Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Oskar Pietrewicz: Chińska gra na koreańskich fortepianach

Oskar Pietrewicz: Chińska gra na koreańskich fortepianach

24 maj 2011
A A A

Trwająca od kilku dni wizyta Kim Dzong Ila w Chinach i towarzyszące jej okoliczności potwierdzają rosnące zaangażowanie Pekinu w wydarzenia na Półwyspie Koreańskim.

Pierwsze informacje na temat trzeciej w ostatnim roku wizyty Kim Dzong Ila w Chinach pojawiły się w piątek, po tym jak pociąg z północnokoreańskim przywódcą przekroczył granicę w mieście Namyang nad rzeką Tumen. Następnie odwiedził kilka miast w prowincjach Heilongjiang i Jilin, po czym udał się na południe i zatrzymał w Yangzhou w prowincji Jiangsu. W komentarzach zwraca się uwagę na znaczenie tego miasta w kontaktach chińsko-północnokoreańskich. W 1991 r. doszło tam do spotkania Kim Ir Sena z Jiang Zeminem, a w 2001 r. miasto to odwiedził Kim Dzong Il. Z uwagi na fakt, że Yangzhou jest rodzinnym miastem byłego przewodniczącego ChRL pojawiały się doniesienia prasowe, wskazujące, że i tym razem doszło do spotkania północnokoreańskiego przywódcy z Jiangiem. Informacje te jednak nie zostały potwierdzone i wiadomo jedynie, że Kim Dzong Il odwiedził kompleks przemysłu nowoczesnych technologii Yangzhou Zhigu, a następnie udał się do Nankinu. Najnowsze informacje agencji Yonhap wskazują na to, że Kim udał się w kierunku Pekinu, gdzie ma spotkać się z Hu Jintao.

Jak zwykle wizycie północnokoreańskiego przywódcy towarzyszy atmosfera niepewności. W związku z tym na chwilę obecną nie wiadomo, czy w składzie ok. 70-osobowej północnokoreańskiej delegacji znajduje się Kim Dzong Un. Nieznany jest również ostateczny cel podróży Kim Dzong Ila – wskazywano na Szanghaj, obecnie wiele wskazuje na to, że będzie nim Pekin. Tam Kim prawdopodobnie spotka się z Hu Jintao, jak miało to miejsce w sierpniu ubiegłego roku. W celu rozwiania wszelkich wątpliwości pozostaje czekać na oficjalne informacje chińskich i północnokoreańskich serwisów, które mają w zwyczaju informować dopiero po zakończeniu wizyty Kima. Warto jednak zwrócić uwagę na pewne zmiany. O ile w przypadku ostatnich dwóch wizyt chiński Internet milczał do momentu podania oficjalnej informacji przez agencję Xinhua, o tyle teraz jest nieco inaczej. Z jednej strony można znaleźć wpisy chińskich blogerów, którzy narzekają na utrudnienia ruchu w związku z wizytą Kima, a z drugiej anglojęzyczna wersja chińskiego Global Times informuje o pobycie Kima. Za to Xinhua nadal milczy.

W tym samym czasie, gdy Kim Dzong Il rozpoczął podróż do Chin, miało miejsce spotkanie premiera Chin Wen Jiabao z prezydentem Republiki Korei Lee Myung-bakiem przy okazji trójstronnego szczytu Chiny-Japonia-Korea Południowa w Tokio. Podczas ponadgodzinnej rozmowy z południowokoreańskim prezydentem Wen poinformował o wizycie Kima, dodając, że ma ona charakter gospodarczy (zapoznanie się z osiągnięciami chińskiej gospodarki). Tym samym słowa chińskiego premiera są dotychczas jedynym oficjalnym potwierdzeniem obecności północnokoreańskiego przywódcy w Państwie Środka.

Brak szczegółów dotyczących wizyty Kim Dzong Ila nie uniemożliwia prób zrozumienia aktualnych wydarzeń w relacjach chińsko-koreańskich. W tym celu należy zwrócić uwagę na dwa elementy: 1) intensyfikację powiązań na linii Pekin-Pjongjang; 2) zbieżność terminów spotkań chińskich przedstawicieli z przywódcami obu państw koreańskich.

Zbliżenie chińsko-północnokoreańskie

W ostatnich miesiącach pojawiły się informacje, wskazujące na możliwość rozpoczęcia przez Chiny i Koreę Północną prac nad dwoma wspólnymi projektami w obszarach przygranicznych. Pierwszym z nich jest projekt rozwoju wyspy Hwanggumpyong w dolnym biegu rzeki Tumen – rozpoczęcie jego realizacji przewidziano na 28 maja. Natomiast dwa dni później ma rozpocząć się projekt budowy dróg łączących Hunchun w Chinach ze specjalną strefą ekonomiczną Rajin-Sonbong w Korei Północnej. Powstała w 1991 r. strefa poza kilkoma mniejszymi inwestycjami dotychczas nie cieszyła się nadmiernym zainteresowaniem chińskich przedsiębiorców, co wynikało z restrykcyjnych kontroli północnokoreańskich władz. Wydaje się jednak, że ostatnie wydarzenia zmieniają obraz sytuacji. Wywierana od miesięcy presja Pekinu na Pjongjang w sprawie wprowadzenia ułatwień w dostępie chińskich inwestycji zaczyna przynosić rezultaty.

Image
(cc) oceandesetoiles
O randze projektów świadczą goście, którzy mają uświetnić inaugurację przedsięwzięć – chiński minister handlu Chen Deming i północnokoreański wiceprzewodniczący Komisji Obrony Narodowej Jang Song-Taek. Pojawiły się nawet spekulacje, zgodnie z którymi w uroczystościach mieliby wziąć udział również wiceprzewodniczący Chin Xi Jinping i wicepremier Wang Qishan. Na wagę rodzącej się współpracy chińsko-północnokoreańskiej zwraca uwagę także wywiad Korei Południowej. Podkreśla się, że w ostatnich miesiącach doszło do znaczącej intensyfikacji powiązań między Chinami a Koreą Północną. W marcu chiński ambasador w Pjongjangu Liu Hongcai odwiedził Rajin-Sonbong, natomiast w następnych tygodniach północnokoreański ambasador w Pekinie Ji Jae-Ryong spotkał się z kilkoma wysokimi przedstawicielami chińskimi, w tym z Xi Jinpingiem. Do Pekinu udał się również odpowiedzialny za inwestycje i współpracę zagraniczną Ri Chol.

Wiele wskazuje na to, że Korea Północna podejmuje usilne starania na rzecz zrównoważenia strat, jakie poniosła w wyniku południowokoreańskich sankcji, nałożonych 24 maja ubiegłego roku w związku z zatopieniem korwety Cheonan. Według szacunków południowokoreańskich, w ubiegłym roku handel wewnątrzkoreański spadł o 54% w stosunku do 2009 r. (z 256 mln do 118 mln dol.), a łączne straty poniesione przez Koreę Północną wyniosły ok. 300 mln dol. W tym samym czasie obroty handlowe Korei Północnej z Chinami wzrosły z 2,68 mld dol. do 3,47 mld dol. i tym samym zależność Pjongjangu od handlu z Chinami przekroczyła 60%. Ocenia się, że zdecydowane postawienie Pjongjangu (będące zarazem koniecznością) na Pekin może świadczyć również o próbie skłonienia Korei Południowej do złagodzenia sankcji. Władze w Pjongjangu zdają sobie bowiem sprawę z tego, że rosnące wpływy Chin na północy Półwyspu nie są mile widziane przez Republikę Korei.

Nie ulega wątpliwości, że poprzez nawiązanie ściślejszych powiązań gospodarczych z Koreą Północną Chiny zamierzają realizować własne interesy w regionie Azji Północno-Wschodniej. Przedstawiony w 2009 r. plan rozwoju Changchun-Jilin-Tumen zakłada przekształcenie ubogiego regionu w centrum biznesowo-przemysłowe. W celu realizacji tych zamierzeń niezbędny jest dostęp do portu Rajin, który stanowiłby dla Chin wyjście na Ocean Spokojny. Nie dziwią więc naciski chińskich polityków, m.in. Hu Jintao, który podczas spotkania z Kim Dzong Ilem w sierpniu ubiegłego roku zabiegał o większy dostęp chińskich przedsiębiorców do portu. Obecna sytuacja wydaje się wskazywać, że północnokoreański przywódca nie wyraził wówczas zgody. Nie jest to zresztą pierwszy przypadek, kiedy Korea Północna stwarza problemy Chinom na tym tle. Wystarczy przypomnieć, jak w 2002 r. władze Korei Północnej bez poinformowania Pekinu obsadziły na stanowisku gubernatora specjalnej strefy ekonomicznej Sinuiju chińskiego biznesmena Yang Bina, który ostatecznie został aresztowany przez chińskie służby pod zarzutem przekupstwa i niepłacenia podatków.

Niezależnie od potencjalnych problemów, na jakie mogą napotkać Chińczycy, aktualna wizyta Kim Dzong Ila w Chinach wskazuje na to, że chińskie władze po raz kolejny starają się wysondować możliwości reform i otwarcia gospodarki w Korei Północnej. Zaprezentowanie osiągnięć chińskiej gospodarki ma skłonić północnokoreańskie władze do zmiany polityki gospodarczej w oparciu o chińskie doświadczenia. Należy jednak pamiętać, że Chińczycy już od wielu lat próbują podobnych rozwiązań i jak dotąd Korea Północna okazywała się nad wyraz oporna. Pytanie, czy tym razem dojdzie do przełomu.

Wen z Lee, Hu z Kimem?

Drugim elementem, który może ułatwić zrozumienie aktualnej sytuacji na Półwyspie Koreańskim, jest dostrzeżenie zbieżności terminów wizyty Kim Dzong Ila ze spotkaniem Wen Jiabao z Lee Myung-bakiem. Nie ulega wątpliwości, że związek tych dwóch wydarzeń nie jest przypadkowy. Chińska dyplomacja po raz kolejny potwierdza wolę prowadzenia polityki wobec Półwyspu Koreańskiego w oparciu o możliwie jak najsilniejsze więzi z oboma państwami koreańskimi. Pojawia się pytanie o to, które z państw koreańskich cieszy się większym uznaniem chińskich władz. W południowokoreańskiej prasie nie brakuje opinii, że o ile z prezydentem Korei Południowej spotyka się premier Wen, o tyle z Kim Dzong Ilem zapewne spotka się sam Hu Jintao, będący numerem 1 w chińskiej hierarchii.

Image
(cc) korea.net
Chociaż ostatnie ruchy, podejmowane przez władze w Pekinie, skupione są w głównej mierze na ściślejszych relacjach z Koreą Północną, to bez wątpienia Chiny w dalszym ciągu zabiegają o jak najlepsze kontakty z Koreą Południową. Świadczy o tym chociażby to, że podczas ostatniego spotkania Wena z Lee politycy zgodzili się na kontynuowanie współpracy na rzecz zawarcia umowy o wolnym handlu i podjęcia wysiłków w celu zwiększenia wzajemnej wymiany do 300 mld dol. w 2015 r. Nie bez znaczenia pozostaje również decyzja o otwarciu w lipcu bezpośredniego połączenia lotniczego między Gimpo a Pekinem.

Nie należy jednak marginalizować problemów, które pojawiły się w ostatnim roku i w dalszym ciągu nie zostały rozwiązane. Głównym problemem, który nadwątlił stosunki między Chinami i Koreą Południową, był brak potępienia Korei Północnej przez Chiny za dwa incydenty z poprzedniego roku (zatopienie korwety Cheonan i ostrzelanie wyspy Yeongpyong). Ponadto, rok temu Hu Jintao gościł prezydenta Lee Myung-baka podczas Expo w Szanghaju, a już trzy dni później spotkał się w Changchun z Kim Dzong Ilem. Zachowanie chińskich władz wzbudziło wówczas głębokie niezadowolenie Korei Południowej. Mając na uwadze wrażliwość południowokoreańskich władz, tym razem Chiny zdecydowały się poinformować, za pośrednictwem premiera Wena, o wizycie północnokoreańskiego przywódcy. Obecna sytuacja wydaje się więc potwierdzać, że chińska dyplomacja wyciągnęła wnioski z niefortunnych zdarzeń z poprzedniego roku.

Chiński pomysł na Półwysep

Niezależnie od intensyfikacji powiązań gospodarczych Chin z Koreą Południową największym atutem Pekinu w relacjach z Seulem jest możliwość oddziaływania na północnokoreański reżim. Zarówno prezydent Lee, jak również amerykańscy dyplomaci zdają sobie sprawę z tego, że kluczem do osiągnięcia stabilizacji na Półwyspie są relacje chińsko-północnokoreańskie. Nie dziwi więc, że po ostatnim spotkaniu z chińskim premierem prezydent Lee oświadczył, że częste wizyty Kim Dzong Ila w Chinach mają pozytywny wpływ na otwarcie północnokoreańskiej gospodarki. Ponadto, chiński sprzeciw wobec nuklearnych dążeń Korei Północnej jest zbieżny z postulatami Republiki Korei. Pozostaje jednak niepewność, na ile chińskim władzom udaje się przekonać Kim Dzong Ila do proponowanych zmian. Ocena działań Chin jest wyjątkowo trudna z uwagi na szczątkowe informacje dotyczące ostatnich wizyt północnokoreańskiego przywódcy w Państwie Środka. Jednak wydarzenia ostatniego roku każą zastanowić się nad efektywnością chińskiego oddziaływania na Koreę Północną.

Chińskie działania, mające na celu zachęcenie północnokoreańskiego reżimu do przeprowadzenia reform gospodarczych, może także stanowić próbę sparaliżowania ewentualnych planów administracji Lee Myung-baka. Należy wspomnieć, że podczas zeszłotygodniowej wizyty w Berlinie prezydent Republiki Korei przedstawił propozycję koreańskiego szczytu nuklearnego w 2012 r. w Seulu, podczas którego przywódcy obu Korei mieliby omówić kwestie dotyczące rozwiązania problemu północnokoreańskiego programu nuklearnego. Nie ulega wątpliwości, że dążenia do samodzielnego uregulowania problemów przez państwa koreańskie budzi zaniepokojenie Pekinu. Nie można więc wykluczyć, że budowa silniejszych więzi z Koreą Północną ukierunkowana jest na odgrywanie przez Chiny kluczowej roli w przyszłym dialogu wewnątrzkoreańskim.

Spojrzenie na ostatnie dni w relacjach Chin z państwami koreańskimi pokazuje, że Chiny dążą do zachowania równowagi w relacjach z Pjongjangiem i Seulem. Potwierdzeniem tej tezy są równoległe spotkania na najwyższym szczeblu. Powstaje pytanie, na ile Chinom uda się naprawić błędy ostatnich miesięcy. Wiele wskazuje na to, że celem chińskiej dyplomacji będzie stopniowa realizacja przedstawionego w ubiegłym miesiącu trzyetapowego planu powrotu do rozmów sześciostronnych (1. rozmowy wewnątrzkoreańskie; 2. rozmowy amerykańsko-północnokoreańskie; 3. rozmowy sześciostronne). Obrana przez Chińczyków droga z pewnością będzie wyboista i pełna zakrętów, gdyż oba państwa koreańskie, a zwłaszcza Korea Północna, nie będą posłusznie realizowały chińskiego scenariusza. Tym samym Pekin jeszcze wielokrotnie przekona się, jak trudno gra się na dwóch fortepianach jednocześnie.