Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Lapiro de Mbanga skazany na trzy lata wiezienia

25 wrzesień 2008
A A A
Lapiro de Mbanga, popularny kameruński piosenkarz znany z krytycyzmu wobec reżimu prezydenta Biyi, został skazany na trzy lata więzienia za rzekome organizowanie antyrządowych rozruchów.

 

Sąd uznał piosenkarza winnym „współudziału w grabieży, podpalaniu, niszczeniu mienia, wtargnięciu i organizowaniu nielegalnych zgromadzeń”. Skazano go również na grzywnę o równowartości 640 tys. dolarów.

Lapiro de Mbanga (właśc. Pierre Roger Lambo Sandjo) przebywa w wiezieniu już od ponad pięciu miesięcy.

Po ogłoszeniu wyroku zwolennicy piosenkarza jednogłośnie dawali wyraz przekonaniu, iż wyrok jest zemstą za jego związki z opozycją. Lapiro de Mbanga jest bowiem członkiem opozycyjnego Frontu Socjaldemokratycznego oraz znanym krytykiem rządów Biyi. Dawał temu wyraz w wielu swoich utworach, poruszając m.in. problem trawiącej kraj korupcji.

Żona piosenkarza stanowczo odrzuca zarzuty, iż jej mąż uczestniczył w zamieszkach. Co więcej, jej zdaniem próbował on nawet uspokoić wzburzone tłumy i powstrzymał je od podpalenia ratusza w rodzinnym mieście Mbanga.

Protesty w Kamerunie rozpoczęły się wraz z ogłoszonym 25 lutego strajkiem sektora transportowego, którego pracowników wzburzyła podwyżka cen paliwa. Początkowo ogarnęły przede wszystkim zachodnie miasta Kamerunu (a w szczególności portową Doualę) ale przeniosły się również do stolicy kraju, Jaunde.

Dwa dni po rozpoczęciu strajku związki zawodowe zdołały wymóc na rządzie obniżkę cen paliwa z 600 kameruńskich franków za litr do 594, ale protest zaczął żyć własnym życiem. Tysiące ludzi manifestowało przeciwko pogarszającej się sytuacji gospodarczej i obniżaniu się poziomu życia, wywołanego głównie rosnącymi cenami żywności i paliwa. Protestujący wznosili jednak również hasła polityczne. Ich złość wywołały zwłaszcza ogłoszone niedawno plany zmian w konstytucji, które umożliwią prezydentowi Biyi przedłużenie swych rządów do 2011 roku. Apele związków zawodowych o zachowanie spokoju trafiały w próżnię.

Sytuacja uspokoiła się dopiero po wyprowadzeniu przez rząd na ulice znacznych oddziałów wojska. W wyniku protestów zginęło jednak ponad 100 osób.

Reżim Biyi, który od 1982 r. rządzi bogatym w ropę naftową Kamerunem jest uznawany za jeden z najbardziej opresyjnych i niereformowalnych w całej Afryce.

Na podstawie: news.bbc.co.uk, apanews.net