Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Magdalena Górnicka: Niewierna? (komentarz)

Magdalena Górnicka: Niewierna? (komentarz)

05 czerwiec 2007
A A A

Cały świat podziwiał jej wielkoduszność, gdy wybaczyła mężowi romans z Moniką Lewinsky. Tymczasem Hillary Clinton, wzór cnót amerykańskiej żony, nie jest wcale taka święta…

Była Pierwsza Dama i być może pierwsza kobieta – prezydent w historii USA, dała się jak dotąd poznać jako twarda zawodniczka. Zdolna prawniczka, „wiceprezydent” podczas dwóch kadencji Billa Clintona sterująca polityką z tylnego siedzenia. Niewzruszenie trwająca przy mężu po wybuchu „afery rozporkowej”.

W przededniu rozpoczęcia decydującej fazy kampanii prezydenckiej, ukazały się dwie książki poświęcone ubiegającej się o nominację Demokratów pani senator stanu Nowy Jork. Jedną z nich jest „A Woman in Charge: The Life of Hillary Rodham Clinton” Carla Bernsteina –zdobywcy Pulitzera i członka pamiętnego duetu, który ujawnił aferę Watergate.
Obie publikacje dość surowo oceniają Hillary Clinton. Wypominają jej potknięcia w karierze politycznej, szczególnie nieudany projekt reformy służby zdrowia. Ukazują też rozdźwięk między tym, co Clinton deklarowała, a tym, co czyniła.

Sporo miejsca autorzy obu książek – poważni dziennikarze, których przecież nie sposób posądzić o żerowanie na taniej sensacji, poświęcają małżeństwu Clintonów. Określają je jako perfekcyjną transakcję handlową, przynoszącą profity obu stronom. Dotychczas były prezydent był „tym złym” w ich związku – wiarołomnym mężem, kłamiącym prezydentem, który w młodości palił trawkę, „ale się nie zaciągał”. I przy nim – Hillary, która niemal z matczyną wyrozumiałością podchodzi do wybryków rozwydrzonego małżonka.
Okazuje się jednak, że krew nie woda i w zimnej prawniczce drzemią też namiętności. W 1977 roku nawiązała romans z kolegą po fachu – Vince’em Fosterem, notabene przyjacielem Billa Clintona z dzieciństwa.

W 1995 roku Foster zastrzelił się w parku na obrzeżach Waszyngtonu. Jedną z przyczyn jego samobójstwa mógł być fakt, że nie radził sobie z pracą prawnika Białego Domu, przez co obwiniał się, że zawiódł Clintonów.

Wiadomość o romansie kandydatki Demokratów nie jest dla Amerykanów niczym nowym – o sprawie pisał już w 1999 roku Christopher Andersen w swojej książce „Hillary and Bill: the marriage”.

Czy jednak wyciągnięcie tej sprawy z otchłani zapomnienia u progu ostatecznej rozgrywki o Biały Dom zaszkodzi pani Clinton?

Raczej niewiele. Skoro Amerykanie wybaczyli romans urzędującemu prezydentowi, a kolejne skandale obyczajowe gwiazd Hollywoodu coraz mniej wstrząsają opinią publiczną, jest wielce prawdopodobne, że wyborcy nie ukarzą Hillary Clinton za romans sprzed lat. Dodatkowo, na korzyść kandydatki Demokratów przemawia fakt, że jej były kochanek nie żyje, więc nie może dojść do ich publicznej konfrontacji.
Poza tym wyborcy Demokratów są w kwestii obyczajowej znacznie bardziej liberalni od Republikanów.

Jaki więc wpływ będzie miało nagłośnienie tej sprawy? Paradoksalnie, może „uczłowieczyć” Hillary i pokazać, że zimnej pani senator nie obce są kobiece namiętności. Całe to zamieszanie ułatwi pracę specjalistom od public relations, którzy od miesięcy głowią się nad tym, jak ocieplić jej wizerunek.