Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Pakistańskie dylematy wzgledem konfliktu jemeńskiego

Pakistańskie dylematy wzgledem konfliktu jemeńskiego

16 kwiecień 2015
A A A
W czasie kiedy Arabia Saudyjska i jej sojusznicy rozpoczęli naloty wymierzone przeciw szyickim rebeliantom Huti w Jemenie, ogłoszono że Pakistan niebawem dołączy do koalicji państw arabskich. Pakistan byłby jedynym państwem niearabskim uczestniczącym w tej operacji wojskowej. Władze w Islamabadzie poparły Saudów oraz uznały, że należy wspierać państwo muzułmańskie w ramach "islamskiego braterstwa", lecz nie zobowiązały się jednoznacznie do uczestnictwa w operacji.
 
Podczas trwających działań wojennych, Królestwo Saudyjskie wielokrotnie próbowało przekonać władze w Pakistanie by przyłączyły się do koalicji. Miały miejsce regularne dyplomatyczne wizyty wysokich rangą przedstawicieli obu państw, jednak Islamabad wahał się co do zaangażowania w operacje "Decisive Storm". Obecnie w Pakistanie trwa debata nad tym, jak pomóc saudyjskiemu sojusznikowi, który nie tylko zaatakował suwerenne państwo, ale też finansuje sunnicki radykalizm. Chociaż parlament pakistański jednogłośnie zdecydował o zachowaniu neutralności w konflikcie, to oskarżenia ze strony państw arabskich o nielojalność każą nam zadać kilka pytań.
 
Dlaczego Arabii Saudyjskiej zależało na uczestnictwie Pakistanu w koalicji?
 
Islamabad i Rijad mają długą historie dobrej współpracy wojskowej oraz międzynarodowej. Arabia Saudyjska wiele razy w swojej historii korzystała z militarnego wsparcia niearabskiego sojusznika, ponieważ to gwarantuje im, że nie mający w tym interesu kraj nie będzie mieszać się w sprawy wewnętrzne Królestwa ani innych państw Zatoki Perskiej. 
 
Już w latach 60 przedstawiciele Pakistańskich Sił Zbrojnych szkolili wojska wielu państw arabskich, w tym również saudyjskie. Pakistańczycy są spadkobiercami wojsk brytyjskich w Indiach, dlatego byli siłą najlepiej przygotowaną ze wszystkich nowo utworzonych państw muzułmańskich w regionie. W latach 70. i 80. oraz do pierwszej wojny w Zatoce Perskiej, Pakistan utrzymywał około 15 000 żołnierzy na saudyjskim terytorium. Część z nich stacjonowała w okolicach Zatoki Akaba gdzie zbiegają się granice Jordanu i Izraela. W ostatnich latach pakistańskie wojska inżynieryjne uczestniczyły w budowie fortyfikacji na południowej granicy z Jemenem, a blisko 1000 żołnierzy pakistańskich przeprowadzało szkolenia wojskowe dla żołnierzy saudyjskich.
 
W 2011 roku za sprawa rewolucji nazywanej później "Arabską Wiosną", Saudyjczycy wynajęli blisko 2500 policjantów i wojskowych, aby stłumić protesty w sąsiadującym Bahrajnie, kraju którego siły zbrojne składały się z  pewnej ilość pakistańskich żołnierzy. Ostatecznie, Islamabad posiada największą i najlepiej wyszkoloną armie w regionie, na równi z Iranem i Turcją. Jednak w przypadku tych ostatnich Arabia Saudyjska nie możne liczyć na ich pomoc z oczywistych względów.
 
Czy Arabia Saudyjska nie posiada własnych sił zbrojnych?
 
Siły Zbrojne Arabii Saudyjskiej uważane są przez niektórych jako wschodząca potęga Bliskiego Wschodu. Jeśli spojrzymy na dane statystyczne to może jest to prawdą. Wydatki obronne Królestwa wzrosły przez ostatnie 2 lata, co umiejscowiło ją w czołówce importerów sprzętu wojskowego w skali globalnej. Zwiększenie nakładów na obronę Arabii Saudyjskiej (o 17% w porównaniu do ubiegłego roku) plasuje Rijad na czwartym miejscu pod tym względem według rankingu SIPRI.
 
Tak duże inwestycje zauważalne są od lat 90. , kiedy Saudyjczycy koncentrowali się na zakupie nowoczesnego sprzętu wojskowego z zagranicy a w szczególności z zachodu. Arabia Saudyjska ma dużą liczbę nowoczesnych amerykańskich czołgów (Abrams M1A1, M1A2) oraz  francuskich wozów opancerzonych (Nexter Aravis).  Również Królewskie Saudyjskie Siły Powietrzne posiadają amerykańskie F-15, europejskich Typhony,  brytyjskie Tornada oraz dobrej jakości śmigłowce bojowe. W pozostałych rodzajach wojsk wygląda to podobnie (rakiety TOW, systemy Astros-II)
 
Jednak, saudyjskie zdolności wojskowe są bardziej ograniczone niż by się mogło wydawać. Nie ma sensu mieć wiele i nowoczesnych broni kiedy nie posiada się wykwalifikowanego personelu do  jego używania. W dużej mierze z powodu saudyjskiej struktury socjalnej oraz polityki dotacji państwowych, które promują "miękką" postawę wśród dużej części społeczeństwa , saudyjskie siły zbrojne nie mają odpowiednio wyszkolonych i chętnych obywateli do obsługi swojego nowoczesnego sprzętu wojskowego. W wyniku tego, zdolności wojskowe Królewskie Saudyjskie Siły Zbrojne nie są takie, jakie można by sądzić po posiadanym nowoczesnym zachodnim sprzęcie. W szczególności jeżeli chodzi o saudyjskie siły lądowe, które prawdopodobnie zostałyby pobite podczas próby przeprowadzenia operacji lądowej.
 
Saudyjczycy zawsze polegali na innych w kwestiach obrony swojego królestwa. Przykładem może być obecność kontyngentu liczącego 10 000 żołnierzy pakistańskich w Arabii Saudyjskiej podczas wojny iracko-irańskiej (za co Islamabad otrzymał miliard dolarów). Przez dłuższy czas USA było głównym sojusznikiem, który rozciągał swój parasol ochronny nad Arabią Saudyjską. Jednak, stosunki z Waszyngtonem pogorszyły się w ostatnich latach z powodu polityki zagranicznej prowadzonej przez administracje prezydenta Baracka Obamy. Dopuszczenie do upadu rządów pro saudyjskiego Husniego Mubaraka w Egipcie, niezdolność do interwencji w Syrii po użyciu broni chemicznej przez reżim Baszara al-Assada oraz umowa z Iranem w sprawie broni atomowej ukazała Rijadowi, że nie może liczyć na swojego starego sojusznika.
 
Co władze w Islamabadzie musiały brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji?
 
Premier Nawaz Sharif i jego partia Pakistańska Liga Muzułmańska "Nawaz" utrzymują ścisłe stosunki z Arabią Saudyjską. Jednak prawie nikt w kraju nie jest zwolennikiem pomysłu wysłania pakistańskich żołnierzy na wojnę w której nie mają żadnego interesu. Kwestią dla władz w Islamabadzie jest jak odrzucić saudyjskie zaproszenie do koalicji bez pogorszenia stosunków z Rijadem.
Ponadto wojska pakistańskie, są obecnie zaangażowane na wielu innych frontach. Ich głównym zadaniem jest obrona granicy z Indiami i ciągła gotowość w razie wojny ze swoim sąsiadem w którymkolwiek momencie. Dodatkowo, w samym Pakistanie siły bezpieczeństwa przeprowadzają trudne operacje na obszarach plemiennych graniczących z Afganistanem, w których talibowie bronią się zaciekle.
Najlepszym dowodem na niechęć pakistańskiego uczestnictwa w operacji przeciw jemeńskim Huti jest cisza w armii. Przywódcy wojskowi z szefem sztabu armii generałem Raheel Szarifem na czele, są prawdziwą władzą w Pakistanie i ostatnimi podejmującymi decyzje w sprawach bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Ostateczna decyzja zostanie podjęta przez rząd zgodnie z tym, co zadecydują politycy w parlamencie i będzie to bez wątpienia stanowisko, jakie najpierw wypracowała armia. Pakistańskie władze żyją w nadziei, że jakiś rodzaj porozumienia dyplomatycznego jest możliwy bez konieczności angażowania się zbrojnie w konflikt jemeński.
 
Zaproszenie Arabii Saudyjskiej postawiło Pakistan w niewygodnej sytuacji. Z jednej strony nie chce urazić Rijadu i innych państw zatoki, od których otrzymują częstą pomoc finansową. Dodatkowo Królestwo Saudów stanowi miejsce pracy dla ponad 2 milionów Pakistańczyków. Władze w Islamabadzie nie chcą pogorszyć swoich stosunków z Iranem, któr jest ważnym dostawcą surowców energetycznych dla kraju. Pakistan nie jest zainteresowany stać się bliskim sojusznikiem Arabii Saudyjskiej, tak jak np. USA. Mogłoby to zaszkodzić jego relacjom z innymi krajami muzułmańskimi.
Kolejnym istotnym czynnikiem, który muszą wziąć pod uwagę władze pakistańskie, to szyici zamieszkujący Pakistan. Stanowią oni 25-30% całej ludności kraju, przy czym najwięcej jest ich w pakistańskim Kaszmirze, Sindh i górnym Pendżabie. Biorąc pod uwagę sąsiedztwo z szyickim Iranem, wspieranie radykalizmu sunnickiego w kraju przez Saudów oraz ataki na szyickich Huti w Jemenie może wywołać niezadowolenia pakistańskiej społeczności szyickiej.
 
Arabia Saudyjska poprosiła o wysłanie korpus armii pakistańskiej, myśliwce oraz okręty wojenne na okres 3-4 lat. Jest mało prawdopodobne, żeby Islamabad wysłał tak wielkie siły z powodów wyżej wymienionych. Ich udział w Jemenie ograniczyłby się zapewne do brygady i kilku myśliwców. Oczywiście władze w Pakistańskie nie chcą robić niczego za darmo. Pakistan chce w zamian rekompensaty w postaci gazu, ropy oraz pieniędzy. Dodatkowo Islamabad może starać się o kontrakty zbrojeniowe (kupno czołgów Al-Khalid i samolotów JF-17 Thunder przez Saudów), które utrzymałyby ważny dla państwa rodzimy przemysł zbrojeniowy.
 
Arabia Saudyjska jest zaangażowana w sprawy wewnętrzne swojego sojusznika już od końca lat 70, gdy finansowała skrajnie sunnickie szkoły koraniczne i obozy szkolenia dla mudżahedinów. Rijad potrafi wykorzystać swoją naftową potęgę, regionalne uwarunkowania geopolityczne i swoje wpływy dla prowadzenia kampanii w celu rozprzestrzeniania się wahhabickiego fundamentalizmu w Pakistanie.
Pakistański parlament uznał jednak 10 kwietnia, że Islamabad będzie pełnił rolę mediatora i zgodził się jedynie na ochronę terytorium Arabii Saudyjskiej. Islamabad jest oskarżany przez swoich arabskich sojuszników, że podjęli decyzje o neutralności pod wpływem Iranu. Z punktu widzenia interesów Pakistanu nie ma żadnych przesłanek, aby angażować się w walkę w Jemenie ze wspieranymi przez Iran szyickimi Huti. Wciągnięcie Islamabadu w ideologiczny konflikt służy tylko interesom Saudów. Dlatego też decyzja o nie angażowaniu się w operację przeciwko jemeńskim rebeliantom wydaje się być słuszna.
 
Źródło: SIPRI, Al-Jazeera, ABC News