Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie - przebieg i analiza

Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Warszawie - przebieg i analiza

04 listopad 2011
A A A
W Warszawie 29 i 30 września odbył się drugi w historii szczyt Partnerstwa Wschodniego- pierwszy miał miejsce w Pradze w 2009 roku. W założeniu organizatorów tego przedsięwzięcia miało to być jedno z najważniejszych wydarzeń podczas Polskiej Prezydencji mające na celu podsumowanie dwóch lat funkcjonowania Partnerstwa oraz dyskusję o jego najbliższej przyszłości. Na szczyt przyjechało 27 delegacji z państw UE oraz 6 z krajów Partnerstwa. Obecni byli tacy politycy jak kanclerz Niemiec Angela Markel, premier Hiszpanii Jose Zapatero, premier Francji Francois Fillon, wicepremier Wielkiej Brytanii Nick Clegg oraz wszyscy ważni przedstawiciele unijnych instytucji- przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek, szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy(przewodniczył obradom szczytu), szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton, szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, prezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego Philippe Maystadt oraz szef Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju Thomas Mirow. Z ważnych polityków zabrakło w Warszawie prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego , premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona oraz premiera Włoch Silvio Berlusconiego. Ich nieobecność tak naprawdę świadczy o braku większego zainteresowania projektem Partnerstwa Wschodniego przez reprezentowane przez nich państwa, pomimo iż oficjalnie wspierają one przedsięwzięcia mające na celu zbliżenie państw Partnerstwa Wschodniego z UE.

Na szczycie oczywiście byli obecni wszyscy przywódcy krajów Partnerstwa, poza jakimkolwiek przedstawicielem Białorusi. Zaproszenie na szczyt dostał szef białoruskiego MSZ, w przeciwieństwie do prezydenta Aleksandra Łukaszenki, który ma zakaz wjazdu na terytorium UE. Władze białoruskie uznały to za obrazę, więc doszły do wniosku, iż wyślą tylko swojego ambasadora, który ostatecznie też zrezygnował z udziału w obradach , uznając możliwość uczestnictwa białoruskiej delegacji tylko w drugim dniu szczytu za dyskryminacje. „W przeddzień szczytu Partnerstwa Wschodniego jego organizatorzy podjęli bezprecedensowe dyskryminacyjne działania wobec Białorusi" - głosi komunikat Ambasady Białorusi. Za ową „dyskryminację” ambasada uważa przede wszystkim narzucanie przez Brukselę osoby, która może reprezentować stronę białoruską na szczycie. Kwestia „białoruska” stała się jednym z głośniejszych tematów szczytu. Podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk zapowiedział pakiet modernizacyjny dla Mińska, który nazwał „wachlarzem instrumentów pomocowych, które mogłyby zachęcić całą Białoruś i jej władze do demokratyzacji". Ten „wachlarz” to granty i przyznanie gwarancji kredytowych za pośrednictwem instytucji międzynarodowych, takich jak EBI, EBOR czy też MFW na sumę do 9 mld dolarów, mechanizm stabilizacji białoruskiej waluty i ułatwienia wizowe. Jednak  przed Mińskiem w zamian za danie takich korzyści stawia się  twarde warunki: amnestia i rehabilitacja więźniów politycznych, rozpoczęcie rozmów z opozycją, wybory parlamentarne zgodne ze standardami OBWE. Rosyjski „Kommiersant”(01.10.2011) stwierdził, iż "Uwzględniając fakt, że Białoruś ma alternatywne propozycje ze strony Federacji Rosyjskiej i Chin, które nie łączą przyznania kredytów z demokratyzacją, Alaksandr Łukaszenka prawie na pewno odrzuci europejską ofertę". Niezależni białoruscy dziennikarze obecni na konferencji różnie komentowali projekt pakietu. Niektórzy obawiali się, iż Łukaszenka może upozorować przemiany demokratyczne, wypuścić opozycjonistów z więzień, tylko po to by sięgnąć po proponowane przez Brukselę pieniądze. Potem ich zdaniem, znowu mógłby powsadzać ludzi do więzień. Miesiąc po szczycie wiadomo już, iż obawy dziennikarzy były bezpodstawne, a rosyjski „Kommiersant” miał rację. Łukaszenka zaakceptował pomysł Putina i teraz angażuje się w projekt budowania unii gospodarczej pomiędzy swoim krajem, Rosją i Kazachstanem. Prezydent Białorusi ostatnio stwierdził, iż taka integracja ma na celu poprawę życia przeciętnego obywatela, a upadek Związku Radzieckiego był największym błędem XX wieku. Takie stwierdzenie Łukaszenki przekreśla w najbliższym czasie dialog polityczny Białorusi z UE.

Pomimo, iż doszło do zbojkotowania szczytu przez oficjalne władze białoruskie, premier Donald Tusk, minister Radosław Sikorski, kanclerz Angela Merkel oraz przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy spotkali się pierwszego dnia szczytu z białoruską opozycją. Spotkanie miało na celu konsolidację, rozbitej po ostatnich grudniowych wyborach prezydenckich białoruskiej opozycji. Premier Tusk zapewnił ich, iż nie będzie żadnych ustępstw wobec dyktatora, dopóki nie zwolni on więźniów politycznych. Biorąc pod uwagę ostatni polityczny kurs obrany przez Mińsk, prezydent Łukaszenka raczej się specjalnie brakiem ustępstw ze strony UE przejmować nie będzie.

„Jest rzeczą oczywistą dla wszystkich uczestników szczytu Partnerstwa Wschodniego, że kluczową rolę w tym wielkim projekcie europejskim odgrywa Ukraina… Ukraina jest najbardziej zaawansowanym krajem w procesie integracji z Unią Europejską.” - powiedział premier Tusk na konferencji prasowej po spotkaniu z ukraińskim prezydentem Wiktorem Janukowyczem. Ukraina jest na końcowym etapie negocjacji umowy stowarzyszeniowej, której najważniejszym elementem jest budowa strefy wolnego handlu. Polska ma nadzieję, iż uda się ją podpisać w grudniu.  Jakkolwiek zły cień na te negocjacje rzucała sprawa Julii Tymoszenko- byłej premier Ukrainy, której los podczas trwania szczytu był jeszcze niepewny. 11 października Tymoszenko została skazana na 7 lat więzienia za nadużycia podczas zawierania kontraktów gazowych z Rosją. Wyrok ten był powodem, dla którego Komisja Europejska odwołała wizytę Janukowycza w Brukseli planowaną na 20 października. Sprawa Julii Tymoszenko w oczach zachodnich polityków podważa wiarygodność Ukrainy jako kraju dla którego ważny jest szacunek dla prawa. Tym samym wyrok ten może przekreślić szanse na szybkie sfinalizowanie umowy stowarzyszeniowej. Podpisanie tej umowy byłoby pierwszym skonkretyzowanym sukcesem Partnerstwa. Śledztwa o nadużycie władzy toczą się również wobec 20 byłych pracowników rządu Tymoszenko, których upolityczniony charakter także niepokoi Brukselę. Były minister gospodarki ma już od stycznia azyl polityczny w Czechach.

Konkludując, sprawy dotyczące Białorusi i Ukrainy były na pewno najgłośniejsze medialnie, i głównie one przebiły się do zagranicznej prasy. Pozostałe ustalenia szczytu nie przykuły takiej uwagi europejskich mediów.

Uczestnicy szczytu zgodzili się  nie tylko co do tego, iż do końca roku mają zostać zakończone negocjacje o umowie stowarzyszeniowej i umowie DCFTA z Ukrainą. ale również z tym by do grudnia zacząć negocjacje takiej samej umowy z Gruzją i Mołdawią. Państwa te , obok Ukrainy, podczas szczytu były uważane za liderów Partnerstwa Wschodniego. Warto jednak zauważyć, iż miesiąc po szczycie postrzeganie Ukrainy przez zachodnich polityków i ekspertów ze względu na sprawę Tytmoszenko uległo zmianie. Nikt dzisiaj nie uważa Ukrainy za lidera Partnerstwa Wschodniego. Tak więc jedynymi liderami Partnerstwa w miesiąc po szczycie są Mołdawia i Gruzja. W szczególności Mołdawia, która ma w tym momencie proeuropejski rząd i rozpoczyna przeprowadzać reformy. Jakkolwiek jest najbiedniejszym krajem Partnerstwa.

Gruzja, pomimo iż jest najszybciej reformującym się krajem Partnerstwa, często budzi obawy wśród ekspertów ze względu na poczynania Micheila Saakaszwili, który w imię obrony niepodległości gnębi opozycję, oskarżając ją o kolaborację z Moskwą.  Jednym z większych kłopotów Partnerstwa Wschodniego, zdaniem dziennikarza „Gazety Wyborczej” Tomasza Bieleckiego, jest  objęcie Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Mołdawii oraz Ukrainy tym samym programem współpracy sąsiedzkiej, choć teraz właściwie jedynym i bardzo odległym celem łączącym te sześć krajów jest zniesienie wymogu wizowego do UE. „Niespójność Partnerstwa naraża je nawet na oskarżenia o hipokryzję. No bo jeśli Unia skazuje Aleksandra Łukaszenkę na ostracyzm (jest objęty sankcjami wizowymi, nie dostał zaproszenia do Warszawy), to bodaj równie autorytarny prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew oraz niewiele lepszy armeński przywódca Serż Sarkisjan spokojnie podpisywali w Warszawie deklarację szczytu Partnerstwa o przywiązaniu do wartości wolności, demokracji oraz do praw człowieka.”- twierdzi Bielecki. W Azerbejdżanie w zasadzie wprowadzono monarchię dziedziczną, bo władzę po Hajdarze Alijewie przejął jego syn. W Armenii prezydent Serż Sarkisian przedłużył władzę fałszując wybory. Biorąc pod uwagę to, iż np. Azerbejdżan jest krajem, którego Unii Europejskiej, w tym Polsce nie opłaca się drażnić(ze względu na potencjalne dostawy gazu z tego kraju kosztem Rosji) przy jednoczesnym ewidentnym przymykaniu oka na łamanie takich podstawowych zachodnich wartości jak wolne wybory, może nasuwać się wniosek o hipokryzję Partnerstwa. Jeżeli Unia Europejska chce uniknąć przemiany Partnerstwa w praktycznie nic nie znaczący i nie wnoszący projekt, jej polityka względem takich krajów jak Armenia i Azerbejdżan powinna się zmienić i być adekwatna do tej prowadzonej wobec Białorusi.

Spotkanie w Warszawie zakończyło się przyjęciem wspólnej deklaracji, która zaznacza, iż UE jest gotowa pomagać krajom Partnerstwa w ich europejskich aspiracjach. Mają być nadal kontynuowane negocjacje w sprawie zawarcia umów stowarzyszeniowych (są one bardziej skromne od tej z Ukrainą) z Armenią i Azerbejdżanem. Ustalono też zwiększenie pomocy finansowej dla krajów Partnerstwa, która do tej pory wynosiła 600 mln euro na lata 2010-2013, do kwoty 2 mld euro na najbliższe 2 lata. „Wzmocnienie Partnerstwa Wschodniego - włączając w to zwiększenie jego finansowania -jest koniecznością także teraz, gdy Unia zmaga się z kryzysem gospodarczym i jest zaangażowana w budowę nowej strategii dla państw Południa…. Partnerstwo Wschodnie ma na celu stworzenie warunków niezbędnych do przyspieszenia procesu stowarzyszenia politycznego i dalszej integracji gospodarczej między Unią Europejską a zainteresowanymi krajami partnerskimi, uznając gospodarcze korzyści z rozwoju handlu towarami i usługami”- głosi deklaracja. Nie jest ona oczywiście obietnicą członkostwa, ale zapowiedzią, że jeśli państwa Partnerstwa będą się reformować i umacniać demokrację, to mają szansę na coś więcej w stosunkach z UE. „Gdy Polska podpisywała na początku lat 90. umowę stowarzyszeniową  z UE to mieliśmy jeszcze mniej, tylko jednostronną deklarację z naszej strony, że chcemy członkostwa w UE. A po kilkunastu latach udało się nam do Unii wejść. Skoro nam się udało, to dlaczego innym ma się nie udać.”-mówi Sikorski. W Warszawie zgodnie z ustaleniami szczytu ma powstać Akademia Administracji Publicznej Partnerstwa Wschodniego, wzmacniająca proces budowania demokratycznych instytucji państwowych w krajach partnerstwa.

Bardzo ważnym tematem i nadal po tym szczycie nie rozwiązanym pozostała kwestia ruchu bezwizowego dla obywateli krajów Partnerstwa. Deklaracja końcowa wspomina tylko o podjętych dotychczas krokach w celu wprowadzenia ułatwień wizowych dla obywateli z Mołdawii, Ukrainy oraz Gruzji, zaznaczając, że postęp jaki te kraje dokonały w procesie wdrażania ustalonych z UE planów działania, jest godzien naśladowania ze strony pozostałych państw PW. Na rozpoczęcie negocjacji w sprawie ułatwień wizowych dla Armenii i Azerbejdżanu trzeba będzie jeszcze poczekać. Podsumowując, UE po tym szczycie daje szanse krajom Partnerstwa na zniesienie wiz w przeciągu najbliższych kilku lat, jeśli te konsekwentnie będą realizowały stawiane przed nimi cele. Natomiast, co jest warte zauważenia, w wyniku podjętych ustaleń na szczycie, kraje Partnerstwa Wschodniego zostaną również objęte unijnym programem wymiany studenckiej Erasmus.

Deklaracja końcowa drugiego szczytu Partnerstwa Wschodniego ma stanowić dokument, na którego podstawie zostanie stworzona do końca bieżącego roku Mapa Drogowa, która wyznaczy cele i wskaże działania członków Partnerstwa do czasu rozpoczęcia się kolejnego szczytu – w drugiej połowie 2013 roku. Niestety państwa Partnerstwa nie chciały podpisać deklaracji, którą ostatecznie podpisały tylko kraje członkowskie UE, potępiającej ostatnie wydarzenia na Białorusi polegające na łamaniu paw człowieka. Ta oddzielna deklaracja zawiera również plan ratunkowy dla Mińska, o którym wspomniałem już wcześniej.

W kuluarach szczytu odbyło się Forum Obywatelskie Partnerstwa Wschodniego. Brały w nim udział organizacje pozarządowe z sześciu republik postradzieckich. Konkluzje ze szczytu są druzgocące- standardy demokratyczne w większości krajów Partnerstwa się pogorszyły, a Azerbejdżan razem z Białorusią należy zaliczyć do dyktatur. „Partnerstwo Wschodnie jest kanałem dla umocnienia społeczeństwa obywatelskiego, ale na razie rezultaty są mizerne-przyznaje Lejla Alijewa, szefowa Centrum Badań Narodowych i Międzynarodowych w Baku. Na razie nikt z uczestników Forum nie jest w stanie podać recepty, jak uzyskać więcej demokracji w krajach Partnerstwa Wschodniego.

Wielu ekspertów i polityków dyskutowało po tym szczycie, czy był on sukcesem czy może porażką. Po zrobieniu dogłębnej analizy tego co się na tym szczycie wydarzyło można sporządzić bilans spraw, które udało się załatwić i takich które ciągle czekają na swoje sfinalizowanie. Podczas tego szczytu udało się przeforsować znaczne zwiększenie nakładów finansowych na udzielanie pomocy państwom Partnerstwa, objąć je programem Erasmus, stworzyć Akademię Administracji Publicznej Partnerstwa Wschodniego i obiecać im, iż będą wspierane przez kraje UE na każdym kroku w celu dalszej integracji politycznej i gospodarczej z UE. Jakkolwiek niektórzy uważają, iż brak złożenia w deklaracji jasnej obietnicy członkostwa w UE jest porażką. Udało się też zadeklarować sfinalizowanie negocjacji umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą i rozpoczęcie takich samych negocjacji z Gruzją i Mołdawią do grudnia. Jakkolwiek ciężko przewidzieć jak się potoczą sprawy tej umowy w przypadku Ukrainy ze względu na proces Tymoszenko. Ciągle możliwy jest scenariusz, według którego była premier Ukrainy zostanie uniewinniona przez sąd apelacyjny w Kijowie. W przeciwnym wypadku może nie dojść do podpisania umowy stowarzyszeniowej. Aleksandr Łukasznka odrzucił ofertę złożoną przez UE kosztem propozycji Putina, mającej na celu budowę unii gospodarczej z Rosją i Kazachstanem. Tak więc sprawy związane z Białorusią i Ukrainą, które tuż po szczycie były jeszcze nierozwiązane, można powiedzieć „rozwiązały się” w miesiąc po szczycie. Dysponując większą perspektywa czasową można bowiem stwierdzić, iż szczyt w żadnym stopniu nie przyczynił się do zbliżenia Białorusi z UE, ani nie wpłynął na decyzję w sprawie Tymoszenko na Ukrainie.

W tym momencie nasuwa się całkiem uzasadnione pytanie na ile ów szczyt mógł na kwestie białoruską i ukraińską wpłynąć, a na ile to co się w tych krajach wydarzyło było zależne od innych czynników wewnętrznych panujących we wspomnianych państwach. Na szczycie zabrakło takich ważnych polityków jak premier Wielkiej Brytanii i prezydent Francji. Podczas szczytu nie udało się złożyć konkretnych obietnic, dotyczących zniesienia wiz dla krajów Partnerstwa. Nikt też nawet nie próbował podejmować trudnych tematów z Armenią i Azerbejdżanem dotyczących problemów tych krajów z prawami człowieka. Prezydenta Gruzji nie spotkała krytyka za zbyt twardą politykę prowadzoną przez niego wobec opozycji. Warto zwrócić uwagę na opinię Financial Times, o tym szczycie- „Warszawski szczyt Partnerstwa Wschodniego stwarza dobrą okazję do otwarcia się Unii Europejskiej na jej sześciu wschodnich, postsowieckich sąsiadów, z różnych powodów będących politycznym rozczarowaniem".

Moje źródła:
http://wyborcza.pl/1,76842,10415681,Co_zalatwilismy_na_szczycie_Partnerstwa_Wschodniego.html
http://www.rp.pl/artykul/13,725487-Szczyt-Partnerstwa-Wschodniego--Wschod-mile-widziany-w-UE.html?p=1
http://swiat.newsweek.pl/partnerstwo-wschodnie-niezdolne-do-zycia--rosja-o-szczycie-w-warszawie,82790,1,1.html
http://swiat.newsweek.pl/financial-times--europa-potrzebuje-nowej-ostpolitik-,82717,1,1.html
http://swiat.newsweek.pl/partnerstwo-wschodnie--bekart-ue,82541,1,1.html
http://www.new.org.pl/2011-10-04,gruzja_liderem_partnerstwa_wschodniego.html
http://polska.newsweek.pl/kto-bedzie-na-polskim-szczycie-partnerstwa-wschodniego-,82666,1,1.html
http://www.euronews.net/2011/09/29/ukraine-and-belarus-top-eastern-partnership-summit/
http://swiat.newsweek.pl/tusk--w-partnerstwie-wschodnim-kluczowa-jest-ukraina,82738,1,1.html
http://pl2011.eu/content/szczyt-partnerstwa-wschodniego-w-warszawie-zakonczony-0
http://stosunki.pl/?q=content/warszawski-szczyt-partnerstwa-wschodniego-%E2%80%93-pieni%C4%85dze-wizy-i-bia%C5%82oru%C5%9B
http://www.new.org.pl/2011-10-31,bialoruskie_tak_dla_eurazjatyzmu.html

„Gazeta Wyborcza” nr. z piątku 30 września 2011

Adam Dorywalski