej Cerkwi  Patriarchatu Moskiewskiego i jej relacji z Ukraińską Autokefaliczną Cerkwią Prawosławną, kształt przyszłej współpracy Rosji i Ukrainy w kwestiach militarnych, stosunek Ukrainy do Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej a także kwestii przyszłych relacji z NATO. Zagadnienia te miały kluczowe znaczenie dla państwa rosyjskiego, gdyż miały określić kształt przyszłej polityki zagranicznej względem Ukrainy.

Image
Władimir Putin i Wiktor Janukowycz (fot. yanukovych.com.ua)
Strategia Rosji w promowaniu Janukowycza jako idealnego kandydata na nowego prezydenta zakładała kilka ważnych czynników. Przede wszystkim wybory prezydenckie miały być walką pomiędzy zwolennikami prorosyjskiej i prozachodniej orientacji w polityce zagranicznej Ukrainy,  konfrontacją między wschodnią Ukrainą – popierającą integrację z Rosją -  a nacjonalistyczną częścią Ukrainy Zachodniej. Jak zauważył A. Moszes, analityk i politolog Fińskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych,  chciano zmusić Ukraińców do podjęcia wyboru, z kim chcą się integrować, a z kim tylko współpracować[4]. Rosja w swym planie strategicznym zakładała również aktywny udział ekspertów  politycznych  i technologów rosyjskich  w kreacji wizerunku Janukowycza,  a także  nacisk na przekonanie opinii publicznej o konieczności i wadze współpracy z Federacją Rosyjską. W tym celu  między innymi chciano uświadomić wyborcom, że ekonomiczny sukces wschodnich  regionów Ukrainy przynosi ok. 70 proc. PKB całej Ukrainie, co wynika ze ścisłej współpracy gospodarczej z Rosją. Strategia rosyjska zakładała również prowadzenie agresywnej i bezpośredniej kampanii przedwyborczej, ukazującej opozycję (Juszczenkę i jego koalicjantów) jako ucieleśnienie zła.

Masowa i agresywna kampania promująca jednego kandydata, przy oczernianiu drugiego, nie przyniosła oczekiwanych skutków. Wyborcy ukraińscy oczekiwali rzetelnych informacji, analizy programów politycznych, czego u Janukowycza zabrakło. Natomiast Wiktor Juszczenko oparł swój program  na koncepcji budowy nowej, demokratycznej Ukrainy przy bliskiej współpracy z Europą.

W obozie Janukowycza nadal jednak wierzono w jego silne poparcie ze strony społeczeństwa. Zwycięstwo w wyborach miały mu przynieść głosy wyborców pochodzących z Krymu, Donbasu, Slobodskiej Ukrainy, południowej części Poddnieprowia, regionów centralnych (Małorosja) i prawobrzeżnego Dniepru[5]. Planowano również skorzystać z pomocy tzw. zasobów administracyjnych ( pracownicy państwowi, renciści itp.) We wrześniu 2004 roku gabinet Janukowycza podniósł ponad dwukrotnie wysokość minimalnej emerytury, co było ordynarną próbą kupienia tuż przed wyborami głosów najstarszej części elektoratu[6]. Dla pozyskania jak największej liczby głosów chciano również otworzyć 40 punktów wyborczych na terenie Rosji (liczono na poparcie 1,5 mln osób). Jednak w ostateczności, wskutek sprzeciwów opozycji i wyroku w tej sprawie Sądu Najwyższego Ukrainy zostały otwarte jedynie cztery punkty wyborcze  (Moskwa, Rostów nad Donem, Sankt Petersburg, Tiumen)[7].

Image
W.Janukowycz z liderami UE (fot. yanukovych.com.ua)
Głównymi sztabami rosyjskimi wspierającymi Janukowycza były – oficjalny w Kijowie, nieoficjalny w Doniecku, jak również „Klub Rosyjski”, założony przez Gleba Pawłowskiego 31 sierpnia 2004 roku[8]. Ich celem była promocja przyjaźni i współpracy z Rosją, promowanie Janukowycza (przedstawianie harmonijnych prognoz i  jego skutecznych rządów, w kontraście do tragicznych wizji przyszłości Ukrainy pod rządami Juszczenki). Obóz Janukowycza podjął też kampanię wymierzoną w Julię Tymoszenko, która wycofała się z walki o prezydenturę i lokalnie zaczęła wspierać kandydaturę Juszczenki. Do gry włączył się Kreml. Moskiewska prokuratura oskarżyła Tymoszenko o korumpowanie urzędników rosyjskiego Ministerstwa Obrony i wezwała ją na przesłuchanie. Ponieważ Tymoszenko nie przyjechała do Moskwy, rosyjski sąd wysłał za nią międzynarodowy list gończy, jednocześnie domagając się umieszczenia jej na liście poszukiwanych przez Interpol[9]. Opozycja nie pozostała jednak dłużna i wyciągnęła na światło dzienne kilka faktów, które zaznaczyły się duża rysą na wizerunku lidera Partii Regionów. Oprócz przypomnienia jego kryminalnej przeszłości ( w młodości Janukowycz był dwukrotnie karany za przestępstwa pospolite), na światło dzienne wyszła sprawa prywatyzacji zakładów metalurgicznych Kryworiżstal. Kupnem tego państwowego giganta, zatrudniającego ponad 50 tys. pracowników  i wytwarzającego jedną piątą krajowej produkcji stali, interesowało się kilka koncernów zagranicznych, jednak warunki przetargu były tak ustawione, by zwycięzcą został inwestor krajowy. W czerwcu 2004 roku zakłady sprzedano Związkowi Inwestycyjno-Metalurgicznemu – konsorcjum zawiązanemu przez zięcia Kuczmy Wiktora Pinczuka oraz Rinata Achmetowa, politycznego patrona Janukowycza. Zapłacili oni 800 mln dolarów, chociaż konkurencja (LNM – U.S. Steel) oferowała prawie dwukrotnie więcej, dodając 1,2 mld dolarów na program inwestycyjny[10]. Opozycja wykorzystała także fakt iż urzędującego premiera ( Janukowycz  pierwszy raz stał na czele rządu od 21.11.2002 do 07.12.2004) popierał w trakcie kampanii wyborczej Leonid Kuczma, który nie cieszył się dużym poparciem wśród społeczeństwa, zwłaszcza kiedy w lutym 2004 roku generał Wałerija Krawczenko oskarżył urzędującego prezydenta o wydanie rozkazu inwigilacji polityków ukraińskich przebywających za granicą. Po tych doniesieniach premier zaczął dystansować się wobec Kuczmy, między innymi opowiadając się publicznie za wycofaniem wojsk ukraińskich z Iraku. Podjął też próbę uwiarygodnienia się poprzez dobór współpracowników stojących po przeciwnej stronie barykady. Rzecznikiem prasowym rządu została  była szefowa kijowskiego biura Radia Swoboda. Do obozu Janukowycza przeszedł również Taras Czornowił – ultra opozycjonista, który na początku 2004 roku poróżnił się z liderem Naszej Ukrainy. Drugiego z synów Czornowiła, Andrija, wysunięto w wyborach prezydenckich jako kandydata „technicznego”, mającego odebrać głosy Juszczence[11].

Kiedy jednak okazało się, że sondaże przedwyborcze nie wskazywały na przyszłe zwycięstwo lidera Partii Regionów, zdecydowano się na krok ostateczny. Do Kijowa z okazji 60. rocznicy wyzwolenia Ukrainy przybył prezydent Rosji – Władimir Putin, który w przeddzień pierwszej rundy głosowania podczas długich konferencji prasowych wyraził swoje poparcie dla kandydatury Janukowycza, wskazując tym samym na kogo Ukraińcy powinni głosować. Należy dodać, że Putin podczas swojej czterodniowej wizyty nie spotkał się z żadnym innym kandydatem na stanowisko prezydenta.

{mospagebreak}

Kiedy pierwsza runda wyborów okazała się niekorzystna dla Janukowycza, 12 i 13 listopada prezydent Putin odwiedził Krym, gdzie spotkał się z Kuczmą i Janukowyczem w celu omówienia nowej strategii wyborczej. Polegała ona na pozyskaniu w drugiej turze wyborów głosów kandydatów pokonanych w pierwszej turze. Chodziło głównie o poparcie ze strony Ołeksandra Moroza (Partia Socjalistyczna) i Petro Symonenki (Partia Komunistyczna). Ku zdziwieniu strony rosyjskiej Moroz zadeklarował, że jest skłonny poprzeć w drugiej turze Juszczenkę, natomiast Symonenka zrezygnował z faworyzacji kandydata na fotel prezydenta gdyż obawiał się utraty wpływów nawet wśród swoich najgorętszych zwolenników. Rozdrażnienie w obozie rosyjskim wywołała również bierna postawa względem wyborów Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego[12].

Szczególne zaangażowanie i komentarze ze strony rosyjskiej uległy intensyfikacji kiedy Sąd Najwyższy unieważnił drugą turę wyborów  i zalecił jej powtórzenie. 24 listopada 2004 roku Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła zwycięzcą Janukowycza, na którego miało głosować 49,46 proc. wyborców co dawało mu blisko 3 punkty przewagi nad konkurentem (Juszczenko – 46,7 proc.)[13]. Wyniki okazały się sprzeczne z prognozami wyborczymi dwóch prestiżowych ośrodków – Centrum im. Razumkowa i Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologicznego. Według ocen opozycji sfałszowano ponad 3 miliony głosów.

Image
Wiktor Janukowycz (fot. yanukovych.com.ua)

W związku z tymi doniesieniami  Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej wyraziło skrajne zaniepokojenie reakcją na rezultaty wyborów opozycji ukraińskiej i wezwało do akceptacji woli narodu oraz zaprzestanie antykonstytucyjnych działań. Zaangażowanie Rosji spowodowało silny wybuch poczucia patriotyzmu wśród Ukraińców, który doprowadził do wybuchu tzw. „pomarańczowej rewolucji”. Zaskoczenie było tym większe, że protest przebiegał w pokojowy sposób, był dobrze zorganizowany. Putin widząc skrajne niezadowolenie narodu ukraińskiego zalecił aby nie pogarszać zaistniałej w Kijowie sytuacji. Ostatnią deską ratunku dla Janukowycza była próba namówienia wschodnich obywateli Ukrainy do utworzenia  Południowo-Wschodniej Autonomicznej Republiki Ukrainy. Miało to miejsce podczas szczytu przedstawicieli wschodnich regionów Ukrainy 28 listopada 2004 roku w Sewerodoniecku. Szczyt nie przyniósł żadnych postanowień, a sam Janukowycz odciął się od decyzji na nim podejmowanych.

Janukowycz widząc iż stracił jakikolwiek wpływa na wydarzenia na Ukrainie zadecydował o zdystansowaniu się od strony rosyjskiej i  potępił skrajny separatyzm na wschodzie. Rosja natomiast została zmuszona pogodzić się z porażką swojego protegowanego  i stworzyć nowy plan polityczny względem Ukrainy pod rządami Wiktora Juszczenko. Powtórzona druga tura wyborów odbyła się 26 grudnia. Zgodnie z oczekiwaniami zwycięstwo odniósł kandydat opozycji zdobywając 52 proc. głosów.

Po „pomarańczowej rewolucji”  Juszczenko zaznaczył iż Ukraina zrywa z dotychczasową polityką wielowektorową, a jej priorytetem jest członkowstwo w Unii Europejskiej i przystąpienie do NATO. Nowy szef państwa zaraz po swoim zaprzysiężeniu  (23.01.2005), udał się w pierwszą swoją podróż zagraniczną do Moskwy. Podróż stanowiła gest dobrej woli, próbę załagodzenia napiętych stosunków miedzy Rosją i Ukrainą. Przed  wyjazdem Juszczenko dał jednak swojemu wschodniemu partnerowi do zrozumienia, że nie będzie tolerować ingerencji obcych państw w sprawy wewnętrzne kraju. Czytelnym sygnałem  wysłanym przez ukraińskiego prezydenta było powierzenie obowiązków premiera znienawidzonej przez Kreml Julii Tymoszenko. Gabinet sformułowany przez panią premier uzyskał 4 lutego 2005 roku akceptację parlamentu[14].

Image
Wiktor Janukowycz (fot. yanukovych.com.ua)
Polityczna sielanka nie trwała jednak zbyt długo. „Pomarańczowa rewolucja” wzbudziła ogromne  nadzieje ze strony społeczeństwa. Oczekiwano, że obecna władza podejmie skuteczne kroki w walce z korupcją, mafijnymi mechanizmami w administracji, patologiami rynku medialnego. Spodziewano się odważnych reform gospodarczych. Niestety nowa drużyna nie sprostała tym wyzwaniom[15].  Pierwsze problemy pojawiły się wiosną 2005 roku, kiedy to nowe wydatki socjalne zaowocowały wzrostem inflacji. Załamał się również przyrost gospodarczy. Niepokój wśród obywateli wzbudziła ponadto opieszałość prokuratury zajmującej się wyjaśnieniem zabójstwa dziennikarza Gonzadze[16] oraz próby otrucia Wiktora Juszczenki[17]. Notabene  proces w sprawie zabójstwa Gongadze rozpoczął się dopiero w 2006 roku, a jego finał zakończył się 15 marca 2008. Sprawców zbrodni półkownika Protasowa, półkownika Kostenkę i majora Popowycza skazano odpowiednio od 12 do 13 lat pozbawienia wolności. W obozie Juszczenki pojawiła się tzw. choroba władzy. Jej symptomami były głuchniecie na krytykę, skłonność do nepotyzmu, układy korupcyjne.

Największym jednak problemem okazała się wewnętrzna niespójność w obozie zwycięzców. Już wiosną zarysowały się konflikty między współpracownikami prezydenta – premier Tymoszenko, sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Poroszenką oraz sekretarzem stanu Ołeksandrem Zinczenką. Na światło dzienne wyszedł również spór ideologiczny pomiędzy populistyczną Tymoszenko, a liberalnym Juszczenką.

Punktem kulminacyjnym okazała się dymisja Zinczenki i Poroszenki (Zyniczenko oskarżył Poroszenkę o korupcje), w wyniku których szef państwa odwołał ze stanowiska premiera Julię Tymoszenko, a jej obowiązki powierzył Jurijowi Jechanurowowi. Kandydatura Jechanurowa została jednak ostentacyjnie odrzucona w parlamencie przez Blok Julii Tymoszenko. W tej sytuacji „pomocną dłoń” wyciągnął do Juszczenki wielki przegrany ukraińskiej sceny politycznej Janukowycz. Lider Partii Regionów w zamian za poparcie swego ugrupowania dla Jechanurowa wywalczył układ polityczny, który był sprzeniewierzeniem się ideom „pomarańczowej rewolucji”. Najbardziej bulwersującym punktem w „Memorandum o porozumieniu” była obietnica Juszczenki o amnestii wobec osób winnych fałszerstw wyborczych w 2004 roku[18]. Od tego momentu Wiktor Janukowycz stawał się po raz kolejny jednym z głównych rozgrywających na ukraińskiej scenie politycznej.

{mospagebreak}

Konflikt wśród władzy „pomarańczowych” zaczął pogłębiać nadciągający kryzys gazowy. W wyniku wydarzeń ‘pomarańczowej rewolucji” i objęciu funkcji prezydenta przez W. Juszczenkę – postrzeganego w Rosji jako nieprzychylnego jej interesom na Ukrainie – stosunki uległy ochłodzeniu. Konsekwencją ochłodzenia był kryzys w negocjacjach gazowych dotyczących cen gazu dostarczanego Ukrainie przez rosyjski Gazprom (jesień 2005). Gazprom oskarżył Ukrainę o kradzież gazu, ograniczył jego dostawy, a w konsekwencji przerwał je 01.01.2006 roku[19]. Krok ten miał na celu nie tylko zmaksymalizować rosyjskie zyski ze sprzedaży gazu ale również zdyskredytować ówczesne „pomarańczowe” władze na Ukrainie w oczach społeczeństwa, a tym samym zwiększyć szansę na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych Partii Regionów.

Rozłam między W. Juszczenką i J. Tymoszenką, jak i zdymisjonowanie przez parlament rządu Jechanurowa (10.01.2006) w dużej mierze przyczyniło się do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych (26.03.2006) Partii Regionów z liderem Wiktorem Janukowyczem na czele.  Wiktor Janukowycz, rywal Juszczenki, który po ostatnich wyborach prezydenckich stał się politykiem całkowicie przegranym i skorumpowanym,  powrócił do „łaski” społeczeństwa. Do jego powrotu  przyczyniły się w dużej mierze rozczarowania związane z efektami rządów prezydenta Juszczenki. Ponadto Juszczenko  nie był teraz tylko i wyłącznie krytykowany przez opozycję, ale również media ukraińskie, które w wyniku rewolucyjnych przemian uzyskały dużą swobodę działania i zaczęły z niej korzystać.

W wyborach parlamentarnych (0.3.2006) o 450 mandatów w Radzie Najwyższej rywalizowało 45 partii i bloków wyborczych. Po zsumowaniu wyników głosowania przez Centralną Komisję Wyborczą okazało się, że próg wyborczy przekroczyło tylko 5 partii[20]. Mimo znacznego sukcesu Janukowycza partie „pomarańczowej koalicji” dysponowały większością głosów w parlamencie.

Image
Wiktor Janukowycz (fot. yanukovych.com.ua)

Zgodnie z przyjętymi ustaleniami urząd premiera miała objąć Julia Tymoszenko, dla przedstawiciela Naszej Ukrainy zarezerwowano  natomiast stanowisko przewodniczącego Rady Najwyższej.  Przy podziale stanowisk nie uwzględniono natomiast ambicji Ołeksandra Moroza, który marzył o fotelu szefa parlamentu[21]. Sytuacja ta doprowadziła do swoistego zamachu stanu, w którym socjaliści, KPU i Partia Regionów zawiązali koalicję „antykryzysową”. Pod patronatem prezydenta doszło do podpisania przez frakcje parlamentarne Uniwersału Jedności Narodowej (zasady polityki zagranicznej i wewnętrznej Ukrainy, utrzymanie języka ukraińskiego jako jedynego języka państwowego). Z negocjacji wycofała się Julia Tymoszenko, która zapowiedziała przejście jej bloku do twardej opozycji.  3 sierpnia 2006 roku prezydent desygnował Janukowycza na premiera, a 4 sierpnia 2006 parlament przyjął jego kandydaturę.

Ten etap politycznej stabilizacji i uspokojenia nie trwał jednak zbyt długo. Wraz z umacnianiem się nowego rządu zaczęły narastać jego konflikty o władzę z ośrodkiem prezydenckim. Premier Janukowycz coraz wyraźniej reprezentował stanowisko, że wejście w życie reformy konstytucyjnej oznaczać będzie koniec dotychczasowej władzy prezydenta[22]. Tak więc po burzliwym 2006 roku również w  rok 2007 Ukraina weszła w atmosferze przedłużającego się politycznego kryzysu wywołanego wejściem w życie reformy konstytucyjnej. Rok 2007 przyniósł rywalizację o władzę między Julią Tymoszenko a Wiktorem Janukowyczem, którzy urośli do rangi najpoważniejszych graczy ukraińskiej sceny politycznej. 18 grudnia 2007 roku Tymoszenko została szefem rządu i trwa na tym stanowisku po dziś dzień. Najtrudniejszym  problemem  z  jakim musiała się zmierzyć był kryzys ekonomiczny, który z każdym dniem  prowadzi kraj do katastrofy. W listopadzie 2008 roku w ciągu zaledwie jednego miesiąca PKB kraju spadł o 14,4 proc. Z kolei w styczniu 2009 spadek PKB w porównaniu ze styczniem 2008 roku spadł blisko o 20 proc.

17 stycznia 2010 obywatele Ukrainy zadecydują jaki tor polityczny obierze ich kraj na kilka następnych lat. Można zaryzykować stwierdzeniem iż Ukrainę czeka obecnie trudniejszy wybór niż cztery lata temu. Wówczas wybierano między nowoczesnym, prozachodnim demokratą Juszczenką, a zachowawczym i prorosyjskim Janukowyczem. Tym razem główni pretendenci są do siebie bardziej podobni, i różnią się nie tyle programem co stylem. Tymoszenko, Janukowycz i Jaceniuk są za zacieśnianiem więzów z Unią Europejską, ale wszyscy zamierzają zachować strategiczne relacje z Rosją, które szczególnie w ostatnich miesiącach znacznie się pogorszyły. Moskwa odwołała z Kijowa swojego ambasadora (11.06.09), a na ostatnim szczycie Wspólnoty Niepodległych Państw prezydenci Rosji i Ukrainy nie chcieli nawet ze sobą rozmawiać (08 – 0.9.10.09). Rosjanie zrzucają winę na prezydenta Juszczenkę, który ich zdaniem prowadzi konfrontacyjną politykę. „Nie będziemy rozmawiać jak kolonia z imperium”- oponował Juszczenko, który twierdzi, że Rosjanie wciąż uważają Ukrainę za sferę swoich wpływów. Szczególnie dobitne staje się to przy okazji sporów gazowych, powtarzających się niemal co roku, kiedy Moskwa zakręca kurek Ukrainie.

Niewątpliwie głównym pretendentem do zwycięstwa w wyborach styczniowych  jest Wiktor Janukowycz, który gdyby nie „pomarańczowa rewolucja” ubiegałby się o urząd prezydenta po raz drugi. Być może gdyby wygrał poprzednie wybory jego pozycja polityczna wyglądałaby podobnie jak w chwili obecnej pozycja Wiktora Juszczenki, który na powtórne zwycięstwo raczej szans nie ma. Kryzys ekonomiczny, konflikty w „obozie pomarańczowych”, niespełnione obietnice spowodowały zamianę miejsc rankingowych w tabeli ukraińskich polityków. Kiedy to 5 lat temu nie pozostawiono na Janukowyczu suchej nitki oskarżając go o korupcje, nepotyzm, fałszerstwo, „sprzedanie” kraju pod rządy Rosji, to w chwili obecnej uznawany jest  za faworyta styczniowych wyborów. Można się tylko zastanawiać jakby ta sytuacja wyglądała gdyby to pod rządami Janukowycza jako prezydenta Ukraina przeżywała kryzys gazowy, załamanie gospodarcze, rozłam parlamentu, naciski ze strony opozycji i ze strony społeczeństwa. Tak się jednak nie stało, a Janukowycz sprawnie wkupuje się w łaski Ukraińców, zaznajamiając się z językiem ukraińskim, ukazując słabości prezydenta i premiera, i zaznaczając, że jego przyszła polityka będzie polityką zachowawczą miedzy Wschodem a Zachodem, tym samym zadawalając „obie” części Ukrainy.

 

Przypisy:

  1. [1] 19 września 2003 roku prezydenci Federacji Rosyjskiej, Ukrainy, Republiki Białoruś i Republiki Kazachstanu podpisali w Jałcie porozumienie o utworzeniu nowej instytucji integracyjnej – Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej (WPG; ros.: Jedinoje ekonomiczeskoje prostranstwo). Dokument przewiduje, iż cztery państwa powołają strefę wolnego handlu, co oznacza zniesienie barier celnych oraz innych instrumentów ochrony rynku we wzajemnej wymianie handlowej oraz wprowadzenie jednolitych zasad w dziedzinie konkurencji. Kolejnym krokiem ma być ujednolicenie polityki celnej wobec państw trzecich oraz utworzenie unii walutowej, czym ma się zająć organ ponadnarodowy – Komisja WPG, http://www.pism.pl/biuletyn_content/id/73
  2. [2] A. Bruski, J. Chojnowski, Ukraina, Warszawa 2006, s. 257.
  3. [3] T.Kapuśniak, Wpływ Rosji na Ukrainę w czasie i po Pomarańczowej Rewolucji, [w:] Konferencja – Polska i Ukraina w kształtowaniu bezpieczeństwa europejskiego, pod red.  J. Buczyńskiego, H. Binkowskiego, Przemyśl 2007, s. 188.
  4. [4] Tamże, s. 189.
  5. [5] Tamże, s. 192.
  6. [6] J.Bruski, A. Chojnowski, Ukraina…, dz.cyt., s. 267.
  7. [7] T. Kapuśniak, Wpływ…, dz.cyt., s. 195.
  8. [8] Tamże, s. 193.
  9. [9] J. Bruski, A. Chojnowski, Ukraina…, dz.cyt., s. 270.
  10. [10] Tamże, s. 267-268.
  11. [11] Tamże, s. 268-269.
  12. [12] T. Kapuśniak, Wpływ…, dz.cyt., s. 196.
  13. [13] J. Bruski, A. Chojnowski, Ukraina…, dz.cyt., s. 273.
  14. [14] Tamże, s. 280.
  15. [15] Tamże, s. 282.
  16. [16] Ciało Gongadze odnaleziono 3 listopada 2000  roku  w lesie 70 km od Kijowa.
  17. [17] Kulminacją brudnej kampanii wyborczej w 2004 roku była próba otrucia Wiktora Juszczenki. Lider „Naszej Ukrainy”, […] wyprzedzający w sondażach Janukowycza, zapadł na początku września na tajemniczą chorobę. […] Przyczyn choroby nie udało się początkowo ustalić, dopiero późniejsze badania wykazały, że Juszczenko został otruty dioksyną TCDD – jedną z najsilniejszych trucizn syntetycznych, produkowaną między innymi w laboratoriach byłych radzieckich służb specjalnych, podaję za J.Bruski, A.Chojnowski, Ukraina…, dz.cyt., s. 270.
  18. [18] J. Bruski, A. Chojnowski, Ukraina…, dz.cyt., 285.
  19. [19] T. Kapuśniak, Wpływ…, dz.cyt., s. 204.
  20. [20] Pierwsze miejsce zajęła Partia Regionów z wynikiem 32,14 proc., 186 mandatów, Blok Julii Tymoszenko – 22,29 proc., 129 mandatów, blok Nasza Ukraina – 13,95 proc., 81 mandatów, Socjalistyczna Partia Ukrainy (SPU) – 5,69 proc., 33 mandaty oraz Komunistyczna Partia Ukrainy (KPU) – 3,66 proc., 21 mandatów; podaję za M.Figura, Ukraina po wyborach parlamentarnych w marcu 2006 roku, [w:] Konferencja – Polska i Ukraina w kształtowaniu bezpieczeństwa europejskiego, pod red. J. Buczyńskiego, H. Binkowskiego, Przemyśl 2007, s. 175.
  21. [21] J. Bruski, A. Chojnowski, Ukraina…, dz.cyt., 289.
  22. [22] M.Figura, Ukraina…, dz.cyt., 179.