Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Chiny Opinie Polityka Marta Ścisłowska: Czy Chiny zagrażają integracji państw Azji Południowo-Wschodniej?

Marta Ścisłowska: Czy Chiny zagrażają integracji państw Azji Południowo-Wschodniej?

09 wrzesień 2012
A A A
Po raz pierwszy w swojej 45-letniej historii członkowie Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) nie zdołali dojść do porozumienia i wygłosić wspólnego oświadczenia na zakończenie regionalnego szczytu, który odbył się w lipcu. Kością niezgody pozostaje impas pomiędzy Chinami a Filipinami, rywalizującymi o zwierzchność terytorialną nad Morzem Południowochińskim.

Biorąc pod uwagę dalekosiężne plany integracji dziesięciu członków ASEAN, niepowodzenie lipcowego szczytu  w Phnom Penh może skutecznie ten proces spowolnić. Głównym sojusznikiem Chińczyków pozostaje Kambodża, która próbuje utrzymać status quo, nie wnosząc do agendy rozmów spornych kwestii dotyczących Morza Południowochińskiego. Jej działania są odczytywane przez resztę członków, jako przekładanie dobrych stosunków z Chinami nad regionalną integrację.

Filipinom  zależy, aby kwestia zwierzchnictwa terytorialnego nad bogatymi w złoża naturalne obszarami Morza Południowochińskiego była rozstrzygana na poziomie multilateralnym. Dlatego też dążą do pozyskania jak największej liczby sojuszników wśród sąsiadów, regionalnych organizacji, a także globalnych mocarstw z USA na czele. Z kolei Chińczycy, którzy roszczą sobie prawa do niemalże całego spornego obszaru, chcą rozwiązań bilateralnych, a nie wielostronnych negocjacji. Z tego względu naciskają na słabsze państwa regionu, aby te blokowały podnoszenie drażliwej kwestii na ponadnarodowych forach.

Według kambodżańskiego ministra spraw zagranicznych Hor Namhong'a winę za fiasko ostatniego szczytu ASEAN ponoszą wszyscy członkowie, którzy „ze szczytu postanowili uczynić międzynarodowy sąd, ferujący wyroki”.

ImageTen dyplomatyczny spór może jednak negatywnie odbić się na dalszej współpracy państw, które do 2015 roku obiecały wprowadzić - na wzór Unii Europejskiej - podział na trzy filary wspólnotowe, a tym samym przejść na wyższy poziom integracji. Dotyczyłyby one polityki zagranicznej oraz bezpieczeństwa, gospodarki, a także  wymiaru społeczno-kulturowego. W planach jest również zacieśnienie współpracy w ramach strefy wolnego handlu, a nawet stworzenie wspólnego rynku. Poziom rozwoju gospodarczego poszczególnych członków jest jednak niezwykle zróżnicowany: od najbiedniejszych państw Azji takich jak Laos czy Kambodża, po najzamożniejsze, z Singapurem na czele.

Na nakładające się różnice ekonomiczne dochodzi również brak konsensu politycznego. Podziały w tak ważnej kwestii, podważają rolę oraz znaczenie ugrupowania w  kształtowaniu regionalnej polityki oraz zapewnieniu stabilności obszaru.

Silny i zjednoczony ASEAN z pewnością leży w interesie Stanów Zjednoczonych, które widziałyby go jako przeciwwagę dla  wojskowo-politycznej oraz gospodarczej ekspansji Chin. Zachowanie Pekinu i tak nie pozostawia wyboru państwom Morza Południowochińskiego – muszą one zdać się na siłę militarną USA, będących gwarantem ich bezpieczeństwa. Państwo Środka z kolei stara się zabezpieczyć swoje interesy gospodarcze, w skład których wchodzi przede wszystkim  bezpieczeństwo energetyczne – ponad 80% dostaw ropy do Chin odbywa się drogą morską przez strategicznie położone obszary Morza Południowochińskiego.

O jedność państw organizacji apelowała m.in. Hillary Clinton podczas swojej ostatniej wizyty w Dżakarcie. Sekretarz stanu pochwala inicjatywę indonezyjskiego ministra spraw zagranicznych Marty Natalegawa, który namawia zwaśnione strony na powrót do rozwiązań dyplomatycznych oraz uzgodnienia planu negocjacji. Według indonezyjskiego polityka ASEAN mógłby odegrać rolę mediatora. Na razie jednak organizacja musi usprawnić własne metody dochodzenia do politycznego konsensu.


Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora