Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Krwawy zamach terrorystyczny w Algierii

Krwawy zamach terrorystyczny w Algierii

20 sierpień 2008
A A A
Jak podało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Algierii, 43 osoby zginęły a 38 zostało rannych we wtorkowym (19.08) zamachu na akademię policyjną 60 km. na wschód od stolicy kraju Algieru. Zamachowiec samobójca wjechał rozpędzonym samochodem w budynek centrum szkoleniowego policyjnych sił paramilitarnych w mieście Issers, niedaleko Boumerdes. Celem była grupa mężczyzn, która zebrała się przed budynkiem w oczekiwaniu na egzamin.

 

42 osoby, które zginęły to cywile. Tylko jeden zabity był oficerem policji. Wsród rannych jest 13 żandarmów. Większość ofiar nie miała ukończonych 20 lat.

 

Zniszczone zostały pobliskie budynki oraz samochody na przyległej ulicy. Ich pasażerowie odnieśli obrażenia.

 

Na miejsce ataku przybył Minister Spraw Wewnętrznych kraju, Yazid Zerhouni, oceniając zamach jako akt desperacji „gangów terrorystycznych,” które czują się coraz bardziej osaczone przez siły rządowe.

 

Zamach potępiła Hiszpania, przewodząca UE Francja a także sekretarz generalny ONZ Ban Ki-Moon. Swoje poparcie dla antyterrorystycznych działań rządu w Algierii wyraził amerykański Departament Stanu oraz premier Włoch Silvio Berlusconi.

 

Odkąd w 1991 roku anulowano wyniki wyborów parlamentarnych, w których zwycięstwo odniosły ugrupowania islamskie, Algieria zmaga się z niesłabnącą falą przemocy. Konflikt pomiędzy Islamistami a władzami kraju przyniósł w latach 90-tych prawie 200,000 ofiar. Pomimo oficjalnego zakończenie wojny domowej i rozwiązania tradycyjnie działających w kraju organizacji terrorystycznych, miejsce starych struktur zajęły nowe, takie jak Salaficka Grupa Nauki i Walki (GSPC).

 

We wrześniu 2006 roku GSPC ogłosiła zawarcie porozumienia z Al Kaidą Osamy bin Ladena. Od tego czasu dało się zaobserwować zmianę taktyki oraz intensyfikację terrorystycznej działalności ugrupowania. Wkrótce organizacja zmieniła nazwę na Al Kaida w Islamskim Maghrebie (AQIM).

 

Nowa taktyka opierała się na krwawych, starannie planowanych i synchronizowanych zamachach terrorystcznych, przynoszących wiele ofiar cywilnych i powodujących znaczne zniszczenia. Szczególną uwagę międzynarodowej społeczności wzbudziły zamachy w Algierze w grudniu 2007 roku, kiedy to zginęło 41 osób, a jednym z celów było lokalne biuro ONZ.  

 

AQIM jest znana z ataków na obcokrajowców, głównie pracowników zagranicznych kompanii naftowych, które działają w kraju. Oskarża się ją również o porwania odwiedzających Algierię turystów oraz planowanie zamachów na wysokich przedstawicieli rządu, takich jak premier Abdelaziz Belkadem i prezydent Abdelaziz Bouteflika.

 

Pomimo braku oficjalnego oświadczenia AQIM, to właśnie to ugrupowanie podejrzewa się o przygotowanie wtorkowego zamachu.

 

Od pewnego czasu głośno było o problemach grupy. Podobno współpraca z Al Kaidą oraz organizowanie zamachów terrorystycznych przynoszących znaczną liczbę ofiar cywilnych spotkały się z wewnętrzną krytyką i doprowadziły do rozłamów w organizacji. AQIM miała mieć również problemy z rekrutacją nowych członków oraz zbieraniem funduszy potrzebnych na dalsze prowadzenie działalności.

 

Niemniej jednak, ostatnie nasilenie przemocy, widoczne nie tylko we wtorkowym zamachu, ale i zeszłotygodniowym ataku na posterunek policji w Zemmouri (10.08), w którym zginęło 8 osób, poddaje w wątpliwość optymistyczne przypuszczenia specjalistów. 3 sierpnia w innym zamachu z użyciem samochodu wyładowanego materiałami wybuchowymi w mieście Tizi Ouzou rannych zostało 25 osób.

 

„Przekazujemy synom Francji i niewolnikom Ameryki, oraz ich przywódcom, że trzymamy palec na spuście, a męczennicy dążą do zniszczenia waszych bastionów w obronie naszego Islamskiego narodu” mówi jedno z ostatnich internetowych oświaczeń grupy.

 

Ataki na cele rządowe, obiekty wojskowe i policyjne mogą być chęcią udowodnienia, że -  wbrew temu co twierdzi rząd Algierii i niektórzy międzynarodowi eksperci - organizacja jest wciąż silna.

 

„Każdy może dokonać zamachu na łatwe [cywilne] cele; takie ataki nie są wyrazem żadnego talentu, ani siły” - zauważa, cytowany przez amerykański dziennik Los Angeles Times, Diaa Rashwan, ekspert ds. terroryzmu z kairskiego Centrum Badań Politycznych i Religijnych Al Ahram. „Ale kiedy atakujesz ważne obiekty rządowe lub cele wojskowe, to to pokazuje siłę ugrupowania", dodaje.

 

Niektórzy uważają, że wzmocnić organizację mogli bojownicy algierscy powracający z Iraku. AQIM od dłuższego czasu znana była z zachęcania młodych Algierczyków do udziału w konfliktach w Azji.

 

Na podstawie: bbc.co.uk, afp.com, washingtonpost.com, hindu.com, latimes.com