Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Daniel Uszycki: Rosja - Gruzja: czy historia zatoczy koło?

03 sierpień 2009
A A A
Wielu polityków, ekspertów i znawców tematyki zastanawia się, czy możliwy jest wybuch kolejnego konfliktu na linii Moskwa-Tbilisi. Choć większość z nich postrzega ewentualny konflikt jako mało prawdopodobny, ostatnie wydarzenia dają szerokie pole do spekulacji.
Rok temu, dokładnie 7 sierpnia wojska gruzińskie wkroczyły do Osetii Południowej, by, jak wyraził się prezydent Saakaszwili, przywrócić „konstytucyjny porządek”. Natychmiastowo „w obronie uciśnionych braci” wystąpiła Rosja i tak rozpoczęła się wojna, która przez długi czas ogniskowała uwagę całego świata na wydarzeniach w tej części globu. Jej niejednoznaczny rezultat, tzn. militarne zwycięstwo „niedźwiedzia” z północy oraz sukces moralny, a w zasadzie medialny Tbilisi, pozostawiły wiele niejasności i niepewności w stosunkach międzynarodowych.

Podstawowa kwestia to relacje Moskwy z Tbilisi, które w skrócie można określić jako wrogie. Same stosunki dyplomatyczne zostały zresztą zerwane już we września ubiegłego roku i do tej pory nie wznowione. Nie widać też jakiejkolwiek woli porozumienia między przywódcami obu państw. Dodatkowo, sprawę utrudnia fakt, że Rosja, jako jedyny pełnoprawny podmiot stosunków międzynarodowych poza Nikaraguą, uznała zbuntowane republiki za niepodległe. Na tym jednak nie koniec. Wbrew zawartemu porozumieniu, Rosja utrzymuje w Abchazji i Osetii Południowej znaczne ilości swoich sił, de facto wyznaczając obecną strefę wpływów.

Społeczność międzynarodowa, jak dotąd nie jest w stanie poradzić sobie z problemem. Jeśli przypomnimy sobie wydarzenia z tamtego roku, w zasadzie cała krytyka działań Rosji sprowadziła się do wyrażenie niezadowolenia w mediach. Nie lepiej było po zakończeniu działań i osiągnięciu względnej stabilizacji w rejonie. Światełkiem w tunelu były obecne w Gruzji misje pokojowe, które jednak jedna po drugiej kończyły swoją służbę. Pierwszy został odwołany korpus OBWE z dniem pierwszego stycznia 2009 roku. Następnie Rosja wyraziła weto w kwestii przedłużenia misji ONZ, która tym samym w nocy z 15 na 16 czerwca zakończyła swój mandat. Obecnie wytrwała więc tylko Unia Europejska, której 200 obserwatorów nie jest jednak dopuszczonych do zbuntowanych republik i pozostają oni na terenach, których przynależność do Gruzji nie jest kwestionowana.

Ta niejasna sytuacja, która wykształtowała się po ubiegłorocznej wojnie była pożywką licznych hipotez i spekulacji na temat możliwego rozwoju wydarzeń w tej części globu. Spośród wielu ekspertów wyróżniał się Pavel Felgenhauer, analityk wojskowy „Novaya gazeta”, który przewidział poprzedni konflikt rosyjsko-gruziński. Stwierdził on, że powtórka wydarzeń jest prawdopodobna, zaznaczając jednak, że „jeśli nie będzie wojny do połowy września, świat będzie wolny od zagrożeń”. [1] Oczywiście, chodzi o niesprzyjający klimat, który od tegoż miesiąca znacznie utrudniłby jakiekolwiek działania ofensywne.

Większość przypuszcza jednak, iż nowego kryzysu nie będzie, jako że „nawet” Rosja zdaje sobie sprawę z jego ewentualnych konsekwencji. Do nich należy zaliczyć przede wszystkim pogorszenie relacji międzynarodowych. Zagrożone zostałyby rosyjskie interesy w Europie i Stanach Zjednoczonych, wystąpiłby spadek zaufania inwestorów i odpływ kapitału z Rosji. Mało prawdopodobna, ale nie wykluczona, byłaby zbrojna interwencja, np. Waszyngtonu lub mniej bezpośrednie – sankcje gospodarcze. Trzeba wziąć też pod uwagę wariant wystąpienia typowej wojny asymetrycznej. Wtedy, zamiast wygranej w bitwie, Moskwa musiałaby szukać sposobu na rozprawienie się z partyzantką gruzińską. Ta z kolei, wyciągając wnioski z poprzedniego konfliktu i wykorzystując niesprzyjający wobec najeźdźcy klimat i warunki terenowe, mogłaby zdewaluować ewentualne korzyści „niedźwiedzia”.

W tym kontekście warto prześledzić ostatnie, istotne wydarzenia, które wpływały na sytuację na Kaukazie. Należy zacząć od rozpoczętych 29 czerwca ćwiczeń wojskowych w pobliżu granic z Gruzją. W rejonie zgromadzono ponad osiem i pół tysiąca żołnierzy. Eksperci gruzińscy mówili też o wielu nowych czołgach, samobieżnych haubicach oraz jednostkach marynarki powietrznej. Zdarzenie o tyle znaczące, że podobne manewry odbyły się w roku 2008, na krótko przed wybuchem konfliktu. Ćwiczenia „Kaukaz 2009” przyćmione zostały jednak innym ważkim wydarzeniem, tzn. wizytą Obamy w Moskwie w dniach 6-8 lipca. Spotkanie z Miedwiediewem publicznie stanowiło tylko delikatny znak wspierania Gruzji. Nieoficjalne źródła podają jednak, że amerykański prezydent stwierdził, iż jakikolwiek atak na Tbilisi oznaczać będzie „śmiertelne konsekwencje” a Stany Zjednoczone „nie będą stały z boku”. [2] Potwierdzeniem takiego obrotu wydarzeń była zmiana w wypowiedziach gruzińskich urzędników, w tym i prezydenta. O ile przed spotkaniem w Moskwie wyrażano pewne obawy odnośnie zamiarów sąsiada, o tyle już po nim, stwierdzono, że nie będzie żadnej wojny tego lata. Niejako w odpowiedzi, Miedwiediew 13 lipca odwiedził Osetię Południową. Zapewnił on o pełnym poparciu dla jej suwerenności, obiecując pomoc i wsparcie w odbudowie jej gospodarki.

Kontynuując wątek podróży, nie można pominąć wizyty wiceprezydenta USA Joe Bidena w Tbilisi. Powiedział on, że „Stany Zjednoczone wspierają Was w drodze ku bezpiecznej, wolnej, demokratycznej i raz jeszcze zjednoczonej Gruzji”.[3] Jednak, mimo oficjalnego poparcia, nie padły żadne gwarancje czy to wsparcia odnośnie aspiracji do NATO, czy też próśb o dostarczenie sprzętu wojskowego. Mimo to Moskwa prawie natychmiast podała do wiadomości, że podejmie wszelkie środki, aby nie dopuścić do odbudowy zdolności militarnej Gruzji, kładąc podkład pod nowe spekulacje.

Do ostatniego skoku napięcia doszło 1 sierpnia, czyli na tydzień przed ubiegłorocznym konfliktem, gdy Moskwa bardzo wyraźnie ostrzegła Gruzję. Zarzucono jej, że od czterech dni bombarduje z moździerzy i granatników stolicę Osetii Południowej, Cchinwali, podkreślając, że Rosja  „użyje wszelkich dostępnych sił i środków w obronie obywateli republiki” [4]. Tbilisi zdecydowanie odrzuciło oskarżenia, dodając, że taki ton wypowiedzi sugeruje agresywne intencje. Szefowa Rady Bezpieczeństwa Narodowego Gruzji, Eka Tkeczelaszwili, stwierdziła ponadto, że oświadczenie przypomina informacje podawane w roku poprzednim zaraz przed konfliktem. Jednocześnie wyraziła nadzieję, iż „wspólnota międzynarodowa wyśle Rosji jasny sygnał, by uniknąć powtórki wypadków” [5].

Reasumując, należy stwierdzić, że w blisko rok po konflikcie na Kaukazie, temperatura ponownie jest wysoka. Mieszane sygnały, nadawane przy okazji różnych wydarzeń, nie są w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o ewentualną powtórkę historii. Wydawałoby się, że lekcja roku poprzedniego oraz świadomość ewentualnych konsekwencji powstrzyma Rosję przed zbrojną interwencją a Gruzję przed prowokacjami. Poprzedni rok pokazał jednak, że racjonalność nie zawsze idzie w parze z polityką, nawet tą najbardziej realną. Nam pozostaje tylko wiara, że jeszcze nie czas zatoczenia pełnego kręgu historii w tym rejonie.   

Przypisy:

[1] Is A Russia-Georgia War Off The Table? 14.07.2009. Dostęp [31.08.2009]
[2]Is A Russia-Georgia War Off The Table? 14.07.2009. Dostęp [31.08.2009]
[3]Russia says it will take 'concrete steps' over any US attempt to rearm Georgia. 23.07.2009. Dostęp [31.08.2009]
[4]Russia warns Georgia as South Ossetia tension rises. 1.08.2009 Dostęp [2.08.2009]
[5]Iskrzy między Rosją a Gruzją.     1.08.2009 Dostęp [2.08.2009]

Źródła: CNN, NewsDaily, swissinfo.ch,globalsecurity.org, guardian.co.uk, money.pl.
 
 
 Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.