Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Burundyjscy rebelianci składają broń

18 marzec 2009
A A A
Po wielu miesiącach zwłoki rebelianci Narodowych Sił Wyzwoleńczych (FNL), ostatniej aktywnie działającej w Burundi organizacji rebelianckiej, rozpoczęli proces rozbrojenia. W sobotę obiecali również uwolnienie wszystkich dzieci-żołnierzy walczących w ich szeregach.
Image
Bojownicy FNL (cc.) kevincure
Blisko 3 tysiące śpiewających i wiwatujących rebeliantów zebrało się w poniedziałek w specjalnie wyznaczonej strefie na zachód od stolicy Burundi, Bużumbury. Tam mają złożyć broń i przebywać do momentu pełnego powrotu do cywilnego życia. To początek procesu rozbrojenia blisko 19 tysiecy bojowników FNL.

Rebelianci nie kryli radości, że ich walka dobiega końca. „Czekaliśmy na ten moment bardzo długo, wreszcie możemy opuścić busz” mówił jeden z nich w wywiadzie dla BBC.

Zgodnie z zawartym w grudniu porozumieniem rebelianci mieli się rozbroić do końca ubiegłego roku, lecz nie udało się dotrzymać tego terminu. Rząd, FNL i Unia Afrykańska wzajemnie obarczają się odpowiedzialnością za to opóźnienie.

Z kolei w sobotę FNL obiecały uwolnienie w ciągu kilku dni wszystkich walczących w ich szeregach dzieci-żołnierzy. Może być ich nawet kilka tysięcy.

W 2006 roku FNL i rząd Burundi zawarły rozejm w tanzańskim Dar es Salaam. Realizacja procesu pokojowego przebiegała jednak bardzo opornie a zawieszenie broni bardzo często naruszano.  30 maja 2008 r. przywódca ruchu Agaton Rwasa powrócił do Burundi po wieloletnim wygnaniu jednak nie przyniosło to spodziewanego przełomu. Obu stronom udało się dojść do porozumienia dopiero w grudniu ubiegłego roku. Rwasa zgodził się by polityczne skrzydło jego partyzantki zrezygnowało z nazwy Palipehutu (nazwa „Palipehutu”,  oznaczająca Partię Wyzwolenia Ludu Hutu, kłóci się z konstytucją, która zabrania funkcjonowania partii politycznych o podłożu etnicznym).

W zamian rząd zgodził się wypuścić z więzień przetrzymywanych członków FNL i zaakceptować przekształcone w normalną partię polityczną ugrupowanie, jako pełnoprawnego aktora tamtejszej sceny politycznej.

ImageKonflikt w Burundi wybuchł w 1993 r., po tym jak podczas wojskowego zamachu stanu spadochroniarze z plemienia Tutsi zamordowali pierwszego demokratycznie wybranego prezydenta Burundi - Melchiora Ndadaye z plemienia Hutu. Wówczas Hutu stanowiący 85 procent populacji podnieśli powstanie przeciwko rządzącej niepodzielnie w państwie mniejszości Tutsich. Blisko dziesięcioletnia wojna domowa przyniosła śmierć ok. 300 tys. ludzi. Walki ucichły dopiero w listopadzie 2003 r. gdy główne ugrupowania Hutu podpisały porozumienie pokojowe z rządem Tutsich. W 2005 r. były dowódca sił rebelianckich, Pierre Nkurunziza zwyciężył w wyborach prezydenckich.

Jedynie FNL, których członkowie uchodzą za najbardziej ekstremistyczne skrzydło Hutu, nie uznało postanowień porozumienia pokojowego i długo prowadziło walkę z rządem.

Na podstawie: news.bbc.co.uk, reliefweb.int