Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Michał Narojek: Niemieckie półrocze w UE - bezpieczeństwo przede wszystkim

Michał Narojek: Niemieckie półrocze w UE - bezpieczeństwo przede wszystkim

22 styczeń 2007
A A A
Rozpoczęło się niemieckie przewodnictwo w Unii Europejskiej. Berlin ma na pierwsze półrocze 2007 roku ambitne plany i kładzie duży nacisk na bezpieczeństwo wewnętrzne. Zmiany w europejskich instytucjach i nowe inicjatywy mają przede wszystkim uderzyć w terroryzm i przestępczość zorganizowaną.

Standardy z Prüm

Prüm to niewielkie niemieckie miasteczko przy granicy z Belgią i Luksemburgiem, gdzie 27 maja 2005 roku ministrowie spraw wewnętrznych Niemiec, Hiszpanii, Francji, Luksemburga, Holandii, Austrii i Belgii podpisali Konwencję w sprawie wzmocnienia współpracy w celu zwalczania terroryzmu, przestępczości transgranicznej i nielegalnej migracji. W listopadzie 2006 roku traktat wszedł w życie pomiędzy Austrią, Niemcami i Hiszpanią. W innych państwach trwają procedury ratyfikacyjne.
 
Przepisy umowy z Prüm umożliwiają bezpośrednie porównanie indywidualnych profili DNA z profilami znajdującymi się w bazach komputerowych innych państw członkowskich. Pozwala to stwierdzić czy nieznany ślad znaleziony w jednym państwie członkowskim jest związany ze śledztwem w innym państwie. Podobnie, traktat umożliwia porównanie odcisków palców i identyfikację pojazdów. Współpraca zorganizowana jest w ten sposób, że punkty kontaktowe w jednym państwie członkowskim mają bezpośredni dostęp do baz danych innego państwa-strony traktatu.

Traktat pozwala sygnatariuszom na dzielenie się własnymi i otrzymanymi z zewnątrz informacjami w celu zapobiegania popełnieniu nowych przestępstw lub utrzymaniu porządku publicznego i bezpieczeństwa. Zgodzono się także na wymianę danych osobowych w celu zapobiegania aktom terrorystycznym.

Postanowienia z Prüm mogą stanowić podstawą wspólnych akcji policyjnych mających na celu zapobieganie przestępczości lub utrzymanie porządku publicznego. Porozumienie umożliwia zagranicznym funkcjonariuszom policji działanie zgodnie z prawem państwa, w którym dana akcja ma miejsce. W specyficznych, nagłych sytuacjach, możliwe jest, by zagraniczni oficerowie policji prowadzili niezaplanowane akcje transgraniczne.
 
Traktat z Prüm jest umową międzypaństwową powstałą poza systemem prawnym UE. Trzeba jednak zwrócić uwagę na jego związek z europejską polityką w dziedzinie spraw wewnętrznych. Sam traktat umożliwia przystąpienie innych państw członkowskich, a także przewiduje włączenie go do systemu prawnego UE

Priorytetem Niemiec, we współpracy z kolejnymi dwiema prezydencjami (portugalską i słoweńską), jest włączenie tej umowy międzynarodowej w ramy prawa europejskiego, a także rozszerzenie obowiązujących tam standardów współpracy na wszystkie kraje członkowskie.  

Komputery, komputery...

Plany niemieckiej prezydencji pokazują rosnące znaczenie informatyki w sferze bezpieczeństwa. Berlin za jeden z priorytetów uznał wzmocnienie i rozwój systemów   stosowanych w Unii – to zadanie wymaga tytanicznej pracy, znacznych nakładów finansowych i złożonych rozwiązań prawnych. Jednak skuteczna ochrona bezpieczeństwa wewnętrznego i zwalczanie przestępczości w coraz większym stopniu zależy od szybkiego obiegu informacji, ich analizy i tworzenia wspólnych, europejskich baz danych. Zaawansowane technologie są niezbędnym remedium na zagrożenia, które niesie ze sobą globalizacja i swobodny przepływ osób. Stąd determinacja Niemiec by w ramach UE kontynuować prace nad systemem informacyjnym Schengen drugiej generacji (SIS II) i umożliwić dołączenie do niego nie tylko nowych państw członkowskich, ale też Wielkiej Brytanii, Irlandii i Szwajcarii. Oczekiwane w Polsce zniesienie kontroli na granicach wewnętrznych (zaplanowane na grudzień 2007 roku) wymaga terminowej budowy systemu SIS one 4 all, będącego etapem przejściowym przed zakończeniem prac nad SIS II. Sprawne systemy informatyczne i europejskie bazy danych mają równoważyć zagrożenia związane ze zniesieniem kontroli granicznych. Całe zadanie nie jest jednak łatwe – dostępność danych trzeba pogodzić z odpowiednim zabezpieczeniem systemów informatycznych przed włamaniami, zmianami lub skasowaniem zgromadzonych informacji.

Niemcy podkreślają także znaczenie systemu informatycznego VIS, który jest narzędziem spójnej europejskiej polityki wizowej. Niezbędne jest – obok rozwoju infrastruktury informatycznej – ostateczne rozstrzygnięcie, w jakim zakresie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i zwalczanie najpoważniejszych przestępstw mogą z niego korzystać.

Odwołując się do zagrożenia terroryzmem Berlin opowiada się również za szerszym dostępem policji do systemu Eurodac, stworzonego na potrzeby służb azylowych. Eurodac jest europejską bazą odcisków palców przeznaczoną do identyfikacji ubiegających się o azyl, ale w zamyśle Niemców mógłby również służyć identyfikacji kryminalistów i terrorystów, którzy nierzadko podają się za uchodźców lub próbują uzyskać azyl w celu legalizacji swojego pobytu na terytorium UE.

Ułatwienia dostępu do baz danych mają być także elementem planowanych reform Europolu. Niemcy proponują rozbudować system informatyczny Europolu i dopuścić do niego więcej instytucji. Obecnie wymiana danych odbywa się wyłącznie poprzez jedną, wyznaczoną komórkę łącznikową (w Polsce umiejscowioną w strukturach KGP). Planowane jest też unowocześnienie obecnego systemu, wprowadzenie nowych opcji i zabezpieczeń służących weryfikacji wprowadzanych danych.

Europol ma nie tylko służyć skuteczniejszej wymianie danych pomiędzy służbami państw członkowskich, ale też stanowić ośrodek ich analizy. Jego dotychczasowe osiągnięcia w tej dziedzinie pokazują spory potencjał i możliwości, których nie dałoby się osiągnąć organom ścigania we współpracy dwustronnej. W przeszłości udostępnienie danych Europolowi niejednokrotnie pozwoliło na niespodziewane powiązanie wątków kryminalnych z różnych państw i doprowadzało do wykrycia sprawców lub rozbicia grup przestępczych. Wyniki badań balistycznych z Włoch mogą na przykład prowadzić do gangu we Francji lub wskazywać podejrzanego w Wielkiej Brytanii. Wzmocnienie Europolu jako punktu wymiany i „kojarzenia” danych może być niezwykle cennym i skutecznym instrumentem dla organów ścigania. Wymaga to jednak stosowej infrastruktury informatycznej i rozwiązań organizacyjnych, a przede wszystkim gotowości poszczególnych służb do przekazywania swoich informacji do wspólnych baz danych.

Terroryzm!

Zamachy wymierzone w samoloty lecące nad Atlantykiem, zniweczone przez brytyjskie służby, są dobitnym dowodem, że zagrożenie terroryzmem jest nadal realne. Współpraca na forum europejskim może mieć kluczowe znaczenie w zwalczaniu tego zjawiska i należy oczekiwać, że zajmie ono jedno z centralnych miejsc w planach Niemców. Rozwijany będzie przede wszystkim powołany do życia w marcu 2006 roku program „Check the Web” służący monitorowaniu Internetu w poszukiwaniu radykalnych stron internetowych. Niemcy są pomysłodawcami i liderami tego projektu, który ma skoordynować i zorganizować prace poszczególnych narodowych służb. Proces monitorowania i analizy zebranych danych opierać się ma na ścisłej współpracy z Europolem.
 
Niezbędne jest także stworzenie odpowiednich mechanizmów prawnych skutecznie ograniczających szerzenie w Sieci wiedzy o metodach walki, w szczególności o konstrukcji ładunków wybuchowych. Obecne rozwiązania prawne są niedoskonałe i w Internecie można odnaleźć niezbędną terrorystom wiedzę.

Dla skutecznego zwalczania terroryzmu potrzebna jest także wymiana informacji o potencjalnych zamachowcach, chociażby zidentyfikowanych uczestnikach terrorystycznych obozów szkoleniowych w Azji lub na Bliskim Wschodzie. Państwa powinny się również wzajemnie informować o radykalnych duchownych, nawołujących do terroryzmu i przemocy. Chodzi o to, by – po dobrowolnym lub przymusowym opuszczeniu jednego z krajów członkowskich – nie mogli bezkarnie kontynuować swojej działalności w innym państwie UE.  

Dużą uwagę należy poświęcić także ochronie infrastruktury krytycznej oraz zarządzaniu kryzysowemu – ataki terrorystyczne stanowią w tej dziedzinie szczególne wyzwanie i wzmocnienie tego systemu byłoby ważnym elementem prezydencji niemieckiej, szczególnie, że w budżecie UE na lata 2007-2013 potraktowano to zagadnienie bardzo poważnie.

***

Przed Niemcami stoi jeszcze jedno, może najtrudniejsze, zadanie: wznowienie europejskiej dyskusji nad Traktatem  Konstytucyjnym. Choć jest to zagadnienie dotyczące wielu dziedzin europejskiej współpracy, Traktat miał też regulować procesy decyzyjne Unii Europejskiej w sferze bezpieczeństwa wewnętrznego. Klub 27 państw potrzebuje sprawnego modelu decyzyjnego, szczególnie w tak wymagającej i niestabilnej dziedzinie jak bezpieczeństwo

Europa stoi w obliczu terroryzmu i rozwoju zorganizowanej przestępczości, w tym samym czasie mają zostać w pełni otwarte kolejne granice pomiędzy państwami członkowskimi. Unia powiększyła się o dwa nowe kraje stojące przed poważnymi wyzwaniami w dziedzinie bezpieczeństwa i wymiaru sprawiedliwości. Ponadto, zbliżyła się tym samym do niespokojnego regionu Bałkanów. Wszystko to sprawia, że istniejące mechanizmy bezpieczeństwa i współpracy organów ścigania wymagają nowych pomysłów i impulsów, wdrażania zaawansowanych technologii. Niemcy mają więc sporo do zrobienia i w najbliższym półroczu będę chcieli udowodnić, że przypęta im kiedyś etykieta „motoru napędowego UE” jest w pełni zasłużona.

 

Autor jest pracownikiem Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE. Artykuł wyraża jedynie jego prywatne opinie.