Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Bezpieczeństwo Marek Połoński: Bezpieczeństwo Europy Wschodniej w świetle wydarzeń na Ukrainie

Marek Połoński: Bezpieczeństwo Europy Wschodniej w świetle wydarzeń na Ukrainie

01 lipiec 2014
A A A
Aneksja Krymu oraz wydarzenia we wschodniej Ukrainie postrzegane są przez państwa Sojuszu Północnoatlantyckiego jako pogwałcenie prawa międzynarodowego respektowanego w Europie niemal przez wszystkich. NATO oraz sympatyzujące z sojuszem kraje rozpoczęły działania militarne polegające na dyslokacji sił w rejon Europy Środkowo-Wschodniej. Oprócz lotnictwa w Polsce czy w krajach bałtyckich i okrętów w rejonie Morza Czarnego, zapowiadana jest obecność poważniejszych sił lądowych. Wśród elit politycznych trwa dyskusja na temat nowych celów sojuszu, przebudowy systemu bezpieczeństwa w regionie, zwłaszcza w kontekście sytuacji na Ukrainie.
Aktywność NATO w Europie Wschodniej

Image W dniu 5 marca 2014 r. miała miejsce pierwsza reakcja NATO na sytuację na Ukrainie. Sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Chuck Hagel przemawiając w amerykańskiej senackiej komisji obrony obiecał sojusznikom z Europy Środkowo-Wschodniej wsparcie wobec nieprzewidywalnego zachowania się Rosji. Zapowiedział wzrost wojskowego wsparcia dla Polski, a dla utwierdzenia sojuszników w poczuciu bezpieczeństwa, zwiększenie udziału USAF w NATO-wskiej misji „Baltic Air Policing”. Dzień później sześć myśliwców F-15C z 493. dywizjonu 48. Skrzydła Myśliwskiego, na co dzień stacjonujących w brytyjskim Lakenheath, wylądowało w litewskiej bazie lotniczej w Szawlach. Razem z myśliwcami pojawił się również wspierający je latający tankowiec KC-135 Stratotanker. Myśliwce te dołączyły do czterech maszyn tego samego typu pełniących dyżur nad krajami bałtyckimi od 3 stycznia br. w ramach kontyngentu i w standardowym składzie miały one pozostawać na Litwie do końca kwietnia.

We wspomnianym wyżej przemówieniu Hagel ogłosił także zwiększenie militarnej współpracy z Polską na bazie istniejących już procedur i działań Aviation Detachment, tj. 10-osobowej amerykańskiej misji wojskowej, na stałe przebywającej w bazie w Łasku i wspierającej cokwartalne wizyty amerykańskich F-16 i C-130 Hercules. Od ponad roku Amerykanie ćwiczyli dzięki Av-Det z Polakami wyposażonymi w analogiczne statki powietrzne. Zamiast planowanego przylotu kilku Herculesów, których załogi miały się szkolić z lotnikami z 33. Bazy Lotnictwa Transportowego w Powidzu, do bazy w Łasku w dniu 13 marca br. z włoskiej bazy w Aviano przyleciało sześć samolotów F-16C. Maszyny te, wchodzące w skład  555. dywizjonu myśliwskiego, są często wysyłane w punkty zapalne na całym świecie. Jeszcze w tym samym tygodniu w Łasku wylądowało kolejnych sześć maszyn tej samej jednostki. W Polsce pojawiło się również 150 amerykańskich żołnierzy personelu naziemnego, niezbędnych do obsługi i ochrony maszyn. Dopiero 28 i 29 marca, na wcześniej planowane wspólne szkolenie, przyleciały do Powidza 3 samoloty C-130J Super Hercules z 37. dywizjonu transportowego 86. Skrzydła Transportu Powietrznego, stacjonującego w bazie Ramstein. Zgodnie z planem pozostawały tam przez dwa tygodnie.

Trzy dni przed przybyciem pierwszych amerykańskich myśliwców do Łasku NATO podjęło decyzję o rozpoczęciu dyżurów samolotów AWACS nad terytoriami Polski i Rumunii. Samoloty Boeing E-3 Sentry otrzymały rozkaz patrolowania wyłącznie nad terytoriami wymienionych państw bez wlatywania w obszary międzynarodowe (np. nad Morze Czarne). Umożliwiło to bezpieczne monitorowanie przestrzeni powietrznej nad Ukrainą nawet do 650 km w głąb jej terytorium. Nad Polskę jako pierwszy trafił brytyjski E-3D Sentry z bazy w Waddington, nad Rumunię NATOwski E-3A z niemieckiej bazy w Geilenkirchen. Patrole rozpoczęły się w dniach 12–13 marca.

Przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy oraz Estonii pilnowały dotychczas cztery samoloty NATO. Jednak Amerykanie, którzy są obecnie odpowiedzialni za patrolowanie tamtejszego nieba z powodu kryzysu ukraińskiego, wysłały 10 myśliwców F-15. Według agencji Reutera zwiększenie w maju liczby maszyn do 12 jest częścią planu mającego na celu wzmocnienie sił powietrznych, lądowych i morskich w należących do Sojuszu krajach Europy Środkowej i Wschodniej, nad którym dowódca sił  NATO w Europie, amerykański generał Philip Breedlove, pracuje od 15 kwietnia. W dniu 1 maja misję patrolowania nieba nad krajami bałtyckimi przejęło lotnictwo polskie w postaci czterech samolotów MIG 29. Dotychczas główną bazą lotniczą operacji Baltic Air Policing było miasto Szawle na Litwie, ale NATO zgodziło się na przygotowanie drugiego centrum operacyjnego w estońskim Amari.

Dodatkowy udział w misjach nad państwami bałtyckimi oraz Rumunią zadeklarowały siły powietrzne Niemiec, Danii, Francji, Kanady oraz Wielkiej Brytanii. Sześć maszyn CF-18 Hornet z sił powietrznych Kanady miało zostać rozlokowanych w polskiej bazie w Łasku. Dowództwo sojuszu jednak zmieniło plany i maszyny te wzmocniły przestrzeń powietrzną Rumunii. Natomiast do Polski trafiły cztery francuskie myśliwce Rafale. Bazę zorganizowano na lotnisku w Malborku. Ich misja ma na celu zarówno wzmocnienie ochrony przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy oraz Estonii, a ponadto wzięcie udziału w międzynarodowych szkoleniach z zakresu ochrony przestrzeni powietrznej. Francja ponadto zaoferowała wykorzystanie swego samolotu zwiadowczego AWACS, a Turcja wsparcie samolotów-cystern. We wrześniu francuskie Rafale stacjonujące w Malborku mają zastąpić cztery myśliwce F-16 stacjonujące na stałe w Volkel.

Wysłanie do Świdwina 150 amerykańskich spadochroniarzy ze 173. brygady to tylko element wzmocnienia północno-wschodniej flanki NATO, na którą składa się Polska oraz trzy kraje bałtyckie. Jednostka ta w Polsce pozostanie być może do końca roku albo dłużej. Równocześnie Amerykanie rozmieścili po kompanii swoich wojsk na Litwie, Łotwie i Estonii. To razem 600 żołnierzy, czyli jedna piąta stacjonującej we Włoszech amerykańskiej brygady. Taki gest – jak podkreślał sekretarz obrony USA Chuck Hagel po spotkaniu z polskim szefem MON Tomaszem Siemoniakiem – ma pokazać, że Stany Zjednoczone wyjątkowo poważnie traktują zasadę kolektywnej obrony wynikającą z art. 5 NATO.

Oprócz rozlokowanych sił NATO w Europie Środkowo-Wschodniej, istotnym elementem są także liczne manewry na terenie Polski, państw bałtyckich oraz w basenie Morza Bałtyckiego. Wspomnieć należy szczególnie o ćwiczeniach Baltops 2014 czy manewrach Saber Strike. Na wrzesień bieżącego roku w Polsce zaplanowane są ćwiczenia, w których może wziąć udział nawet 7000 żołnierzy ze Stanów Zjednoczonych i Kanady.

Wydatki na obronę

Zwiększona aktywność wojsk NATO na wschodnich rubieżach połączona z licznymi ćwiczeniami są tylko sprawdzeniem realnych możliwości taktycznych, mającym na celu złudne zasygnalizowanie Rosji, iż sojusz nadal stanowi jedność. NATO potrzebuje głębokich reform, a istotnym elementem są wydatki poszczególnych członków na cele obronne. Ostanie sześć lat, które uwidoczniło efekty kryzysu finansowego, charakteryzowało się obniżaniem przez państwa NATO oraz UE wydatków na obronność, podczas gdy państwa rozwijające się je podnosiły.

{mosimage} Szczególnie istotny dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej jest dynamiczny wzrost realnych wydatków obronnych Rosji, które według sztokholmskiego instytutu SIPRI wzrosły o 38%, a w ciągu ostatnich dziesięciu lat uległy podwojeniu. W połączeniu z reformą sił zbrojnych pozwoliło to na odtworzenie gotowości bojowej, jaką utracono po zapaści związanej z rozpadem Związku Radzieckiego. Rosyjskie władze doprowadziły do wzrostu wydatków obronnych w PKB do poziomu 4,1%, co pozwoliło na rozpoczęcie szeroko zakrojonego programu modernizacji technicznej. W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę, że tak wysoki poziom nakładów na obronę do PKB Rosji od 1998 r. był notowany jedynie dwukrotnie, tj. w latach 2002 oraz 2009. Wysoki poziom nakładów na obronę Federacji Rosyjskiej, połączony z wydarzeniami na Ukrainie, może świadczyć o chęci zwiększenia aktywności militarnej z pominięciem, jak było to w przypadku Krymu, prawa międzynarodowego.

W porównaniu z budżetem Federacji Rosyjskiej, wydatki na obronę w regionie Europy Środkowo-Wschodniej prezentują się bardzo skromnie. Według danych SIPRI udział nakładów na obronę w polskim PKB wynosił 1,8 % zarówno w 2008 jak również w 2013 roku. Realne wydatki obronne liczone według metodologii sztokholmskiego instytutu wzrosły o 12%, natomiast wartość nominalnych nakładów aż o 30%. Pomimo znacznego wzrostu wydatków, nadal pozostają one na niewystarczającym poziomie albowiem w latach 90. XX w. pozwolono na pogłębienie zaległości modernizacyjnych. Istotne są zastrzeżenia do zmian strukturalnych polskiej armii, a ponadto zasada przeznaczania 1,95% PKB na obronę narodową nie jest w pełni przestrzegana.

Pozostałe pastwa Grupy Wyszehradzkiej, tj.: Czechy, Słowacja oraz Węgry przeznaczyły w ubiegłym roku na obronę narodową odpowiednio 1,1%, 1% i 0,9% PKB. We wszystkich trzech przypadkach udział środków przeznaczanych na obronność w produkcie krajowym brutto zmniejszył się w stosunku do roku 2008, a szerzej realne wydatki obronne liczone według metodologii SIPRI, Czesi obniżyli o 23%, o 31% na Węgrzech, natomiast Słowacy o 33%. Taki poziom finansowania nie tylko utrudnia prowadzenie na szerszą skalę współpracy wojskowej w ramach Grupy Wyszehradzkiej, ale również nasuwa pytanie o realne możliwości bojowe i dalszy sens tejże współpracy.

W kontekście ukraińskiego kryzysu warto bliżej się przyjrzeć nakładom na obronę w samej Ukrainie jak i państwach bałtyckich. Bardzo problematyczna jest analiza wielkości nakładów na obronę Ukrainy, bowiem istnieją poważne rozbieżności pomiędzy danymi Ministerstwa Obrony Narodowej a danymi SIPRI co do wielkości budżetu obronnego i udziału wydatków w PKB Ukrainy. Zdaniem SIPRI w ostatnich latach omawiany wskaźnik miał się znajdować na poziomie 2,5 do 3%, podczas gdy według Ukraińskiego MON udział nakładów na obronę w PKB oscyluje wokół 1%. Różnice występują również w zakresie nominalnej wartości ukraińskich nakładów na obronę.

W świetle przebiegu wydarzeń na Ukrainie, a szczególnie na Krymie, dane wskazywane przez SIPRI w stosunku do Ukrainy budzą duże wątpliwości. W efekcie kryzysu we wszystkich trzech państwach bałtyckich zanotowano znaczące spadki realnych nakładów na obronę w 2013r. w stosunku do roku 2008. Na Łotwie wydatki obronne zmniejszyły się we wskazanym wyżej okresie o 49%, na Litwie o 37%, a w dążącej do utrzymania wydatków obronnych na poziomie 2% PKB Estonii o 10%. Według danych SIPRI, Litwa, Łotwa i Estonia przeznaczyły w ubiegłym roku odpowiednio 0,8%, 1% i 2% PKB na obronę narodową. W nadchodzących latach państwa bałtyckie, w szczególności Litwa i Łotwa mogą stopniowo zwiększać poziom wydatków, bowiem siły zbrojne w tych krajach pozbawione są praktycznie wielu istotnych kategorii sprzętu wojskowego, zwłaszcza lotnictwa, podstawowych czołgów czy zestawów przeciwlotniczych. O podniesienie wydatków przez kraje bałtyckie szczególnie zabiega Estonia. Prezydent Toomas Hendrik Ilves wielokrotnie podnosił kwestię stosowania przez członków NATO zasady wydawania na obronę na poziomie 2% PKB. Władze Litwy zdecydowały już o zwiększeniu wydatków obronnych w bieżącym roku o 130 milionów litów (ok. 50 mln USD). Serwis L24.lt w dniu 10 czerwca br. podał, że dodatkowe fundusze będą pochodziły z akcyzy i funduszu prywatyzacyjnego. Pozyskane w ten sposób fundusze mają zostać przeznaczone między innymi na zakup przeciwlotniczych zestawów rakietowych polskiej produkcji (GROM), amunicji, zwiększenia terenów poligonów oraz organizację ćwiczeń.  

Ograniczone budżety obronne najsilniejszych państw NATO i związane z nimi redukcje stanów liczebnych wojsk stawiają państwa Europy Środkowo-Wschodniej w niekorzystnym położeniu wobec rozbudowy sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej, co rodzi w oczywisty sposób potencjalny wpływ armii rosyjskiej na sytuację w regionie w krótkim czasookresie.

European Reassurance Initiative

Podczas wizyty prezydenta Baracka Obamy w Polsce, pojawiła się nowa inicjatywa mająca na celu wzmocnienie obecności wojskowej w Europie Środkowo-Wschodniej. Pakiet działań ma mieć wartość na poziomie 1 miliarda USD. Plan nie obejmuje budowy baz dla jednostek rozmieszczonych na stałe w Europie Środkowo-Wschodniej, a jedynie zwiększenie intensywności działań sił zbrojnych USA w regionie. Może to jednak spowodować istotny wzrost aktywności militarnej Stanów Zjednoczonych w Europie oraz zwiększenie zdolności do reagowania na zagrożenia w regionie.

Istotnym punktem European Reassurance Initiative jest wzmocnienie stałej, rotacyjnej obecności amerykańskich sił zbrojnych w tej części świata. Oznacza to, że siły USA będą w sposób ciągły pozostawać na terytorium krajów Europy Środkowo-Wschodniej na warunkach podobnych, jak ma to miejsce obecnie. Udział w rotacjach amerykańskich jednostek może potencjalnie otworzyć drogę między innymi do wzmocnienia obecności sił lądowych US Army we wschodniej części Europy, w szczególności jednostek ciężkich. Innym bardzo istotnym punktem w planie ogłoszonym przez prezydenta USA jest zwiększenie możliwości reagowania amerykańskich sił zbrojnych w celu wzmocnienia NATO. Ma się to odbyć poprzez rozmieszczenie sprzętu oraz zaangażowanie w celu rozbudowy infrastruktury dla przyjęcia sił wzmocnienia Sojuszu w Europie Środkowo-Wschodniej. Obecnie w ten sposób rozlokowany jest sprzęt ciężkiego batalionu zmechanizowanego US Army na terenie Niemiec, a jego głównym przeznaczeniem jest udział we wspólnych ćwiczeniach.

Pakiet European Reassurance Initiative ma być finansowany z funduszu na operacje zagraniczne Departamentu Obrony, co nie obciąży podstawowego budżetu Pentagonu. Rodzi to jednak pewne wątpliwości z punktu widzenia stabilności amerykańskiego zaangażowania w dłuższym okresie czasu. Ale wobec „Budget Control Act” może okazać jedynym rozwiązaniem w warunkach funkcjonowania cięć budżetowych. Aby inicjatywa Baracka Obamy mogła wejść w życie, musi zostać zaakceptowana przez Kongres.

Polska liderem w regionie

Po wizycie prezydenta Stanów Zjednoczonych w Warszawie wiadomym jest, że Polska ma być istotnym partnerem w projekcie European Reassurance Initiative. Ale to nie jedyny projekt, w którym Polacy chcą aktywnie uczestniczyć. W ramach wzmacniania obecności NATO w Europie Środkowo-Wschodniej, Sojusz zamierza rozbudować Wielonarodowy Korpus Północ-Wschód z siedzibą w Szczecinie. Sformowany w 1999 roku Korpus obecnie liczy ponad 200 żołnierzy, głównie duńskich, niemieckich i polskich. Rząd Niemiec ma popierać wzmocnienie jednostki albowiem nie ma ona trwałego charakteru. Miałby on zostać wyposażony między innymi w dodatkowe środki rozpoznawcze, m.in. w bezzałogowe środki latające. Obecnie Korpus ma status Kwatery Sił Niższej Gotowości wojsk lądowych. Minister Obrony Narodowej Tomasz Siemoniak podczas kwietniowej wizyty w Szczecinie podkreślał, że Korpus to struktura, która powinna być wiodąca we wzmacnianiu NATO na wschodniej flance, a Polska jako gospodarz Korpusu, jest gotowa do wzmocnienia wysiłku, aby te plany zrealizować. W skład jednostki miałoby dołączyć jeszcze jedno państwo niebędące członkiem NATO, ale pozostające w strukturach Unii Europejskiej. Z pewnością brane pod uwagę są Szwecja oraz Finlandia. Kryzys na Krymie na nowo wzniecił w Szwecji i Finlandii dyskusję na temat, czy nie należałoby przystąpić do Paktu Północnoatlantyckiego, który chroniłby oba kraje Europy Północnej przed potencjalną agresją Rosji. Dyskusję sprowokował wicepremier Szwecji Jan Björklund, gdy wezwał publicznie do „doktrynalnej zmiany” w polityce obronnej kraju, nie wykluczając też przyłączenia Szwecji do NATO. Szwecja i Finlandia już długo należą do programu NATO „Partnerstwo dla Pokoju”. Chcąc zachować neutralność, nie przystąpiły formalnie do Sojuszu. Sam fakt, że dyskutuje się na temat przystąpienia Szwecji i Finlandii do NATO, wyraźnie świadczy o tym, że to właśnie postępowanie Putina do tej dyskusji.   

Po zmianie sytuacji politycznej na Ukrainie wrócił temat sformowania polsko-litewsko-ukraińskiej brygady. Podczas konsultacji ministrów obrony Polski i Litwy w marcu bieżącego roku minister Tomasz Siemoniak potwierdził, że projekt brygady trójnarodowej „LITPOLUKRBRIG” jest aktualny i oba kraje rozpoczęły rozmowy z partnerem ukraińskim, które zakończyły się sukcesem. Rząd Ukrainy podczas posiedzenia 27 maja przyjął projekt porozumienia w sprawie brygady i wydał ministrowi obrony polecenie jak najszybszego podpisania stosownych dokumentów. Plan powołania tej jednostki bazuje na doświadczeniach z działania rozformowanego w 2010 roku polsko-ukraińskiego batalionu sił pokojowych, który operował między innymi w Kosowie. Celem powstania polsko-litewsko-ukraińskiej formacji jest udział w misjach pokojowych na całym świecie pod mandatem ONZ, UE oraz NATO. Jednym z celów tego projektu jest przystąpienie Ukrainy do Wyszehradzkiej Grupy Bojowej, która ma planowany dyżur w 2016 roku. Pomysł powołania brygady oczywiście nie spodobał się Rosji. The Voice of Russia w swoim internetowym wydaniu opublikował wypowiedź ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, którego zdaniem widoczna jest pewna tendencja, która ujawniła się po zaostrzeniu sytuacji na Ukrainie. Zdaniem Szojgu jest to bezprecedensowa aktywność sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych i NATO w pobliżu rosyjskiej granicy.

Siły Specjalne

Podczas czerwcowej wizyty we Wrocławiu, Profesor Zbigniew Brzeziński zwrócił uwagę na najistotniejszy element struktur wojskowych w nowoczesnym prowadzeniu działań bojowych. Zdaniem doradcy ds. bezpieczeństwa w gabinecie Prezydenta J. Cartera kraje Europy Środkowo-Wschodniej powinny stawiać na rozwój sił specjalnych połączony z systemem obrony dużych miast. Prof. Brzeziński przypomniał problemy z partyzantką, jakie miała armia rosyjska podczas interwencji w Czeczeni. Długotrwałe działania na terenie wroga, którego obrona oparta jest na działaniach partyzanckich, będą z ekonomicznego punktu widzenia dla napastnika bardzo niekorzystne. Członkowie Sojuszu w rozwoju sił specjalnych widzą dominującą pozycję naszego kraju. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej bardzo pozytywnie oceniają rozwój tego typu jednostek w Polsce. Głównym elementem było utworzenie Dowództwa Wojsk Specjalnych, które osiągnęło zdolność do kierowania międzynarodowymi strukturami sił specjalnych. Nie bez znaczenia są bardzo pozytywne opinie od kilku lat płynące zarówno od przedstawicieli amerykańskich specjalsów jak również oficerów z NSHQ (NATO Special Operations HQ).

Pozycja państwa wiodącego w dziedzinie sił specjalnych w Europie Środkowo-Wschodniej to nie tylko spełnienie ambicji od ponad dekady deklarowanych przez polskich polityków i wojskowych. To także możliwość realnego wzmocnienia potencjału Sił Zbrojnych RP poprzez dostęp do nowej bazy szkoleniowej. Jest to również podtrzymanie najwyższego poziomu w NATO w tej dziedzinie. W wymiarze bardzo konkretnym oznacza to również utrzymanie statusu państwa mogącego dowodzić sojuszniczymi operacjami specjalnymi, a tę zdolność Polska osiągnęła w zeszłym roku. Oznacza to także efektywniejsze wykorzystanie bazy szkoleniowej w Krakowie, w której trwają wielomilionowe inwestycje w nowe obiekty przeznaczone do kierowania dużymi operacjami.

Chociaż interwencja rosyjska u naszego wschodniego sąsiada w chwili obecnej jest mało prawdopodobna, należy się spodziewać, że Rosja będzie dążyła do utrzymania niepokoju na Ukrainie oraz dotychczasowej pozycji w państwach bałtyckich, z którymi jest bardzo silnie powiązana ekonomicznie, a zwłaszcza w energetyce. Z pewnością będzie też próbowała użyć mniejszości rosyjskiej w tych państwach. Dlatego państwa Europy Środkowo-Wschodniej będą zabiegać o zwiększenie gwarancji bezpieczeństwa Sojuszu w regionie,  kontynuację misji Air Policing, w tym włączenie w nią na stałe estońskiej bazy w Amari oraz dyslokację dodatkowych sił przynajmniej do czasu ustabilizowania sytuacji.

Zmiana uwarunkowań geopolitycznych jest dla Polski okazją do większego zaangażowania. Uwiarygodnienie gwarancji bezpieczeństwa dla państw bałtyckich wiązałoby się nie tylko z jej dalszym uczestnictwem w Air Policing, ale również dalszym rozwojem współpracy wojskowej z Litwą, której Polska zamierza dostarczać zestawy przeciwlotnicze GROM, czy powołanie wspólnej z Ukrainą brygady. Ponadto Polska powinna zacieśnić współpracę z ośrodkami estońskimi specjalizującymi się w zakresie cyberbezpieczeństwa, w tym z NATO Cooperative Cyber Defence Centre of Excellence w Tallinie. Polska, kraje bałtyckie oraz chętna do współpracy Rumunia powinny dążyć do wspólnego szkolenia kadr oraz wciągać do tej współpracy Ukrainę. Minister Siemoniak wielokrotnie już zapewniał, że polskie uczelnie wojskowe są gotowe do przyjęcia studentów ukraińskich oraz do współpracy w ramach programów kształcenia żołnierzy. Swoistym wyzwaniem dla regionu jest także bezpieczeństwo informacyjne. Polscy specjaliści ds. mediów oraz doświadczeni dziennikarze wraz z odpowiednikami w państwach bałtyckich powinni się skupić na utworzeniu rosyjskojęzycznego (nadawanego również Gruzji, Ukrainie oraz Mołdawii) kanału informacyjnego propagującego perspektywę unijną, np. w odniesieniu do wydarzeń w Europie Środkowo-Wschodniej. Zgodnie z szacunkami estońskiego nadawcy publicznego ERR produkcja takiego kanału kosztowałaby każde z państw ok. 2,5 mln euro rocznie.

Biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną, konieczne jest zaprzestanie oraz częściowe odwrócenie procesu cięć wydatków obronnych jak i zacieśnienie współpracy sojuszniczej w ramach NATO, również w zakresie przygotowania do klasycznych działań obronnych. Nie należy opierać się wyłącznie na ściąganiu zachodnich wojsk do baz w Europie Środkowo-Wschodniej. W interesie Polski w chwili obecnej jest wzmocnienie sojuszu z USA i jej zaangażowanie militarne w naszym regionie. Ale nie licząc tylko i wyłącznie na zachodnich sojuszników, państwa regionu powinny zacieśniać współpracę między sobą. Coraz poważniej należy brać pod uwagę wzmocnienie linii od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego, wciągając w taki projekt Szwecję z Finlandią oraz Turcję, które przejawiają zainteresowanie współpracą. Istotne dla regionu jest także powstrzymywanie rosyjskich zbrojeń poprzez wprowadzanie kolejnych sankcji ekonomicznych, które mogłyby skutkować w dalszej perspektywie obniżeniem wydatków na siły zbrojne Federacji Rosyjskiej.

Na podstawie: Nowa Technika Wojskowa, Polska Zbrojna, Der Spiegel, mon.gov.pl, Deutsche Welle, The Lithuania Tribune, The Voice of Russia, ERR, L24.lt