Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję

Joanna Bogucka: Hiszpania na miesiąc przed wyborami

22 październik 2011
A A A
Ogłaszając 20 listopada 2011 roku dniem wyborów w Hiszpanii José Luis Rodríguez Zapatero położył nacisk na konieczność wyboru nowego rządu, który z początkiem przyszłego roku mógłby przejąć władzę nad pogrążonym w kryzysie krajem. Najważniejszymi wyzwaniami, które staną przed nowo wybranym gabinetem będą: podniesienie z kolan gospodarki, redukcja deficytu i współpraca na rzecz odbudowy pozycji Hiszpanii na arenie międzynarodowej. Zapatero wskazywał na „nowy” rząd, gdyż wraz z tymi wyborami zakończy się era obecnie urzędującego hiszpańskiego premiera, który postanowił oddać władzę w partii wraz z kończącą się kadencją.

Kryzysowa kampania wyborcza

Wyznaczenie daty wyborów na 20 listopada 2011 roku (symboliczna data, gdyż właśnie tego dnia przypada rocznica śmierci generała Francisco Franco) oznacza, iż rząd na czele którego stoi Zapatero odda władzę cztery miesiące przed końcem swojej kadencji. Wytłumaczeniem dla takiej decyzji ma być kierowanie się dobrem kraju i takie ułożenie kalendarza wyborczego, aby od 1 stycznia 2012 roku nowy rząd miał już pełne kompetencje do kierowania krajem w tak trudnych dla Hiszpanii czasach. Poddał się on tym samym presji nie tylko swojego otoczenia, ale również przedsiębiorców i mediów, którzy uważali, że mandat zaufania obywateli do rządu wyczerpał się (co pokazały wyniki wyborów lokalnych) i należy jak najszybciej dokonać ponownego wyboru władz. Przesunięcie wyborów z marca na grudzień pokazuje również, iż nie ma wielkiej nadziei na poprawę notowań PSOE (Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza), gdyż kryzys ekonomiczny działa zdecydowanie na szkodę rządzącej partii. Trzeba jasno powiedzieć, że kryzys ekonomiczny, który w ostatnich miesiącach wstrząsa Hiszpanią znacznie pokrzyżował plany Zapatero i zmusił go do podejmowania decyzji nie do końca zgodnych z jego poglądami, jak np. konieczność cięć w wydatkach socjalnych. Jednakże wymagania rynku i Unii Europejskiej okazały się nieubłagane i nieznoszące sprzeciwu.

Głównym celem dla rządzącej obecnie PSOE jest przede wszystkim zmniejszenie przewagi jaką w sondażach uzyskuje PP (Partia Ludowa) i nie dopuścić do uzyskania przez nią absolutnej przewagi w hiszpańskich Kortezach. Parę miesięcy temu Zapatero użył metafory sprintu, żeby zmotywować swoich kolegów na czele z kandydatem na premiera Alfredo Perezem Rubalcabą, jednak ich dotychczasowa kampania wyborcza przypomina bardziej drogę z całą masą przeszkód, którą ciężko przebyć bezawaryjnie. Nie sprawdzają się też strategie wyborcze, które sugerowały skupienie się w kampanii na marce partii i jej kandydatach. Marka partii wygląda na mocno zużytą i jest bardziej balastem niż dźwignią sukcesu, a kandydaci sami z siebie nie „ciągną” sondaży ku górze. Nie pomagają ani lewicowe hasła, ani strach przed PP, który mobilizuje tylko najwierniejszych wyborców.

Z drugiej strony szef PP – Mariano Rajoy czuje się coraz bardziej pewnie, bo z każdym dniem rosną szanse jego partii na bardzo dobry wynik w wyborach i uzyskanie możliwości samodzielnego rządzenia krajem. Obecnie sondaże dają PP około 16 proc. przewagi i pokazują, że partia Rajoya ustawicznie zyskuje na popularności. Badania przeprowadzane przez instytut Metroscopia mówią
o możliwości uzyskania przez PP 185-190 miejsc przy około 45 proc. poparciu wyborców. PSOE może liczyć na zdobycie około 30 proc., co daje 115-120 mandatów w 350 osobowym Kongresie Deputowanych. Sytuacja PSOE pogarsza się z sondażu na sondaż i bynajmniej nie jest to zasługą propozycji ze strony PP. W obecnej kampanii dosyć rzadko można usłyszeć jakiekolwiek konkrety, bardziej jest to gra oparta na rozpalonych do czerwoności emocjach i uczuciach, a PP wystarcza mobilizacja przeciwko PSOE. Co więcej, według sondażu prawie 90 proc. Hiszpanów jest przekonanych, że PP wyjdzie z tego wyborczego pojedynku zwycięsko a prawie połowa uważa, że w obecnych trudnych czasach lepszym rozwiązaniem byłyby samodzielne rządy którejkolwiek partii, byle miałaby ona swobodę i możliwość realizacji swojego programu. Potwierdza się więc teoria, że czas kryzysu to nie jest najlepszy moment na budowanie koalicji powyborczych lub straszenie monopolem władzy w rękach jednej partii. Kolejnym beneficjentem zaistniałej sytuacji jest Izquierda Unida (Zjednoczona Lewica), która przejmuje niektórych wyborców PSOE i wzmacnia swoją pozycję zdobywając w sondażach wyniki w okolicach 7 proc. oraz UpyD (Związek, Postęp, Demokracja) z 4,5 proc.

Walka liderów: Rubalcaba kontra Rajoy

Szansą na wygraną w wyborach lub przynajmniej na osiągnięcie satysfakcjonującego rezultatu miała być zmiana na stanowisku lidera partii z Zapatero na Rubalcabę. Początkowo to posunięcie przynosiło efekty, jednak obecnie to lider PP Rajoy odbierany jest jako przywódca przygotowany do zarządzania kryzysem, ułożenia sytuacji na rynku i mogący przywrócić stabilność, harmonię i nadzieję na lepsze jutro. Kandydat PP na premiera zdobywa kolejnych zwolenników zapewniając, że nie będzie dokonywał cięć socjalnych i że zbliży się do centrum, aby swoim radykalizmem nie odstraszyć umiarkowanych wyborców. Jednak oczywistym jest, że najwięcej poparcia przysparza mu kryzys gospodarczy i wysoki poziom bezrobocia w kraju, o których spowodowanie oskarża się ekipę premiera Zapatero. Rajoy zapowiada stawienie czoła kryzysowej sytuacji, przezwyciężenie jej oraz stworzenie nowych miejsc pracy.

ETA a końcówka kampanii wyborczej

Niespodziewanie, dokładnie na miesiąc przed wyborami PSOE dostało nietypowy prezent ze strony separatystycznej organizacji ETA, która 20 października po 43 latach ogłosiła definitywny koniec walki zbrojnej, co może w tym kluczowym dla kampanii wyborczej momencie choć na chwilę odwrócić uwagę społeczeństwa od problemów gospodarczych i zostać użyte przez PSOE jako ich zwycięstwo nad grupą, która od dziesiątek lat zastraszała Hiszpanię. Niewątpliwie decyzja organizacji nada nowego wymiaru kończącej się kampanii wyborczej i choć problem terroryzmu nie jest najpoważniejszym problemem Hiszpanii, to na pewno zakończenie agresji ze strony ETA może spowodować, że wyborcy spojrzą bardziej przychylnym okiem na partię, za kadencji której doszło do tego historycznego wydarzenia. Reakcje czołowych hiszpańskich polityków jasno wskazują, że zamierzają oni wykorzystać to wydarzenie do walki wyborczej. Rubalcaba komentując to wydarzenie stwierdził, że „to nie ETA była bohaterem tego dnia, ale państwo prawa, bo to państwo prawa wygrało i wygrała demokracja”. Zapatero gratulował definitywnego zwycięstwa państwu prawa w walce z terroryzmem i wyrażał radość, że Hiszpania wreszcie będzie mogła żyć bez strachu. Z kolei Rajoy przyznając, iż jest to wielki sukces, który bardzo go cieszy, zaznaczył, że to zwycięstwo nie może być identyfikowane z żadną konkretną partią.