Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Radosław Wierzbiński: Polityka brytyjska dot com

Radosław Wierzbiński: Polityka brytyjska dot com

07 kwiecień 2007
A A A

Członkowie rządu i reprezentanci opozycji, analiza – z pierwszej ręki - bieżących wydarzeń politycznych, społecznych i gospodarczych, krótka i przyjazna forma, dobra jakość nagrań, możliwość wielokrotnego odtwarzania, miejsce na komentarze i opinie adresatów – to nie reklama nowej stacji telewizyjnej czy radiowej, a  „interaktywna” formuła aktywności brytyjskich partii politycznych.

Minęły już czasy, gdy w swej polityce informacyjno-promocyjnej członkowie Izby Gmin ograniczali się do wystąpień polityków na wiecach wyborczych, organizacji konwencji, zjazdów czy debat publicznych na szklanym ekranie. Pojawienie się Internetu znacząco wpłynęło na wirtualizację życia, w tym także przeformułowanie dotychczasowej aktywności marketingowej laburzystów, torysów czy liberałów. Na początku były – przestarzałe już chyba dziś nawet - strony internetowe z programem danego ugrupowania, listą członków i sympatyków, zapisem wystąpień liderów czy kalendarzem wyborczym. Potem zaczęły działać fora internetowe i prywatne strony poszczególnych polityków dające szansę „indywidualnego” kontaktu z wyborcą, pokazaniem działalności i skuteczności w swoim okręgu wyborczym. 

W 2006 roku David Cameron, lider partii - nomen omen – konserwatywnej, poszedł jeszcze dalej. We wrześniu ogłosił powstanie swojego video weblogu, gdzie obecnie znaleźć można zarejestrowane w mediach wypowiedzi  jego, jak i innych polityków torysowskich. Jest też aktualizowany na bieżąco blog; odwiedzający mają też szansę – w wymownie brzmiącej zakładce ASK DAVID - zadać Cameronowi pytanie lub skomentować jakieś wydarzenie.

Pozostali gracze na brytyjskiej scenie politycznej – Partia Liberalno-Demokratyczna i Partia Pracy – nie zostali w tyle. Menzis Campbell w październiku 2006 roku a Tony Blair oficjalnie na początku kwietnia br. ogłosili powstanie specjalnych kanałów informacyjnych na platformie YouTube. W  materiale promocyjnym, który w ciągu zaledwie 24 godzin od umieszczenia w sieci obejrzało blisko 400 osób, premier Zjednoczonego Królestwa zapowiada rzetelne przedstawianie faktycznych działań jakie dokonały się już lub zostaną zrobione przez jego partię w przyszłości. Obok wystąpień członków rządu poświęconych realizowanym na bieżąco projektom, nagrane materiały mają też odpowiadać na konkretne pytania Brytyjczyków, przedstawiać pomijane czasem sprawy ważne dla obywateli.

Choć pomysł Labour Party został ostro skrytykowany m.in. przez działający od 2005 roku antyrządowy blog Blairwatch, wydaje się, iż taka formuła jest ciekawym pomysłem na dotarcie do spędzającego coraz więcej czasu w Internecie - młodego w szczególności - elektoratu. Kanał LibDem zamieścił już do tej pory 55 materiałów wideo, ma grono 136 zarejestrowanych użytkowników, stronę zaś odwiedziło blisko 7300 osób. Na Labourvision można na razie obejrzeć 16 materiałów, wysłać maila czy dołączyć do 76 subskrybentów. 

Bez wątpienia warto śledzić wspomniane witryny a także cały rynek informacji na Wyspach. W niedługiej przyszłości dojdzie zapewne do spodziewanej zmiany na stanowisku premiera, odbędą się wybory do parlamentów lokalnych a także wybory generalne do Izby Gmin. Prasa, radio, telewizja, a także Internet w tym czasie staną się polem prawdziwej batalii o każdy głos wyborcy. Ważne jednak, by politycy pamiętali, iż po drugiej stronie kabla jest nie tylko symboliczny adres IP, ale konkretna osoba, która ma często bardzo ludzkie, a nie tylko wirtualne problemy.