Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję

Wojsko zamordowało prezydenta Gwinei Bissau

02 marzec 2009
A A A
Zbuntowani żołnierze zamordowali w poniedziałek rano prezydenta Gwinei Bissau - Joao Bernardo Vieirę. Do zamachu doszło w kilka godzin po zamordowaniu dowódcy gwinejskiej armii. Wojsko obarczyło zabitego prezydenta odpowiedzialnością za jego śmierć.

„Prezydent Vieira zginął z rąk wojska, gdy uciekał z pałacu prezydenckiego zaatakowanego przez żołnierzy zbliżonych do szefa sztabu armii, Tagme Na Waie” poinformował rzecznik gwinejskiej armii.

Image
Joao Bernardo Vieira
Generał Batista Tagme Na Wai zginął w niedzielę wieczorem w zamachu bombowym, który zniszczył część siedziby dowództwa armii. Rzecznik obarczył zabitego prezydenta  odpowiedzialnością za ten zamach.

W stolicy kraju, Bissau, trwają obecnie walki. Strzelanina koncentruje się wokół pałacu prezydenckiego. Zaraz po śmierci generała Na Waie żołnierze zakazali nadawania dwóm stołecznym prywatnym rozgłośniom radiowym.

Gwinea Bissau to położona w Zachodniej Afryce była portugalska kolonia oraz jedno z najbiedniejszych i najmniej stabilnych państw na świecie. Od momentu uzyskania niepodległości w 1973 r. nieustannie nękały ją wojskowe zamachy stanu. Właśnie w taki sposób w 1980 r. do władzy doszedł zmarły prezydent - Joao Bernardo „Nino” Vieira. Jednak i jego w 1999 r. obalił wojskowy zamach stanu, który zapoczątkował kilkuletni okres chaosu i walk wewnętrznych. W 2005 r. Viera, przebywający dotychczas na wygnaniu w Portugali, powrócił pod hasłem „żołnierz pokoju” i zwyciężył w wyborach prezydenckich. Jego Afrykańska Partia Niepodległości Gwinei Bissau i Cape Verde (PAIGC) zwyciężyła też wybory parlamentarne w listopadzie 2008.

Nie przyniosły one jednak Gwinei Bissau upragnionej stabilności. W nocy z 22 na 23 listopada doszło do próby zamachu stanu. Zbuntowani żołnierze zaatakowali pod osłoną ciemności siedzibę prezydenta Vieiry, lecz zostali odparci. Prezydentowi udało się wówczas ujść cało. Nie mogąc zaufać wojsku powołał swą własną prywatną milicję, lecz w styczniu był ją zmuszony rozwiązać gdy oskarżono jej członków o przygotowywanie zamachu na dowódcę armii.

Gwinea Bissau jest jednym z głównych punktów przerzutu latynoamerykańskiej kokainy do Europy. Niektórzy obserwatorzy sądzą, że  konflikt prezydenta z armia wybuchł z powodu zaangażowania części prominentnych oficerów w ten proceder.

W ostatnich latach Afrykę na powrót zaczęła nękać dawna plaga – wojskowe zamachy stanu. W latach 2007-2008 wojsko siłą obaliło już legalne władze Mauretanii i Gwinei. Teraz do tej listy dołączyła Gwinea Bissau.

Na podstawie: news24.com, news.bb.co.uk

Zdjęcie: flickr