Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Elżbieta Kustra: Wybory czy referendum poparcia? (komentarz z Moskwy)

Elżbieta Kustra: Wybory czy referendum poparcia? (komentarz z Moskwy)

29 listopad 2007
A A A
Federacja Rosyjska jest krajem, którego władze uważają, iż demokracji jest tak pod dostatkiem, że nie potrzeba już międzynarodowych obserwatorów. Naturalnym jest również fakt, iż prezydent staje na czele listy partii rządzącej.

Wybory parlamentarne, mające się odbyć już w najbliższą niedzielę (02.12), nie szykują żadnych niespodzianek dla władzy, gdyż z góry znany jest zwycięzca „walki” o miejsca w Dumie Państwowej. Zwycięskim ugrupowaniem powinna być proprezydencka „Jedna Rosja”. Główne hasło, którym partia chce przyciągnąć głosy wyborców brzmi: „Zwycięstwo Putina – zwycięstwo Rosji”, a tuż obok rezydencji prezydenta na Kremlu powieszono ogromny plakat popierający ową partię.

Prezydent, który w nadchodzącym roku kończy swoją drugą kadencję i zgodnie z rosyjską konstytucją nie może już ubiegać się o kolejną reelekcję, najwidoczniej pragnie jak największego poparcia dla swojej polityki, gdyż tylko tak, jak sam oświadczył, będzie mógł stanąć na czele przyszłego rządu. Aby potem móc triumfalnie ogłosić światu swoje zwycięstwo i ogromne poparcie własnych obywateli dla obranej osiem lat temu polityki, władzy nie są potrzebni międzynarodowi obserwatorzy. A jeśli już koniecznie muszą być obecni, to niech ich liczba będzie ograniczona do minimum. OBWE, które chciało wysłać swoich obserwatorów napotkało szereg trudności związanych z otrzymaniem wiz pozwalających na wjazd do Federacji Rosyjskiej.

Ponadto, aby w sposób maksymalny zwiększyć wynik poparcia, w środkach masowego przekazu, na billboardach, w metrze można zobaczyć plakaty z uśmiechniętym taksówkarzem czy lekarzem, którzy sloganem „Ja obywatel – ja wybieram” zachęcają do wzięcia udziału w wyborach. Należy podkreślić, iż owa kampania „mobilizująca” obywateli jest zasadna. W wielu przypadkach Rosjanie nie mają zamiaru iść na wybory, gdyż jak sami przyznają, nie widzą w tym sensu, skoro „wiadomo kto wygra”, a ich głos o niczym nie decyduje. 

Władimir Putin apelował, że każdy głos się liczy, aby nie dopuścić do władzy tych, którzy już raz chcieli doprowadzić kraj do ruiny. Rosjanie pamiętają czasy Jelcyna, nazywając je nawet okresem „smuty”. Nowy prezydent dał im poczucie, że ich matka-Rosja nadal jest imperium. Trzeba ją szanować i liczyć się z jej zdaniem. Po co więc Rosjanom więcej wolności, jeśli mają płacić za to utratą międzynarodowego poważania.

Wydaje się, że „operacja następca” idzie zgodnie z planem – „Planem Putina”. Jego wynikiem będzie zwycięstwo Rosji, na pewno tej „Jednej”, dla żadnej „Innej” wiadomo, w tym planie nie ma już miejsca.