Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Maciej Szott: Turbulencje przed burzą - analiza ekonomiczna

Maciej Szott: Turbulencje przed burzą - analiza ekonomiczna

29 kwiecień 2007
A A A

Wzrosty, które w zeszłym tygodniu dominowały na polskiej giełdzie spowodowały falę komentarzy i pytań. Komentarze jak zwykle przydały się do podejmowania decyzji przez inwestorów, a pytania znalazły swoje odpowiedzi w wyraźnych spadkach. Kiedy wskaźniki WIG i WIG20 poszybowały w górę można było się spodziewać szybkiego odzewu. Z dwóch powodów nie było nowych rekordów na warszawskich indeksach. Pierwszy to realizacja zysków - kiedy najważniejsze indeksy osiągnęły linię oporu, zarówno fundusze inwestycyjne jak i indywidualni gracze zaczęli realizować swoje zyski, co wpłynęło na znaczną wyprzedaż w poniedziałek. Taki trend miał kontynuację, aż do piątku. Nie licząc WIG20, który w ostatni dzień wyrównał swoje notowania, można mówić o silnej korekcie.
Drugim powodem spadków jest brak motywacji, który podtrzymywałby jastrzębie nastroje na parkiecie. W tym tygodniu nie było żadnych tak rewelacyjnych informacji jak organizowanie Euro2012.  Wiadomość o podwyższeniu stóp procentowych o 0,25 punktów bazowych przez RPP nie zmieniła wyników, ponieważ była oczekiwana już od dawna. Skoro rynek miał czas do namysłu, wiele z jego elementów zagrało rozważnie wycofując swój kapitał w oczekiwaniu na kolejny tydzień.

Uogólnienie, które przedstawiłem wymaga jeszcze kilku szczegółowych interpretacji, które pomogą w pełni zrozumieć przewagę niedźwiedzi nad bykami. Najważniejszą informacją jest z pewnością stan spółek budowlanych. Jak dotąd firmy z WIG-BUDOW pięły się w górę korzystając z hossy na rynku nieruchomości. Wydawało się, że zwyżki nie będą miały końca.
Analizując tą sytuacje pod kątem długoterminowym mówimy o korekcie a nie nowym trendzie. Jeśli ceny mieszkań w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu spadną to będzie to zdrowa przecena w najsilniejszych i prężnie rozwijających się miastach. W tym kontekście trzeba wytłumaczyć, że największe inwestycje w produkcję z nowymi miejscami pracy przyciągają kupców mieszkań. Dla tych co zamierzają mieszkać jest to z pewnością dobry wybór, jednak dla inwestorów może okazać się nierentowny z powodów kredytów, napraw i dodatkowych opłat. Ostatnie spadki w budownictwie nie dziwią patrząc się na takie miasta jak Poznań, Łódź czy Szczecin, gdzie niedawno odnotowano spadek wartości i tak atrakcyjnych finansowo ofert. Skutkiem tego wzrost firm zajmujących się budownictwem odnotował znaczną korektę, tylko w piątek indeks tych spółek stracił aż 1,9%. Obniżki w tym sektorze znacznie przyczyniły się do przewartościowania całej giełdy.
Kolejnym istotnym czynnikiem była przecena miedzi na rynku FTSE o 2%, co spowodowało obniżki wartości  KGHM aż o 2,3%. Tym samym, mimo wysokich obrotów sięgających 200 mln zł i zapowiedzianej dywidendy dla akcjonariuszy o wartości 1,7 mld zł., miedziany gigant nie oparł się spadkom.

Spadki nie są jednak drastyczne i mają swoją granicę, którą stanowią poszczególne części rynku. Jednym z takich elementów jest elastyczność rynkowa, która znacznie się poprawia wraz z wysokimi obrotami funduszy inwestycyjnych. Tych powstaje znacznie więcej i przede wszystkim dysponują szerszą gamą instrumentów. Wystarczy obejrzeć reklamy, i od razu zauważymy, że coraz częściej zamiast proszków do prania oferuje się ciekawe formy inwestowania. Poza zwykłymi funduszami dostępne są otwarte fundusze nieruchomości, hedgingowe czy z gwarancją kapitału. Bez względu na rodzaj, największą popularnością cieszą się te, które oferują najwyższą stopę zwrotu. Ekonomiści tymczasem cieszą się, że rynek uzbroi się w - można powiedzieć - poduszkę bezpieczeństwa, na tak długo, jak długo fundusze nie wycofają raptownie swojego kapitału. Już za kilka dni, ogłoszona będzie wartość aktywów funduszy, ocenia się że względem marca wzrosną o 3 mld złotych.

Zeszły tydzień obfitował w kolejne rewelacje na świecie. Zaczynając od 25-go i najlepszych wyników na Dow Jones, przez spadki kruszców  26-go i rekordy 27-go na forexie. Zaczęło się w środę od szybkiego wykupu na amerykańskim rynku, co spowodowało osiągnięcie rekordu 13 tys. pkt na Dow Jones. Towarzyszył temu popyt na innych indeksach i znacznie poprawił się stan dolara w stosunku do wszystkich walut. Kolejnego dnia, po krótkiej konsolidacji, dalszą falę spadków odnotowały metale szlachetne. Złoto w stosunku do dolara spadło od początku tygodnia z 690 do prawie 670. Srebro natomiast spadło z 13,80 do 13,15 dolarów, powracając na chwile do wartości z początku miesiąca. Tak wyraźne spadki kruszców, są wynikiem linii oporu, którą testowały. W przypadku srebra nowy opór ustanawiany jest średnio co dwa miesiące powyżej wcześniejszych wzrostów. W tym tygodniu sytuacja miała się inaczej, co sprzyja zastanowieniu się czy na pewno będzie dalej drożeć. Po raz pierwszy od maja zeszłego roku, wartość złota nie przebiła wcześniejszych podwyżek. Jest to ważny znak, że może powtórzyć się sytuacja z 11 maja 2006, kiedy nastąpiła ogromna przecena tego kruszcu.
Wiadomo, że wykresy złota i srebra są sobie bardzo równe, pomijając samą wartość. Faktem jest, że podobieństwo nie generuje spadków czy wzrostu. Aczkolwiek złoto odnotowuje korekty na drodze do magicznej liczby 700, wydaje się nadal iść za trendem. Analogicznie powinno zachowywać się srebro. Pomimo tego,  metale szlachetne muszą mieć się w doskonałej formie, żeby nie odniosły tak poważnej zmiany trendu, jak to miało miejsce 11 maja.

Ostatni dzień tygodnia, pokazał gdzie jest miejsce dolara w ścigającej się gospodarce. Mimo świetnych wyników na parkiecie, waluta amerykańska poddała się silnemu trendowi i po mocniejszej środzie musiała ustąpić innym walutom. Dlatego też w piątek EUR do USD osiągnęło najwyższy poziom (1.3683) od 1996 roku i najwyższy od wprowadzania go w obieg (1999). Warto dodać, że bardzo szybko umacnia się dolar kanadyjski w stosunku do amerykańskiego i jest na poziomie sprzed roku. Jeśli nadal w takim tempie będzie przybierał na wartości już niedługo ma szansę osiągnąć rekord z 1978 roku.

Na koniec, żeby nie zakłócić cotygodniowej relacji z wydarzeń ekonomicznych, nie może zabraknąć wieści z Chin. Te jak zwykle charakteryzują się nie tylko dużą swobodą interpretacji, ale także wielką wagą. Jak podaje agencja Xinhua, chiński rząd rozważa zezwolenie na wymianę walut dla ułatwienia transakcji wewnątrz państwa. Taka wiadomość pojawiła się po tym jak powiedziano, że jest potrzeba zmniejszenia wypływu pieniędzy zagranicę i ograniczenia przypływu kapitału spekulacyjnego do kraju.

Na podstawie tak wielu danych, można się pogubić, jednak zawsze trzeba słuchać wujka Greenspana, który wieści recesję. Biorąc pod uwagę zbliżający się maj i czerwiec, które ostatnio nie rozpieszczały inwestorów, oraz coraz wolniej pędzącą gospodarkę USA, warto się zastanowić nad bezpiecznymi metodami inwestycji.

Na podstawie:
www.reuters.com
www.interia.pl
www.financial.yahoo.com
www.money.pl
www.rzeczpospolita.pl

Poglądy te jak i inne treści analiz są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią "rekomendacji" lub "doradztwa" w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi.