Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Hubert Kozieł: Odwrót z Gazy - Podzwonne

Hubert Kozieł: Odwrót z Gazy - Podzwonne

14 wrzesień 2005
A A A

Izraelska armia opuściła Strefę Gazy po 38 latach obecności i na razie nic nie wskazuje, by szybko tam wróciła. Nie zmusiła jej do tego sytuacja militarna – Palestyńczycy byli zbyt słabi by samodzielnie ,,wyrzucić syjonistów”. Spowodowały to raczej naciski zagraniczne na Izrael i postawa premiera Szarona, kontynuującego konsekwentnie jak dotąd nieudany proces ,,pokojowy”.

Szaron uzyskał w tym wsparcie Partii Pracy, który od 15 lat niezmiennie powtarza lennonowską mantrę ,,give peace a chance”. Jednakże entuzjazm lewicy i umiarkowanej prawicy wyparował już w kwadrans po przekazaniu Strefy Gazy Palestyńczykom. Późniejsze wydarzenia uświadomiły nawet największym pacyfistycznym marzycielom, że perspektywa pokoju jest jeszcze dalsza niż wcześniej.

The roof is on fire/We don’t need no water, let them burn, m*f* burn!

Najpierw Autonomia Palestyńska zbojkotowała ceremonię przekazania władzy w Strefie. Złośliwi mówią, że to dlatego, że nie ma ona tam żadnej władzy. Ledwo wojska izraelskie wyszły stamtąd, już rozpoczęła się orgia zniszczenia. Mniejsza o synagogi! Palestyński motłoch rozkradł i zniszczył przemysłowe centrum w Erez, które miało zapewnić im 12 000 miejsc pracy. Oni nawet powyrywali kable ze ścian. Później zajęli się szklarniami wykupionymi od izraelskich osadników przez Peres Peace Center i Jamesa Wolfenshona. Szklarnie miały służyć właśnie Palestyńczykom. Zamieniły się szybko w kupki potłuczonego szkła. Palestyńskich policjantów nigdzie nie było widać na horyzoncie... Chyba, że też szabrowali. No i jak można się było tego domyśleć, podpalono synagogi. Widziałem ostatnio filmik, na którym Albańczycy z Kosowa palą cerkwie i profanują krzyże – w Strefie Gazy zdarzyło się coś podobnego. Co inteligentniejsi ministrowie z rządu Szarona zdawali sobie sprawę, że nie postoją one długo, ale sądzili, że będą zburzone w bardziej cywilizowany sposób (wcześniej zgłaszając wniosek o nie burzenie pozostawionych synagog przez wojska izraelskie argumentowano, że ,,lepiej gdyby je zburzyli Palestyńczycy”). Po całej Strefie Gazy biegają i jeżdżą po 15 w jednym samochodzie zamaskowani osobnicy z zielonymi opaskami na czołach, strzelający w powietrze (i nie tylko) z karabinów maszynowych i chwalący się swymi wyrzutniami rakiet przeciwpancernych. Premier Abbas zapowiada, że położy temu kres, ale nie ma środków i woli politycznej, by tego dokonać. Symbolem chaosu i wewnętrznych starć w Autonomii jest śmierć Musy Arafata – dokonana bądź przez komitety oporu, bądź przez Hamas, bądź przez Fatah. Jeszcze przed wycofaniem się Izraelczyków ujawnił swą tożsamość szef Islamskiego Dżihadu przebywający w Gazie. Media obiegła też nowa taśma Al.-Qaedy obwieszczająca powstanie oddziału tej organizacji w Strefie Gazy. Eksperci debatują nad jej autentycznością, choć pewne jest że w razie czego chłopcy bin Ladena mogą skoczyć z Arabii Saudyjskiej na Synaj, a z stamtąd z łatwością do Gazy. Mimo to, jedynym powodem, który zmusza Palestyńczyków do narzekania jest to, że nie mają kontroli powietrznej nad Strefą, nie kontrolują jej wód przybrzeżnych i Egipcjanie a nie oni trzymają w garści południowe przejścia graniczne. Może by tak od razu poprosili o walizkową bombę atomową, zamiast stosować nudną taktykę salami?

Who’s next?

Na razie Szaron deklaruje, że nie odda ani piędzi południowej części Zachodniego Brzegu (północną już oddał). To samo deklarował o Strefie Gazy. Manahem Begin w trakcie wojny w Libanie mówił, że o tym co naprawdę robi Szaron dowiaduje się dopiero z porannych gazet. Naciski zagranicy, by jednak ewakuował całość osiedli są duże, ale prawdopodobnie Amerykanom zmaleje na to ochota, gdy przyjrzą się skali chaosu w Strefie Gazy. To może opóźnić powstanie państwa palestyńskiego. Natomiast Europejczycy będą jak zwykle nienasyceni, podobnie ONZ, choć obecnie ma ona ważniejsze problemy na głowie. Rosjanie jak zwykle powiedzą coś wieloznacznego, zdementują, że ich dozbrajanie państw islamskich ma coś wspólnego z wojną, upomną się o oligarchów, stwierdzą, że ,,też prowadzą wojnę z terrorem” po czym zrobią jakiś deal z Palestyńczykami. Watykan coś wspomni o ekumenizmie i pokoju. Sprawa przyschnie dopóki Palestyńczycy znowu czegoś nie popsują – czyli na kilka miesięcy. Hamas et censortes uznali to pewnie za przejaw słabości Izraela i tego, że terror popłaca. Zachowają się jak bolszewicy z wiersza Majakowskiego pt. ,,Moje wystąpienie na konferencji genueńskiej”: ,,Bredzą pisaki z gazetowych stron:/ ,’Trzeba ich sprawdzić’. Figa z makiem!/ Wy z waszą kontrolą idźcie won!/ To my bierzemy oddech przed atakiem!”.
Szaron w tym czasie będzie starał się wygrać wewnątrzpartyjną rywalizację z Netanjahu. Będzie trudno. Niedawno odkryto, że młody Ariel Szaron w latach ’40-tych lał żydowskich prawicowców podczas walk pomiędzy Irgunem a Haganą. Raz pobił pewnego irgunowca tak mocno, że musiał uciekać ze swego kibucu, bo koledzy tamtego z organizacji chcieli Szarona za to zabić.

Koniec epoki

To nie koniec niespodzianek. Środowiska propalestyńskie wpadły już w stupor i potrafią przedstawiać Palestyńczyków jedynie jako biednych i prześladowanych przez kontrolujący cały świat Izrael bojowników o wolność, którzy na dodatek zawsze przegrywają i są robieni na szaro przez perfidnego Szarona. Przyzwyczaiłem się do tego, ale omal nie spadłem z krzesła, gdy usłyszałem jak młoda prezenterka TV TRWAM obwieszcza (przy okazji likwidowania osiedla w Neve Dekalim) : ,,to jest kolejny etap chytrego planu Szarona”.
Na czym polega chytrość tego planu?! Uznałem, że jestem za mało chytry, rzuciłem więc okiem na artykuł naszodziennikowego specjalisty od Bliskiego Wschodu prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego. Pogonowski powołując, się na pewnego palestyńskiego politologa stwierdził, że plan Szarona jest szczwany, gdyż wycofanie się z Gazy i północnej części Zachodniego Brzegu to tylko szachowy gambit, w tym czasie Szaron chce zająć połowę południowej części Zachodniego Brzegu! A ściślej mówiąc parę osiedli wokół Jerozolimy, które i tak już kontroluje i skrawki Zachodniego Brzegu z różnych przyczyn odcięte murem od reszty ,,terytoriów palestyńskich”. Zapewne Żydzi lubią czytać takie kawałki ku pokrzepieniu serc. Teksty, w których są wszechmocni, szatańsko inteligentni i rządzą całym (oprócz Strefy Gazy i północnej części Zachodniego Brzegu) światem. To pokrzepienie serc bardzo by się teraz Izraelczykom przydało. Stracili swoje kresy nie zyskując swych ,,ziem odzyskanych”. To Lwów i Wilno 2005.