Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Maciej Onoszko: "Trzynaście ćwiczeń europejskich" J. Bocheńskiego - recenzja

29 czerwiec 2005
A A A

Napisanie recenzji książki wbrew pozorom wcale nie należy do rzeczy łatwych. Nasuwa się myśl: od czego zacząć? Czy może przytoczyć jakiś cytat i zgrabnie go rozwinąć licząc na to, że ten płynnie przeistoczy się w opowieść o treści książki? Czy też może od razu, w pierwszym zdaniu, zadać jakieś przewrotne pytanie i przejść do serwowanego przez autora meritum? A później pozostanie tylko wyciągnąć odpowiednie wnioski, czyli docenić to co dobre, a zganić to co kiepskie, ograne. A może po prostu zacząć tak, jak należy ze wszystkim, od początku, w wypadku książki - tytułu?

A propos tytułu… Czym w ogóle są owe ‘ćwiczenia’, tym bardziej ‘europejskie’? Otóż, jak sam określa je autor, ćwiczenia to „pisanie na temat zadany przez innych ludzi albo narzucony przez wypadki”. Ja sam dodałbym, że wymienione w tytule ‘trzynaście ćwiczeń europejskich’ to eseje dotyczące wielu nurtujących Europejczyków spraw, m.in. takich jak kwestia Rosji, Bałkanów, tożsamości europejskiej.

Myślę, że w dobrej recenzji powinna także znaleźć się garść informacji przybliżających sylwetkę autora. Ja sam mam taki zwyczaj, że nie jestem w stanie niczego przeczytać uprzednio nie dowiadując się, z kim ‘mam do czynienia’. Idąc nieco dalej, można przytoczyć cytat z „Rejsu”: ‘najbardziej lubię piosenki, które już kiedyś słyszałem’, jednakże w tym przypadku – przyznaję się bez bicia – nie miałem przyjemności poznać wcześniejszej twórczości autora.

Urodzony we Lwowie, pamiętający jeszcze II RP, Jacek Bocheński dał się poznać jako wybitny prozaik, eseista oraz tłumacz literatury niemieckiej i rzymskiej. W czasach komunizmu był zaliczany do grona twórców-dysydentów, choć sam o sobie ponoć nie lubi tak mówić. Obecnie jego artykuły pojawiają  się w polskich gazetach, m. in. w Tygodniku Powszechnym, który objął patronat medialny nad wydaniem ‘Trzynastu ćwiczeń…”. Uczestniczył w wielu międzynarodowych zjazdach i konferencjach pisarzy, podczas których wygłaszał przemówienia stanowiące lwią część jego najnowszej książki. W latach 1997-1999 pełnił funkcję prezesa Polskiego PEN Clubu – organizacji zajmującej się m. in. obroną represjonowanych pisarzy świata.

Sam autor mówi o sobie i swej twórczości:  „Mnie mało niesie fabuła. Mnie raczej mobilizuje myśl. Na przykład pytanie dlaczego jakieś zdarzenie ułożyły się w pewien sposób.” To stwierdzenie dość dużo mówi o jego ‘ćwiczeniach’, które są dziełem niezwykłym. Czytając je zostajemy zabrani w podróż w czasie i przestrzeni: na początek trafiamy do Berlina z 1988 roku czyli z czasów, gdy był on tak naprawdę dwoma różnymi miastami. Krótko później trafiamy do Rosji, już nie radzieckiej, ale wolnej i cierpiącej na skutek nadmiaru wolności. A potem na Bałkany, w sam środek tygla narodowości i religii rozrywanego wewnętrznymi konfliktami. Z Bałkanów przenosimy się do Czeczenii, choć tam trafiamy tylko na chwilkę, jadąc przez Antwerpię i zahaczając jeszcze o Lizbonę, aby ostatecznie trafić za naszą wschodnią granicę, na Białoruś. A kończymy naszą podróż w Europie, czyli w gruncie rzeczy w tym samym miejscu, gdzie ją zaczęliśmy. Czy wydaje nam się jednak, że nigdzie nie wyjeżdżaliśmy? O nie, po takiej podróży wspomnienia nie pozwalają nam już myśleć o Europie tak samo, jak myśleliśmy o niej przed przeczytaniem tej książki.

W każdym z wymienionych miejsc zastanawiamy się wraz z autorem dlaczego, po co? Dlaczego pomimo panującego w praktycznie każdym zakątku świata nacjonalizmu, właśnie na Bałkanach przyjął on najbardziej współcześnie brutalną formę? Dlaczego Rosji nie uda się wrócić do tego czym zawsze była i dlaczego wiedząc to w ogóle próbuje tego dokonać? Dlaczego Białoruś może stać się fenomenem w skali światowej będąc jedynym w historii państwem dobrowolnie zmierzającym do zrzeczenia się danej jej niepodległości? Dlaczego, cytując autora, ‘wszystko zawsze jest inaczej, niż się zapowiada bezpośrednio przedtem i niż na zdrowy rozum powinno być’? Autor nie daje nam gotowych odpowiedzi, ale skłania do głębszej refleksji.

Czytając tę książkę zwróciłem uwagę na jeszcze jedną kwestię, która mi szalenie zaimponowała. W dobie fałszywych proroków i gotowych recept na wszystkie problemy świata, oto trzymamy w rękach dzieło, w którym autor decyduje się odpowiedzieć na pewne pytania mówiąc po prostu ‘nie wiem’. Od razu zaznaczam, że to ‘nie wiem’ nie wynika z niewiedzy, ani tym bardziej z braku doświadczenia; powiedziałbym raczej, że wynika z wrodzonego poczucia skończoności człowieka, jakże obcego wśród otaczających nas ‘alf i omeg’. Serdecznie zachęcam do lektury – każdemu z nas przyda się taka lekcja pokory.