Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Przemysław Jabłoński: Katar wkracza do dyplomatycznej elity

Przemysław Jabłoński: Katar wkracza do dyplomatycznej elity

22 lipiec 2008
A A A

Sukces dyplomatyczny kończący osiemnastomiesięczny okres niepokojów w Libanie, osiągnięty został dzięki włączeniu się w ten proces Kataru, w tym momencie jedynego mediatora na Bliskim Wschodzie posiadającego rzeczywistą zdolność negocjacyjną.

Region Bliskiego Wschodu nie jest jednolity. Podziały kulturowe, religijne, starania o poszerzenie własnej strefy wpływów, przy jednoczesnym osłabieniu przeciwnika to codzienność politycznej rywalizacji. Region z oczywistych względów podlega wpływom możnych tego świata, ze szczególnym uwzględnieniem wielkiego brata zza oceanu. Wielość czynników determinujących sytuację w tym regionie skutecznie utrudnia jakiekolwiek negocjacje rozjemcze, pokojowe etc. Nie inaczej było podczas konfliktu w Libanie. Tradycyjnie w rozwiązanie konfliktu włączały się Egipt, Iran, Arabia Saudyjska, oraz w różnych kombinacjach Unia Europejska, jej członkowie z osobna (Francja), Stany Zjednoczone, i członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ. Przez półtora roku nikomu nie udało się doprowadzić do trwałego unormowania sytuacji. Odpowiedź na pytanie, dlaczego nikomu się to nie udało, będzie jednocześnie wyjaśnieniem, dlaczego udało się to Katarowi.

Katar posiada ogromne złoża ropy naftowej, i jeszcze większe gazu ziemnego (według szacunków większe złoża posiada tylko Rosja i Iran). Przychody z eksportu surowców energetycznych stanowią około 90 proc. dochodów państwa. Emiratem rządzi Szejk Hamad bin Khalifa Al. Thani, który w 1995 roku przejął władzę od swojego ojca w bezkrwawym przewrocie, który poparła rodzina i najbardziej wpływowe rody. Kształcony w Wielkiej Brytanii Szejk Hamad niemalże natychmiast rozpoczął zmiany w kraju. W Katarze pierwszy raz w historii odbyły się wybory do rad municypalnych, w których miały prawo brać udział kobiety (startowało osiem, żadna nie została wybrana), nastąpiły zmiany w prawie, zniesiono cenzurę, aczkolwiek w rozumieniu europejskim pewne ograniczenia wolności słowa nadal występują (nie można np. w jakikolwiek sposób szkodzić rodzinie monarszej). Emir rozpoczął unowocześnianie kraju, przyciągnął zagraniczne inwestycje, głównie w sektor energetyczny, ale także finansowy, czy nowych technologii. Doha jest dziś dzięki temu jedną z finansowych stolic Bliskiego Wschodu.

W Katarze mieszka 200 tys. obywateli, oraz około 0, 6 mln imigrantów, z różnych zakątków świata. Pierwszym powodem, dzięki któremu Katar może osiągać sukcesy w dyplomacji jest właśnie jego niewielki rozmiar. Katar nie pretenduje do rangi regionalnego hegemona, nie posiada interesów, które kolidowałyby z interesami swoich wielkich sąsiadów Iranu i Arabii Saudyjskiej. Władze Kataru z pozornej ułomności uczyniły największą siłę. Demograficzna małość, i geograficzna niepozorność pozwoliły Katarowi zapełnić pustkę na dyplomatycznej arenie Bliskiego Wschodu, gdzie każde państwo chce być regionalnym przywódcą.

Siła Kataru polega również na umiejętnym wykorzystaniu wpływów z eksportu surowców energetycznych, oraz z samego posiadania złóż. W dyplomacji pieniądze często odgrywają decydującą rolę, a Doha ma ich pod dostatkiem. Aspekt finansowy łączy się z kolejną zaletą dyplomacji Kataru, a mianowicie elastycznością. Rodzina monarsza nie jest przywiązana do sojuszu z jednym państwem, czy grupą państw, wyznawana religia nie przeszkadza w prowadzeniu interesów z państwami nie- muzułmańskimi. Przeciwnie, rządzący lawirują pomiędzy zróżnicowanym, jak chyba nigdzie na świecie, środowiskiem politycznym. I robią to umiejętnie. Emir Kataru wysłał w prezencie nowiutkiego airbusa prezydentowi Syrii al.- Assadowi, oraz zainwestował w syryjskie kompleksy turystyczne jednocześnie podtrzymując strategiczny sojusz z Arabią Saudyjską. Katar udziela schronienia zarówno Żydom, jak i członkom radykalnych ugrupowań islamskich. Budynek izraelskiej misji handlowej znajduje się niedaleko willi Khaleda Meshala, jednego z liderów Hamasu. Katar gości na swojej ziemi bazę wojsk amerykańskich, z której prowadzone są, i były operacje w Iraku i Afganistanie, a jednocześnie organizuje konferencję przeciw interwencji amerykańskiej, i zaprasza do siebie prezydenta Iranu Achmadineżada. Sheik Hamad współfinansuje organizacje uznane przez państwa zachodnie za terrorystyczne, oraz wspomaga kapitałem Credit Suisse, a także inne znaczące instytucje finansowe.

Minister spraw zagranicznych Kataru Hamad bin Jassim bin Jaber Al. Thani prowadząc wraz z Szejkiem Hamadem negocjacje w Libanie napotkał wiele trudności. W pewnym momencie negocjacje stanęły w miejscu, niemalże doprowadzając do ponownej eskalacji konfliktu. Emir mając poparcie regionalnych potęg, zebrał liderów zwaśnionych stron, i ostrzegł ich, iż to spotkanie to ostatnia szansa dla Libanu. W razie fiaska, wszystkie opcje zostaną wyczerpane, a siedzący przy jego boku mogą równie dobrze rozpocząć działania wojenne. Negocjacje zakończyły się podpisaniem porozumienia, które choć jest tylko wstępem do normalizacji sytuacji w Libanie, może przyczynić się do tak wyczekiwanego przez mieszkańców okresu pokoju.

Dyplomacja Kataru ponosi także porażki. Etiopia zagroziła zerwaniem stosunków dyplomatycznych, oskarżając władze w Doha o wspieranie partyzantów walczących o niepodległość Ogadenu, oraz pośrednio o wywoływanie zamętu w Rogu Afryki. Arabia Saudyjska dopiero w 2007 roku przywróciła stosunki na najwyższym szczeblu, uzyskując zapewnienie, iż Al. Jazeera powstrzyma się od podawania nieprzychylnych informacji na temat Saudów. Podobne zamieszanie miało miejsce w przypadku Tunezji. Wpływ Al.- Jazeery (z arab. Wyspa) trudno zresztą przecenić, gdyż także dzięki tej telewizji Katar znalazł swoje miejsce na mapie.

Katar w niedługim okresie czasu wyrósł na ważnego gracza bliskowschodniej areny politycznej. Szejk Hamad umiejętnie rozwija kraj, i korzysta z bogactw naturalnych, powoli, acz konsekwentnie demokratyzując życie publiczne (w ciągu roku mają zostać przeprowadzone wybory parlamentarne). Katar zaznaczył swoje miejsce na mapie, i trudno w tym momencie prowadzić jakiekolwiek analizy regionu, bez uwzględniania jego roli.