Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Rafał Lisiakiewicz: Wybory do Dumy 1999 r. i przekazanie wladzy Putinowi - probierz putinizmu

28 styczeń 2009
A A A
Aby zrozumieć współczesną Rosję, to jak wygląda sposób sprawowania władzy, jaki jest obraz rosyjskiej sceny politycznej i na czym opiera się niekwestionowany autorytet poprzedniego prezydenta należy przyjrzeć się sposobowi w jaki Putin zdominował i opanował rosyjską scenę polityczną i to w przeciągu niespełna pół roku. 2 marca 2008 roku Dimitrij Miedwiediew zastąpił na stanowisku prezydenckim Władimira Putina. Mimo tej zmiany system władzy zwany potocznie putinizmem, sterowaną demokracją nie zakończył się w Rosji. Władimir Putin został mianowany premierem i z racji swej ogromnej popularności i wpływów wśród elit rządzących praktycznie nadal jest najważniejszą osobą w państwie. Mechanizmy, które zostały wprowadzone w czasie jego dwóch kadencji wciąż funkcjonują w Rosji. Wielu obserwatorów podkreśla, iż państwo to nieodmiennie dryfuje w kierunku autorytaryzmu lub nawet, iż już w nim się znajduje. Aby zrozumieć współczesną Rosję, to jak wygląda sposób sprawowania władzy, jak wygląda rosyjska scena polityczna i na czym opiera się niekwestionowany autorytet poprzedniego prezydenta proponujemy w niniejszej analizie przyjrzeć się sposobowi w jaki Putin zdominował i opanował rosyjską scenę polityczną i to w przeciągu niespełna pół roku. W analizie tej skupimy się w decydującej mierze na informacjach prasowych, jako że te oddają atmosferę propagandy jaka docierała do Rosjan i kształtowała ich nastroje i preferencje wyborcze.

Dymisja Stiepaszyna i mianowanie premierem Putina

Władimir Putin rozpoczął swój pochód po najwyższą władzę w Rosji 9 sierpnia 1999 roku, kiedy to Borys Jelcyn po raz czwarty w ciągu roku zmienił szefa rządu Federacji Rosyjskiej, dymisjonując dotychczasowego premiera Siergieja Stiepaszyna. Kampania wyborcza na urząd prezydenta dla Władimira Putina wcale nie zaczęła się z początkiem 2000 roku, lecz trwała nieprzerwanie od sierpnia 1999 roku. To bowiem na bazie ogromnego poparcia jakie uzyskał Władimir Putin jesienią 1999 roku i które wciąż rosło, udało mu się osiągnąć wszystkie stawiane kolejno przed nim cele polityczne.

Siergiej Stiepaszyn tak określił przyczyny swojej dymisji: „Walka o władzę zaostrzyła się tak bardzo, że może obrócić polityczną arenę w stos popiołu”. [1] Głównym przewinieniem Stiepaszyna było „nazywanie rzeczy po imieniu”. Przyznawał on bowiem, iż 9 lat rządów Borysa Jelcyna pozostawiło kraj w rękach oligarchów, gdzie interes rządu był tożsamy interesami wielkiego biznesu. Ponadto Stiepaszyn nie chciał grać według zasad jelcynowskiej „rodziny”. Nie przeciwstawił się merowi Moskwy Łużkowowi i jego sojuszowi z gubernatorami. [2] Wobec tego Jelcyn zdecydował o dymisji dotychczasowego premiera i według relacji Stiepaszyna tak ona wyglądała: „Tego poranka złożyłem wizytę prezydentowi i podpisał on dekret o mojej rezygnacji. Podziękował mi za dobrą pracę i zwolnił mnie”. [3]

Genezy wydarzeń w Dagestanie i wybuchu drugiej wojny czeczeńskiej należy szukać już w porozumieniu kończącym pierwszą wojnę w Czeczenii. Jak bowiem podkreślał były ambasador Polski w Rosji, Stanisław Ciosek, przyczyną problemów na Kaukazie były nieuregulowane kwestie narodowościowe oraz ogromna bieda w tym regionie, która sprzyjała radykalnym ideologiom i ruchom. [4] Dagestan był jednym z najbiedniejszych regionów Rosji. Dotacje ze skarbu państwa stanowiły 85% lokalnego budżetu, a rzeczywisty poziom bezrobocia wynosił 70%. Większość przekazywanych do tego regionu pieniędzy było rozkradane przez lokalne elity. [5] Pokój w Chasawjurcie, kończący pierwszą wojnę czeczeńską nie rozwiązał żadnych z nabrzmiałych w tamtym regionie problemów. Także strona rosyjska traktowała go tylko tymczasowo. Potrzebny był Jelcynowi w związku z wyborami prezydenckimi, gdyż zdecydowana większość opinii publicznej w Rosji była przeciwna temu konfliktowi.

Mimo ogromnych strat armii rosyjskiej siły czeczeńskie znajdowały się wówczas u kresu możliwości oporu. W swych wspomnieniach generał Pulikowski, ostatni dowódca rosyjskich wojsk w Czeczenii podczas pierwszego konfliktu wspominał, iż w ostatniej fazie wojny czekał już tylko na szefa sztabu czeczeńskich wojsk Asłana Maschadowa. Czeczeńskie oddziały były już częściowo rozbite, a główne siły znajdowały się w okrążeniu „i wtedy ktoś w Moskwie wydał rozkaz przerwania działań”. [6] Według słów znanego moskiewskiego komentatora wydarzeń politycznych „Czeczenia pozostawała wielką strefą karmiącą wielu ludzi w rosyjskich władzach”. [7]

Co do rozpoczęcia drugiej interwencji rosyjskiej w Północnym Kaukazie wciąż jest wiele niejasności i hipotez. Wiele doniesień prasowych mówiło o tym, iż to ludzi z otoczenia Borysa Jelcyna byli inspiratorami wtargnięcia Szamila Basajewa do Dagestanu. Pojawiły się informacje o spotkaniu w Paryżu Basajewa i oligarchy Borysa Bieriezowskiego, który miał sfinansować Czeczeńcom tą operację. [8] Tygodnik „Argumienty i Fakty” powołuje się na słowa kilku oficerów FSB i armii, służących w Dagestanie, którzy jednogłośnie potwierdzali słuchy, iż Borys Bieriezowski miał przekazać 25 milionów dolarów czeczeńskiemu dowódcy na przeprowadzenie operacji w Dagestanie. Jako dowód podawano przechwyconą rozmowę telefoniczną oligarchy z biznesmenem czeczeńskim Mowładi Udugowym, w której rozmówcy zdradzają, iż to właśnie Bieriezowski stoi za rajdem  Basajewa po Dagestanie. [9] Jurij Szczekocin, deputowany do Dumy, który przebywał na Kaukazie podczas konfliktu dagestańskiego i jak utrzymywał, miał informacje z pierwszej ręki, twierdził, iż dagestańscy snajperzy kilka razy mogli zabić Basajewa i jego jordańskiego sojusznika Chattaba, ale z Moskwy płynęły rozkazy „nie strzelać”. [10]

Inne źródła, zwłaszcza związane z rządem rosyjskim mówiły, iż operacja ta została sfinansowana przez Osamę bin Ladena, który miał potajemnie przybyć latem do Czeczenii i spotkać się z przyszłymi przywódcami rebelii, Basajewem i Chattabem oraz przekazać im 25 milionów dolarów. [11]

Obszernie na temat powiązania ludzi ze szczytów władz rosyjskich ze sprawami czeczeńskimi, pierwszą wojną oraz przyczynami drugiej, wypowiadają się w swej książce były pracownik rosyjskich służb specjalnych Aleksander Litwinienko (zamordowany jesienią 2006 roku) oraz Jurij Felsztyński. [12] Według tych autorów Czeczenia była źródłem łapówek dla rosyjskich urzędników, a następnie stała się sposobem na zdobycie wpływów na losy państwa przez tajne służby oraz sektor wojskowy.

Wielu, zwłaszcza publicystów, twierdziło, iż Czeczenia była dla Rosji strefą off-shore. Jak oceniano na tamtejszych lotniskach lądowało rocznie około tysiąca samolotów i helikopterów nie kontrolowanych przez rosyjskie służby celne. W ten sposób do Rosji i z Rosji można było przemycać wszystko. Sam Basajew miał mieć wielkie pola makowe w kontrolowanym przez siebie rodzinnym rejonie Wiedieno. [13]

Jeśli idzie o pytanie co do udziału władz czeczeńskich w wydarzeniach dagestańskich warto przytoczyć relację jednego z reporterów „Niezavisimoj Gaziety”, który informował, iż sfotografował dokumenty jednego z bojowników Basajewa, z których wynika, iż jest on pracownikiem antyterrorystycznego centrum przy prezydencie czeczeńskiej republiki Iczkerii, z podpisem gen. bryg. Israpiłowa. Fotografie te miały stanowić kontrargument wobec oświadczeń władz Czeczenii, iż nie mają nic wspólnego z powstaniem w Dagestanie. [14]  

Abstrahując od różnego rodzaju niejasności związanych z początkiem drugiego konfliktu na Kaukazie, należy podkreślić, iż prędzej czy później był on nieunikniony. Czeczenia domagała się niepodległości, według większości sił politycznych w Rosji oderwanie tego kraju od Federacji było niemożliwe z punktu widzenia rosyjskiej racji stanu, gdyż mogło być początkiem końca panowania Rosji na Kaukazie. „Jeśli Rosja natychmiast nie sformułuje i nie wprowadzi strategii dla północnego Kaukazu, federalizm w Rosji wkrótce przestanie istnieć. Rosja rozpada się”, [15] tak Borys Bieriezowski określił sytuację państwa rosyjskiego na ówczesną chwilę.

Za tezą, iż walka z terroryzmem była tylko pretekstem do interwencji w Czeczenii opowiada się także Siergiej Kowaliow, deputowany do Dumy oraz obrońca praw człowieka. Według niego, było to wygodne tłumaczenie dla społeczeństwa i jak się okazało, było ono przez nie przyjmowane. Ponadto Kowaliow na pytanie, czy możliwe jest, że za późniejszymi zamachami na domy mieszkalne w Rosji stały służby specjalne, odpowiedział, iż z pewnością zamachy te były bezsprzecznie korzystne dla wielu sił politycznych w Rosji. Wiele także przemawiało za tą tezą, jednak bardzo trudno jest mu sobie wyobrazić, iż taki rozwój wypadków mógł mieć miejsce.  Sprawa tego typu wcześniej czy później musiała by wyjść na jaw. Jeśli idzie o domniemane porozumienie Basajew – Bieriezowski, stwierdził on, iż ludzie znający Bieriezowskiego twierdzą, iż nie zdziwiliby się takim faktem. [16]

Co do działań na północnym Kaukazie większość rosyjskich polityków w zasadzie była zgodnych, iż jeśli Rosja zrezygnuje z Czeczenii, to na sile nabiorą separatyzmy w Kabardyno – Bałkarii, Karaczajewo – Czerkiesji i Adygei. Pomału i niepowstrzymanie Rosja utraci cały północny Kaukaz do Rostowa nad Donem. Jej miejsce w tym rejonie zajmie Turcja, wzrośnie też rola USA i NATO w regionie. Po wycofaniu się Rosji z Kaukazu dojdzie tam do pogromów ludności rosyjskiej, która będzie uciekać do Rosji. A wewnątrz kraju do władzy dojdą nacjonaliści. [17]{mospagebreak}

Pierwsze działania i budowanie wizerunku Władimira Putina

Już pierwsze posunięcia Władimira Putina jako premiera miały pokazać, iż „rodzina” nie myliła się stawiając na niego. Zaraz po objęciu nowego urzędu na pytanie Jelcyna, „Jakie jest pana zdanie” [w kwestii dagestańskiej], Putin miał odpowiedzieć – „Walka”. [18]

Wyrazem troski o państwo miały być wypowiedzi usprawiedliwiające interwencję na Kaukazie, takie jak: „Celem podjętych kroków jest pokazanie, iż bycie w Federacji Rosyjskiej jest bardziej atrakcyjną opcją dla ludności, aniżeli opuszczenie jej”. [19]

Czeczenia stała się dźwignią popularności Władimira Putina. Dzięki zdecydowanym działaniom wobec tej republiki gwałtownie rosło poparcie dla tego, jeszcze niedawno praktycznie nie znanego polityka. Jak donosił Witold Laskowski, korespondent polskiej telewizji oraz gazety „Wprost”, tym razem Rosjanie w kwestii Czeczenii nie popełnili błędu ostatniej wojny, gdy większość mediów i społeczeństwa opowiadało się przeciw temu konfliktowi. Prasa i telewizja nawet nie próbowała usprawiedliwiać rebeliantów, a społeczeństwo stało zdecydowanie za przywódcami kraju. [20] Mimo, iż  prezydent Czeczenii Asłan Maschadow, zapewniał, że „Jedna wojna jest wystarczająca dla nas [Czeczenii]. Obecnie chcemy tworzyć i konstruować, niż raczej skazywać na naszych obywateli na wyniszczenie”. [21]

Pozostawiając spiskową teorię dziejów, jedno wszakże należy przyznać, iż tymi, którzy najbardziej zyskali na wydarzeniach na Kaukazie, byli Putin oraz ludzie związani z Kremlem.

Zamachy wrześniowe i interwencja w Czeczenii


31 sierpnia 1999 roku doszło do wybuchu bomby w centrum handlowym przy Ochotnym Rjadzie, tuż za murami Kremla. Ranionych zostało ponad 40 osób, w tym 6 ciężko. [22] Od pierwszych chwil dokonanie tego czynu zaczęto przypisywać czeczeńskim terrorystom, powołując się na rzekome oświadczenia czeczeńskich dowódców polowych, iż zaprowadzą terror w większych miastach Rosji. Wicepremier Czeczenii na oskarżenia te zareagował w następujący sposób; „W Moskwie stało się tradycją każdy wybuch lub inne przestępstwo od pierwszych minut przypisywać Czeczenom”. To jest sposób rosyjskich specsłużb „wytłumaczenia swojej nieumiejętności określenia i unieszkodliwienia organizatorów przestępstw”. [23]

Druga wersja, wysuwana na gorąco, mówiła o tym, iż za wybuchem stoi „Związek Rewolucyjnych Pisarzy”, a ich celem jest wywołać rewolucyjną sytuacje w kraju. Podejrzenia opierały się na rzekomo znalezionym liście tej organizacji na miejscu zdarzenia. Organizacja ta jednak określana była jako awangardowa, a nie rewolucyjna. Moskiewski anarchista Wlad Tupikin, znający „Związek Rewolucyjnych Pisarzy”, oświadczył, iż grupa ta nie była zdolna do tego typu aktu, natomiast FSB mogło posłużyć się jej nazwą by zrzucić odpowiedzialność za zamach na środowiska lewicowe. [24]

4 września w miejscowości Bujnaksk w Dagestanie doszło do kolejnego zamachu. Wybuchła zaparkowana ciężarówka obok bloków, które zamieszkiwali rosyjscy żołnierze. Zginęło 64 osoby a kilkadziesiąt zostało rannych. Władze odpowiedzialnością za zamach obarczyły czeczeńskich separatystów. [25]

Kolejne wybuchy w Moskwie miały miejsce 8 i 13 września 1999 roku. W tych zamachach zginęło łącznie ponad 210 ludzi a kilkaset zostało rannych. [26] Szereg rosyjskich oficjeli wywodziło te zamachy, jak to określano, z ciągłej kampanii terroru koordynowanej przez rebeliantów z Czeczenii.

Borys Jelcyn, określił te wydarzenia w ten sposób, iż „Terroryzm wypowiedział nam, narodowi rosyjskiemu, wojnę”. [27]

Mer Moskwy Jurij Łużkow w dzień po wybuchu mówił o Czeczenach jako sprawcach zamachu, „Jako sprawców tego terrorystycznego aktu wskazujemy czeczeńskich bandytów”. [28]

Władimir Putin z kolei: „Jeśli potwierdzi się związek pomiędzy aktami terroru w Dagestanie i Moskwie, rząd federalny będzie uważał to za akt agresji”. [29] Basajew zaprzeczał jednak jakimkolwiek związkom z tymi wybuchami. [30]

Kolejny zamach nastąpił 16 IX 1999 roku w Wołkogońsku. Tym razem również eksplodowała ciężarówka wypełniona materiałem wybuchowym. Zginęło 17 osób, a 150 zostało rannych. Jelcyn po dyskusji z Putinem dotyczącej ostatniego wybuchu oświadczył „Mamy siły i środki by zmieść z powierzchni ziemi terroryzm”.  [31]

Po zamachach z 8 i 13 września szereg polityków wypowiadało swoje oburzenie w związku z tymi aktami terroru i wskazywała Czeczenów, jako ich inspiratorów. Także opozycja wiązała je z czeczeńskimi bojownikami. Aleksander Sołżenicyn stwierdził, iż Czeczenia to stary problem i to przede wszystkim kwestia braku władzy w Rosji. W Czeczenii bowiem rozwinęła się przestępczość na ogromną skalę, bandytyzm, a gwałty i rabunki są na porządku dziennym. Z kolei Rusłan Chasbułatow stwierdził, iż 95-97% Czeczenów to biedacy, którzy wcale nie są zwolennikami terroryzmu. Jeśli idzie natomiast o niezależność republiki to nie ma jej nawet komu ofiarować. Maschadow nikim nie rządzi. Dowodem tego jest fakt, iż nic nie zrobił w ciągu 1,5 miesiąca gdy bandyci z Czeczenii przechodzili do Dagestanu. Według niego Czeczenia jest juz niezależna, to znaczy niezależni bandyci uciskają ludność. Grigiri Jawliński z kolei powiedział, iż albo Czeczenia wyda winnych, albo uzna sojusznikami tych, którzy dokonali terrorystycznych rajdów. [32]{mospagebreak}
    
Wybory do Dumy

Pierwszym sprawdzianem skuteczności na stanowisku premiera dla Władimira Putina były wybory do Dumy z 19 grudnia 1999 roku. Chodź formalnie nie był on zaangażowany w kampanię powszechnie wiedziano, iż sprzyja on partii „Jedność”, której liderem był minister do spraw nadzwyczajnych Siergiej Szojgu. Partia ta głosiła hasła zbliżone do putinowskich, a jej liderzy często przedstawiali się na plakatach razem z Putinem.

Przeciwnikiem dla kremlowskiej partii byli, komuniści, których poparcie kształtowało się około 20% oraz przede wszystkim blok „Ojczyzna-Cała Rosja” (OWR), który jeszcze do niedawna był blokiem kremlowskim, jednak po dymisji premiera Primakowa wiosną 1999 roku, stanął on w opozycji do władzy. Poparcie dla OWR sięgało 30% w sierpniu 1999. [33] W walce wyborczej liczyło się także ugrupowanie Władimira Żytniowskiego (które miało początkowo duże problemy z rejestracją) oraz Sojusz Sił Prawicowych, z którym związany był Siergiej Kirienko, Jegor Gajda czy Anatolij Czubajs.

Jeszcze we wrześniu 1999 roku większość obserwatorów i polityków przekonana była, iż zwycięzcą wyborów będzie „Ojczyzna-Cała Rosja”. Nawet lider SPS (Sojusz Prawicowych Sił) Siergiej Kirienko przyznawał, iż z pewnością będzie to partia dominująca w przyszłej Dumie. [34]

Jak już wspominano wcześniej, jednym z zadań Władimira Putina miało być przeciwstawienie się blokowi wyborczemu „Ojczyzna-Cała Rosja”. Bieriezowski w jednej ze swych wypowiedzi stwierdził, iż każdy z polityków jest w jakiś sposób skompromitowany i nawet na Primakowa jest „osobna teczka”. Putin postąpił prościej. Wszyscy kandydaci do Dumy musieli przedstawić deklarację o dochodach, w tym i majątku ruchomym. Na tej podstawie można było oczekiwać, iż rozpoczną się ujawnienia licznych nadużyć, nie do końca jasnych dróg zdobycia majątku. [35] Zwłaszcza, iż jak stwierdził Władimir Siemago, komunistyczny deputowany, członek parlamentarnej komisji do spraw korupcji; „(…) przynajmniej 50 parlamentarzystów ma zagraniczne kąta, z których większość została założona bez wymaganej zgody Centralnego Banku Rosji”. [36] W toku rejestracji kandydatów do rosyjskiego parlamentu Centralna Komisja Wyborcza odmówiła pozwolenia na start w kampanii kilku politykom, wielu także miało poważne problemy z rejestracją, między innymi spore problemy miało ugrupowanie Władimira Żyrinowskiego, jednak ostatecznie udało mu się wystartować.

Partię proputinowską poparli zwłaszcza ci przywódcy regionów, którzy zależeli od dotacji z centrum.

Walka o miejsca w Dumie była o tyle ważna, iż chodziło o takie stanowiska w państwie, jak spiker Dumy oraz wpływ tego ciała na wyznaczenie premiera. Duma zatwierdzała też budżet i, co najważniejsze, rozkład sił w tych wyborach mógł mieć istotny wpływ na wybory prezydenckie w roku następnym. Ponadto Ojczyzna-Cała Rosja, która składała się w zasadzie z dwóch głównych ugrupowań, czyli „Ojczyzny” Łużkowa, oraz „Całej Rosji”, wspierana była przez wpływowych przywódców regionalnych, w osobie choćby Władimira Jakowlewa, Mintimera Szajmijewa, Murtaza Rahimowa, których wpływy Kreml postanowił zneutralizować.

W grudniu notowania wskazywały, iż największym poparciem cieszyli się komuniści i mieli oni też najbardziej stały elektorat, popierało ich około 25% Rosjan. „Ojczyzna-Cała Rosja” miała poparcie poniżej 10%, Jabłoko i Sojusz Sił Prawicowych około 5%. Mówiło się także, iż już w tym okresie Primakow zaczął podejmować kroki by zawrzeć porozumienie z Putinem. Od OWR odsunął się też koncern Łukoil, który zaczął także szukać zbliżenia z prorządową „Jednością”, [37] której poparcie wynosiło 17%. [38]

„Jedność” i Putin zdobywali coraz większą popularność, wykorzystując w walce wyborczej kanały państwowej telewizji w tym zwłaszcza ORT ze znanym programem politycznym Siergieja Dorienko, który bezpardonowo atakował przeciwników politycznych obozu władzy. Pod koniec listopada OWR zaczęła publicznie chwalić Putina. [39]

Jak donosili dziennikarze „Argumentów i Faktów” obóz władzy swą agitację prowadził na każdym polu. Między innymi próbowano do kampanii wyborczej zaangażować najwyższych generałów podczas corocznego zjazdu, który odbywał się dla omówienia najważniejszych problemów armii. Ministerstwo Obrony wykorzystywało dla propagandy związanego z władzą ugrupowania pomieszczenia, urządzenia biurowe oraz czas pracy urzędników. Miano założyć nawet odrębny dla wojska sztab wyborczy. [40]

Za sprawą cichego poparciu ze strony Kremla, powstała zaledwie niespełna trzy miesiące przed wyborami, „Jedność” odnotowała duży sukces wyborczy i znalazła się na drugim miejscu, po komunistycznej partii Giennadija Ziuganowa, jeśli idzie o ilość zdobytych mandatów w Dumie. Dzięki nośnym, populistycznym hasłom partii Szojgu udało się odebrać głosy ugrupowaniu Łużkowa i gubernatorów, dla którego zajęcie trzeciego miejsca w wyścigu wyborczym było klęską. Komuniści uzyskali ponad 24% głosów, „Jedność” powyżej 23%, „Ojczyzna-Cała Rosja” 13%, Sojusz Sił Prawicowych 8,5%, blok Żyrinowskiego i „Jabłoko” po około 5,9%. [41]

Sukces obozu władzy w grudniowych wyborach 1999 roku możliwy był głównie dzięki konsolidacji społeczeństwa przy władzy państwowej, która była powodowana obawą przed terroryzmem, ubóstwem i niepewnością jutra. Jak podają wyniki badań socjologicznych przeprowadzonych we wrześniu 1999 roku, aż 31,3% obywateli obawiało się ataków terrorystycznych, 30,3% wzrostu cen i niskiego poziomu życia, 30,0% wojny domowej, 24% utraty pracy. [42]

Bardzo symptomatyczne jest zjawisko jak doszło do „odebrania” głosów „Ojczyźnie-Całej Rosji” przez „Jedność”. Popularność „Ojczyzny” opierała się na krytyce władzy, wciąż jeszcze końcem lata kojarzonej z bardzo niepopularnym Borysem Jelcynem (0.5-2% poparcia) oraz na autorytetach Jurija Łużkowa, a zwłaszcza Jewgienija Primakowa, które to także zbudowane były na opozycji wobec Kremla. Sytuacja ta jednak zaczęła się zmieniać z objęciem urzędu premiera przez Władimira Putina. [43] Szef rządu swą postawą oraz zdecydowanymi posunięciami zdołał wzbudzić zaufanie w mającym zamiłowanie do silnych przywódców społeczeństwie rosyjskim. Postać Putina była tym bardziej wyrazista, iż kontrastowała się ze znienawidzoną w społeczeństwie osobą pierwszego prezydenta Rosji. Tak więc ten kontrast Putin – Jelcyn, zastąpił wcześniejszą opozycję Łużkow i Primakow - Jelcyn. Na tej bazie popularność Władimira Putina bardzo łatwo przełożyła się na poparcie dla kojarzonej z obozem rządowym „Jedności”. {mospagebreak}

Rezygnacja Jelcyna

31 grudnia 1999 roku w wystąpieniu telewizyjnym prezydenta Borys Jelcyn poinformował naród, iż rezygnuje ze sprawowanego urzędu i zgodnie z konstytucją przekazuje go na trzy miesiące, do czasu wyborów, premierowi Władimirowi Putinowi.

Interesujące jest dlaczego Jelcyn, którego często charakteryzowano jako „zwierzę polityczne”, który dobrowolnie nie rozstanie się nigdy z władzą, zdecydował się na ten krok i dlaczego nastąpiło to właśnie 31 grudnia 1999 roku.

Oficjalnym powodem rezygnacji Jelcyna, jak podał to sam ustępujący prezydent, była chęć przekazania władzy w ręce człowieka, który będzie w stanie skutecznie rządzić krajem.

Rosja powinna wejść w nowe tysiąclecie z nowymi politykami, z nowymi twarzami, umysłami, silnymi, energicznymi ludźmi. A my, ci, którzy stoimy u władzy już wiele lat, powinniśmy odejść (...) I nie powinienem przeszkadzać temu naturalnemu biegowi historii.  Pół roku jeszcze trzymać się u władzy, kiedy kraj ma silnego człowieka, godnego być prezydentem i z którym dzisiaj praktycznie każdy Rosjanin związuje swoje nadzieje na przyszłość? Dlaczego miałbym mu przeszkadzać?
Borys Jelcyn, Orędzie do obywateli Rosji, 31 grudnia 1999 r. [44]

Pytaniem nie rozstrzygniętym po dzień dzisiejszy pozostaje czy Jelcyn odszedł dobrowolnie, czy może został do tego nakłoniony przez swoje otoczenie. „Rodzina” bowiem mogła chcieć zapewnić sobie pewność, iż jej kandydat będzie miał jak najlepszy start w rywalizacji wyborczej. Putin musiał też „zapłacić” za ten gest ze strony otoczenia Jelcyna. Pierwszym dekretem po przejęciu obowiązków głowy państwa przez Władimira Putina był dokument pod nazwą „O gwarancjach dla Prezydenta Federacji Rosyjskiej, zawieszającego pełnienie swoich obowiązków i całej jego rodziny”. W nim to została zapewniona nietykalność i niekaralność dla Jelcyna i jego otoczenia. Dodatkowo prezydent dożywotnio zachowywał szereg przywilejów, jak 75% pensji, ochronę, rezydencję oraz transport. Zapewniono mu także współpracowników, których opłacano z budżetu państwa. [45]

Sensownym się wydaje pogląd, iż dymisja Borysa Jelcyna mogła mieć też na celu zapewnienia jak najlepszej pozycji w nadchodzących wyborach prezydenckich Władimirowi Putinowi. Już samo sprawowanie urzędu premiera dawało Putinowi ogromną przewagę nad konkurentami do władzy, a dodatkowe pełnienie obowiązków prezydenta było już miażdżącą przewagę. W połowie grudnia poparcie dla Władimira Putina jako kandydata na urząd prezydenta sięgało 50%, [46] był on więc zdecydowanym faworytem wyścigu po najważniejszą godność w Rosji. Ponadto, jak zauważył Michaił Gorbaczow, wcześniejsze wybory prezydenckie powodują, iż inni kandydaci nie będą mieli czasu na przygotowanie i przedstawienie społeczeństwu swoich stanowisk. Dodatkowo są oni zdemoralizowani wynikami wyborów do Dumy, czego najlepszym przykładem jest Primakow, któremu po klęsce jego formacji brak było woli walki w wyborach prezydenckich. [47]

Zrzeczenie się urzędu przez Jelcyna musiało być motywowane czymś więcej i tutaj należy znów odnieść się do kwestii czeczeńskiej. Oficjalne źródła rządowe w Rosji kampanię w Czeczenii przedstawiały jako pasmo sukcesów, na niej też zdobył, jak pisano wcześniej, autorytet i poparcie Władimir Putin. Natomiast z końcem 1999 roku do prasy, zwłaszcza zachodniej zaczęły przedostawać się informacje o rzeczywistej sytuacji w zbuntowanej republice. Wbrew wypowiedziom rosyjskich generałów informowano w nich o znacznych stratach rosyjskiej armii, setkach zabitych, zniszczonym sprzęcie, jak również o zbrodniach rosyjskich podczas tej operacji. Dla urzędującego premiera sytuacja ta zaczynała być niekorzystna. Wybory prezydenckie miały się odbyć zgodnie z terminem końca kadencji dopiero w połowie 2000 roku. Nie było więc pewności czy sytuacja na Kaukazie nie przybierze niekorzystnego dla Putina obrotu sprawy lub czy przedostające się do prasy informacje o prawdziwym obliczu „operacji antyterrorystycznej” nie spowodują spadku poparcia dla niego.

Przypisy:

[1] J. Steel, Disloyalty and ambition prove fatal to Stepashin, „The Guardian” [wydanie internetowe], 10 VIII 1999.
[2] Ibidem.
[3] M. Tran, Yeltsin sacks prime minister, „The Guardian”, [wydanie internetowe], 9 VII 1999.
[4] M. Graczyk, W. Laskowski, Archipelag Rosja, „Wprost”, 22 VIII 1999.
[5] Ibidem.
[6] Ibidem.
[7] Ibidem.
[8] W. Laskowski, Roszada, „Wprost”, 15 VIII 1999.
[9] B. Muradov, Vojnu v Dagiestanie „zakazal” Bieriezovskij?, „Argumienty i Fakty”, 2 IX 1999.
[10] W. Laskowski, Kamikadze Basajewa, „Wprost”, 3 X 1999.
[11] W. Laskowski, Kaukaska krew, „Wprost”, 19 IX 1999.
[12] A. Litwinienko, J. Felsztyński, Wysadzić Rosję, Poznań 2007, s. 5-54.
[13] W. Laskowski, Kaukaska krew, „Wprost”, 19 IX 1999.
[14] B. Muradov, Vojnu v Dagiestanie „zakazal” Bieriezovskij?, „Argumienty i Fakty”, 2 IX 1999.
[15] J. Steele, Russia rallies as Islamists claim Dagestan, „The Guardian”, [wydanie internetowe], 11 VIII 1999.
[16] M. Graczyk, Moskiewskie puzzle, „Wprost”, 7 XI 1999.
[17] S. Mihajlov, V Chechnie rieshaietcja sudba Rossii, „Argumienty i Fakty”, 22 III 2000.
[18] J. Steele, Russia rallies as Islamists claim Dagestan, „The Guardian” [wydanie internetowe], 11 VIII 1999.
[19] A. Gentelman, Rebels pour into Dagestan, „The Guardian” [wydanie internetowe], 6 IX 1999.
[20] W. Laskowski, Kamikadze Basajewa, „Wprost”, 3 X 1999.
[21] J. Steele, Russia rallies as Islamists claim Dagestan, „The Guardian” [wydanie internetowe], 11 VIII 1999.
[22] I. Korotchienko, Nikolaj Patrusziev: „Osnovanij govorit o „dagestanskom  sliedie” noka niet”, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 2 IX 1999.
[23] A. Novosielskaja, G. Niehoroshiev, Terroristichieskij akt v centrie stolicy: takogo nie bylo so wriemien „Trolliejbusnoj sierii”, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 2 IX 1999.
[24] Ibidem.
[25] B. Muradov, A. Batyru, L. Proshak, Dlja chiego bieriegut chiechienskih banditov..., „Argumienty i Fakty”, 8 IX 1999.
[26] S. Pavlov, Tiepier nas uzhie nie pugajut, a prosto ubivajut, „Argumienty i fakty”, 15 IX 1999.
[27] M. Tran, 45 die in Moscow „terrorist” explosion, “The Guardian” [wydanie internetowe], 13 IX 1999.
[28] A. Gentelman, Chechen extremists blamed for bomb plots, “The Guardian” [wydanie internetowe] 14 IX 1999.
[29] Ibidem.
[30] M. Tran, 45 die in Moscow „terrorist” explosion, “The Guardian” [wydanie internetowe], 13 IX 1999.
[31] 17 dead in bombing of Russian block of flats, “The Guardian” [wydanie internetowe], 16 IX 1999.
[32] A. Nikolaiev, A. kondrashov, Chto Rossii dielat s Chechniej, „Argumienty i Fakty”, 15 IX 1999.
[33] Fond Obschiestviennoie Mnienie, http://bd.fom.ru [stan na 16 III 2008].
[34] A. Golovkov, „Nas nie ustraivajet to, chto proishodit siegodnja”, „Niezavisimaja Gazeta”, 3 IX 1999.
[35] A. Uglanov, Otchiestvo-Vsia Rossija mozhiet lopnut, „Argumenty i Fakty”, 18 VIII 1999.
[36] J. Steel, Insider dealing claim levelled at Russian cabinet, „The Guardian”, [wydanie internetowe], 9 IX 1999.
[37] I. Bunin, A. Zubin, B. Makarenko, K. Roslavliev, Wybory na fonie pieriemien, „Niezavisimaja Gazieta”, 16 XII 1999.
[38] Fond Obschiestviennoie Mnienie, http://bd.fom.ru [stan na 16 III 2008].
[39] A. Uglanov, V. Ciepljaiev, „Prishjut” li Luzhkovu chuzhiie organy?, „Argumenty i Fakty”, 14 XI 1999.
[40] J. Bukshin, „Iedinstvo” nastupaiet”, „Argumienty i Fakty”, 17 XI 1999.
[41] I. Rodin, Spikierom Gosdumy, skorieie vsiego, staniet Stiepashin, „Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 23 XII 1999.
[42] L. Byzov, Parlamientskiie vybory kak etap v formirovanii konsensusnogo obschiestva, http://www.carnegie.ru [w:] Rossija na dumskih i priezidientskih vyborah, http://www.carnegie.ru [stan na 16 III 2008], Moskovskij Cientr Carniegi.
[43] Ibidem.
[44] B. Ielcin, Obraschieniie Priezidienta Rossijskoj Fiedieracii B. N. Ielcina, 31 XII 1999, http://www.kremlin.ru [stana na 16 III 2000].
[45] Ukaz „O garantijah Priezidienty Rossijskoj Fiedieracii, priekrativshiemy ispolnieniie svoih polnomochij, i chlienam iego siemu”, http://www.kremlin.ru [stan na 16 III 2008].
[46] M. Wojciechowski, Po co mam przeszkadzać?, „Gazeta Wyborcza”, 3 I 2000.
[47] K. Nieief, „Ljudi biez principov”, “Niezavisimaja Gazieta” [wydanie internetowe], 15 I 2000.