Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Joanna Dziuba: Rosja umacnia pozycje na Południowym Kaukazie

31 sierpień 2010
A A A

Armenia zwiększa znaczenie Kremla w polityce zagranicznej Armenii oraz powstrzymuje Azerbejdżan przeciwko eskalacji konfliktu karabaskiego. Władze w Moskwie chcą zaś pokazać Turcji i instytucjom zachodnim, iż to one mają dominujący wpływ na sytuację w rejonie Morza Czarnego i Kaspijskiego.

W wyniku dwudniowej wizyty państwowej prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Armenii (19-20.08) zawarto porozumienie w zakresie pogłębionej współpracy w obszarze wojskowości i bezpieczeństwa. Dokument zakłada wydłużenie okresu użytkowania przez stronę rosyjską bazy wojskowej. Została ona utworzona na mocy na mocy zawartych w 1995 roku porozumień niedaleko Giumri (północna Armenia) znajduje się baza rosyjska, działająca w ramach WNP. Dokument miał obowiązywać 25 lat (do 2022 roku), jednak na mocy nowego wydłużono go o następne 24, czyli do 2046 roku, z możliwością przedłużenia o kolejne 5 lat. Obecnie kompleks wyposażony jest w systemy defensywne S-300 oraz myśliwce MiG-29. W  bazie stacjonuje ok. 5 tys. żołnierzy.

Umowa przewiduje również udział stacjonujących tam żołnierzy w obronie bezpieczeństwa narodowego Armenii. Ważnym zapisem jest obowiązek każdorazowego wyrażenia zgody obu stron przed zastosowaniem rosyjskich sił wojskowych stacjonujących na terenie Armenii. Moskwa zobowiązała się do przekazania partnerowi nowoczesnej broni i sprzętu wojskowego. Wizyta o tak wysokiej randze stanowi zwieńczenie prowadzonych przez ostatni miesiąc rozmów na rzecz zacieśnienia współpracy między oboma krajami. Wcześniej, na początku sierpnia, strona armeńska zapowiedziała także poszerzoną kooperację z Rosją w dziedzinie wojskowości oraz priotytetyzację tej gałęzi przemysłu w Armenii, w ramach strategicznego partnerstwa obu krajów i Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

Znaczenie porozumienia dla Rosji i Armenii

Zawarcie porozumienia stanowi element polityki rosyjskiej na Kaukazie, mającej na celu umacnianie swojej pozycji oraz marginalizację innych graczy. Potwierdza to fakt, iż w tym czasie rosyjskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że na terenie separatystycznej Abchazji i Południowej Osetii rozmieszczono systemy przeciwlotnicze. Do końca roku planowane jest stworzenie zjednoczonego systemu dowodzenia „Południe”, w skład którego mają wejść instalacje z obu separatystycznych regionów i Armenii. Pozwoli to jej kontrolować przestrzeń powietrzną niemal nad całym Południowym Kaukazem. Zgodnie z nieoficjalnymi informacjami, Azerbejdżan również ma kupić od Kremla podobną broń defensywną, co także przekłada się na zwiększenie wojskowej i w konsekwencji politycznej obecności Rosji w regionie (w tym wypadku jako dostawcy). Jednak Kreml w swych działaniach wychodzi poza wąsko rozumiany obszar Kaukazu, dążąc do utrzymania współpracy z kolejnym dużym graczem regionalnym – Iranem – czego przykładem jest uruchomienie elektrowni atomowej w Buszerze, przy dużym współudziale strony rosyjskiej.

Wizyta prezydenta Miedwiediewa oraz zawarcie porozumień ma na celu wzmocnienie pozycji Kremla w Armenii oraz w całym regionie. Poszerzanie pola współpracy oraz uzależnianie władz w Erywaniu ma na celu umocnienie pozycji Rosji w regionie Morza Czarnego i Kaspijskiego oraz minimalizację innych graczy, w tym Turcji, USA, UE i NATO. Wykorzystuje przy tym obecnie pasywną postawę Turcji, która bezpośrednio po wojnie rosyjsko-gruzińskiej w sierpniu 2008 roku dążyła do zwiększenia swojej roli w regionie, m.in. w charakterze negocjatora w konfliktach separatystycznych. Poprzez zwiększoną kontrolę wojskową Rosja minimalizuje szanse współpracy krajów kaukaskich z NATO, a stopniowo uzależniając je od siebie (poprzez zawarte porozumienie oraz wczesniejsze inicjatywy) , zwiększa swoją rolę negocjatora w sporach terytorialnych, w tym w konflikcie karabaskim, minimalizując znaczenie pozostałych graczy.

Podpisany dokument zwiększa bezpieczeństwo narodowe Armenii, gdyż z uwagi na poziom zasobów ludzkich nie jest ona w stanie tego zapewnić. Dla części sił politycznych tego kraju oznacza jednak utratę części niepodległości kraju z racji utraty monopolu w sferze obrony i bezpieczeństwa Armenii. Zapowiedź współpracy rosyjsko-armeńskiej w dziedzinie przemysłu zbrojnego pogłębi zależność Armenii od Rosji, jej największego partnera handlowego i kredytodawcy. Władze w Erywaniu tym samym pokazały instytucjom zachodnim, iż za kluczową uznają współpracę z Rosją i nie są zainteresowane intensywnym pogłębianiem współpracy z Europą Zachodnią i USA.

Znaczenie porozumienia dla graczy regionalnych

Azerbejdżan, wbrew wcześniejszej praktyce, nie skrytykował otwarcie zacieśnienia współpracy wojskowej, choć określił Armenię jako kraj podległy Moskwie. Niejako rekompensatą dla Baku zacieśnienia stosunków z Armenią może być intratny kontrakt o sprzedaży nowoczesnych systemów przeciwlotniczych, choć oficjalnie strona rosyjska zaprzecza takim doniesieniom. Dokument rosyjsko-armeński ma istotne znaczenie w kwestii konfliktu karabaskiego, gdyż stanowi silny sygnał dla Azerbejdżanu hamujący wszelkie plany siłowego rozwiązania kwestii terytorialnych. Strona azerska będzie miała przeciwko sobie nie tylko wojska armeńskie, lecz również rosyjskie. Taki stan zmusza również Azerbejdżan do konstruktywnego uczestnictwa w negocjacjach na temat zaproponowanych w 2010 roku przez prezydenta Miedwiediewa zasad petersburskich,  dotyczących przyszłości Górskiego Karabachu, z uwagi na minimalizację roli Francji i USA jako negocjatorów grupy Mińskiej oraz Turcji w regionie, strategicznego partnera Azerbejdżanu.

Dla Gruzji wzrost zaangażowania rosyjskich żołnierzy w sektorze bezpieczeństwa narodowego Armenii, stacjonujących w bazie oddalonej o 20 km od granicy z Turcją oraz ok. 50 km od gruzińskiej może stanowić potencjalne zagrożenie w przypadku kolejnego konfliktu Moskwy z Tbilisi. Utworzenie zaś „Południa” oznacza praktycznie otoczenie wojskowe prozachodniej Gruzji, co w połączeniu z malejącym zainteresowaniem regionem ze strony administracji Obamy może zmusić władze w Tbilisi do przewartościowania swojej polityki zagranicznej. Z uwagi na obowiązek porozumienia stron oraz dobre relacje gruzińsko-armeńskie, trudno brać pod uwagę wykorzystanie zapisu o współpracy w ramach bezpieczeństwa narodowego Armenii w wymiarze pozamilitarnym, np. kwestiach energetycznych. Gruzja w relacjach armeńsko-rosyjskich stanowi korytarz transportowy z racji braku wspólnej granicy.

Wysoka ranga wizyty oraz zacieśnienie współpracy wojskowej i w konsekwencji też politycznej stanowi sygnał jasny dla Turcji o umacnianiu swojej pozycji przez Rosję w Armenii i Azerbejdżanie. Szczególnie jest to istotne w momencie zawieszenia rozmów nad wznowieniem stosunków dyplomatycznych między Erywaniem i Ankarą. W tej sytuacji zawarcie strategicznego partnerstwa Turcji z Azerbejdżanem może mieć wymiar bardziej fasadowy, gdyż w momencie zwiększenia wpływów militarnych na Kaukazie, to Rosja będzie głównym rozgrywającym, również w konflikcie karabaskim. Potwierdzić to może wrześniowa wizyta Miedwiediewa w Baku.

Działania Rosji mają na celu udowodnienie instytucjom i państwom zachodnim, iż Kreml sukcesywnie odzyskuje strefy wpływów na Południowym Kaukazie, zarówno w wymiarze wojskowym, jak i politycznym. Zamiarem władz na Kremlu wydaje się być również pełna redukcja roli pozostałych przewodniczących Grupy Mińskiej OBWE (Francji i USA), co dodatkowo osłabi pozycję zachodnich organizacji w regionie. Odpowiednią strategią dla tych podmiotów wydaje się być polityka równowagi pomiędzy dalszym wzmacnianiem swoich interesów na Kaukazie oraz dotychczasową kooperacją z Rosją, w tym wspólnym zaangażowaniem w procesy pokojowe. Jednakże wszelkie plany wykorzystywania tego obszaru przez NATO do swoich celów w na  Bliskim Wschodzie wydają się mało prawdopodobne. W przypadku Unii Europejskiej bardziej efektywną pozostaje koncentracja na wewnątrzpaństwowych projektach, w tym przede wszystkim współpraca z trzecim sektorem z uwagi na jej mniejsze zdolności oddziaływania politycznego oraz wojskowego UE.

Tekst powstał w ramach praktyk w PISM.