Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Kacper Wańczyk: Jak spotkanie z Brygidą Grysiak...

Kacper Wańczyk: Jak spotkanie z Brygidą Grysiak...

26 lipiec 2006
A A A
Są takie spotkania, które wspomina się z rozrzewnieniem, mimo, że w zasadzie nie zmieniły nic lub zmieniły niewiele w naszym życiu. Na przykład ja miałem kiedyś przyjemność spotkać się z dziennikarką telewizji TVN 24, Brygidą Grysiak.

W owym czasie nie przeprowadzała ona jeszcze pasjonujących wywiadów z pracownikami lokalu przy ul. Wiejskiej; nie zasłaniała swoimi plecami zapracowanego drugiego planu studia „Poranka w TVN”; ani nawet nie relacjonowała Polakom śmierci Papieża spod siedziby Kurii Metropolitalnej. W owym czasie była jeszcze krakowską korespondentką, wyspecjalizowaną w problematyce kulturalnej Krakowa i przybyła wraz z dzielną ekipą, na wręczenie nagrody im. ks. Józefa Tischnera do ogrodów Wydawnictwa „ZNAK”. Mnie podczas tej imprezy przypadła rola dystrybutora krzeseł. I tak, na wysypanym żwirem podjeździe do ogrodów, na sekundę przecięły się nasze ścieżki. Teraz, gdy relacjonuje dla nas najważniejsze wydarzenia mijającego dnia, z rozrzewnieniem wspominam ów majowy poranek.


Jestem gotów pójść o zakład, że z podobnym rozrzewnieniem prezydent Władimir Putin wspomina szczyty Wspólnoty Niepodległych Państw, które odbywały się na początku jego pierwszej kadencji. Zjeżdżali się na nie wszyscy przedstawiciele państw członkowskich organizacji i gawędzili spokojnie o problemach swoich państw. Wprawdzie Gruzin Eduard Szewardnadze w okresach między szczytami wykazywał się sporą konfliktowością, ale jednak na spotkania przybywał. Przyjeżdżał jowialny Askar Akajew, był postawny Aleksander Łukaszenko, przystojny Nursułtan Nazarbajew, zjawiał się „Wódz Wszystkich Turkmenów” – Saparmurat Nijazow, a i Leonid Kuczma nie pogardzał spotkaniami szefów państw WNP. Byli liderzy Azerbejdżanu, Mołdawii, Tadżykistanu i Uzbekistanu.


Wprawdzie niewiele wynikało dla integracji przestrzeni postsowieckiej z tych spotkań, ale z pewnością ich wspomnienie musi rozgrzewać serce rosyjskiego prezydenta. Zwłaszcza w zeszły weekend, kiedy to na nieformalnym szczycie prezydentów WNP w Moskwie, nie pojawiło się czterech prezydentów krajów członkowskich tego ugrupowania.
Turkmenbasza, z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru, poinformował Rosjan, że niestety wyjeżdża na wakacje. Prezydent Turkmenistanu będzie relaksował się nad spokojnymi wodami Morza Kaspijskiego, przed pierwszą oficjalną wizytą prezydenta Iranu, w Aszchabadzie. Zresztą Nijazow od dłuższego czasu niechętnie podchodzi to integracji w ramach Wspólnoty, przedkładając stosunki dwustronne nad współpracę w ramach ugrupowań integracyjnych. Co więcej Turkmenistan ostatnio stał się obiektem aktywnego zainteresowania Iranu i – co ważniejsze – Chin, co powoduje osłabienie działań Aszchabadu w innych obszarach.


Nieobecność na szczycie prezydenta Armenii, Roberta Koczariana, można traktować jako wydarzenie niemiłe dla rosyjskiej dyplomacji. W końcu to właśnie ten kraj uznawany jest za „rosyjski lotniskowiec na Kaukazie”. Mówiło się o osłabieniu kontaktów na linii Moskwa-Erewań, gdy na początku tego roku Gazprom podniósł ceny gazu sprzedawanego do tego kraju. Wydaje się jednak, że w rzeczywistości stosunki obu państw pozostały ciepłe – za dowód posłużyć może np.: przejęcie przez rosyjskie firmy części ormiańskiej infrastruktury energetycznej i ulgi na sprzedaż broni, udzielone rządowi Armenii. Dlatego zapalenie dróg oddechowych, którego miał się nabawić ormiański prezydent podczas urlopu, wydaje się być prawdziwym wytłumaczeniem jego absencji.


Brak prezydentów Gruzji i Ukrainy na szczycie ma zupełnie inny charakter – niemal demonstracyjny. Obaj odwołali swój przyjazd w ostatniej chwili, z tym, że prezydent Saakaszwili uczynił to bardziej widowiskowo. Już samolot grzał silniki na pasie startowym, już delegacja siedziała w poczekalni, już… ale w ostatniej chwili odlot został odwołany. Juszczenko i Saakaszwili swoją nieobecność tłumaczyli trudną sytuacją wewnętrzną. Rzeczywiście – ostatnie wydarzenia na scenie politycznej obu krajów nie zachęcają gruzińskich i ukraińskich polityków do dalekich lotów. Trudno jednak powstrzymać się od konstatacji, że nieobecność obu liderów „kolorowych rewolucji” wynika również z napiętych relacji z Kremlem.


Wobec nieobecności obu liderów „demokratycznych przewrotów” w regionie jeszcze większego znaczenia nabrał główny temat szczytu w Moskwie – reforma Wspólnoty Niepodległych Państw. Przewodniczący Rady Głów Państw WNP, którym obecnie jest Nursułtan Nazarbajew, przedstawił projekt zmian w organizacji. Prezydent Kazachstanu, w wywiadzie dla telewizji „RTR” porównał WNP do G8. Oczywiście nie chodzi tu o dążenie Astany do wejścia w krąg wielkich i możnych tego świata, ale o zakres tematyczny spotkań w ramach WNP. Zdaniem Nazarbajewa Wspólnota powinna być forum, na którym powinny być podejmowane decyzje dotyczące polityki migracyjnej, transportowej i edukacyjnej oraz spawy humanitarne. Kwestie gospodarcze, jego zdaniem, powinny być rozwiązywane na poziomie dwustronnych relacji między członkami Wspólnoty. Konkretne pomysły na realizację tego projektu przedstawione mają być na listopadowym szczycie WNP w Mińsku.


Państwa Wspólnoty starają się reagować na utworzenie „Wspólnoty o demokrację i rozwój gospodarczy – GUAM”, a więc ryzyka (niezależnie od realnych szans jego zaistnienia) utworzenia alternatywnego ośrodka integracji, współpracującego z Zachodem. Reakcją taką jest projekt Nazarbajewa. O reformowaniu WNP mówiło się od dawna, ale dopiero silny bodziec w postaci „kolorowych rewolucji” wymusił podjęcie konkretnych działań.


Wspólnota rozwija się w kierunku, opisanym przez Konstantina Zatulina, dyrektora Instytutu Państw WNP: „WNP już od wielu lat jest o krok od rozpadu i tak sobie trwa. (…) Tam przecież od dawna nie decyduje się o spornych albo zasadniczych sprawach (…) Dlatego myślę, że Wspólnota będzie istniała jako rodzaj trybuny lub miejsca spotkań (…)” („Moskwa będzie uspokajać”, „Rzeczpospolita”, 25 marca 2005). Co więcej – projekt Nazarbajewa wskazuje na umocnienie „twardego jądra” WNP, czyli Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Większe znaczenie może zacząć odgrywać Wspólna Przestrzeń Ekonomiczna, zrzeszająca te kraje (trzeba jeszcze będzie tylko wykluczyć z niej Ukrainę). W jej ramach Astana, Mińsk i Moskwa mogą współpracować gospodarczo, z innymi krajami wspólnoty współdziałając na poziomie bilateralnym, a koordynację w sferze polityczną pozostawiając WNP.


Tak oto Wspólnota Niepodległych Państw wkracza w nową epokę – okres w którym przestała dbać o „pokojowy rozwód ZSRR”, a zaczyna walczyć utrzymanie dominującej pozycji w regionie. Niektórym liderom państw członkowskich tej organizacji, jej dotychczasowa forma przestała odpowiadać, czy to z powodów pragmatycznych czy ideologicznych. Jeśli WNP ma nadal odgrywać główną rolę w regionie, musi znaleźć nową, efektywną formułę działania. Jak się wydaje, zarysy tej formuły właśnie znalazła.


Są bowiem, takie spotkania, które wspomina się z rozrzewnieniem, mimo, że w zasadzie nie zmieniły nic lub zmieniły niewiele w naszym życiu. Są też takie, które wspominane z są rozrzewnieniem, właśnie dlatego, że doprowadziły do zasadniczej zmiany w naszym życiu. Takim spotkaniem, dla prezydenta Putina i części przywódców państw WNP może okazać się ów moskiewski szczyt.