Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Sudan/ Bez przełomu w sprawie Darfuru

Sudan/ Bez przełomu w sprawie Darfuru

10 kwiecień 2006
A A A
Pierwszy dzień rozmów pokojowych pomiędzy przedstawicielami rządu w Chartumie i rebeliantami z prowincji Darfur jakie odbyły się w niedzielę w nigeryjskiej Abudży nie przyniósł przełomu, który mógłby doprowadzić do zakończenia trwającego od blisko trzech lat konfliktu. Organizatorzy spotkania – nigeryjski prezydent Olusegun Obasanjo i prezydent Republiki Konga Denis Sassou Nguesso uważają mimo wszystko, że panowała na nim dobra atmosfera co dobrze wróży kolejnym rokowaniom.

Bez przełomu, lecz z pewnym optymizmem

Rozmowy pokojowe rozpoczęły się wczoraj w hotelu w nigeryjskiej stolicy - Abudży. Biorą w nich udział, z jednej strony delegacja rządu Sudanu kierowana przez Halifę Mahjouba (w jej skład wszedł również wiceprezydent Sudanu - Usman Taha) oraz przedstawiciele dwóch największych organizacji rebelianckich z Darfuru – „Sudańskiego Ruchu Wyzwoleńczego” (SLA) i „Ruchu na rzecz sprawiedliwości i równości”.
Rozmowy odbyły się dzięki pośrednictwu prezydenta Nigerii Oluseguna Obasanjo oraz prezydenta Republiki Konga (a zarazem obecnego przewodniczącego Unii Afrykańskiej) Denisa Sassou Nguesso.

Unia Afrykańska wyznaczyła obu stronom czas do końca kwietnia na osiągniecie porozumienia. Nie znaczy to jednak wiele, gdyż takich „ostatecznych terminów” wyznaczano już kilka co wcale nie przyniosło sukcesu negocjacji.

Pierwszy dzień rozmów nie przyniósł żadnych namacalnych rezultatów. Reprezentant SLM Ahmed Abdulshaf stwierdził, że osiągniecie porozumienia przed upływem terminu wyznaczonego przez UA jest mało prawdopodobne, gdyż stanowisko Chartumu w najbardziej spornych kwestiach pozostaje nadal niejasne. Te kwestie to problem podziału władzy pomiędzy centrum a prowincją, podziału dochodów z prowincji pomiędzy budżetem centralnym a mieszkańcami oraz sprawa zapewnienia bezpieczeństwa czarnym mieszkańcom Darfuru terroryzowanym przez arabską milicję.
„Jak dotąd nie ma nic nowego. Usłyszeliśmy od przewodniczącego UA te same propozycje co słyszeliśmy wcześniej. To było bardzo rozczarowujące” – dodaje reprezentant „Ruchu na rzecz sprawiedliwości i równości” Ahmed Tugod

Wszystkie strony zaznaczają, że negocjowanie technicznych kwestii przyniosło tak daleko idące rezultaty jak tylko mogło, lecz brakuje zasadniczej politycznej decyzji by zakończyć konflikt. „Wciąż istnieje ogromna przepaść” stwierdził wiceprezydent Sudanu Taha. „Mamy co najmniej dziewięć nieuregulowanych zasadniczych kwestii, w których sprawie decyzje muszą zapaść na szczeblu politycznym”.

Organizatorzy spotkania – Obasanjo i Nguesso nie tracą jednak optymizmu. Ich zdaniem największym sukcesem było zaprowadzenie pozytywnej atmosfery na spotkaniu co ma wróżyć pozytywnie następnym rozmowom. Najważniejszym jest ich zdaniem, że obie strony zgodziły się na bezpośrednie rokowania.

Być może uda się doprowadzić do porozumienia o zawieszeniu broni, nawet jeszcze w kwietniu. Zasadniczy pozostaje jednak problem jak postanowienia ewentualnego porozumienia pokojowego zaimplementować w ogarniętym przemocą i chaosem Darfurze. Już dwa lata temu zdołano podpisać porozumienie o przerwaniu ognia, lecz szybko stało się ono jedynie świstkiem papieru.

NATO w Darfurze?

Tymczasem jak podał dzisiejszy „Washington Post” administracja prezydenta George’a W. Busha rozważa wysłanie do Darfuru żołnierzy NATO, którzy wsparliby działania sił pokojowych Unii Afrykańskiej, a ewentualnie sił ONZ. Miałoby być to ok. 500 doradców wojskowych (w tym żołnierzy US Army), którzy zapewniliby wsparcie logistyczne, komunikacyjne i wywiadowcze.

Od roku w Darfurze działają siły pokojowe pod auspicjami Unii Afrykańskiej, lecz nieliczne i słabo wyposażone nie radzą sobie z opanowaniem sytuacji.

Wprowadzenie sił NATO do Darfuru będzie jednak niemożliwe bez potężnej dyplomatycznej ofensywy. Rząd Sudanu nie zgadza się nawet na rozmieszczenie na swym terytorium sił pokojowych ONZ, a co dopiero NATO. Również silne lobby arabskie w Unii Afrykańskiej mogłoby doprowadzić do sprzeciwu tej organizacji wobec ewentualnego rozmieszczenia żołnierzy Paktu.
Specjalny wysłannik ONZ ds. Darfuru Jan Prok. Stwierdził w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla holenderskiego radia, że rozmieszczenie sił NATO w Darfurze podziałałoby na muzułmanów „jak czerwona płachta na byka”.

Konflikt w sudańskiej prowincji Darfur wybuchł początku 2003 r. gdy miejscowe siły opozycyjne rozpoczęły rebelię przeciwko rządowi w Chartumie, uważając że mieszkańcy prowincji są marginalizowani przy podziale władzy i dochodów w państwie. W odpowiedzi rząd rzucił przeciwko nim arabską milicję – tzw. Dżandżawidów, która rekrutuje się z koczowniczych plemion Darfuru od niepamiętnych czasów spierających się z czarnymi rolnikami o dostęp do wody i pastwisk. Teraz za cichą zgodą rządu rozpoczęli oni kampanię czystek etnicznych skierowanych przeciw murzyńskiej ludności prowincji. Ocenia się, że w dotychczasowych walkach i wyniku czystek dokonywanych przez Dżandżawidów zginęło już ok. 180 tys. ludzi, a blisko dwa miliony zostało wypędzonych ze swych domów. Jest to najgorszy w chwili obecnej kryzys humanitarny na świecie.

Na podstawie: www.andnetwork.com, BBC, „Independent”