Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Marcin Giec: Polityka Rosji wobec Autonomii Palestyńskiej po wyborczym zwycięstwie Hamasu

Marcin Giec: Polityka Rosji wobec Autonomii Palestyńskiej po wyborczym zwycięstwie Hamasu

29 grudzień 2006
A A A

Wybory do Palestyńskiej Rady Ustawodawczej z 25 stycznia 2006 nieoczekiwanie wygrał Islamski Ruch Oporu Hamas, nieznacznie1 pokonując Al-Fatah, zdobywając jednakże wyraźną przewagę pod względem objętych miejsc w parlamencie2. Wydarzenie to tyleż zaskoczyło, co zszokowało świat i społeczność międzynarodową. Z jednej strony, przegrała wywodząca się z Arafatowskiego OWP dotychczas rządząca partia Fatah. Z drugiej, demokratycznie zorganizowane i przeprowadzone wybory wyłoniły zwycięzcę, którego program polityczny mało miał wspólnego z ideami demokracji i pokojowego współistnienia narodów. Hamas otwarcie wzywał do zniszczenia Izraela i zwalczania (wręcz: zabijania Żydów) „aż do zwycięstwa”3. Był odpowiedzialny za zorganizowanie i przeprowadzenie wielu zamachów samobójczych przeciwko państwu żydowskiemu. Znalazł się za to na liście organizacji terrorystycznych nie tylko Izraela i USA, ale też Unii Europejskiej i ONZ. Tylko Rosja należała do grupy tych nielicznych państw, które nie postrzegały Hamasu jako organizacji terrorystycznej4.

Mimo nieprzychylnych reakcji społeczności międzynarodowej, z uwagi na prawidłowy przebieg wyborów, palestyński prezydent Mahmud Abbas nie miał innego wyjścia, jak rozpocząć ze zwycięzcą rozmowy na temat kształtu przyszłego rządu palestyńskiego. W zdominowanym przez islamistów parlamencie nie istniała alternatywa dla Hamasu. Stało się oczywiste, że wola Palestyńczyków zostanie uszanowana.

Problemy i zagrożenia

Przejęcie władzy przez islamistów wywołały poważne obawy co do możliwości rozwoju sytuacji politycznej w Autonomii Palestyńskiej i dalszego losu procesu pokojowego. Pojawiły się trzy główne opcje:

1)W obliczu trudnych do przezwyciężenia problemów (w razie wprowadzenia politycznych i ekonomicznych sankcji przez kraje zachodnie i Izrael) Hamas mógł całkowicie wycofać się z funkcjonowania w ramach systemu politycznego Autonomii Palestyńskiej, a zrzekając się odpowiedzialności – przyczynić się do wywołania poważniejszych wewnętrznych niepokojów

2) Zdobycie większości parlamentarnej Hamas mógł wykorzystać jako etap na drodze do całkowitego przejęcia władzy w Strefie Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu

3) Hamas, na mocy uzyskanej w wyniku wyborów legitymacji politycznej, mógł próbować realizować elementy swojego programu wyborczego, decydując się na pragmatyczną współpracę z Fatahem i wspólnotą międzynarodową5

Najkorzystniejszą z uwagi na dobro procesu pokojowego w regionie była trzecia opcja. Liderzy Islamskiego Ruchu Oporu zapowiadali przecież, co już wróżyć mogło pewne nadzieje, iż ich kategoryczna niechęć do kontaktów i negocjacji z państwem żydowskim nie będzie dotyczyć niektórych spraw bieżących6. Problemem była jednak niemożność porozumienia się z partią Fatah. Pomiędzy zwolennikami obu ugrupowań dochodziło nie tylko do poważnych sporów politycznych, ale i do krwawych zamieszek. Podejmowane początkowo próby zawarcia wielkiej koalicji zakończyły się niepowodzeniem i Hamas musiał rządzić samodzielnie.

Reakcja zagranicy

Od samego początku Izrael apelował, by nie podejmować rozmów z nowym rządem palestyńskim7. Zachód z kolei nie zgadzał się na podjęcie bezpośrednich rozmów, dopóki Hamas nie wyrzeknie się wcześniej stosowania przemocy oraz nie uzna prawa Izraela do bezpiecznego istnienia. Amerykański prezydent tuż po ogłoszeniu wyników wyborów ogłosił, iż USA wstrzymają udzielaną dotychczas pomoc ekonomiczną dla Autonomii Palestyńskiej, do czasu, gdy Hamas przestanie stosować groźby pod adresem Izraela i rozwiąże swoją militarną przybudówkę8. Z kolei przedstawiciele Unii Europejskiej, w nieco mniej kategorycznym tonie, zapowiedzieli podjęcie rozmów z nowymi władzami Autonomii pod warunkiem stosowania przez nie pokojowych środków w prowadzeniu polityki9.

Pojawiły się groźby odcięcia środków pomocowych dla Palestyńczyków ze strony USA i UE. Tel Aviw zapowiadał wręcz zamrożenie wypłat środków pochodzących ze zbieranych przez Izrael w ich imieniu podatków i ceł10. I choć część utraconych środków zostałaby zrekompensowana przez zwiększoną pomoc ze strony Kataru i Arabii Saudyjskiej11, nad finansami Autonomii Palestyńskiej, a tym samym przed jej przyszłym rządem, pojawiły się czarne chmury.

Rosja a kraje islamskie

Jedną z cech rosyjskiej polityki zagranicznej jest chęć umocnienia mocarstwowej pozycji, a osiągnięcie tego celu Moskwa osiągnąć chce m.in. poprzez „uzyskanie roli jednego z głównych ‘rozgrywających’ w regionie bliskowschodnim oraz zacieśnienie więzi ze światem islamskim”12.

Już pod koniec 2002 roku Rosja rozpoczęła usilnie zabiegać o wzmocnienie swych więzi ze światem islamu. Ożywiła kontakty z Organizacją Konferencji Islamskiej, ogłaszając wręcz chęć uzyskania pełnego w niej członkostwa13. Argumentem przemawiającym za tymi staraniami była rzekoma, głoszona przez samego Putina, przynależność Rosji do świata islamu(!). I chociaż starania te nie zostały jeszcze zwieńczone pełnym sukcesem (w czerwcu 2005 OKI przyznała Rosji status obserwatora) 14, postrzeganie rosyjskiej polityki zagranicznej przez członków OKI jest raczej pozytywne. Moskwa starała się na ogół przyjmować „umiarkowanie muzułmańską perspektywę” w kwestii konfliktu w Ziemi Świętej (m.in. krytykując izraelskie represje wobec ludności palestyńskiej), kryzysu irackiego (do końca usiłując zapobiec jego siłowemu rozwiązaniu) czy problemu irańskiej technologii nuklearnej15.

Powyższe działania motywowane były całym kompleksem celów. W odniesieniu do kwestii wewnętrznych, Rosjanie chcieli doprowadzić do izolacji czeczeńskich separatystów, uzyskać wsparcie dla procesu odbudowy Czeczenii i legitymizację dla jej prorosyjskich władz, a także, dzięki dobrym kontaktom ze światem islamu, zapewnić sobie stabilność polityczną i lojalność ze strony dwudziestomilionowej społeczności muzułmańskiej w Rosji16.

W sferze stosunków międzynarodowych Kremlowi zależało na wspieraniu idei multilateralizmu (wspólnie z państwami islamskimi sprzeciwiając się hegemonii USA), wzmocnieniu roli Rosji w regulacji kryzysów politycznych, wyniesieniu korzyści ekonomicznych ze współpracy z krajami OKI oraz na umocnieniu swej pozycji w relacjach z muzułmańskimi członkami WNP17.

W kwestii palestyńskiej, Kreml starał się aktywnie uczestniczyć w pracach powołanego w związku z tzw. planem „mapa drogowa” Kwartetu Bliskowschodniego (m.in. proponując wysłanie do Ziemi Świętej międzynarodowych sił pokojowych)18. Swoją aktywność na Bliskim Wschodzie Moskwa nasiliła w 2005 roku, kiedy to w kwietniu prezydent Putin złożył wizytę w Egipcie, Izraelu i Autonomii Palestyńskiej. Ożywione zostały też stosunki z Syrią19. Rosja chciała powrotu w regionie swojej utraconej przed kilkunastu laty pozycji „rozgrywającego”20. Drogą ku temu miało być m.in. odmienne od reszty mocarstw podejście do Hamasu po wygranych przezeń wyborach parlamentarnych.

Rosyjskie podejście

Na zwycięstwo wyborcze Hamasu Rosja zareagowała zupełnie odmiennie od Izraela oraz pozostałych członków Kwartetu Bliskowschodniego. Już na początku lutego prezydent Putin wystosował do Hamasu zaproszenie do Moskwy na rozmowy. Krok ten odczytywany bywał jako oznaka rozdarcia w łonie Kwartetu, którego pozostali członkowie nie chcieli rozmawiać z Hamasem, dopóki ten nie zrezygnuje z wojennej retoryki i nie uzna prawa Izraela do bezpiecznego istnienia21. Tymczasem Rosjanie przyjęli zgoła inną taktykę. Podczas marcowego spotkania z liderami Hamasu, usiłowali nakłonić ich do przekształcenia się w ugrupowanie stricte polityczne22. Rosyjski szef dyplomacji, Siergiej Ławrow otwarcie głosił, że „Hamas powinien uznać Izrael i zasiąść z nim do stołu negocjacyjnego”23. Szłoby za tym de facto odrzucenie stosowania przemocy politycznej i wzmożenie działań o charakterze pokojowo-dyplomatycznym. Doprowadziłoby to do sytuacji, w której możliwe stałoby się ponowne wejście Palestyńczyków na drogę negocjacji z Izraelem i przywrócenie szans na realizację planu tzw. „mapy drogowej”.

Rosyjska inicjatywa wywoływała poważne kontrowersje wśród podmiotów zaangażowanych w konflikt bliskowschodni. Izrael reagował na nią „ze wściekłością”, wyrażając „obiekcje co do tego typu spotkań z terrorystami”24. USA wykazywały brak zrozumienia, a UE – zaniepokojenie. Tylko państwa muzułmańskie (jak Turcja lub Iran) zareagowały pozytywnie25.

Rosyjska taktyka

Choć Putin zagrał w tej sprawie trochę ryzykownie, jego taktyka mogła przynieść pożądany skutek i przysłużyć się rosyjskim interesom. Założenia, uwzględniające zarówno interesy strategiczne Rosji, jak i dobro bliskowschodniego procesu pokojowego, były logiczne. Hamas, z jednej strony poddany silnej międzynarodowej (w tym izraelskiej) presji miałby się stać bardziej skłonny do konstruktywnych ustępstw; z drugiej, dzięki utrzymywaniu kontaktów politycznych i ekonomicznych z Rosją, pozostawałby poza totalną izolacją. Stały kontakt z trzymającą „pomocną dłoń” Moskwą, która z całą pewnością nie należała do obozu „krzyżowców” ani „sojuszników syjonistów”, gwarantował mu możliwość wywierania choćby pośredniej i ograniczonej presji na Zachód. Jednak układ ten działał także w przeciwnym kierunku. Chcąc zachować dobre stosunki z Moskwą, Hamas musiałby brać pod uwagę wysuwane przez nią argumenty. W ten sposób stawałby się bardziej skłonny do zawierania kompromisów.

Tej logiki starał się trzymać Kreml, który jeszcze w lutym, ustami swego specjalnego wysłannika na Bliski Wschód, Aleksandra Kaługina, stwierdził, iż „wszyscy mówią Hamasowi, że powinien wkroczyć na umiarkowaną drogę, ponieważ z takim radykalnym [jak dotychczas – przyp. autora] nastawieniem daleko nie zajdzie”26.

Co do ugrania miała Rosja?

W całej tej sytuacji Rosji zależało na zajęcie pozycji moderatora wznowienia procesu pokojowego, a w konsekwencji – głównego mediatora pomiędzy stronami konfliktu. W razie skutecznego rozegrania tej gry, Moskwa osiągnęłaby strategiczny cel wielkiego powrotu na Bliski Wschód, mogąc rzucić wyzwanie samym Stanom Zjednoczonym, których polityka w tym regionie jest coraz mniej skuteczna i coraz bardziej kontestowana przez samych muzułmanów.

{mospagebreak} 

O ile rosyjska polityka wobec Bliskiego Wschodu spotykała się przeważnie z życzliwym przyjęciem przez Arabów i Teheran, o tyle nie budziła ona entuzjazmu w Tel Aviwie. Moskwa zbyt blisko współpracowała z otwarcie przyznającym się do nuklearnych aspiracji i zdecydowanie antyizraelskim Iranem. Również nasilająca się kooperacja z Syrią, z którą Izrael od dawna nie żyje w dobrych stosunkach, nie mogła się tam podobać. Tymczasem Kreml, aby móc doprowadzić do wznowienia rokowań palestyńsko-izraelskich, musiał przekonać obie strony. Prowadzona przez niego polityka musiała być bardzo ostrożna, zwłaszcza że siłą rzeczy polegała, przynajmniej na starcie, na swoistej sprzeczności, sprowadzającej się do „godzenia wody z ogniem” – stron, które nawzajem odmawiały sobie prawa do legalnego istnienia. Starając się zatem być przyjacielem muzułmanów (nawet tych radykalnych), Rosja musiała jednocześnie utrzymywać bliskie stosunki z Izraelem i cieszyć się jego zaufaniem.

Realizacja

Z powyższych powodów, każdy przyjazny gest lub inicjatywa Rosjan wobec Hamasu, musiały być zabezpieczone zapewnieniem Izraela o równej trosce o jego dobro i interesy. Gdy w połowie lutego minister Ławrow zapowiedział gotowość Rosji do przekazania Autonomii Palestyńskiej sprzętu wojskowego (w tym śmigłowców bojowych), równocześnie zastrzegł, iż żadne kroki w tej kwestii nie zostaną podjęte bez wcześniejszego uzgodnienia z Izraelem27. Podobnie było z utrzymywaniem kontaktów z Hamasowskimi oficjelami. Głosząc respekt dla wyrażonej w demokratycznych wyborach woli narodu palestyńskiego i akceptując wyłonione w ich wyniku władze, Kreml konsekwentnie naciskał na Hamas, by ten ograniczał się do działań wyłącznie o politycznym i pokojowym charakterze. W Moskwie i w sprzyjającym jej Damaszku, głoszono konieczność wypełnienia przez organizację wszystkich wcześniejszych zobowiązań strony palestyńskiej, przyjętych wobec społeczności międzynarodowej28. Realność (choć niekoniecznie skuteczność) istnienia takiej presji potwierdzał fakt, że tuż przed moskiewską wizytą przedstawicieli Hamasu, Ismail Haniyah ogłosił gotowość zawarcia pokoju z Izraelem pod warunkiem jego wycofania się z Terytoriów Okupowanych29. Jednak już podczas tej wizyty, lider radykalnego skrzydła organizacji, Chaled Maszaal, wykluczył możliwość uznania Izraela30. Te sprzeczności świadczyć mogą o bardzo poważnym tarciu wewnątrz Hamasu, w którym rywalizują ze sobą radykalny i umiarkowany odłam, czyniąc sytuację jeszcze bardziej skomplikowaną. Zwłaszcza dla rosyjskiej dyplomacji.

***

Gdy UE i USA wstrzymały wypłacanie większości z dotychczas przeznaczanych na pomoc dla Autonomii środków, Rosja pospieszyła z natychmiastową pomocą. W połowie marca obiecano przekazać 10 mln dolarów na zaspokojenie najbardziej palących potrzeb rządu palestyńskiego31. Moskwa przestrzegała przed stosowaniem zbyt ostrych sankcji przeciwko Hamasowi. Uważała, iż próba „wygłodzenia” Autonomii doprowadzi do wzmocnienia radykalnego skrzydła organizacji. Rywalizacja „jastrzębi” (którym przewodził ukrywający się w Syrii Maszaal, oraz bardziej umiarkowanej grupy, do której zaliczał się premier Haniyah, stale uwidaczniała się poprzez wygłaszane co raz to sprzeczne deklaracje. O ile Haniyah przejawiał czasami gotowość do choćby pośredniego uznania Izraela, o tyle Maszaal kategorycznie się przed tym wzbraniał. Co więcej, nawet wśród członków zaprzysiężonego pod koniec marca rządu pojawiały się wezwania do wymazania państwa żydowskiego z mapy świata32. Problematyczne stało się również domniemane pojawienie się aktywistów Al-Kaidy, którzy mieli podsycać radykalne nastroje wśród Palestyńczyków33. Kryzys pogłębiał fakt coraz częstszych napięć (i idących za nimi zamieszek) pomiędzy zwolennikami Hamasu, a partii Fatah i prezydentem Abbasem. Realna była groźba wybuchu wojny domowej, który jeszcze bardziej oddaliłby szanse na wznowienie procesu pokojowego. Poza tym nasilały się starcia z Izraelem, co tylko zwiększało poziom poparcia palestyńskiej ulicy dla islamskich radykałów.

Rosyjskie argumenty zyskiwały potwierdzenie w faktach. Przyczyn pogłębiającego się kryzysu upatrywano m.in. w coraz bardziej opłakanym stanie finansów Autonomii, która nie była w stanie wypłacać pensji swoim policjantom i urzędnikom. Rosja wzywała więc do ograniczenia międzynarodowych sankcji. W połowie maja Putin spotkał się w Soczi z prezydentem Abbasem, i w jego imieniu apelował do pozostałych członków Kwartetu Bliskowschodniego o wznowienie pomocy34. Utrzymywanie karnej izolacji Autonomii (przynajmniej w dotychczasowej formie) wydawało się tyleż bezsensowne, co nierealne. Sam Izrael, widząc postępujący tam wewnętrzny kryzys, obiecał Abbasowi dostarczenie broni, by wzmocnić jego siły w razie zbrojnej konfrontacji z Hamasem35.

Sytuacja zdawała się przerastać także umiarkowanych Hamasowców. Organizacja przejęła władzę nie tylko dzięki radykalnym hasłom antyizraelskim, ale również dzięki obietnicy poprawienia ekonomicznego bytu ludności36. Tymczasem nasilenie walk z państwem żydowskim oraz zamrożenie przez Zachód pomocy finansowej (co tylko w części zostało zrekompensowane dotacjami z Rosji i państw muzułmańskich) spychało Palestyńczyków na jeszcze niższy poziom egzystencji. Na dodatek, Abbas zapowiadał rozpisanie powszechnego referendum w sprawie uznania Izraela, którego wynik najprawdopodobniej byłby niekorzystny dla radykałów.

Chcąc więc uprzedzić fakty, oraz przerwać niemal półroczny okres izolacji od zachodniej pomocy, Hamas zaczął skłaniać się do realizacji żądań Zachodu oraz uczynić zadość nieco bardziej subtelnej rosyjskiej presji odnośnie zmiany stanowiska wobec Izraela. Razem z Fatahem (z którym zamierzano podpisać tzw. „Dokument Zgody Narodowej”) miano budować niepodległość palestyńskiego państwa na Zachodnim Brzegu Jordanu i Strefie Gazy, co oznaczałoby zgodę na pośrednie uznanie państwa żydowskiego37.

Kolejny krok uczynili jednak radykałowie. Pod koniec czerwca bojówki Hamasu dokonały ataku na izraelski posterunek wojskowy przy granicy ze Strefą Gazy, zabijając dwóch, i porywając jednego żołnierza. W zamian za jego uwolnienie, porywacze domagali się wypuszczenia z więzień palestyńskich kobiet i nieletnich38. Izrael oczywiście żądania odrzucił, rozpoczynając zakrojoną na szeroką skalę ofensywę w Strefie Gazy, przyczyniając się tym samym do poważnego umocnienia pozycji przez radykalne skrzydło Hamasu39.

W ten sposób wznowienie procesu pokojowego oddalało się jeszcze bardziej. Nie przybliżył go także wybuch w połowie lipca wojny pomiędzy Izraelem a libańskim Hezbollahem. Społeczność międzynarodowa skoncentrowała się bowiem na rozwiązywaniu tego problemu. W tej sytuacji także Rosja miała ograniczone pole dla prowadzenia swojej polityki, zwłaszcza że znaczną część swojej uwagi poświęcić musiała kryzysowi związanemu z nuklearnymi ambicjami Iranu. Jednak nawet po ustaniu walk w Libanie, walki na terenie Strefy Gazy trwają nadal.

Zakończenie

We wrześniu wydawało się, iż może dojść do przełomu. Izrael uwolnił więzionych przez siebie członków rządu i parlamentu palestyńskiego, a Fatah i Hamas rozpoczęły działania na rzecz utworzenia rządu jedności narodowej40. Później jednak ponownie wybuchły starcia pomiędzy Hamasem a Fatahem. Pomimo ogłoszonego w grudniu rozejmu, Autonomia stoi na krawędzi wojny domowej. We wzajemnych starciach ginie coraz więcej ludzi. Zapowiedziane przez Abbasa, styczniowe wybory parlamentarne, które Hamas zamierza zbojkotować jako nielegalne, z pewnością nie przyczynią się do rozwiązania konfliktu.

*

Z perspektywy czasu ocenić można, iż polityka Zachodu poniosła porażkę, a zbyt ostra presja jeszcze bardziej skomplikowała i tak trudny proces pokojowy.

Co prawda rosyjskie zaangażowanie w konflikcie w Ziemi Świętej, zwłaszcza od czasu rozpoczęcia czerwcowej ofensywy przez izraelską armię, wydaje się ograniczone. Kreml oczywiście pozostaje „przyjacielem Arabów i muzułmanów”, ale jego możliwości oddziaływania, przynajmniej na to, co dzieje się między Izraelem a Palestyńczykami, znacznie się skurczyły. Być może zniechęcił się stanem nieustającej wojny pomiędzy stronami, które nie potrafią przez dłuższy czas wytrzymać w dyspozycji do zajęcia miejsca przy stole negocjacyjnym. W takiej sytuacji niepoważnym jest stałe przejawianie inicjatywy.

Być może chodzi także o to, iż Rosja w znacznej mierze osiągnęła swój cel, bo wyciagnięcie ręki do Hamasu, podczas gdy cała reszta „chrześcijańskiego świata” tego odmówiła, nieprędko zostanie przez muzułmanów zapomniana.

Jednak to właśnie dotychczasowa, pragmatyczna i umiarkowana polityka Rosji wydaje się być najbardziej stosowna i obiecująca, bo umacnia ona skrzydło umiarkowane organizacji. Póki Hamas znajduje się u władzy, należy wyciągać do niego rękę, jednocześnie wymagając w zamian złagodzenia stanowiska i przestrzegania podstawowych zasad prawa międzynarodowego. Izolowanie tylko bardziej wzmocni jego radykalne skrzydło.

To podejście właśnie pozostanie śladem rosyjskiego zaangażowania w bliskowschodni proces pokojowy w 2006 roku.

 


Przypisy:

1. 46 do 42%, za: M. Krzysztofowicz, Po zwycięstwie Hamasu, „Biuletyn” PISM, 23.02.2006
2. 76 na 132, za: Hamas wygrał palestyńskie wybory, „Gazeta Wyborcza” z 26.01.2006. Ten i kolejne artykuły z „Gazety Wyborczej” przytaczam za portalem www.gazeta.pl (18.11.2006).
3. Zob. Karta Hamasu, dostępna na http://www.palestinecenter.org/cpap/documents/charter.html (13.11.2006)
4. L. Unger, Po co Rosja zaprasza Hamas do Moskwy, „Gazeta Wyborcza” z 14.02.2006
5. M. Krzysztofowicz, Po zwycięstwie...
6. Hamas wygrał...
7. MSZ Izraela: Nie legitymizować nowego rządu palestyńskiego, „Gazeta Wyborcza”, 27.01.2006
8. Palestinian groups Clash in Gaza, BBC, 28.01.2006
9. Reakcje świata na wybory w Palestynie, „Gazeta Wyborcza” z 26.01.2006
10. Kair do Hamasu: zrezygnujcie z przemocy wobec Izraela, „Gazeta Wyborcza” z 1.02.2006
11. Tamże
12. M. Menkiszak, Zaproszenie delegacji Hamasu do Moskwy: część rosyjskiej "wielkiej gry", OSW z 16.02.2006 (17.11.2006)
13. M. Menkiszak ’Islamska ofensywa’ Rosji, OSW z 24.06.2004 (17.11.2006)
14. M. Menkiszak, Zaproszenie...
15. Tamże
16. Tamże
17. Tamże
18. Zob. Rocznik Strategiczny 2003/2004, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2004, s. 220
19. M. Menkiszak, Zaproszenie...
20. Tamże
21. Putin invite puzzles press, BBC z 10.02.2006
22. Hamas hails 'breakthrough' visit, BBC z 04.03.2006
23. Palestinians to get Russian aid, BBC z 15.04.2006
24. Hamas leaders invited to Russia, BBC z 16.02.2006
25. Tamże
26. Rosja: Rozmowy z Hamasem odbędą się 3-4 marca, „Gazeta Wyborcza” z 28.02.2006
27. Dostawy rosyjskiej broni dla Autonomii uzgadniane z Izraelem, „Gazeta Wyborcza” z 17.02.2006
28. Rosja i Syria o zobowiązaniach Hamasu, „Gazeta Wyborcza” z 14.03.2006
29. Hamas: Izrael odda ziemię, będzie pokój, „Gazeta Wyborcza” z 26.02.2006
30. Hamas w Moskwie: Nie uznamy Izraela, „Gazeta Wyborcza” z 03.03.2006
31. Autonomia Palestyńska otrzyma 10 mln dolarów pomocy od Rosji, „Gazeta Wyborcza” z 13.03.2006
32. Palestyna: szokujące plany ministrów Hamasu, „Gazeta Wyborcza” z 03.04.2006
33. Al Kaida podburza Palestyńczyków, „Gazeta Wyborcza” z 09.06.2006
34. Abbas seeks help at Putin talks, BBC z 15.05.2006
35. Izrael zgadza się na dostawę broni dla straży palestyńskiego prezydenta, „Gazeta Wyborcza” z 13.06.2006
36. J. Bury, Wybory w Autonomii Palestyńskiej – implikacje międzynarodowe, „Biuletyn” PISM, 31.01.2006
37. Hamas prawie godzi się na to, by istniał Izrael, „Gazeta Wyborcza” z 28.06.2006
38. J. Bury, Kryzys w stosunkach palestyńsko-izraelskich, „Biuletyn” PISM, 07.07.2006
39. Tamże
40. Hamas chce rozmawiać z Izraelem, „Gazeta Wyborcza” z 13.09.2006

Bibliografia:

Analizy Ośrodka Studiów Wschodnich (http://osw.waw.pl/index.htm)
BBC (http://news.bbc.co.uk/)
„Biuletyn” PISM (http://www.pism.pl/)
„Gazeta Wyborcza” (www.gazeta.pl)
Rocznik Strategiczny 2003/2004 (red. zbiorowa), Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2004