Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Oskar Pietrewicz: Pyeongchang 2018, czyli do trzech razy sztuka

Oskar Pietrewicz: Pyeongchang 2018, czyli do trzech razy sztuka

14 lipiec 2011
A A A

W pełni zasłużony wybór Pyeongchangu pokazał, że organizacja wielkich imprez wymaga determinacji, pieniędzy i szeroko zakrojonego lobbingu. Sukces Korei Południowej może stanowić przykład dla innych państw.

Informacja o przyznaniu organizacji Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2018 r. południowokoreańskiemu Pyeongchangowi obiegła świat 6 lipca kilka minut po 17:00. Ogłoszony przez przewodniczącego MKOl Jacquesa Rogge’a werdykt wprawił w zachwyt południowokoreańską delegację, na czele z prezydentem Lee Myung-bakiem, oraz przyczynił się do wybuchu euforii w całej Korei Południowej. Chociaż eksperci od wielu miesięcy wskazywali na wygraną Pyeongchangu, to skala zwycięstwa przerosła oczekiwania samych Koreańczyków. Południowokoreańska oferta została wybrana już w pierwszej turze głosowania, zdobywając 63 z 95 głosów i bijąc na głowę Monachium (25 głosów) i Annecy (7 głosów). Ostatni raz rozstrzygnięcie w pierwszej turze miało miejsce w 1995 r., kiedy zwyciężyło Salt Lake City.

Image
źródło: korea.net
Żywiołowe reakcje Koreańczyków nie powinny dziwić, zwłaszcza jeśli zauważy się, że było to trzecie podejście z rzędu. W 2003 r. Pyeongchang przegrał 53-56 z Vancouver, a w 2007 r. 47-51 z Soczi. Zawód z powodu przegranej był tym większy, że w obu przypadkach Korea Południowa zdobyła najwięcej głosów w pierwszej turze głosowania (odpowiednio 51 i 36). Pomimo niepowodzeń Koreańczycy nie zrezygnowali i w sierpniu 2009 r. po raz kolejny stanęli do rywalizacji. Tegoroczny sukces sprawił, że Korea Południowa dołączyła do „wielkiej czwórki” (Francja, Japonia, Niemcy, Włochy) państw, które jako jedyne w historii zorganizowały cztery najważniejsze imprezy sportowe – Igrzyska Olimpijskie, Zimowe Igrzyska Olimpijskie, Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej i Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce.

Chociaż szczególną uwagę zwraca nieustępliwość Koreańczyków, to należy wyraźnie zaznaczyć, że zasłużony sukces Pyeongchangu zależał od wielu czynników.

Budżet i infrastruktura

Najmocniej akcentowanym atutem południowokoreańskiej oferty jest budżet, przeznaczony przez Koreańczyków na przygotowanie imprezy. Nakłady finansowe i inwestycyjne szacowane na 7,83 mld USD zdecydowanie przewyższyły zarówno propozycję niemiecką (3,38 mld USD), jak i francuską (4,35 mld USD). Należy przy tym zaznaczyć, że już teraz, 7 lat przed rozpoczęciem imprezy, Koreańczycy mogą pochwalić się rewelacyjnym zapleczem infrastrukturalnym, gdyż zostało ukończonych 7 z 13 obiektów sportowych.

Organizatorzy zapewniają, że Igrzyska w 2018 r. będą najlepiej zorganizowaną imprezą tego typu pod względem rozwiązań komunikacyjnych. Reklamowany przez Koreańczyków „Compact Game Plan” zakłada, że poruszanie się między wszystkimi arenami zawodów ma zająć kibicom nie więcej niż 30 minut. Natomiast w przypadku sportowców mówi się o 5-10 minutach dojazdu z wiosek olimpijskich na zawody. Nie ulega wątpliwości, że wpływ na to ma dogodna lokalizacja imprezy w kilku miejscowościach prowincji Gangwon. Głównym ośrodkiem zmagań będzie Pyeongchang, gdzie odbędzie się otwarcie i zamknięcie imprezy oraz zostanie rozegrana większość dyscyplin na śniegu. Natomiast sporty łyżwiarskie odbędą się w położonym 37 km na wschód Gangneungu. Ponadto, trzy dyscypliny mają być rozgrywane w Bokwang Phoenix Park i Jungbongu, oddalonych od Pyeongchangu odpowiednio o 44 i 45 km.

Poza bliskością aren zmagań sportowych istotne będzie połączenie z głównymi ośrodkami kraju. Dzięki budowie nowoczesnej kolei (koszt prawie 3 mld USD) dojazd z oddalonego o 240 km międzynarodowego portu lotniczego w Incheon ma zająć 68 minut, a z Seulu (180 km) 50 minut.

Lobby

Image
źródło: korea.net
O sukcesie kandydatury Pyeongchangu niewątpliwie zadecydowało także ogromne poparcie południowokoreańskich środowisk politycznych, biznesowych i sportowych. Szczególne wrażenie na zgromadzonych podczas finałowej prezentacji w Durbanie zrobiło anglojęzyczne wystąpienie prezydenta Lee Myung-baka. Południowokoreański prezydent przekonywał, że organizacji igrzysk w Pyeongchang była w ostatnich 10 latach priorytetem Korei Południowej. Zapewnił również pełne i bezwarunkowe poparcie dla niezbędnych spraw związanych z organizacją imprezy. Doceniając wystąpienie Lee, należy jednak mieć na uwadze jego wcześniejsze działania. W ostatnich miesiącach podczas spotkań z przywódcami państw prezydent zabiegał o poparcie Pyeongchangu. Ponadto, wielokrotnie kontaktował się i spotykał z delegatami MKOl. Miesiąc przed ogłoszeniem wyników w imieniu Lee do każdego z delegatów MKOl został wysłany list z prośbą o poparcie południowokoreańskiej oferty.

Obok wsparcia politycznego należy pamiętać również o silnym oddziaływaniu południowokoreańskiego biznesu. Aby przekonać się o zaangażowaniu i poparciu największych firm z Korei Południowej wystarczy odwiedzić oficjalną stronę internetową Pyeongchang 2018. Wśród firm promujących Igrzyska znalazły się m.in. Hyundai, LG, Hanjin Group, Korea Air, Lotte, Poongsan czy Samyang. Z drugiej strony należy podkreślić, że podczas wielu spotkań poświęconych prezentacji kandydatur na Igrzyska w 2018 r. na rzecz Pyeongchangu aktywnie lobbowali m.in. właściciel Samsunga Lee Kun-hee czy też Park Yong-sung, szef Doosan Heavy Industries & Construction.

Poza polityczno-biznesowym lobbingiem bardzo istotną rolę w promocji Pyeongchangu odegrała mistrzyni olimpijska z Vancouver w łyżwiarstwie figurowym Kim Yu-na. Zarówno południowokoreańskie, jak i światowe media były pod ogromnym wrażeniem południowokoreańskiej łyżwiarki. Pisząc o tzw. „efekcie Kim Yu-na”, media w Korei Południowej przyznały, że urok, swoboda i zaangażowanie Kim zjednały poparcie władz MKOl. Należy także zwrócić uwagę, że Kim symbolizowała także coraz lepszą postawę południowokoreańskich zawodników w sportach zimowych. Na ostatnich pięciu igrzyskach Korea Południowa kończyła rywalizację w pierwszej dziesiątce klasyfikacji medalowej i przez ten czas uzyskała status światowej potęgi łyżwiarskiej, zwłaszcza w short-tracku. Potwierdzeniem coraz silniejszej pozycji były sukcesy na ostatnich igrzyskach w Vancouver, gdzie Koreańczycy zdobyli 14 medali (po 6 złotych i srebrnych oraz 2 brązowe).

Hasło

Z punktu widzenia wizerunku południowokoreańskiej propozycji istotne znaczenie miało hasło kampanii promocyjnej. „Nowe Horyzonty” w opinii autorów miały potwierdzać dążenia Korei Południowej do promocji sportów zimowych na rynku azjatyckim. Z jednej strony sukces Igrzysk w Korei Południowej ma przyczynić się do wzrostu zainteresowania uprawianiem sportów zimowych przez młodzież – służy temu m.in. prowadzony w Pyeongchangu od 2004 r. „Dream Program”, którego celem jest zapewnianie możliwości korzystania z uroków sportów zimowych dzieciom z państw pozbawionych warunków naturalnych i infrastrukturalnych. Z drugiej strony Igrzyska w Pyeongchangu mają sprawić, że Korea Południowa stanie się regionalnym centrum sportów zimowych, które będzie wspierać rozbudowę infrastruktury sportowej w pozostałych państwach azjatyckich.

Korzyści i obawy – efekt montrealski czy barceloński?

W komentarzach południowokoreańskiej prasy zwraca się uwagę na możliwe korzyści gospodarcze, jakie przyniesie organizacja Igrzysk w 2018 r. Kilka ośrodków analitycznych w Korei Południowej zaprezentowało nawet odpowiednie prognozy. Jednak media w Korei Południowej przypominają również przypadki imprez sportowych, które zakończyły się niepowodzeniem, doprowadzając do ogromnego zadłużenia, jak np. Igrzyska w Montrealu w 1976 r. Z drugiej strony zwraca się uwagę, że wraz z popularyzacją sportów zimowych spodziewane są większe zyski dla producentów sprzętu sportowego, a także rozwój turystyki. Tym samym Koreańczycy liczą, że Pyeongchang może powtórzyć sukces Barcelony, której renoma wzrosła po Igrzyskach w 1992 r. Wydaje się, że największe nadzieje Koreańczycy wiążą właśnie z rozwojem turystyki – ocenia się, że pod wpływem Igrzysk liczba turystów odwiedzających rocznie prowincję Gangwon w ciągu kilku lat wzrośnie z obecnych 1,3 mln do 2 mln.

Niezależnie od prognoz południowokoreańskie władze oświadczyły, że w najbliższych miesiącach najistotniejsze będzie dokończenie zaplanowanych inwestycji. Przestrzega się jednak przed powtórzeniem błędów z Mundialu w 2002 r., po którym Korea Południowa stanęła przed koniecznością kosztownego utrzymywania powstałych stadionów, które po zakończonej imprezie świeciły pustkami. Aby uniknąć podobnych problemów władze Korei Południowej zamierzają działać na rzecz jak najszerszej promocji sportów zimowych, głównie przez szkolenie młodzieży.

Południowokoreański wzór do naśladowania

Organizacja Zimowych Igrzysk Olimpijskich postrzegana jest w Korei Południowej jako kolejny dowód uznania tego państwa na arenie międzynarodowej. Symboliczne znaczenie ma przełamanie monopolu Japonii, która dotychczas była jedynym krajem azjatyckim, który zorganizował zimowe Igrzyska (Sapporo 1972 i Nagano 1998). Mając na uwadze korzyści wizerunkowe, można przypomnieć choćby to, jak Igrzyska w Seulu w 1988 r. korzystnie wpłynęły na postrzeganie kraju – wówczas Korea Południowa zaprezentowała swoje możliwości, uciekając od wizerunku małego i słabego państwa rozdartego konfliktem w wojnie koreańskiej.

Wydaje się, że Pyeongchang 2018 stanowi potwierdzenie dynamicznego rozwoju Korei Południowej. Warto sobie uzmysłowić, że od 1988 r. PKB Korei Południowej wzrósł pięciokrotnie (z 192 mld USD do 1,14 bln USD), a handel dziewięciokrotnie (z 112 mld USD do 1 bln USD). Ponadto, w odróżnieniu od 1988 r. obecnie Korea Południowa prowadzi zdecydowanie bardziej aktywną politykę regionalną i globalną. Na tym tle sukces Pyeongchangu powinien uświadomić zagranicznym obserwatorom, że poza sprzętem elektronicznym, samochodami i przemysłem stoczniowym Korea Południowa ma do zaoferowania również wiele atrakcji turystyczno-sportowych.

Nie ulega wątpliwości, że sukces Pyeongchangu nie byłby możliwy bez determinacji Koreańczyków. Jednak należy jeszcze raz podkreślić, że na zwycięstwo południowokoreańskiej oferty złożyło się wiele czynników. Przykład Pyeongchangu pokazuje, że profesjonalna organizacja wielkiej imprezy wymaga poważnych nakładów inwestycyjnych, możliwie najszerszego lobbingu oraz atrakcyjnego PR-u. Powinny mieć to na uwadze te państwa, które w przyszłości zamierzają brać udział w podobnych przedsięwzięciach.


Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora