Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję

Grzegorz Mazurczak: Filipińska alergia na Irak

26 styczeń 2011
A A A

We wtorek (25 stycznia), ambasador Iraku na Filipinach, Wadee Al-Batti, wezwał władze tego kraju do zniesienia trwającego tu już prawie 7 lat, zakazu podróżowania do Iraku.

Ambasador Al-Batti zareagował w ten sposób na niedawną decyzję rządu Filipin podtrzymującą zakaz podróżowania do krajów wysokiego ryzyka i podejmowania w nich pracy. Na liście krajów niebezpiecznych dla cudzoziemców niezmiennie figuruje Irak, obok Afganistanu, Nigerii, Libanu, Jordanii i Somalii.
 
Pierwszy raz Filipiny zakazały swoim obywatelom pracy w Iraku w lipcu 2004 r., kiedy to rebelianci porwali filipińskiego kierowcę ciężarówki Angelo Dela Cruz grożąc, że zetną mu głowę.

Został zwolniony dopiero wtedy, gdy ówczesny prezydent kraju, Gloria Macapagal Arroyo, zgodziła się wycofać z Iraku niewielki filipiński kontyngent wojskowy. Decyzja ta była wtedy mocno krytykowana zarówno przez Waszyngton jak i niektórych koalicjantów.

Jednak nie wszyscy z 4 tysięcy cywilnych Filipińczyków pracujących niegdyś w Iraku, po wydaniu zakazu, opuścili ten kraj. Niektórzy zostali tu do końca swoich kontraktów, pracując jednak tylko w miarę bezpiecznych amerykańskich bazach wojskowych.

Na spotkaniu z dziennikarzami, Al-Batti zapewniał, że od czasu wprowadzenia zakazu dla Filipińczyków w 2004 r., stan bezpieczeństwa w Iraku znacznie się poprawił, chociaż przyznał, że żaden kraj, szczególnie tak skonfliktowany, nie może wykluczyć przykrych incydentów ani zagwarantować, że ataki terrorystyczne zupełnie ustaną.

Obecnie w Bagdadzie funkcjonuje około 50 ambasad i nie wszystkie z nich znajdują się w tzw. zielonej strefie, gdzie poziom bezpieczeństwa jest dużo wyższy niż gdzie indziej. Mieści się tam między innymi Ambasada USA, irackie urzędy i parlament. Ostatnie zamachy w Iraku, pokazały jednak, że słowa ambasadora promujące bezpieczny Irak, nie mają pełnego pokrycia.

Mimo to, ambasador przekonywał, że Irak jest teraz krajem otwartym, oferującym wiele możliwości podjęcia współpracy np. w sektorze budowlanym. Zniszczenia wojenne sprawiły bowiem, że kraj ten pilnie potrzebuje ponad 3 miliony domów, tysięcy szkół i co najmniej 100 szpitali. Dlatego też niezbyt obiektywnie uznał, że dalsze utrzymanie zakazu jest przeszkodą, która ogranicza oba kraje, nie pozwalając na otwarcie nowego rozdziału w relacjach iracko-filipińskich.
 
Filipiny oficjalnie doceniają zaproszenie i ofertę pracy w Iraku, jednak, jak stwierdził rzecznik filipińskiego MSZ Eduardo Malaya, zniesienie zakazu nie będzie możliwe do czasu zapewnienia pełnego bezpieczeństwa pracownikom zagranicznym i ich dobytkowi. W chwili obecnej Irak, pomimo zapewnień i dobrych intencji, nie ma jeszcze takich możliwości.

Na Bliskim Wschodzie pracuje wielu Filipińczyków, głównie w bogatych krajach Zatoki Perskiej. Są inżynierami, pielęgniarkami, pracownikami biurowymi, robotnikami budowlanymi. Często stanowią obsadę hoteli i restauracji.  Szacuje się, że w regionie tym pracuje obecnie około 2 miliony obywateli Filipin. Jednak wszystko wskazuje na to, że Irak jeszcze długo nie stanie się celem ich podróży.