Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka DRK/ Unia Afrykańska traci cierpliwość

DRK/ Unia Afrykańska traci cierpliwość

20 lipiec 2005
A A A
Unia Afrykańska zirytowana powolnymi działaniami ONZ na rzecz rozwiązania kryzysu w Demokratycznej Republice Kongo zadecydowała rozpocząć przygotowania do samodzielnej operacji przeciwko rwandyjskim rebeliantom z plemienia Hutu działającym we wschodniej części kraju. Operację rozważano od dość dawna jednak Unia straciła ostatecznie cierpliwość, po tym jak w zeszłym tygodniu rebelianci wymordowali 43 mieszkańców wsi położonej w pobliżu Bukavu.

W pierwszej turze operacji udział wezmą jednostki wojskowe z RPA, Etiopii, Tanzanii i Angoli. Później mogą do niej dołączyć żołnierze z innych państw afrykańskich. Nie wiadomo jak liczny będzie kontyngent, lecz władze Konga dały do zrozumienia, że do rozprawy z rebeliantami będzie potrzebnych co najmniej 10 tys. żołnierzy. Nie podjęta została decyzja o dacie rozpoczęcia operacji ale źródła zbliżone do rządu RPA dały do zrozumienia, że dla powodzenia procesu pokojowego konieczne będzie rozpoczęcie operacji przed zaplanowanymi na koniec roku wyborami w Kongo, a więc najpóźniej w październiku. Pochodzący z Rwandy rebelianci z plemienia Hutu, a zwłaszcza ich główna organizacja FDLR (Demokratyczne Siły Wyzwoleńcze Rwandy) mają być rozbrojeni, a jeśli stawią opór zniszczeni.

O tym, że rozwiązanie problemu rebeliantów jest potrzebne jak najszybciej świadczy tragedia sprzed tygodnia. W wiosce Ntulumamba położonej 70 km. na północny wschód od Bukavu milicjanci z FDLR wymordowali co najmniej 43 osoby paląc je żywcem. Wśród ofiar było wiele dzieci. Wyczerpało to ostatecznie cierpliwość UA, która miała jeszcze pewne nadzieje na pokojowe rozbrojenie się rebeliantów.

Nie wiadomo jakiego wsparcia działaniom UA udzieli społeczność międzynarodowa. Jak na razie Wielka Brytania i Holandia zwróciły się do Unii z zapytaniem jakiego rodzaju pomoc będzie je potrzeba przy przeprowadzeniu operacji.

W Demokratycznej Republice Konga stacjonuje na razie kilkunastotysięczny kontyngent sił pokojowych ONZ („MONUC”), lecz nie jest on w stanie samodzielnie opanować sytuacji we wschodnich prowincjach Konga. Słabo uzbrojone i szczupłe liczebnie „Błękitne Hełmy” nie są w stanie utrzymać kontroli nad tym terytorium, a same często padają ofiara ataków rozmaitych ugrupowan. Udowadnia to chociażby sytuacja w prowincji Ituri, gdzie operacja rozbrajania miejscowych „Panów Wojny” terroryzujących ludność cywilną przebiega bardzo opornie. „MONUC” ma w dodatku zszarganą reputację po ujawnieniu seksualnych ekscesów do jakich dochodziło w nadzorowanych przez niego obozach dla uchodźców. Pikanterii tej sytuacji dodaje fakt, że „MONUC” jest obecnie najdroższą z operacji ONZ w terenie.

Rwandyjscy uchodźcy z plemienia Hutu pojawili się we wschodniej części Demokratycznej Republiki Kongo w 1994 r. W dużej części są to byli żołnierze armii oraz członkowie paramilitarnych bojówek „Interahamwe”, którzy schronili się w tym kraju po przegranej wojnie domowej ze strachu przed odpowiedzialnością za wymordowanie blisko 800 tys. członków plemienia Tutsi. Mimo klęski nie zaprzestali walki i dokonywali wypadów na terytorium rządzonej przez Tutsich Rwandy oraz prześladowali zamieszkujący wschodnią część Konga odłam plemienia Tutsi. Spowodowało to zachwianie kruchej równowagi w tym regionie - dwukrotną inwazję wojsk rwandyjskich na Demokratyczną Republikę Kongo, wybuch wojny domowej w tym państwie, wieloletni konflikt z udziałem wielu państw ościennych. Rebelianci z plemienia Hutu ukrywający się w Kongu są obecnie najbardziej destabilizującym czynnikiem w regionie, poważnie utrudniającym zaprowadzenie ostatecznego pokoju w Demokratycznej Republice Konga i Burundi.

za „Independent”