Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Rafał Lisiakiewicz: Kampania prezydencka Putina w 2000 r. - wstęp do "sterowanej" demokracji

08 luty 2009
A A A
Przejęcie władzy w Rosji przez Władimira Putina należy uznać za ogromne osiągnięcie samego Putina oraz ludzi, którzy podjęli się wypromowania jego wizerunku. W kampanii prezydenckiej 2000 roku tkwi też geneza obecnego reżimu politycznego Rosji.

Zobacz także: Wybory do Dumy 1999 r. i przekazanie wladzy Putinowi - probierz putinizmu

Ludzie związani z obecna elitą władzy, na czele z Władimirem Putinem zwykli obecny system rządów w Rosji nazywać „demokracją sterowaną”. Pytaniem jakie można wobec tego postawić jest, co oznacza przymiotnik „sterowana”? „Sterowana” bowiem pociąga za sobą konotacje o wydźwięku pejoratywnym dla idei liberalnego demokratycznego państwa, bowiem zakłada ograniczenia w funkcjonowaniu tegoż. Jedną z podstawowych charakterystyk współczesnej Rosji jest zdominowanie kręgów władzy przez osoby ściśle związane z Władimirem Putinem. To właśnie ci ludzie uknuli pojęcie „sterowanej” demokracji, dyktatury prawa, rzucali hasła „czy Putin może się mylić?”

Geneza obecnego reżimu politycznego Rosji tkwi w przełomie roku 1999/2000 i związana jest ze sposobem zdobycia władzy przez Putina, stąd w niniejszej publikacji proponujemy prześledzenie tych wydarzeń. Pomoże to zrozumieć przyczyny niewiarygodnej wręcz popularności Putina w Rosji, zmonopolizowania ośrodków władzy przez jedną grupę ludzi, mechanizmy przekazywania władzy w ramach tego kręgu, czego przykładem była nominacja prezydencka Dymitrija Miedwiediewa.

Metody budowania wizerunku politycznego Putina


Kampania prezydencka Władimira Putina wystartowała już w sierpniu 1999 roku, kiedy został on premierem. Kolejne kroki tego polityka będą systematycznym budowaniem swojego wizerunku i zdobywaniem popularności w społeczeństwie. Wybory do Dumy państwowej w 1999 r. to także swego rodzaju osobista kampania Putina. Jego popularność miała zagwarantować sukces wyborczy partii, z którą był utożsamiany. Właściwa kampania prezydencka w roku 2000 była już tylko utrzymywaniem pozycji, którą wcześniej osiągnął Władimir Putin.

Jak wielu obserwatorów życia politycznego w Rosji już zauważyło, Władimir Putin swój kapitał polityczny zbudował w oparciu o problem Północnego Kaukazu. Sytuacja na tym obszarze stała się dominującym elementem, jaki przebijał się w działalności Putina na fotelu premiera. Jego zdecydowanie w tej kwestii miało go ukazać społeczeństwu jako człowieka silnego, nie bojącego się podejmować trudnych decyzji, za które też gotów był brać pełną odpowiedzialność. Pierwsze decyzje polityczne jakie podjął dotyczyły interwencji w Dagestanie. „W ciągu tygodnia do dwóch zrobi się porządek”, [1] wypowiadając te słowa nowy premier pokazywał społeczeństwu, że jest on odpowiednim człowiekiem, który jest w stanie zaprowadzić porządek w każdym zakątku kraju.

Przyszłość polityczna Putina jeszcze we wrześniu nie była pewna. Mimo, iż Borys Jelcyn wysuwając jego kandydaturę na premiera nazwał go swoim następcą wielu analityków sądziło, iż jest to tylko chwilowy faworyt Kremla. Dopiero zamachy bombowe w Rosji z września 1999 roku i zdecydowana reakcja Putina spowodowały, iż jego poparcie zaczęło gwałtownie wzrastać Gazety całego świata podawały wypowiedź premiera Rosji odnośnie sprawców zamachów, których upatrywano w Czeczeńcach.. Wówczas Władimir Putin przed kamerami telewizyjnymi wypowiedział słowa, iż obiecuje schwytać każdego terrorystę, nawet jeśli miałby go łapać w „wychodku”. W podobnym tobie wypowiadał się o zamachach wrześniowych, określając je jako „(...)czysty terrorystyczny atak.(...) Trudno jest nazywać ich [terrorystów] nawet zwierzętami. Jeśli są zwierzętami, to wściekłymi”. [2]

Dzięki tego typu wypowiedziom i zdecydowanemu postępowaniu w zbuntowanej republice jego popularność sięgnęła z 5 procent, jakie miał w połowie sierpnia, do 23 procent w październiku 1999 roku. [3]{mospagebreak}

Operacja w Czeczenii stała się elementem wizji Putina odbudowy mocarstwowej pozycji Rosji. Działaniami w tej republice Putin chciał udowodnić, iż jest on w stanie uleczyć państwo i odbudować wiarę obywateli w jego skuteczność. Stanowczy styl Putina, według środków masowego przekazu, miał skonsolidować elity społeczne i polityczne Rosji. Brutalny język premiera, jak na przykład wypowiedź „zdławimy czeczeńską gadzinę”, miał być świadomą grą na emocjach i nostalgii starszego pokolenia, przekonanego, iż przywódca Rosji powinien rozmawiać z przeciwnikami z pozycji siły. Popularności premierowi dostarczało również poparcie znanych osobistości życia społecznego czy politycznego w Rosji. Wojnę w Czeczenii zaaprobował patriarcha Aleksy II, zaznaczając, iż kościół prawosławny uważa działania „wobec terrorystów” za w pełni uprawnione. Również Aleksander Sołżenicyn stwierdził, iż „Musimy się gdzieś zatrzymać, skoro przez 15 lat ustępowaliśmy. Wszędzie kapitulowaliśmy. [4]

Operacja w Czeczenii miała także przywrócić prestiż utracony przez armię podczas wojny w Afganistanie i poprzedniej wojny czeczeńskiej. Inwazja na zbuntowaną republikę miała także na celu restaurowanie tradycyjnego panowania Rosji na Kaukazie i powstrzymanie pronatowskich sympatii w Gruzji i Azerbejdżanie. [5]  Dzięki niej Putin zapewnił sobie poparcie sfer wojskowych. Dodatkowo premier podniósł wydatki na cele wojskowe z 5 procent budżetu w roku 1999 do 17 procent w roku następnym. Oficerom walczącym na Kaukazie obiecał podniesienie pensji z 50-100 dolarów do 1000 dolarów miesięcznie. Działania te zapewniły mu poparcie pięcioipółmilionowego sektora związanego z obronnością kraju. [6] Z uwagi na to, iż kampania czeczeńska była dźwignią popularności Władimira Putina w Rosji szereg jego działań zmierzał do nadania jej rangi operacji mającej pokazać siłę państwa, troskę władz o jego całość, jak również podnieść prestiż armii. W związku z tym w końcu stycznia Putin wydał ukaz, który nadawał status weterana wojennego uczestnikom wojny w Czeczenii. [7] Szczególna troska władzy o armię dała odpowiednie wyniki podczas wyborów, za Putinem głosowało około 80% żołnierzy. [8]

Jak mówił Siergiej Kowaliow: „Ludzie stęsknili się za twardą ręką i teraz mają to czego chcieli – żelazną rękę Putina”. [9] Z drugiej jednak strony twarda postawa Putina, jak zaznaczył przedstawiciel zarządu Deutche Bank Hubert Pandtz, pokazała społeczeństwu, ale także światu jedną bardzo ważną, jeśli nie najistotniejszą rzecz, a mianowicie gdzie jest centrum władzy. [10] Po latach chaosu związanego z rządami Jelcyna było to jedno z najważniejszych osiągnięć Putina i to już na starcie jego prezydentury.

Ponadto wojna w Czeczenii miała też jeszcze jedno zadanie – odwrócenie opinii publicznej od problemów ekonomicznych, głośnych afer korupcyjnych. Fakt, iż Władimir Putin swój polityczny kapitał zbił na konflikcie czeczeńskim sprawił, iż wielu analityków, ale także przeciwników politycznych nazywało go wojennym premierem. Stąd także pojawiały się pytania czy Putin poza prowadzeniem wojny potrafi kierować państwem, a zwłaszcza zarządzać gospodarką. [11]

Putin zdobywał popularność także dzięki hasłom budowania „dyktatury prawa”, walki z nadużyciami - np. stwierdzeniami, iż skorumpowani urzędnicy będą „miażdżeni jak szczury”. [12]

Budowaniu wizerunku silnego człowieka i przywódcy służyło ukazywanie Putina w mediach jako sportowca trenującego judo, pilota myśliwca czy kierowcy najnowszego modelu wołgi. Służyły temu też liczne wizyty w miejscach kryzysów, jak na przykład w Czeczenii, spotkania ze znanymi osobistościami. Wszędzie premier starał się pokazać jako otwarty, nie stroniący od trudnych tematów polityk, ale równocześnie człowiek silny i wiedzący czego chce. Putin był uosobieniem tego czego pragnęli Rosjanie, poczucia pewności, dumy, siły. Ze swoim ogólnikowym programem trafiał praktycznie do każdego, zarówno do bogatych i biednych, liberałów jak i konserwatystów, demokratów i zwolenników silnej ręki. Boris Niemcow stwierdził, iż wysokie poparcie dla Putina wynikało z faktu, iż ludzie tak naprawdę nie znali tego kandydata. Także politycy nie wuiedzieli co tak naprawdę można się po nim spodziewać. Taka sytuacja sprawiła, iż Putin miał bardzo dobrą pozycję przed wyborami, nie przedstawił konkretów i wobec tego funkcjonował jako swego rodzaju mit, który może spełniać oczekiwania dowolnego wyborcy. [13]

Putin zdobył poparcie cerkwi, armii, polityków takich jak Bierezowski, Ruckoj, Gajdar czy Czubajs, a także koncernu „Gazprom” w osobie jego szefa Rema Wiachiriewa. Jeszcze przed wyborami do Dumy większość przywódców regionalnych przeszła na stronę władz centralnych i zaczęła prześcigać się w służalczości wobec Kremla. Na początku grudnia lokalni liderzy stojący na czele ponad 20 podmiotów federacji podpisali odezwę, w której wzywali wszystkie polityczne siły do skupienia się wokół osoby szefa rządu Władimira Putina. W ich mniemaniu 4 miesiące administrowania krajem udowodniły, iż rząd stanowi realne centrum władzy i rozwiązywania problemów kraju. [14] „Robocze” wizyty p.o. prezydenta w regionach stały się  okazją do wykazania się przed nim lojalnością i oddaniem. Gubernatorzy wydawali nawet swego rodzaju odezwy zachęcające do głosowania na Putina, dla przykładu gubernator okręgu leningradzkiego opublikował w prasie artykuł „Dlaczego będę głosował za Władimira Putina”, [15] w którym w samych superlatywach wypowiadał się o p.o. prezydenta. Regionalni przywódcy aktywnie pomagali w kampanii wyborczej, czego faktycznie zabraniało im prawo.

Na stronę Władimira Putina przeszedł też jego, jeszcze do niedawna, największy konkurent, mer Moskwy Jurij Łużkow, którego poparcie było bardzo cenne wobec 6 milionów wyborców w samej Moskwie. Uczestnicy zakulisowych rozmów w Moskwie twierdzili, iż odbyło się to za sprawą różnego rodzaju nacisków na mera oraz gróźb wszczęcia dochodzeń przeciwko niemu. [16]{mospagebreak}

Program Putina – brak programu

Jak już wcześniej wspomniano, Władimir Putin nie przedstawił klarownego programu politycznego podczas kampanii prezydenckiej. Pewnym substytutem tegoż może być dokument jaki przedstawił w końcu 1999 roku, który można na polski język przetłumaczyć „Rosja na przełomie tysiącleci”. [17] W tym wykładzie Putin starał się ukazać ówczesny stan państwa. Pokazał więc jak wygląda stan gospodarki, społeczeństwa, jakie jest miejsce Rosji w stosunkach międzynarodowych. Ta analiza stanu państwa nie była bynajmniej optymistyczna. Premier rządu przedstawił także jakie wyzwania stoją przed państwem w niedalekiej perspektywie, tak wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Mówił o potrzebie reorganizacji całego państwa, podniesieniu i rozwoju gospodarki, zwiększeniu znaczenia państwa na arenie międzynarodowej. Konstatacja tej wypowiedzi była wszakże jedna – Rosja potrzebuje silnego, sprawnego przywództwa, które pobudzi kraj do rozwoju, a obywateli natchnie dumą z bycia Rosjanami. Dokument ten można ocenić jako ogólnikowy i propagandowy materiał wyborczy. Trudno bowiem by kilkustronicowy artykuł można było nazwać programem politycznym. Jednak jak już wcześniej powiedziano, takiego Putin nie potrzebował, a wręcz mógłby mu zaszkodzić.

Podobny charakter miała też przyjęta 10 stycznia 2000 r. ukazem p.o. prezydenta Koncepcja Narodowego Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. [18] W dokumencie tym wskazywano główne zagrożenia i wyzwania dla Rosji we współczesnym świecie, jednak bez podania szczegółów i konkretnych sposobów rozwiązywania problemów. Tym niemniej poruszono kwestie odbudowy militarnego oraz ekonomicznego znaczenia Rosji, który miały w przyszłości zadecydować o odbudowie mocarstwowej pozycji państwa. Mówiono o potrzebie aktywnej polityki wewnętrznej a także zagranicznej. O wykorzystywaniu zasobów i uwarunkowań geostrategicznych państwa, by Rosja na powrót stała się silnym i istotnym graczem w stosunkach międzynarodowych. Koncepcja rozszerzała także możliwość użycia broni jądrowej, już nie tylko jako odpowiedź na tego typu atak z zewnątrz, ale w celu zadania odpowiednich strat każdemu agresorowi.  Tony te uderzały w czułą strunę poczucia wartości obywateli rosyjskich.

W połowie stycznia poparcie dla Władimira Putina sięgnęło 62%. Spośród 11 kandydatów był on jedynym faworytem, drugi w sondażach Giennadij Ziuganow miał poparcie około 15%. [19]

Dla  Władimira Putina wobec tego pytaniem nie było czy zwycięży w wyborach, ale czy zwycięży już w pierwszej turze. Właściwie większość ekspertów była zdania, iż nic nie jest w stanie stanąć mu na drodze do sukcesu wyborczego i to właśnie już w pierwszej turze. Wybory wyznaczone na 26 marca były więc dla Władimira Putina formalnością. Nie musiał nawet specjalnie forsować tępa swej kampanii, zachęcać wyborców do swej osoby jak Borys Jelcyn w 1996 roku poprzez znaczące podnoszenie uposażeń sfery budżetowej (choć i tego nie zaniedbano, zatwierdzając tuż przed wyborami wzrost zarobków strefy budżetowej 1,2 raza [20]) czy wskazywaniu wroga, przed którym jest on jedynym ratunkiem, co było także strategią poprzedniej kampanii prezydenckiej Jelcyna, kiedy to miał on ochronić kraj przed widmem powrotu komunizmu. [21] Putin ograniczał się w swej kampanii do prezentowania nadal twardego stanowiska wobec Czeczenii. W jednej ze swych wypowiedzi mówił, iż jego historyczną misją jest rozwiązanie problemu czeczeńskiego. [22]

Putin deklarował nawet, iż nie chce z nikim walczyć, poza czeczeńskimi bojownikami, a nawet ma zamiar gasić spory polityczne. Jak juz wspominano, poza ogólnymi frazesami, jak „zaprowadzenie porządku”, nie przedstawił też szczegółowego programu politycznego. Umowa z komunistami podczas tzw. kryzysu w Dumie w styczniu 2000 roku, zapewniła mu w zasadzie spokój przed zaciekłymi atakami tej frakcji. Co więcej, popierający Ziuganowa elektorat zobaczył, iż radykalne hasła tego polityka głoszącego konieczność walki z Kremlem, bardzo szybko zostały wymienione na fotel spikera Dumy dla Gienadija Sieliezniewa oraz intratne miejsca w komisjach dumskich. [23] Borys Niemcow tak wyraził się o komunistach: „Po tym jak komuniści połączyli się w ekstazie z Kremlem w dniach dumskiego kryzysu, stracili oni bardzo dużo stronników. Ich główne hasło – walka z antynarodowym reżimem – odpadł sam z siebie”. [24]

Członek Dumy, Aleksander Szohin w lutym 2000 roku mówił: „dla zwycięstwa w pierwszej turze Putin nie powinien nadmiernie „świecić” swoją skłonnością ani do prawicowców, ani do lewicowców. Wysokie poparcie zmusza Putina do lawirowania między rozlicznymi interesami”. [25] Jak podkreślał profesor Sorbony, Michelle Liesarz, umowa z komunistami miała jeszcze jeden aspekt – skłóciła ostatecznie komunistów z „Ojczyzną-Całą Rosją” uniemożliwiając tym samym jakikolwiek sojusz wyborczy tych frakcji w wyborach prezydenckich. Izolując Primakowa, Putin zapewnił sobie w ewentualnej drugiej turze Ziuganowa, który nie mógł mu zagrozić. [26] Niebawem okazało się, iż posuniecie to przyczyniło się do rezygnacji Primakowa z ubiegania się o urząd prezydencki. {mospagebreak}

Kolejnym elementem kampanii były wizyty w miejscach, które były bliskie problemom Rosjan, jak choćby wizyta noworoczna Putina w bazie wojskowej w Czeczenii. Przede wszystkim jednak Putin starał się nie określać jednoznacznie w drażliwych kwestiach jak gospodarka czy strategia rozwoju państwa. Operować ogólnikami i hasłami populistycznymi, jak zapewnienie dobrobytu w państwie, wytępienie korupcji i przestępczości. [27]

W lutym 2000 roku poparcie dla Putina spadło z 62-58%, Ziuganow natomiast zwiększył swoje poparcie do 19%. [28] Wynik ten można wiązać z kryzysem w Dumie, z wiadomościami o niepowodzeniach w Czeczenii, ale także pewnym znudzeniem wyborców.

Jak pisze Wacław Radziwinowicz walka o fotel prezydencki w Rosji skończyła się właściwie zanim się zaczęła. Swych prawdziwych przeciwników Putin pokonał jeszcze 19 grudnia 1999 roku. Jedynym bowiem realnym konkurentem mógł być dla niego Jewgienij Primakow. [29] Ten jednak w lutym, ze względu na przegrane wybory parlamentarne i niskie poparcie, wycofał się z kandydowania słowami: „(...) w czasie wyborów [parlamentarnych 1999 r.] i na początku pracy w Dumie doświadczyłem, jak daleko naszemu społeczeństwu do obywatelskiego oblicza, do istoty demokracji”. [30]

Jurij Lubaszewski, jeden z najlepszych specjalistów od public relations w Rosji, który pracował z wieloma politykami tego kraju, tak określał umiejętności i sposób prowadzenia kampanii wyborczej przez Władimira Putina: „Putinowi w ogóle nie jest potrzebna kampania PR. To wyjątkowy szczęściarz. Jemu się udało, on nie musi sam niczego robić. Po prostu jest jaki jest. I w tym sensie przypomina Jawlińskiego. Różnica polega na tym, że naturalność Putina akurat odpowiada obecnym oczekiwaniom społecznym”. Te oczekiwania to rządy silnej ręki, a Putin jak najbardziej im to daje. Szef rządu „nie proponuje żadnego programu, nie ma go i nie będzie miał. On go po prostu nie potrzebuje. Putin doskonale wie jak kreować swój wizerunek. Jest przecież kadrowym oficerem wywiadu”. [31]

Władimir Putin w okresie starań o wybór na prezydenta Rosji, jak i również po dziś dzień wywołuje często skrajnie różne opinie. Grigorij Jawliśński, jego przeciwnik w wyborach 2000 roku, tak o nim mówił: „Mówi jedno, myśli drugie, a robi trzecie. To homo sovieticus bez zasad”. [32] Historyk Aleksiej Bulgarin ujmował tę cechę w ten sposób; „jedno mówi narodowi, zagranicy drugie, a robi trzecie. Dla niego cel uświęca środki”. [33] Z kolei Tony Blair, tak określał p.o. prezydenta Rosji po spotkaniu z nim w początku 2000 roku: „Zrobił na mnie świetne wrażenie, jest bardzo inteligentnym człowiekiem”. [34]

Agnieszka Magdziak z Centrum Stosunków Międzynarodowych program wyborczy, główne zamierzenia Władimira Putina określała jako niespójne. Putin, według niej, chciał zyskać przychylność wszystkich grup społecznych, ale nie da się rozwinąć kraju bez ograniczeń kompleksu wojskowego, a Putin wojskowym obiecał rozwój i większe dotacje. [35]

Igor Bunin, dyrektor generalny Centrum Politycznych Technologii, na finiszu kampanii prezydenckiej podkreślał, iż jedyny problem Putina to frekwencja wyborcza, jeśli bowiem nie dosięgnie ona 55%, to odbędzie się II tura, gdyż będzie to oznaczało, iż to właśnie wyborcy Putina nie stawią się w wystarczającej ilości, by wszystko rozstrzygnęło się 26 marca.

Pozostali kandydaci o zwycięstwie nie mieli nawet co mówić. Co najwyżej mogli walczyć o jak najlepszy wynik, by (jak Grigorij Jawliński) liczyć się jako przywódca partii opozycyjnej, czy zaistnieć w jakiś sposób na scenie politycznej (jak choćby Pamfilowa, Sawostjanow czy Goworuhin).

Strategia Putina według Bunina była prosta i skuteczna, jedno czego mu brakowało to ciepła człowieczeństwa, jednak i to dostrzegli wyborcy, gdy podczas pogrzeby Anatolija Sobczaka na twarzy Putina pojawiły się łzy. Po Gdy w raz z premierem Blairem odwiedził z kolei operę Rosjanie zobaczyli, iż jest on także kulturalny. [36]

By zwiększyć frekwencję wyborczą, która działała na jego korzyść, ale także by zaprezentować się jeszcze raz społeczeństwu tuż przed nastaniem ciszy wyborczej, Putin wykorzystał możliwość zwrócenia się do narodu w przedwyborczy piątek 24 marca 2000 roku, formalnie by zachęcić do pójścia do głosowania. Putin mówił o swojej pracy na stanowisku pełniącego obowiązki prezydenta, którego głównym zadaniem było przygotowanie i zabezpieczenie wyborów. Mówił także o wojnie na Kaukazie, o sytuacji państwa wewnątrz i na zewnątrz. Potrzebie budowania silnego państwa prawa. [37]{mospagebreak}

Media w kampanii Putina

Przy kreowaniu politycznych wizerunków kandydatów dominujący wpływ we współczesnym świecie mają środki masowego przekazu. Jak podały „Argumienty i Fakty” w lutym 2000 r. z całego potoku informacji w środkach masowego przekazu, aż 53% przypadało na Władimira Putina. Dla porównania G. Ziuganow – 13,2%, W. Żirinowski – 9,5%, G. Jawliński – 7,4%, J. Skuratow – 4,6%. Na pozostałych kandydatów w sumie przypadało 11,7%. [38] Fundacja Obschiestviennoie Mnienie przeprowadziła badania na temat, skąd ludzie czerpią informacje o kandydatach w wyborach prezydenckich i aż 82% zapytanych twierdziło, iż z kanałów centralnej telewizji, 36% z centralnych gazet, 33% z programów centralnego radio. [39]  Dodać należy do tych wyników fakt, iż wyżej wymienione środki masowego przekazu znajdowały się w większości pod wpływem władz państwowych. Jeśli więc obecność w środkach masowego przekazu porównamy z wynikami badań jakie przeprowadzono odnośnie źródeł z jakich obywatele czerpią informacje na temat  kandydatów wyborczych i przełożymy na poparcie dla poszczególnych kandydatów w tym okresie, dowiemy się z czego ono wynikało.

Sztab wyborczy Władimira Putina, którym co ciekawe kierował Dimitrij Miedwiediew, zrezygnował nawet z darmowego czasu przeznaczonego na reklamy w telewizji. [40]

Rola wydarzeń w Czeczenii w kampanii wyborczej

Poniżej została zamieszczona tabelka z poparciem dla wojskowych działań w Czeczenii. Mocny kolor czarny oznacza wolę rozpoczęcia rozmów pokojowych z bojownikami, linia przerywana poparcie dla kontynuowania działań wojennych

Image

* Приведенные альтернативы задаются в опросах с марта 2003 года. До этого времени вопрос задавался с альтернативами «продолжать наступление федеральных войск» и «вступить в переговоры с руководством Чечни».
Żródło: Levada Centr, http://www.levada.ru/sborniki.html [stan na 16 III 2008]

Lilia Szewcowa, jeden z najbardziej znanych analityków sceny politycznej w Rosji, rozważając przyczyny ustąpienia Jelcyna jako jedną z podstawowych podaje kwestię Czeczenii. Przyspieszony wariant oddania władzy Putinowi wydawał się dla niej konstatacją faktu, iż Kreml świetnie rozumiał, że sytuacja w Czeczenii bynajmniej nie była korzystna i wzrost poparcia dla Putina dzięki Czeczenii, w każdej chwili mógł przemienić się w jego spadek. [41]  Stąd też podejmowane już od początku zabiegi mające budować właściwy obraz wojny w oczach społeczeństwa, jak na przykład podpisanie przez szefa rządu  4 października rozporządzenia o utworzeniu rosyjskiego informacyjnego centrum – Rosinformcentr, które m.in. miało się zajmować „właściwym” przekazywaniem informacji co do działań w Czeczenii. [42]

Putin w końcu grudnia informował społeczeństwo, iż antyterrorystyczna operacja w Czeczenii rozwija się według planu, „niczego nie mamy zamiar zmienić taktyka, którą stosujemy, się sprawdza”. [43] Ponadto oświadczył, iż kierownictwo armii przede wszystkim oszczędza żołnierzy, eliminuje się do minimum  ewentualne ofiary wśród ludności cywilnej. W tym samym artykule „Niezawisimoj Gaziety” autor, Ilia Maksakow informuje o wynikach badań socjologicznych, zgodnie z którymi armia rosyjska po raz pierwszy od wielu lat zaczęła cieszyć się bezdyskusyjnym poparciem społeczeństwa. Jednocześnie Maksakow konstatuje, iż działania wojenne nie były nigdy jeszcze tak zakryte dla mediów. [44] Podobnie wypowiadała się w wywiadzie korespondentka „Liberation” Ann Niva, która była zatrzymywana i prześladowana przez rosyjskie specsłużby na Kaukazie. [45] Jednak największym echem odbiła się sprawa dziennikarza radia „Swoboda” Andrieja Babickiego, który został aresztowany przez rosyjskie służby bezpieczeństwa, przetrzymywany, a następnie w dziwnych okolicznościach wymieniony na rosyjskich jeńców wojennych i przekazany Czeczenom. Losem zaginionego Babickiego interesował się cały świat, natomiast co do wolności mediów w Rosji zaczęto zadawać coraz więcej pytań.

Ostatecznie uwolniony dziennikarz po powrocie do Moskwy tak komentował całą tą sytuację „Była to kiepsko zaplanowana przez FSB operacja. To akcja odwetu, dlatego, że dziennikarze dziś w Rosji są bardzo silnie ograniczani w swoich poczynaniach, zwłaszcza jeśli idzie o tak niecywilizowaną wojnę, jaka ma miejsce obecnie w Czeczenii”. [46] Jednak jak podkreślił Maksym Dianow , dyrektor Instytutu Problemów Regionalnych, los dziennikarza „Swobody” mimo dużego rozgłosu interesował tylko media. Zwykli obywatele Babickiego uważali za albo zdrajcę, albo przynajmniej człowieka stojącego po niewłaściwej stronie. [47] Stąd też na popularności Putina sprawa ta się zupełnie nie odbiła. Podobnie miała też się sprawa z naciskami tajnych służb na jedną z redaktorek opozycyjnej wobec Kremla stancji telewizyjnej NTV, którą usiłowano szantażować i nakłaniać do współpracy. [48]

„Nowaja Gazieta”, w szeregu swych artykułach informowała, iż optymistyczne oceny operacji czeczeńskiej, jakie przedstawiała władza, nie zgadzają się z rzeczywistością. Donosiła więc o poważnych stratach wojsk rosyjskich, o nadużyciach i przestępstwach popełnianych przez siły federalne. Także sporo miejsca poświęcała nadużyciom wobec ludności cywilnej. [49] Na przykład podano informację o rzekomym rozkazie dowódców by zdecydowanie obchodzić się z dziećmi czeczeńskimi, jako potencjalnymi przyszłymi bojownikami. [50] Informację tę potwierdzały także media zachodnie pisząc o przepuszczaniu przez punkty filtracyjne chłopców powyżej 10 lat. [51] Gazeta drukowała także nazwiska poległych żołnierzy rosyjskich. [52]

8 lutego 2000 Władimir Putin poinformował o „Oswobodzeniu” Groznego. [53]

Także w lutym 2000 roku prezydent Czeczenii Asłan Maschadow oznajmił o rozpoczęciu na pełną skalę działań partyzanckich na terenach zajętych przez Rosjan. W odpowiedzi na to oświadczenie p.o. prezydenta Władimir Putin wyraził nadzieję, iż „z bandytami w Czeczenii uda się skończyć w najbliższym czasie”. Siergiej Jastrzębski, pomocnik prezydenta, dodał, iż im mniej sił zostaje czeczeńskim bojownikom, tym większą stosują propagandę „na więcej nie mają ani sił, ani środków, a najważniejsze, nie mają poparcia w społeczeństwie”. [54]

Pierwszy zastępca naczelnika Sztabu Generalnego FR gen. Walerij Maniłow w lutym straty rosyjskie od sierpnia 1999 r. w konflikcie w północnym Kaukazie określił na 1458 zabitych i 4495 rannych. [55] „Novaja Gazieta” ilości te podawała odpowiednio: 1290 i 3970. [56]

Siergiej Iwanow, Sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR w styczniu przyznał, iż Czeczeńcy przystąpili do fazy wojny partyzanckiej, jednak w Czeczenii nie ma praktycznie ani jednego rejonu, gdzie by nie było wojsk rosyjskich. Ponadto stwierdził, iż być może sytuacja nie jest najlepsza, jednak „terrorystom” nie uda się zająć punktów zamieszkałych przez ludzi. [57]

Podczas pobytu w St. Petersburgu, na antenie radia „Baltika” Władimir Putin oświadczył, iż w Czeczenii są siły, z którymi można rozmawiać i zapewnił, iż rosyjskie kierownictwo nigdy nie stawiało sobie na celu rozwiązania politycznych problemów środkami wojennymi. [58] Niebawem Moskwa postawiła na Ahmeda Kadyrowa i zaczęła stopniowo promować go jako nowego przywódcę Czeczenii. [59]{mospagebreak}

Władimir Putin 26 marca 2000 roku 52 procentami głosów został w pierwszej turze wybrany na drugiego w historii prezydenta Rosji. [60] Jego droga na szczyty władzy nie ma analogii w historii dwudziestowiecznej Rosji (ZSRR). Został on wówczas najmłodszym przywódcą tego kraju i jednym z najmłodszych w świecie. Bardzo wymowny jest fakt, iż człowiek mający jeszcze w sierpniu 1999 roku poparcie sięgające 2 -5 procent  już w styczniu 2000 roku zdołał osiągnąć wynik 62 procent, a w marcu wygrać wybory prezydenckie i to w pierwszej turze. Wyniki te także bardzo dużo mówią o stanie rosyjskiego społeczeństwa, jego świadomości i aktywności politycznej. [61]

Przejęcie władzy w Rosji przez Władimira Putina należy uznać za ogromne osiągnięcie samego Putina oraz ludzi, którzy podjęli się wypromowania jego wizerunku. Patrząc na proces zdobywania poparcia w społeczeństwie rosyjskim przez tego polityka należy poruszyć szczególnie trzy kwestie.

Pierwsza, to samo naznaczenie Putina przez Jelcyna na swego następcę w sierpniu 1999 roku. Putin musiał wówczas zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem, jak pozbyć się tzw. jelcynowskiego „pocałunku śmierci”, jak nie być kojarzonym z niepopularnym prezydentem oraz aferami związanymi z jego otoczeniem. Rozwiązaniem tej kwestii było więc budowanie swego wizerunku na zasadzie kontrastu wobec Jelcyna, ale przede wszystkim skonsolidowanie społeczeństwa wokół swojej osoby poprzez wspólne zagrożenie.

Tutaj dotykamy więc problemu drugiego, a mianowicie Czeczenii. Wojna z tą republiką stała się motorem napędzającym popularność Władimira Putina, ale także źródłem wielu niebezpieczeństw. Stąd też kolejne jego posunięcia mające zdobyć mu przychylność armii, tak zwana „wojna informacyjna”, mająca na celu nie dopuścić do przedostania się do świadomości społecznej rzeczywistego obrazu tego konfliktu czy wreszcie przedwczesne odejście z zajmowanego stanowiska Borysa Jelcyna, jako jeden z motywów tego posunięcia.

Trzeci element putinowskiej drogi po władzę to sprawa zakulisowych rozgrywek, roli specsłużb i afer związanych z tym procesem, które stały się przyczyną do dania kolejnych argumentów zwolennikom spiskowej teorii dziejów, ale także wpłynęły na charakter obecnego reżimu politycznego w Rosji.

Wszystkie te wyżej wymienione elementy mają istotny wpływ na późniejszy charakter sprawowania rządów Władimira Putina oraz kształtowanie relacji tak wewnętrznych jak i zewnętrznych państwa rosyjskiego.

Przypisy:

[1] A. K. Wróblewski, Kaukaz drży, „Polityka”, 21 VIII 1999.
[2] M. Tran, 45 die in Moscow „terrorist” explosion, “The Guardian” [wydanie internetowe], 13 IX 1999.
[3] P. Quinni-Judge, An „Ice Head” as President?, „Time”, 11 X 1999.
[4] J. Darczewska, Plaster na duszę, „Polityka”, 4 XII 1999.
[5] P. Quinn-Judge, Russia rolls in for War2K,  „Time”, 29 XI 1999.
[6] R. Ucher, Russia’s brass from the past, „Time”, 22 XI 1999.
[7] V. Rjabinin, Chechnja: propavshiie vietierany, „Nowaja Gazieta” [wydanie internetowe], 24 I 2000.
[8] V. Gieorgiiev, Pobiedu obiespiechili voiennyie, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 28 III 2000.
[9] M. Graczyk, Moskiewskie puzzle, „Wprost”, 7 XI 1999.
[10] V. Kuzmichiev, „Siegodnja chuvstvuietsja cientr vlasti”, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 28 III 2000.
[11] B. Makarienko, Kampania B. Putina, [w:] Rossija v izbiratielnom ciklie 1999-2000 godov, pod red. M. Makfola, N. Pietrova, A. Rjabova, Moskva Cientr Karniegi 2000, s. 430-431.
[12] A. Gentleman, Vlad the inheritor, „The Guardian” [wydanie internetowe], 12 XII 1999.
[13] I. Danilova, „Kto on na samom dielie?, „Niezavisimaja Gazieta”, 1 II 2000.
[14] Politika: korotko, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 10 XII 1999.
[15] V. Sierdjukov, Pochiemy ja budu golosovat za Vladimira Putina, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 23 III 2000.
[16] T. Nietrieba, K. Siergieiev, V. Ciepljaiev, Rieinkarnacija Primakova, „Argumienty i Fakty”, 3 III 2000.
[17] V. Putin, Rossija na rubiezhie tysjachielietij, „Niezawisimaja Gazieta” 30 XII 1999.
[18] „Konciepcija nacionalnoj Biezopasnosti Rossijskoj Fiedieracii”, http://www.kremlin.ru [stan na 16 II 2008].
[19] Levada Centr, http://www.levada.ru/press/2000022401.html [stan na 16 III 2008].
[20] A. Litvinov, Bjudzhietnikam poobieschali podnjat zarplatu, „Niezavisimaja Gazieta’ [wydanie internetowe], 21 III 2000.
[21] A. Zaucha, Putin wie wszystko, „Polityka”, 11 III 2000.
[22] B. Powell, The Man who would be tsar, „Newsweek”, 27 III 2000.
[23] V. Ciepljaiev, Kak dolzhien viesti siebja Putin, chtoby stat priezidientom, „Argumienty i Fakty”, 2 II 2000.
[24] V. Ciepljaiev, Altiernativa Putinu, „Argumienty i Fakty”, 16 II 2000.
[25] V. Ciepljaiev, Kak dolzhien viesti siebja Putin, chtoby stat priezidientom, „Argumienty i Fakty”, 2 II 2000.
[26] V. Mironov, Ochieriednyie zadachi nomienklaturnoj clasti, „Niezawisimaja Gazieta”, 4 II 2000.
[27] I. Malaszenko, Pondering the Putin scenarios, „Newsweek”, 27 III 2000, s. 25 .
[28] Levada Centr, , http://www.levada.ru/press/2000022401.html [stan na 16 III 2008].
[29] W. Radziwinowicz, Bez krwi i bez zębów, „Gazeta Wyborcza”, 24 III 2000.
[30] S. Otradnov, Kto nam zamienit Primakova?, „Argumienty i Fakty”, 16 II 2000.
[31] W. Laskowski, Program silnej ręki. Dziś jest tylko jeden sposób zostać prezydentem Rosji, trzeba być Władimirem Władimirowiczem Putinem, „Wprost”, 26 III 2000.
[32] W. Laskowski, J. Giziński, Władimir mocny. Czy silny prezydent wystarczy, by odbudować silną Rosję?, „Wprost”, 2 IV 2000.
[33] A. Bulgarin, Tri scienarija buduschiego dlja Rossii, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 18 III 2000.
[34] W. Laskowski, J. Giziński, Władimir mocny. Czy silny prezydent wystarczy, by odbudować silną Rosję?, „Wprost”, 2 IV 2000.
[35] M. Graczyk, W. Laskowski, Mister Czeczenia. Czy Putin jest długo oczekiwanym silnym człowiekiem Rosji?, „Wprost” 16 I 2000.
[36] I. Bunin, Massovka dlja glavnogo kandidata, „Argumienty i Fakty”, 15 III 2000.
[37] Obraschieniie ispolnjajuschiego objazannosti Priezidienta Rossijskoj Fiedieracii V.V. Putina,  24 III 2000,http://www.kremlin.ru,[stan na 16 III 2000].
[38] V. Klimienko, Priedvybornyie simpatii SMI, „Argumienty i Fakty”, 15 II 2000.
[39] Fond Obschiestviennoie Mnienie, http://bd.fom.ru/report/map/of19961904 [stan na 16 III 2008].
[40] Politika: korotko, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 4 III 2000.
[41] L. Shievcova, Fora Putina – jego zapadnja, „Novaja Gazieta” [wydanie internetowe], 10 I 2000.
[42] Hronika armiejskoj zhizni w Rossii, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 8 X 1999.
[43] I. Maksakov, D. Rjazanov, Voiennyie skryvajut pravdu o bojah v Groznom, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 21 XII 1999.
[44] I. Maksakov, D. Rjazanov, Voiennyie skryvajut pravdu o bojah v Groznom, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 21 XII 1999.
[45] J. Sankovich, Ann Niva: ja bojus bomb, a FSB – nie bojus, „Nowaja Gazieta” [wydanie internetowe], 21 II 2000.
[46] J. Bulanova, Babickuj polagaiet, chto v slychivshiemsja s nim zamieshany spiecsluzhby,”Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 2 III 2000.
[47] O. Garbuzova, Diktatura zakonov, kotoryie napishiet vlast, „Novaja Gazieta” [wydanie internetowe], 24 II 2000.
[48] J. Schiekochin, FSB protiv NTV, „Novaja Gazieta” [wydanie internetowe] 6 III 2000.
[49] Porównaj, B. Kagarlickij, Armii dlja porazhienija i protivnik nie nuzhien, „Nowaja Gazieta” [wydanie internetowe], 12 I 2000.
[50] A. Piontkovskij, 10 liet? Szag vpieried!, „Nowaja Gazieta” [wydanie internetowe], 17 I 2000.
[51] A. Gentleman, Russians to hold Chechen boys over 10 for „thorough” check, „The Guardian” [wydanie internetowe], 12 I 2000.
[52] J. Milashina, U odnih v griefie potier chisla, u drugih – dieti, „Nowaja Gazieta” [wydanie internetowe], 24 I 2000.
[53] I. Maksakov, Groznyj osvobozhdien, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 8 II 2000.
[54] I. Maksakov, A. Dargo, Mashadov ugrozhaiet partizanskoj vojnoj, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 12 II 2000.
[55] I. Maksakov, A. Dargo, Mashadov ugrozhaiet partizanskoj vojnoj, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 12 II 2000.
[56] N. Fiedjanin, Stoimost priedvybornoj pohoronki, „Nowaja Gazieta” [wydanie internetowe], 6 III 2000.
[57] I. Maksakov, Fiedieralnyie vojska prodolzhajut nastupit, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 13 I 2000.
[58] I. Maksakov, Rossija budiet govorit s chiechienskim narodom, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe] 25 II 2000.
[59] Z. Aruhov, Moskva delaiet stavku na duhovnogo lidiera Chiechni?, Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 23 XII 1999.
[60] „Gazeta Wyborcza”, 28 III 2000.
[61] Więcej na ten temat stanu rosyjskiego społeczeństwa w materiale Igora Kliamkina, „Społeczeństwo nieobywatelskie” [w:] Imperium Putina, pod red. Wojciecha Konończuka, Warszawa 2007, s. 73-84.