Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Czad/ Wojna dotarła do stolicy

Czad/ Wojna dotarła do stolicy

13 kwiecień 2006
A A A
Czadyjscy rebelianci ze „Zjednoczonego frontu na rzecz demokratycznej zmiany” (FUC) zaatakowali tej nocy stolicę kraju – Ndżamenę. Sytuacja w mieście jest niejasna – rząd twierdzi, że atak odparto, lecz najnowsze doniesienia mówią, że oddziały rebeliantów przełamały opór armii i zbliżają się do budynku parlamentu. Walki są zaciekłe i obie strony używają w nich ciężkiego sprzętu. Część mieszkańców w panice ucieka z miasta, trwają też przygotowania do ewakuacji cudzoziemców.

Tej nocy mieszkańców Ndżameny obudziły odgłosy ognia artyleryjskiego i broni maszynowej, które z czasem stawały się co raz wyraźniejsze. Wkrótce walki przeniosły się na wschodnie przedmieścia stolicy.

Dziś rano w radiowym przemówieniu prezydent Idrys Deby ogłosił, że rebeliancki atak na stolicę został odparty po trzech godzinach zaciekłych walk. Sytuacja w mieście jest jednak niejasna – ostatnie doniesienia mówią, że rebelianci wdarli się w głąb stolicy i zbliżają się do budynku parlamentu.
Wiadomo, że w walce używana jest broń ciężka – czołgi, śmigłowce, artyleria.

Miasto jest opustoszałe, po ulicach krążą wozy opancerzone, a nad nimi wciąż krążą śmigłowce. Część mieszkańców uciekła jednak z miasta. Przed bankami ustawiły się kolejki ludzi pragnących przed ucieczką wypłacić swe pieniądze.

Na miejscach zbiórek gromadzą się też cudzoziemcy, którzy szykują się do ewakuacji.

Francja – dawny kolonialny władca Czadu wysłała do kraju dodatkowych 200 żołnierzy. Na dzień dzisiejszy jest ich już w Czadzie ok. 1500. Nie wiadomo jednak jaka będzie ich rola – czy pomogą tylko ewakuować cudzoziemców, czy może włączą się do walki. Paryż od wielu lat udziela bowiem poparcia rządom Deby’ego.

Rebeliancki „Zjednoczony front na rzecz demokratycznej zmiany”, który zaatakował Ndżamenę jest koalicją ośmiu ugrupowań dążących do obalenia prezydenta Idrysa Deby’ego. Rebelia trwa od października ubiegłego roku gdy część żołnierzy armii rządowej (przede wszystkim wywodzących się z grupy etnicznej Zaghawa) zdezerterowała i rozpoczęła walkę z rządem. W ostatnich miesiącach przyłączały się jednak do nich kolejne jednostki armii rządowej, a w lutym dwóch jej generałów – a zarazem krewnych prezydenta.
W ostatnich dniach rebelianci znacznie nasilili swoje ataki, twierdząc, że jest to początek decydującej ofensywy na Ndżamenę.

Rebelianci działają głównie z baz położonych we wschodnim Sudanie. Rząd Czadu oskarża Sudan o finansowe i materiałowe wspieranie rebelii i faktyczne kierownictwo nad nią, rebelianci mają też współpracować z budzącą postrach arabską milicją z ogarniętego wojną sudańskiego Darfuru – tzw. „Dżandżawidami”. Z tego powodu od pewnego czasu stosunki miedzy oboma krajami są na krawędzi wojny.

Na podstawie: BBC, CNN, www.andnetwork.com