Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Sylwia Kowalik, Aleksander Kostka: Czy Afryka umiera? Globalizacja a stosunki Północ-Południe

Sylwia Kowalik, Aleksander Kostka: Czy Afryka umiera? Globalizacja a stosunki Północ-Południe

29 maj 2007
A A A

Analizując rozważania specjalistów d.s. stosunków międzynarodowych, odpowiedź na pytanie „Czy Afryka umiera?” brzmi przygnębiająco - owszem, Afryka umiera. Oczywiście, jest to teza wyjątkowo polemiczna...

Założeniem warsztatów, które odbyły się w dniach 16-18 maja 2007 w Wyższej Szkole Europejskiej im Ks. J. Tischnera w  Krakowie było odejście od traktowania Afryki w ramach jednej całościowej struktury oraz rozwoju rozumianego jedynie poprzez wyznaczniki ekonomiczne. Skupiliśmy się więc na trzech podstawowych płaszczyznach: społecznej, gospodarczej i politycznej.  Produkt krajowy brutto jest miernikiem zbyt generalnym, nie ujmuje pełnego kontekstu sytuacyjnego, ani specyfiki danego regionu, czasem bywa więc wyznacznikiem nieadekwatnym.

Czy pod względem społeczno-kulturowym Afryka jest marginalizowana? „O Afryce mówi się jedynie w złym kontekście; konflikty, bieda, głód, AIDS etc.” – grzmiał jeden z przedstawicieli Afrykańskiego Koła Naukowego UJ. Uwydatnił on rolę mediów w kreacji negatywnego wizerunku Czarnego Lądu oraz brak zainteresowania pozytywnymi aspektami życia tego kontynentu.

Profesor Dominique Wolton zwrócił z kolei szczególną uwagę na pozaekonomiczne czynniki prowadzące do marginalizacji niektórych części świata. W wykładzie inaugurującym tegoroczne warsztaty globalizacyjne, wypowiadając się o zjawisku globalizacji kulturowej zaznaczył, że na niekorzystną sytuację krajów biedniejszych wpływa nie tylko brak kapitału, ale przede wszystkim brak porozumienia. Poszczególne rejony świata, mimo, że rozwinięte w różnym stopniu zmuszone są poprzez sieć wzajemnych zależności na niejednorodnych płaszczyznach do kulturowej wymiany. Wymiana ta jest jednak tak płytka, iż nie może sprowokować porozumienia. Cytując jednego z myślicieli Profesor Wolton podkreślił: „Człowiek połączony jest z całym światem, ale niezdolny jest do uwiedzenia sąsiadki”. Profesor Wolton zaakcentował także negatywną rolę mediów w procesie globalizacji. Przekaz medialny, jako zjawisko nie podlegające kontroli państwa dostarcza informacji uniemożliwiając sprawną komunikację.

W trakcie dyskusji analizowaliśmy słynną wizję zagłady Afryki: rabunkowa polityka handlowa, wyczerpanie się złóż, niekonkurencyjność, brak inwestycji, rozprzestrzenienie AIDS, masowe migracje na Północ, deforestacja i pochłonięcie przez saharyjski ocean piasku.
Padły głosy, że silna Afryka nie jest potrzebna światowym potęgom ani Europie, ani Ameryce – skoro światowe interesy skupiają się obecnie na Wschodzie, zarówno politycy jak i ekonomiści nie widzą potrzeby angażowania się w Afryce.
Temu stanowisku przeczy jednak niedawna wypowiedź Kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która dojrzała w Afryce „niewyobrażalny potencjał rozwojowy”...

Czy z polskiego punktu widzenia Afrka wygląda podobnie? O minimalnym polityczno-gospodarczym znaczeniu tego kontynentu w polityce zagranicznej RP świadczy przedstawiony na warsztatach raport Portalu Spraw Zagranicznych.
Wiceminister spraw zagranicznych RP Paweł Kowal odpowiedział na te zarzuty niemożnością prowadzenia efektywnej globalnej polityki zagranicznej. Podkreślił potrzebę silnego zaangażowania w konkretnych, strategicznych dla RP krajach Afryki oraz przypomniał wizytę Minister Spraw Zagranicznych Pani Anny Fotygi w Egipcie. Minister podkreślił również potrzebę tworzenia długofalowych programów pomocowych i rozwojowych, zwłaszcza w dziedzinie edukacji.

Tadeusz Kołodziej, były ambasador RP w Zairze (obecnie Demokratyczna Republika Konga) zwrócił szczególną uwagę na różnice kulturowe między mieszkańcami Afryki a Europejczykami. Inny poziom cywilizacyjny to jeden z czynników uniemożliwiający szybkie dostosowanie się Afryki do wyśrubowanych standardów krajów rozwiniętych zarówno jeśli idzie o technologie, postęp, jak i proces kształtowania się tożsamości narodowych. Dysproporcje te są skrzętnie wykorzystywane przez wszystkich – Europejczyków, Chińczyków, Amerykanów  i samych Afrykanów. Tak więc, każda próba zmienienia Afryki kończy się tylko wyssaniem z tego kontynentu wszelkiej witalności. Ambasador podkreślił, że jedyną widoczną zmianą w ciągu 20 lat w DR Kongo jest dostęp do telefonii komórkowej.

Czas mieści się w nas, jest od nas uzależniony” – tłumaczył Filip Kitundu, Tanzańczyk mieszkający w Polsce – „w Europie jest odwrotnie, Europa się śpieszy, by w tym czasie się zmieścić. Afrykanin to człowiek wędrujący od zawsze” – mówił. W dobie permanentnych ruchów migracyjnych pada pytanie, czy ta wędrówka zakończy się w Europie?
Z pewnością do migracji na Północ zmusza tzw. „pułapka ubóstwa” – tłumaczył mgr Jan Brzozowski – czyli sytuacja, w której poziom ubóstwa jest na tyle wysoki, że gospodarka nie może osiągnąć ścieżki stabilnego wzrostu. Nielegalni (nieudokumentowani) imigranci to w rozumieniu Europy balast, osoby nieposiadające odpowiednich kwalifikacji.
Z jednej strony buduje się mury ochronne przed nielegalnymi imigrantami, a z drugiej otwiera się furtkę wykształconym elitom. Unia Europejska zachęca do imigracji mieszkańców Afryki świetnie wykształconych, wysoko wykwalifikowanych, co na dłuższą metę rokuje pogłębienie przepaści rozwojowej. Niektórym państwom jak np. Portugalii nieobca jest polityka wchłaniania wyedukowanych elit z Afryki (w tym przypadku z Mozambiku, gdzie jedynie 0,2% społeczeństwa ma wyższe wykształcenie). Drenaż mózgów w Afryce hamuje procesy rozwojowe.

Niemniej jednak procesy globalizacyjne naruszają status quo zapomnianej Afryki.
Na dłuższą metę nie pozwolą marginalizować Afryki i jej problemów, zmuszą nie tylko do poszukiwania, ale do wynalezienia i wdrożenia innowacyjnych rozwiązań na tym kontynencie.
I tutaj nasuwa się kolejna myśl, czy Europa powinna angażować się w działania w Afryce, czy pozostawić ją samej sobie? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwaliśmy w ostatnim dniu na warsztatach dotyczących globalizacji i wielokulturowości przeprowadzonych przez Dominika Skorupę. Z pewnością Europa obawia się konsekwencji, które w wyniku procesów globalizacyjnych mogą mieć miejsce na jej podwórku.
Jak powiedział Tony Blair: „Problemy Afryki nie są bowiem, w dobie globalizacji, problemami jedynie tego kontynentu. Biorąc pod uwagę konflikty, które mają miejsce w Somali, Ugandzie, musimy zdać sobie sprawę z tego, że kraje europejskie doświadczyć mogą ogromnych szkód, spowodowanych masową migracją ludności, aktami terroryzmu i głodem”.

Komentarz udzielony Błażejowi Popławskiemu.