Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Anna Dziduszko-Rościszewska: Zabawy z bronią wiecznie żywe

Anna Dziduszko-Rościszewska: Zabawy z bronią wiecznie żywe

13 kwiecień 2009
A A A
Kult broni jest wpisany w amerykańską kulturę. Nie oznacza to jednak, iż ma ona samych zwolenników. Jest to druga, po aborcji sprawa, która najbardziej dzieli obywateli USA.

Co roku Ameryką wstrząsają informacje na temat przypadków masowych zabójstw dokonywanych przy użyciu broni palnej. Niemal za każdym razem morderca miał własną broń lub zakupił ją bez kłopotu. Dlaczego, pomimo setek ofiar, w tym dzieci i młodzieży (nierzadko mordercą jest uczeń szkoły) nadal przeważa pogląd, iż dzięki broni Amerykanie czują się bardziej bezpieczni? Czy przyczyną takiej liczby zabójstw jest dostęp do broni, czy próby jego ograniczenia?

Posiadanie broni było obecne od początku kształtowania się Stanów Zjednoczonych i podboju tzw. Dzikiego Zachodu. Każdy mógł posiadać i nosić broń, która była gwarantem jego bezpieczeństwa. Uprawomocniono to w II Poprawce do Konstytucji, gdzie Ojcowie Założyciele  zagwarantowali, iż „prawo ludzi do posiadania i noszenia broni nie może być naruszone”. Amerykański kult broni jest więc wpisany w kulturę narodu. Nie oznacza to jednak, iż ma ona samych zwolenników. Jest to druga, po aborcji sprawa, która najbardziej dzieli Amerykanów.

Z danych statystycznych Small Arms Survey 2007 wynika, iż niemal na każdego mieszkańca Stanów Zjednoczonych przypada jedna sztuka broni palnej (w domach jest ok. 300 mln sztuk broni, w tym m.in. karabiny, strzelby, czy pistolety). Corocznie sprzedaje się kolejne 7,5 mln. Ponad połowa Amerykanów otrzymuje swój „pierwszy pistolet” przed 20 urodzinami. Stany Zjednoczone „dogania” w tym względzie Unia Europejska, w której, według raportu o dostępności broni jest ok. 84 mln sztuk broni. Najwięcej jest we Francji, Finlandii i Szwecji, lecz pomimo liberalnego prawa, nie dochodzi tam do takiej liczby zabójstw z użyciem broni.   

Do przeciwników broni i jej powszechnego dostępu przemawiają statystyki: co roku ok. 30 tys. ludzi, w tym ok. 5 tys. nieletnich ginie z powodu postrzeleń, wypadków, samobójstw, czy morderstw, dokonywanych za pomocą broni palnej. Broń w domu, to pięciokrotnie większa szansa na samobójstwo i trzykrotnie większa na zabójstwo któregoś z domowników. Na 100 tys. mieszkańców, w USA popełnia się ok. 6,4 zabójstw. Dla porównania w państwach UE, wskaźnik wynosi 1,7. Pistolet stał się narzędziem wymierzania kary, szukania sprawiedliwości, czy po prostu narzędziem zbrodni (ok. 80% morderstw dokonywanych jest z użyciem broni). Coraz więcej nastolatków ma dostęp do broni i stara się rozwiązywać swoje problemy właśnie za jej pomocą (stąd tyle masakr w szkołach). Za ograniczeniem prawa do posiadania broni pada jeszcze jeden argument: statystyki zabójstw z użyciem broni w innych państwach, w tym w Niemczech (ok. 200 osób, choć Niemcy posiadają statystycznie podobną liczbę sztuk broni, co USA), Nowej Zelandii (2 osoby), Wielkiej Brytanii (ok. 30 osób), czy Kanadzie (ok. 100 osób). Oczywiście, liczba mieszkańców wymienionych krajów jest znacznie mniejsza niż w USA, przez co zmniejszają się proporcje danych, lecz mimo to, dane opublikowane przez Nation Master stawiają Stany Zjednoczone na 8 miejscu w rankingu zabójstw przy użyciu broni (wyżej jest RPA, Kolumbia, Tajlandia, Zimbabwe, Meksyk, Białoruś i Kostaryka).  

Zwolennicy prawa do posiadania broni twierdzą, iż broń zapewnia im poczucie bezpieczeństwa i jest najlepszym narzędziem do samoobrony. Gdyby nie ona, to zabójstw byłoby jeszcze więcej, twierdzą dalej. Po masakrze dokonanej w kwietniu ubiegłego roku w Virginia Tech, w której zginęło 32 studentów podniosły się głosy, iż przyczyną takiej liczby ofiar był zakaz wnoszenia broni na teren kampusu. Gdyby go nie było, z pewnością ktoś powstrzymałby szaleńca, strzelając do niego. Podobne poglądy wygłaszano po strzelaninie w Binghamton w kwietniu br. r., w której było 13 ofiar. Co więcej, entuzjaści broni skupieni we wpływowym lobby National Rifle Association, liczącej ponad 3 mln członków organizacji agrumentują, iż II Poprawka, w zamyśle twórców Bill of Rights miała chronić społeczeństwo przed tyranią władzy. Jest to słaby argument dla jej przeciwników, biorąc pod uwagę arsenał militarny, jakim dysponuje rząd Stanów Zjednoczonych.  

Zniesienie II Poprawki nie jest sprawą prostą z prawnego punktu widzenia. Należałoby wprowadzić kolejną poprawkę, do czego potrzeba 2/3 głosów poparcia w Kongresie, a następnie uzyskania zgody ¾ stanów. W historii USA taka sytuacja zdarzyła się tylko raz – Poprawkę XVIII, wprowadzającą prohibicję zastąpiła Poprawka XXI, znosząca ją. Nie jest to więc możliwe, gdyż prawo do posiadania broni jest niezwykle popularne w południowych stanach, głównie wśród Republikanów.

Możliwe jest natomiast jej ograniczenie. W 1993 r., po siedmiu latach batalii  w Kongresie, weszła w życie tzw. ustawa Brady’ego (James Brady był sekretarzem prasowym Ronalda Reagana, który w wyniku zamachu na prezydenta został sparaliżowany), która reguluje kwestię sprzedaży i prawa do posiadania broni. Wprowadza ona okres (od pięciu dni do dwóch tygodni) oczekiwania na zakupioną broń, w czasie którym władze sprawdzają, czy osoba nie jest karana. Zakazem zakupu i posiadania broni objęte są osoby karane za przestępstwa poważne oraz osoby chore psychicznie. Ponadto, administracji Clintona udało się przeforsować dwie ustawy: w 1994 r. o zakazie produkcji, sprzedaży i posiadania 19 rodzajów broni, głównie automatycznej oraz w 1998 r. o zakazie sprowadzania, głównie z Chin, 58 rodzajów broni (m.in. podróbek kałasznikowa). Dalsze próby ograniczenia II Poprawki zostały zablokowane przez Republikanów w Kongresie i przez George’a Busha Jr.

Kwestię posiadania broni i jej ograniczenia próbowały rozwiązać również legislatury stanowe. Po masakrze w Binghamton, władze Massachusetts i Maryland wprowadziły nakaz wyposażania pistoletów w zamki bezpieczeństwa, uniemożliwiające dzieciom użycie broni. Zapowiedziano również wprowadzenie bardziej restrykcyjnych przepisów bezpieczeństwa i praw chroniących przed bronią. Przepisom ograniczającym prawo do posiadania broni sprzyja społeczeństwo. Z opublikowanego przez Associated Press sondażu, aż 64% Amerykanów (w tym aż 90% Amerykanek) opowiada się za dalszymi restrykcjami prawnymi (ale nie zniesieniem II Poprawki).

Jak silne jest przywiązanie do II Poprawki, pokazuje orzeczenie Sądu Najwyższego sprzed kilka dni. Sędziowie uznali wprowadzenie zakazu posiadania broni w Waszyngtonie za sprzeczne z Konstytucją. Orzeczenie może spowodować falę pozwów, składanych przez zwolenników broni, celem unieważnienia ustaw zakazujących posiadania broni.

Ale i przeciwnicy broni posłużyli się prawem. Władze ponad trzydziestu miast wytoczyły sprawy producentom broni, domagając się odszkodowań za konsekwencje przestępstw z jej użyciem. Również osoby fizyczne skarżą producentów broni. W 2008 r. zapadło precedensowe orzeczenie przed Sądem Najwyższym Nowego Jorku. Sędziowie uznali producentów broni odpowiedzialnymi za skutki jej użycia przez osoby nieupoważnione i kryminalistów. W ten sposób, mężczyzna, postrzelony przez kolegę z broni zakupionej na ulicy, otrzymał pół milionowe odszkodowanie. Skutkiem wielu pozwów zbiorowych, składanych przez ofiary postrzeleń lub ich rodziny, było wprowadzenie m.in. przez firmę Smith and Wesson zamków bezpieczeństwa w pistoletach i numerów seryjnych, w celu szybszej identyfikacji broni przez policję. Ponadto, producent zadeklarował przeznaczenie 2% swojego dochodu na rozwój badań nad tzw. „sprytnymi pistoletami”, które identyfikowałyby właściciela za pomocą linii papilarnych i tylko byłyby zdolne do działania.

Mimo, iż Amerykanie są przywiązani do broni, zmienia się ich stosunek do niej. Coraz większy odsetek społeczeństwa dostrzega w broni, nie narzędzie bezpieczeństwa, ale strachu. Jednakże, rewolwer jest jednym z symbolów Stanów Zjednoczonych i szansa, że przestanie nim być, jest niewielka.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.