Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Kolejne sukcesy rebeliantów Nkundy

Kolejne sukcesy rebeliantów Nkundy

27 październik 2008
A A A
Rebelianci zbuntowanego generała Nkundy ponownie zajęli w niedzielę bazę armii Demokratycznej Republiki Kongo w Rumangabo, jak również siedzibę władz parku narodowego Virunga, w którym zamieszkuje rzadki gatunek goryli górskich.

Rumangabo już wcześniej (9.10.) wpadło w ręce rebeliantów Nkundy, którzy jednak pod naciskiem przedstawicieli ONZ szybko opuścili zdobytą bazę, zabrawszy ze sobą zdobytą tam broń. W okolicach obozu toczą się teraz zaciekłe walki, gdyż armia rządowa ruszyła do kontrataku próbując odzyskać stracone pozycje.

Baza Rumangabo znajduje się zaledwie 50 kilometrów od Gomy - stolicy prowincji Północne Kivu.

Tego samego dnia  gdy upadło Rumangabo rebelianci Nkundy zajęli siedzibę władz parku narodowego Virunga. 50 strażników parkowych w obawie przed rebeliantami uciekło w głąb dżungli.

Image
Laurent Nkunda (cc) Flickr

Dyrektor parku Emmanuel de Merode nazwał wydarzenia ostatnich dni „bezprecedensowymi”. Choć wschodnie prowincje Konga są pogrążone w wojnie od niemal dwunastu lat to po raz pierwszy któraś ze stron konfliktu zdecydowała się tak otwarcie wkroczyć na teren Virunga. Budzi to obawy o los zagrożonych wyginięciem goryli górskich, których 200 osobników (na 700 żyjących) zamieszkuje obszary parku.

„Nikt nas nie słucha”

Stacjonujący w DR Kongo kontyngent oenzetowskich „błękitnych hełmów” (MONUC) zachowuje na razie neutralność w konflikcie i stara się skłonić obie strony do zawieszenia broni. Wysiłki te spełzają jednak póki co na niczym. „Nikt nas nie słucha, oni ciągle walczą” przyznała rzecznik MONUC, Sylvie van den Wildenberg.

Na razie Rada Bezpieczeństwa ONZ rozważa zwiększenie sił MONUC.

Tymczasem pogarsza się sytuacja humanitarna we wschodnich prowincjach DR Kongo. Od końca sierpnia z regionu walk uciekło blisko 200 tys. ludzi, którzy w niezmiernie ciężkich warunkach przebywają obecnie w obozach dla uchodźców. Łącznie od jesieni 2007 roku blisko 1,2 miliona mieszkańców Kivu musiało opuścić swe domy. Woleli oni jednak wybrać wegetację w buszu lub obozach niż stać się ofiarą gwałtów i mordów jakich dopuszczają się wszystkie strony konfliktu.

Gniew zdesperowanych uchodźców zwraca się obecnie często przeciw oenzetowskim „błękitnym hełmom”, którzy są oskarżani o bezczynność i nieudolność. W środę w obozie dla uchodźców blisko Kibumba doszło wręcz do zamieszek. Ranny został zastępca dowódcy indyjskiego komponentu MONUC, któremu ciśnięty kamień zmiażdżył nos.

Krucjata Nkundy

Laurent Nkunda przez długi czas nie uznawał ani postanowień podpisanego w 2003 r. porozumienia pokojowego (kończącego wojnę domową w DR Kongo) ani wyników demokratycznych wyborów z czerwca 2006 r. Zbuntowany generał twierdził, że walczy w obronie swych rodaków Banyamulenge (kongijski odłam plemienia Tutsi), prześladowanych przez rząd w Kinszasie i wrogo nastawione miejscowe plemiona.Image

Nkunda wraz z kilkutysięczną prywatną armią, złożoną z dobrze uzbrojonych i doświadczonych w boju rebeliantów, okupował płaskowyż Masisi, skąd atakował każdego kto jego zdaniem zagraża interesom Tutsi – lub jego samego. Jego ofensywy kilka razy postawiły wschodnie Kongo na skraju kompletnego chaosu. Walki przerwał dopiero rozejm z 23 stycznia 2008 r., jednak od tej pory obserwatorzy ONZ zanotowali aż 200 incydentów, stanowiących naruszenie porozumienia.

Pod koniec sierpnia walki wybuchły z nową siłą, a rebelianci podjęli szeroko zakrojone działania w prowincjach Północne i Południowe Kivu. Zdaniem ONZ to Nkunda stoi za eskalacją przemocy, gdyż chce rozszerzyć obszar terytorium kontrolowanego przez swoich bojowników. On sam oskarża z kolei rząd o nie wywiązanie się z zapisów porozumienia, przewidujących rozprawę z ukrywającymi się w dżunglach wschodniego Konga rebeliantami z plemienia Hutu z sąsiedniej Rwandy. Zdaniem Nkundy prześladują oni kongijskich Banyamulenge, których on musi samodzielnie chronić.

Cztery tygodnie temu Nkunda, który dotychczas ograniczał się wyłącznie do strzeżenia swej strefy wpływów w Północnym Kivu, zagroził, że rozpocznie otwartą wojnę przeciwko rządowi w Kinszasie. W wywiadzie dla BBC oświadczył, że jego celem jest odtąd „wyzwolenie mieszkańców Kongo”.

Na podstawie: news.bbc.co.uk, iol.co.za, mg.co.za