Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Daria Paprocka-Rzehak: Wojna domowa w Pakistanie

Daria Paprocka-Rzehak: Wojna domowa w Pakistanie

29 maj 2009
A A A
Rząd Pakistanu twierdzi, że jest bliski pokonania Talibów. Ci zaś oceniają, że są na najlepszej drodze by wprowadzić w kraju prawo muzułmańskie.

Faktem pozostaje natomiast, że walki rządu z rebeliantami na pakistańskim pograniczu zmusiło już 2,5 miliona ludzi do opuszczenia swoich domostw i ruszenia w drogę w poszukiwaniu spokojniejszych terenów. Pakistan przeżywa największe ruchy migracyjne od roku 1947, kiedy to kraj odłączył się od Indii.

Peszawar to stolica zamieszkiwanych przez Pasztunów, północnych regionów Pakistanu. Tutaj wybuchające raz po raz bomby-pułapki nikogo już nie dziwią. Wybuchają w miejscach najbardziej zatłoczonych i popularnych, zabijając dziesiątki i raniąc setki przypadkowych przechodniów, którzy mieli pecha znaleźć się w złym miejscu, w złym czasie. W ten sposób rebelianci biorą odwet za walki jakie toczy z nimi armia pakistańska w Dolinie Swat. W ten sposób Talibowie zastraszają mieszkającą na północy ludność, próbując jej narzucić swój światopogląd.

Wiosną, rząd Pakistanu przerażony ilością ofiar jakie pochłania wojna z Talibami zgodził się na ustanowienie prawa muzułmańskiego – szariatu – w nękanej najsilniejszymi walkami Dolinie Swat. Decyzja ta nie przyniosła jednak upragnionego spokoju, bowiem zachęceni ustępstwem rządu rebelianci zaczęli działać na rzecz przekształcenia Doliny w oficjalną siedzibę Al-Kaidy. Zaaprobowanie szariatu jako obowiązującego prawa, nie zyskało również poklasku Stanów Zjednoczonych, które zarzuciły rządowi Pakistanu, że takimi decyzjami de facto abdykuje na rzecz rebeliantów.  

Talibowie w odwrocie?

Na początku maja rząd Pakistanu podjął więc przerwaną kampanię przeciw Talibom. Trudno jest o dające się zweryfikować dane dotyczące obecnie się toczących kampanii – wszelcy dziennikarze i reporterzy już dawno opuścili niebezpieczną północ. A nawet gdyby znaleźli się śmiałkowie chętni do dokumentowania wojny, pakistańskie wojsko skutecznie broni dostępu do linii frontu. Na podstawie podanych przez pakistańskie dowództwo danych szacuje się, że w Dolinie Swat walczy około 15,000 żołnierzy i 4-5 tysięcy rebeliantów. 17 maja dowództwo wojskowe poinformowało o sukcesach nowej kampanii: Talibowie przegrywają – zabito ponad tysiąc rebeliantów.

- Mamy zamiar skierować nasze działania wojskowe do Waziristanu, i wszystkich pozostałych niespokojnych regionów – mówił w wywiadach prezydent Asif Ali Zardari – Swat to tylko początek. Jest większa wojna do rozegrania.

- Zamiast centrum dla terrorystów, Swat będzie wkrótce centrum turystycznym jakim było w przeszłości - wtórował mu Minister Spraw Wewnętrznych Rehman Malik. -Operacja idzie we właściwym kierunku i zgodnie z planem.

Jednakże pod koniec dnia pełnego euforycznych oświadczeń przedstawicieli rządu, rzecznik pakistańskich Talibów Muslim Khan powiedział w wywiadzie telefonicznym jakiego udzielił Associated Press – Będziemy walczyć do ostatniego tchnienia o ustanowienie prawa muzułmańskiego. Uważamy, że jesteśmy na dobrej drodze do osiągnięcia naszego celu.

Siła rebeliantów i umiejętność odpierania kolejnych ataków wojskowych mogą zdumiewać. Już wcześniej zarówno Islamabad jak i Waszyngton obawiały się, że wysłane do Afganistanu przez Baracka Obamę dodatkowe 21,000 żołnierzy może spowodować przesunięcie się sił Talibów na tereny Pakistanu. Generał dowodzący wojskami amerykańskimi we wschodnim Afganistanie Jeffrey Schloesser stwierdził, że spostrzega „interesujący ruch” rebeliantów przez granicę afgańską do Pakistanu, gdzie wedle jego przypuszczeń chcą oni dołączyć do Talibów walczących z wojskiem pakistańskim. Również dowódca wojsk pakistańskich gen. Ashfaq Kayani stwierdza, że wzrost liczby żołnierzy NATO w Afganistanie w ciągu ostatnich kilku miesięcy spowodował przepływ sił rebelianckich do Pakistanu. Nie można stwierdzić do jakiego stopnia wędrówki rebeliantów powodowane są chęcią wsparcia pakistańskich Talibów, a na ile jest to ucieczka przed rosnącymi w siłę wojskami amerykańskimi. Jakiekolwiek pobudki kierują Talibami – obecnie przemieszczają się oni na tereny Pakistanu. 

Katastrofa humanitarna

Walki na pakistańsko-afgańskim pograniczu grożą katastrofą humanitarną. Liczba uchodźców, którzy uciekli z terenów ogarniętych wojną domową rośnie w astronomicznym tempie. 12 maja, agenda ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) informowała o 843 tysiącach osób, które zarejestrowały się jako uchodźcy od 2 maja br. Tydzień później UNHCR oceniała już, że z terenów objętych walkami uciekło około 1,5 miliona ludzi. Obecnie, szacowana liczba uchodźców to 2,5 miliona. Pakistan przeżywa największe w swej skali ruchy migracyjne od roku 1947 kiedy to kraj odłączył się od Indii.

Ponadto, tysiące cywilów utknęło na terenach, objętych walkami. Problemem jest dotarcie do nich z pomocą humanitarną. Human Rights Watch poinformowało, że Talibowie zostawili miny na drogach prowadzących do Doliny i używają cywilów jako żywe tarcze. Cywile giną również w atakach artylerii i lotnictwa, jakie przeprowadza na tym terenie pakistańska armia.

Ofensywa przeciwko Talibom cieszy się dużym poparciem społecznym. Może to się jednak szybko zmienić, jeśli wzrośnie liczba zabitych cywilów, a uchodźcy nie uzyskają niezbędnej pomocy. Premier Pakistanu Yusuf Raza Gilani, stwierdza, że Pakistan pokona Talibów, ale może przegrać wojnę public relations, jeśli nie pomoże setkom tysięcy tych, którzy opuścili swoje domostwa uciekając przed walkami.

Na międzynarodowej konferencji donorów, która odbyła się w Islamabadzie 21 maja, Premier Gilani prosił o pomoc humanitarną i rozwojową, która pozwoliłaby na uspokojenie kraju. – Bez pokoju nie może być mowy o rozwoju, a bez rozwoju nie możliwym jest zaprowadzenie trwałego pokoju – mówił. 

Bomba, która tyka

Im bardziej zacięte stają się walki na północy kraju, tym częściej obawy międzynarodowych obserwatorów budzi fakt, że Pakistan posiada broń nuklearną. Pojawiły się różnego rodzaju czarne scenariusze.

Niektórzy twierdzą, że choć nie możliwym jest by rebelianci zdobyli broń nuklearną, to mogą uzyskać materiały do skonstruowania broni podobnej w swym działaniu – tzw. „brudnej bomby”. Jest to konwencjonalna bomba, która posiada w swym składzie materiały radioaktywne. Kiedy bomba jest detonowana, eksplozja wytwarza mgłę cząstek radioaktywnych, które mogą skazić obszar wybuchu, i choć w czasie eksplozji nie zachodzi żaden proces termonuklearny, skażenie jakiego dokonuje „brudna bomba” może powodować różnego rodzaju choroby popromienne oraz raka.

Istnieje również opinia, że choć mało prawdopodobnym jest by walczący z rządem Talibowie przejęli kontrolę nad bombami nuklearnymi, to obecni studenci fizyki nuklearnej (czyli przyszli pracownicy ośrodków nuklearnych) są coraz bardziej radykalni i konserwatywni w swych poglądach, co samo w sobie już budzi przerażenie u wielu.

Najczarniejszym scenariuszem jest jednak przejęcie przez Talibów kontroli nad krajem i wszystkimi jego zasobami: - Jedną z naszych obaw jest to, że jeśli stanie się rzecz najgorsza i niemożliwa do wyobrażenia i atakujący Talibowie, zdołają ostatecznie obalić rząd...wówczas uzyskaliby oni klucze do nuklearnego arsenału Pakistanu. – mówiła jeszcze w kwietniu Sekretarz Stanu Hilary Rodham Clinton.

Stany Zjednoczone wydały 100 milionów dolarów by pomóc Pakistanowi w ulepszeniu systemu ochrony arsenału nuklearnego. Na co dokładnie te pieniądze zostały przeznaczone - nie wiadomo. Departament Stanu ograniczył się w tej kwestii do lakonicznych stwierdzeń, że pieniądze „zostały dobrze wydane”.

Walki rządu pakistańskiego z Talibami nadal trwają. Każda ze stron jest pewna swego zwycięstwa. 

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.