Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Bartłomiej Cięszczyk: Co z tą Ukrainą?

Bartłomiej Cięszczyk: Co z tą Ukrainą?

16 lipiec 2007
A A A

Mimo okresu wakacyjnego, napięcie polityczne na Ukrainie nie maleje. Ukraińskie partie polityczne rozpoczęły kampanię przedwyborczą, której stawką jest wygrana w przedterminowych wyborach parlamentarnych zaplanowanych na 30 września. Z analizy sondaży wynika, że partyjni aktywiści będą musieli się sporo napracować, by na scenie politycznej doszło do istotnych zmian. Owe sondaże pokazują bowiem, iż rozkład sił w Radzie Najwyższej Ukrainy po wyborach będzie taki sam jak obecnie. Najbardziej dramatyczna będzie zapewne kampania przedwyborcza Wiktora Juszczenki i jego partii, Naszej Ukrainy, której poparcie społeczne spadło poniżej 10 proc.

Jeśli do wyborów parlamentarnych na Ukrainie doszłoby w czerwcu, to zwyciężyłaby Partia Regionów uzyskując 27,4 proc. głosów. Drugie miejsce zająłby Blok Julii Tymoszenko z wynikiem 16,4 proc. 9,2 proc. głosów uzyskałaby Nasza Ukraina. Komunistyczna Partia Ukrainy otrzymałaby 5,8 proc. głosów, niewiele mniej, bo 5,2 proc., osiągnęłaby Ludowa Samoobrona. Poniżej 3-procentowego progu wyborczego znalazłaby się Socjalistyczna Partia Ukrainy. Chęć udziału we wrześniowych wyborach parlamentarnych zadeklarowało 76 proc. ankietowanych.

Gdyby w tym samym czasie odbywały się wybory prezydenckie, to pierwsze miejsce zająłby w nich obecny premier Wiktor Janukowycz z 29 proc. poparcia. Kolejne miejsca zajęliby Wiktor Juszczenko (17 proc.) i Julia Tymoszenko (14 proc.). Na stanowisku premiera po przedterminowych wyborach 33 proc. wyborców widziałoby Wiktora Janukowycza, a 25 proc. - Julię Tymoszenko. Z sondaży tych jednoznacznie wynika, iż w ukraińskiej polityce głównymi graczami są Wiktor Janukowycz i Julia Tymoszenko.

Reformy Juszczenki

Prezydent Juszczenko nie zmierza jednak poddać się bez walki i przechodzi do ataku. By zapobiec marginalizacji i osłabieniu swojej pozycji na ukraińskiej arenie politycznej, głowa państwa chce zreformować system polityczny i prawny. Juszczenko twierdzi, iż Ukrainie potrzebna jest nowa konstytucja, która przywróci przewagę prezydenta nad parlamentem. Obecna ustawa zasadnicza zostawia szerokie pole do interpretacji, wiele w niej niejasności i luk prawnych co sprawia, że jest instrumentalnie traktowana. Juszczenko chce również zreformować parlament i utworzyć izbę senacką.
Przeciwnicy wprowadzenia reform oskarżają prezydenta o chęć wprowadzenia rządów autorytarnych na Ukrainie.

Zjednoczenie sił proeuropejskich

Liderzy ugrupowań Nasza Ukraina, Ludowa Samoobrona i kilku innych partii zawarli porozumienie o utworzeniu wspólnego bloku wyborczego. Ich współpraca ma być ukierunkowana na utworzenie jednej silnej partii, którą będzie wyrażała narodowe interesy Ukrainy i działała na rzecz upowszechniania europejskich wartości politycznych i społeczno-ekonomicznych. Ich celem jest zdobycie co najmniej 20 proc. poparcia w zbliżających się wyborach.

Walka na ’’kwity’’

Szefem sztabu wyborczego Bloku Julii Tymoszenko został były szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, Oleksandr Turczynow. Przewiduje się, iż w trakcie kampanii wyborczej ’’piękna Julia’’ może wykorzystywać informacje, jakie posiada Turczynow, do walki z politycznymi przeciwnikami.
Janukowycz jako główny rywal Tymoszenko w wyborach świetnie sobie zdaje sprawę, iż jego rząd i on sam będzie głównym obiektem ataków. Jednak jak podkreśla w swoich wypowiedziach, nie zamierza przejmować się nieprawdziwymi oskarżeniami.

Przygotowania do wyborów

Partia Regionów we wrześniowych wyborach wystartuje samodzielnie. Jej siłą jest wysokie poparcie społeczne i stabilne źródła finansowania. Nie musi się ona obawiać o wyniki, choć przez długi czas była przeciwna skróceniu kadencji parlamentu (oficjalnie ze względu na środki finansowe jakie trzeba włożyć w zorganizowanie przedwczesnego głosowania).

Socjalistyczna Partia Ukrainy i ukraińscy komuniści również pójdą do wyborów bez wiązania się w jakiekolwiek koalicje.

Zdaniem politologów, Juszczenko zdaje sobie sprawę, że przedterminowe wybory nie wniosą żadnych istotnych w układzie sił w parlamencie. Dlatego możliwe, że prezydent wyjdzie z inicjatywą przeprowadzenia wraz z wyborami parlamentarnymi referendum, w którym ukraińscy wyborcy wypowiedzą  się w sprawie nowej konstytucji. Nowa konstytucja przywróciłaby urzędowi prezydenta wszystkie kompetencje, jakie zostały mu odebrane po reformie konstytucyjnej z grudnia 2004 roku.

Niewykluczone, że uwzględniając polityczne kalkulacje, Juszczenko będzie chciał  zorganizować referendum konstytucyjne dopiero po wyborach, w przypadku, gdyby okazało się, iż Rada Najwyższa znów nie może normalnie pracować. Wtedy łatwiej byłoby przekonać społeczeństwo, że konieczne są inicjatywy polityczne zaprowadzające porządek na Ukrainie i przeforsować wzmocnienie pozycji szefa państwa.