Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Ewa Krzysztoń: Turcja - świecka za wszelką cenę?

21 wrzesień 2009
A A A
Turecka demokracja przeżywa okres, który może okazać  się przełomowy. Procesy jakie tam zachodzą dotyczą sfery ustrojowej, religijnej i ekonomicznej.  Obyczajowo Turcja zbliża się do Europy od dawna bo pierwszej połowy XX wieku. Skutki  tych zmian są szczególnie ważne i godne uwagi, gdyż mogą mieć zasięg daleko większy niż w granicach kraju.

Trudność w jednoznacznym kreśleniu sytuacji na tureckiej scenie politycznej polega, jak prawie wszędzie, na postpolityczności partii politycznych. Zacieranie podziału między lewicą a prawicą to proces obserwowany w niemal każdym kraju. Dodatkową zasłonę stanowią warstwy religijna i obyczajowa. Obecnie rządząca partia AKP (Partia Sprawiedliwości i Pokoju), z jednej strony jest postrzegana jako umiarkowanie konserwatywna, a z drugiej jako stricte islamska. Tuż po zwycięstwie AKP w wyborach z 2002 roku opozycja jasno definiowała jej charakter jako wojującej partii islamskiej, która dąży do zmonopolizowania władzy w kraju. AKP sama tłumaczy swój program jako świecki, o umiarkowanie konserwatywnych poglądach.

Spuścizna  Ataturka (ojca narodu)

Kluczem w tych rozważaniach jest pojęcie świeckości. A na straży przestrzegania tej zasady stoi zawsze czujna armia. Sekularyzacja w historii Turcji odegrała niezwykle ważną rolę. Wyznaczyła pewien kierunek rozwoju i ewolucji państwa  ku Europie. Źródła przemian należy upatrywać w osobie majora armii tureckiej Mustafy Kemala. Wprowadzał reformy odgórnie zmieniające społeczeństwo i obyczajowość. Zakazał noszenia tradycyjnych strojów. Ostro krytykował klerykalizm mówiąc: „Polityk powołujący się w rządzeniu na religię jest głupcem”. Autorytet  Ataturka wyniósł świeckość na piedestał, a obecność tradycji i religii w polityce odsunął w cień. Jakikolwiek element Islamu w programie partii stanowił podstawę do delegalizacji. Tak też się stało z Partią Dobrobytu w 1998 roku i Partią Cnoty, jej sukcesorką.

Image
Spór o chusty

Dojście AKP do władzy mogło budzić obawy przed zwrotem ku fundamentalizmowi. Więc jak uzasadnić zwycięstwo wyborcze w takich warunkach? Spora część społeczeństwa nie widziała innej alternatywy, ale okazuje się, że szczególnie na prowincji Turcy szukają przywiązania do prawa religijnego, do tradycji. Wiele wykształconych kobiet chce nosić chusty na głowie choć jest to zakazane np. na uniwersytetach publicznych. 

Umiarkowane skrzydło

AKP przygotowało ofertę programową dla szerokiego spectrum wyborców, również dla skrajnych odłamów. Była otwarta dla nacjonalistów; islamistów, wspierając budowę meczetów, które nadal pozostawały ośrodkami życia na wsi i rozległych około miejskich slumsach; liberałów, przez reformy demokratyczne; a nawet Kurdów. Opozycja została skutecznie zablokowana i nadal nie wykazała się skutecznym pomysłem na przełamanie impasu.

Turkish Daily News podaje, że w sondażu AKP uzyskałaby aż 42% gdyby wybory miały miejsce teraz. CHP (RepublikańskaPartia) mogłaby liczyć na 25%. Na nacjonalistów  (MHP) oddałoby głos tylko 16% wyborów.  Ponad połowa twierdzi, że premier Erdogan radzi sobie z problemami społecznymi, terroryzmem oraz grupami przestępczymi. AKP wygrywa, bo prezentuje się jako gwarant stabilności nie tylko ekonomicznej.

Ostatnie słowo należy do armii

Nie należy przeceniać zadowolenia społeczeństwa i owej stabilności. Nadal na ringu pozostała Armia, która nie może pogodzić się z prezydenturą exislamisy –Gula. Na podstawie konstytucji z 1982 roku prezydent jest wybierany przez parlament, a nie w wyborach powszechnych. Opozycja protestuje, że głosowanie jest nieprawomocne, gdyż nie było wymaganego quorum. Armia wydała tej samej nocy memorandum w obronie świeckości. 2 dni później tysiące pomaszerowały na Istambuł popierając sekularyzm i potępiając kandydaturę Gula. Obywatele, którzy wyszli na ulicę chcieli wyrazić rozczarowanie i złość na system polityczny, przez który 3 najwyższe stanowiska w państwie zajmują ludzie z jednej partii.

AKP wypracowała hierarchiczną pozycję gdzie pluralizm i uczestnictwo zwykłych ludzi w procesie decydowania jest ograniczone. Rządząca partia nie potrafiła poradzić sobie jak dotąd z hegemonią armii w polityce kurdyjskiej. Fakt, że nie dopuszczono do obniżenia 10% progu wyborczego wyklucza na dobre reprezentacje Kurdów z parlamentu.

To nie wina Islamu

Droga ku demokracji jest niełatwa dopóki prezydent nie będzie wybierany w wyborach powszechnych, a układ sił w parlamencie nie będzie odzwierciedlał społeczeństwa. Brak zaufania aktorów politycznych blokuje wypracowanie konsensusu nawet w podstawowych  sprawach.

Obecnie Turcy często traktują różnice kulturowe i religijne jako główną przeszkodę na drodze do Unii Europejskiej, zapominając o warunkach demokratyzacji, kultury politycznej, rozwiązaniu kwestii kurdyjskiej.  Kryteria kopenhaskie, które Turcja musi spełnić są nieodwołalne.  Dlatego ewentualny termin akcesji zależy przede wszystkim od pracy tureckich polityków.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.