Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Raport psz.pl: Dyktatorzy i rewolucjoniści - przywódcy WNP

18 grudzień 2005
A A A

W opracowaniu raportu udział wzięli:
autorzy tekstów: Antoni Bielewicz, Anna Głąb, Tomek Hardyk, Marek Molisz, Grzegorz Morawski, Ewa Rakowska i Maciej Tomaszewski
oraz autorzy tabel: Marcin Lenczewski i Paweł Świeżak

Biała i czarna legenda

Najważniejszym elementem niniejszego raportu jest siedem tekstów poświęconych najciekawszym, naszym zdaniem, przywódcom państw WNP. Postanowiliśmy jednak odejść od zasady suchego opisu biograficznego i postarać się dostrzec zarówno „blaski, jak i cienie” w historiach sprawowania rządów przez opisywane osoby. Stąd każdy z poniższych artykułów dzieli się na dwie części: GŁOS KRYTYCZNY oraz GŁOS W OBRONIE. Całości raportu dopełniają dwie tabelki o charakterze faktograficznym.

ZA i PRZECIW:

Saakaszwili: Wzorowy demokrata czy wzorowy konformista


Nazarbajew: W cieniu Kazachgate


Rachmonow: Dość już tego pluralizmu


Alijew: Nie chcę, ale muszę – autokrata mimo woli?


Łukaszenko: Bat’ko mówi – „jaki tam ze mnie dyktator”


Karimow: Najbardziej krwawy spośród satrapów


Nijazow: Ojciec wszystkich Turkmenów

WNP – Dossier przywódców państw (tabela - plik XLS)


WNP – Wolność i rozwój (tabela - plik XLS)

O przywódcach krajów WNP słów kilka…

Przywódcy krajów Wspólnoty Niepodległych Państw to wyjątkowo ciekawe towarzystwo (ktoś mógłby powiedzieć, że raczej „nieciekawe”). Jeszcze do niedawna zdecydowanie przeważali wśród nich „ojcowie niepodległości”, ludzie uważający się za nieledwie że historyczne jednostki, z dziejową misją do wypełnienia. Ich życiowym zadaniem było stworzenie fundamentów pod funkcjonowanie niepodległych narodów, wychodzących z imperialnego cienia radzieckiej Rosji.

Bardzo często zdarzało się jednak, że wiarygodność szefów państw strefy WNP podważał już sam fakt, że wielu spośród nich wywodziło się z szeregów komunistycznej nomenklatury. „Stare przyzwyczajenia” były widoczne zwłaszcza jeśli chodzi o sposób rządzenia co, delikatnie rzecz ujmując, przejawiało się w nieco lekceważącym stosunku do zasad demokracji. W rezultacie w dziesięć lat od upadku ZSRR żadnego z państw powstałych na jego gruzach nie można było określić mianem „demokratycznego i wolnego” w zachodnim tych słów rozumieniu.

Co więcej, starzejący się liderzy z reguły ani myśleli dotrzymywać konstytucyjnych terminów i oddawać władzę, w rozkoszach której zdążyli zasmakować na początku lat 90.-ych. Absolutny władca Turkmenii Saparmurad Nijazow stworzył mini-Kubę w Azji Środkowej (z tym że zamiast trzciny cukrowej, ma on do dyspozycji lepsze argumenty w postaci złóz gazu ziemnego oraz ropy) i przeforsował formalne zniesienie ograniczeń czasowych dla swoich rządów. W Azerbejdżanie syn Hajdara Alijewa – Ilham – jeszcze za życia ojca został de facto „intronizowany” (czyżbyśmy byli świadkami początku dynastii Alijewów?). O możliwości podobnego rozwiązania mówi się czasem w przypadku kazachskim (córka wybranego właśnie ponownie na siedmioletnią kadencję z ponad 90-procentową większością głosów Nursułtana Nazarbajewa – Dariga – ma ponoć poważne plany polityczne). W Tadżykistanie Emomali Rachmonow zapewnił sobie możliwość kontynuowania prezydentury do 2020 roku.

Wydawało się, że mocno trzymają się też Eduard Szewardnadze w Gruzji, Askar Akajew w Kirgizji oraz grupa skupiona wokół Leonida Kuczmy na Ukrainie. Tymczasem na przełomie 2005 i 2006 roku rządy tej trójki są już tylko wspomnieniem.

Nagle bowiem na scenie pojawiło się pokolenie „młodych gniewnych”, kolorowych rewolucjonistów. W krajach WNP zawrzało. Okazało się, że władza post-komunistycznych matuzalemów nie jest nienaruszalna. Ale ich reakcja – po pierwszym szoku – okazała się zdecydowana, a czasem nawet brutalna. Starzy przywódcy wyciągnęli stary argument o azjatyckiej „kulturowej specyfice”, którym uzasadniali swoje quasi lub wprost autorytarne rządy. „Za dużo demokracji w naszych warunkach prowadzi do chaosu i anarchii”, przekonywali, a kolorowe rewolucje to po prostu polityczne przewroty inspirowane i organizowane za pieniądze Zachodu. W Uzbekistanie trzymanym twardą ręką przez Islama Karimowa w maju 2005 roku za ostrzeżeniami poszły czyny: polała się krew na ulicach Andiżanu. W drugiej połowie roku, kontynuując swoistą „rekonkwistę”, opozycji nie dano szans na uczciwe wybory ani w Azji Środkowej (Kazachstan), ani na Kaukazie (Azerbejdżan). 

W połowie pierwszej dekady nowego wieku pozycja władców WNP nie jest już jednak tak mocna jak jeszcze kilka lat temu. Przyjrzenie się im i dokonanie pewnego podsumowania w tym właśnie momencie jest więc szczególnie ciekawe.