Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Milena Gołda: Turcja w Unii Europejskiej - za i przeciw

03 grudzień 2004
A A A

Choć 70-milionowa Turcja formalnie jest krajem laickim, to dominującym wyznaniem jest w niej islam w wersji sunnickiej (99%). Państwo to jest żywym dowodem na to, że demokracja w kraju zamieszkanym przez muzułmanów jest możliwa.

Od ponad pół wieku Turcję cechuje orientacja europejska. W 1963 r. stała się krajem stowarzyszonym ze Wspólnotami Europejskimi, a w 1996 r. przystąpiła do Unii Celnej. Oficjalnie została uznana za kandydatkę do członkostwa dopiero w 1999 r. W 2002 r. ustalono, że Rada Europejska podejmie decyzję w grudniu 2004 r. czy negocjacje z Turcją zostaną otwarte.

Debata o tym czy Turcja będzie przyjęta do europejskiego klubu stała się kolejną wielką debatą o Unii i o Europie w ogóle. Nie kończy jej decyzja Komisji Europejskiej rekomendująca otwarcie negocjacji z Turcją, choć wszystko wskazuje na to, że grudniowa decyzja szefów państw Unii Europejskiej będzie głosem ZA Turcją w Europie.

Perspektywa wejścia Turcji do Unii Europejskiej wymusiła lawinę zmian prawnych w tym kraju. Tak wielkich reform jak obecnie, nie przeprowadzano w Turcji od ośmiu dziesięcioleci, czyli od czasów Ataturka, ojca laickiego państwa.

Głębokie zmiany rozpoczęły się w 2001 r., gdy parlament w Ankarze zmienił ponad jedną piątą wszystkich artykułów konstytucji. Później kolejno przyjmowano pakiety reform. Zniesiono karę śmierci, nakazano ponowne procesy w przypadkach, gdy z wyrokiem nie zgadza się Europejski Trybunał Praw Człowieka, wprowadzono przepisy dotyczące swobody wypowiedzi, prawa do zgromadzeń, równości kobiet i mężczyzn, chroniące tajemnicę dziennikarską.

Początkowo zmiany przeprowadzał lewicowy rząd premiera Bülenta Ecevita. Po wyborach w listopadzie 2002 r. do władzy doszła jednak umiarkowana islamska Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP). Wywołało to obawy, czy reformy będą kontynuowane. Przywódca AKP i obecny premier Recep Tayyip Erdogan szybko je jednak rozwiał. Obrał jednoznaczny kurs na Europę. W czerwcu 2003 r. parlament zgodził się na nadawanie audycji w języku mniejszości kurdyjskiej, do tej pory zakazanym w mediach a także w edukacji. Zezwolono na tworzenie kurdyjskich stacji telewizyjnych czy radiowych oraz na nauczanie w tym języku. W lipcu 2003 r. prawa do decydowania o sprawach państwa pozbawiono Narodową Radę Bezpieczeństwa, w której zasiadają wojskowi. Wcześniej wojsko ingerowało w dziesiątki kwestii, od polityki obronnej i zagranicznej po edukację. W maju 2004 r. zlikwidowano specjalne sądy, w których sądzeni byli więźniowie polityczni. Wszyscy zgadzają się, że zmiany są rewolucyjne. Do zrobienia pozostaje jednak wiele, szczególnie jeśli chodzi o stosowanie nowych praw.

Argumentem za wejściem Turcji do Unii Europejskiej jest fakt, że Turcja zajmuje wyjątkową pozycje geopolityczną - łączy Bałkany, Morze Śródziemne, Bliski Wschód i Azję Środkową. Przystąpienie jej do UE stanowiłoby impuls dla unijnej polityki zagranicznej na obszarach o istotnym znaczeniu dla bezpieczeństwa Europy. Ponadto, Turcja jest krajem o kluczowym znaczeniu w tranzycie surowców energetycznych, czego przykładem może być konstrukcja rurociągu naftowego Baku-Tbilisi-Ceyhan w rejonie Morza Kaspijskiego, gdzie znajduje się jedno z najważniejszych złóż ropy naftowej i gazu ziemnego na świecie. Turcja zapewniłaby dostęp do Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej.

Wielkie państwo muzułmańskie należące do Unii Europejskiej mogłoby także odegrać istotną rolę w rozwoju stosunków Zachodu ze światem islamskim. Poza tym, akces Turcji do Unii Europejskiej pozwoliłby na zwiększenie znaczenia Wspólnoty w konflikcie bliskowschodnim. Wkład Turcji do poszerzonej Europy byłby niezwykle cenny na tak delikatnych i ważkich płaszczyznach jak stosunki międzynarodowe, polityka zewnętrzna, wspólne bezpieczeństwo. Przyczyniłoby się to do międzykulturowego porozumienia, które pomogłoby zażegnać historyczne konflikty, promować pokój i zapewnić właściwy rozwój w regionie. Istotny potencjał militarny Turcji wzmocniłby europejską politykę bezpieczeństwa i obrony.

70 mln mieszkańców i młode społeczeństwo w wieku produkcyjnym sprawia, że turecka gospodarka posiada wielki potencjał .

To prawda, że istnieją negatywne aspekty, których nie możemy pominąć. Wstąpienie Turcji do Unii zachwiałoby równowagę w procesie integracji. Jest to kraj, który potrzebuje długotrwałej pomocy finansowej. Szczególną niepewność wprowadza religia i tradycja kulturowa, odmienne od istniejących w obecnych krajach Unii Europejskiej. Z drugiej strony mamy dziś w Europie kilka milionów osób praktykujących islam i dzielących tę tradycje kulturową.

Według sondaży - podaje Hande Baloglu, Turczynka, studentka MAIS w Akademii Dyplomatycznej w Wiedniu - aż 85% mieszkańców Turcji popiera jej wejście do Unii Europejskiej. Zamknięcie drogi do negocjacji byłoby krokiem niekorzystnym i ryzykownym, twierdzi Hande. Mógłby on zahamować reformy i nasilić radykalny islam.

Debata o miejscu Turcji w Unii dopiero się zaczyna i będzie na pewno bardzo gorąca. To będzie debata, która równie wiele powie o nas, Europejczykach, jak i o Turcji.


Milena Gołda - magister Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, absolwentka Akademii Dyplomatycznej w Wiedniu, stypendystka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Hiszpanii na studia doktoranckie na Uniwersytecie Complutense w Madrycie. Kontakt e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.