Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Zimbabwe/ Opozycja obawia się sfałszowania wyborów

Zimbabwe/ Opozycja obawia się sfałszowania wyborów

22 marzec 2008
A A A
Na tydzień przed wyborami prezydenckimi opozycja oraz organizacje broniące praw człowieka mnożą ostrzenia przed możliwością sfałszowania wyników głosowania przez reżim prezydenta Mugabe.

"Masowe kupowanie głosów"

Forum organizacji broniących praw człowieka w Zimbabwe oskarżyło w czwartek rząd prezydenta Mugabe o "masowe kupowanie głosów". W regionach wiejskich przedstawiciele administracji zaczęli masowo rozdawać ubogim rolnikom maszyny i narzędzia rolnicze, a pracownikom sektora publicznego niespodziewanie podniesiono pensje. George Chiweshe, przewodniczący centralnej komisji wyborczej odmówił jednak skomentowania tych wydarzeń.

Image

Forum oskarżyło również rząd o niczym niepohamowane wykorzystywanie państwowych mediów w kampanii wyborczej prezydenta Mugabe i rządzącej partii ZANU-PF oraz stosowanie obraźliwego i judzącego języka w stosunku do kandydatów opozycji (oskarżanie ich o bycie marionetkami Zachodu stało się niemal rutyną).

Dzień wcześniej Human Rights Watch oskarżyło z kolei służby bezpieczeństwa o zastraszanie zwolenników opozycji.

Naginanie prawa wyborczego?

Szczególną krytykę opozycji wzbudzają rzekome plany zmiany systemu liczenia głosów. Jak oświadczył w czwartek przywódca opozycyjnego Ruchu na rzecz Demokratycznej Zmiany (MDC), Morgan Tsvangirai, rząd planuje zebranie i zliczenie wszystkich oddanych głosów w jednym centrum zamiast, jak dotychczas, osobno w każdej z 11 tys. komisji wyborczych. Zdaniem opozycji stwarza to idealne warunki do dokonywania fałszerstw wyborczych.

W dodatku we wtorek prezydent Mugabe zmienił dotychczasowe prawo wyborcze, zabraniające policjantom zbliżania się w dniu głosowania do siedzib komisji wyborczych na bliżej niż 100 metrów. Teraz mogą oni "asystować" podczas głosowania niepełnosprawnym bądź niepiśmiennym wyborcom.

"Martwe dusze"

Tsvangirai twierdzi również, że w 28 wiejskich okręgach wyborczych do list wyborczych dopisano 90 tys. "martwych dusz". Przywódca opozycji grozi, że jeśli doniesienia o nieprawidłowościach się potwierdzą to nie uzna wyników wyborów.

Prezydenckie, parlamentarne i municypalne wybory w Zimbabwe odbędą się 29 marca. Obserwatorzy uważają, że rządzący od 27 lat prezydent Robert Mugabe po raz pierwszy stoi przed realną groźbą klęski wyborczej, gdyż społeczeństwo jest już zmęczone permanentnym kryzysem gospodarczym. Z tego powodu tym większe są obawy opozycji, że może on sięgnąć po nielegalne środki by zapewnić sobie zwycięstwo. Byłoby to o tyle łatwiejsze, że rząd nie pozwolił na monitorowanie wyborów przez zagranicznych obserwatorów spoza zaprzyjaźnionych z Zimbabwe krajów Południowoafrykańskiej Wspólnoty Rozwoju (SADC).

W dodatku przedstawiciele armii i policji publicznie oświadczali kilkukrotnie, że nie zaakceptują na stanowisku prezydenta nikogo poza Mugabe.
 
Robert Mugabe rządzi Zimbabwe (dawniej Rodezja Południowa) od 1980 r., gdy jego partyzancki ruch ZANU-PF przejął władzę z rąk rasistowskiego białego reżimu Iana Smitha. Z biegiem czasu jego początkowo umiarkowane rządy stawały się co raz mniej demokratyczne, a co raz bardziej brutalne i radykalne. Mimo, że Zimbabwe panuje oficjalnie system wielopartyjny, raporty organizacji broniących praw człowieka donoszą o nagminnych przypadkach fałszerstw wyborczych, wykorzystywania struktur państwowych na rzecz rządzącej partii oraz represjach wobec działaczy opozycji, w postaci aresztowań, tortur i zabójstw. USA uznaje Zimbabwe za jedno z "sześciu najbardziej tyranizowanych państw na świecie".

Polityka Mugabe, a zwłaszcza jego reforma rolna doprowadziły poza tym Zimbabwe do niemal kompletnej ruiny. PKB spadło w porównaniu z 2002 r. o 40 procent, a inflacja wynosi ponad 26 tysięcy procent, co stanowi światowy rekord. Obecnie blisko 80 procent mieszkańców Zimbabwe jest bez pracy, brakuje paliwa i artykułów żywieniowych, coraz częstsze są przerwy w dostawach wody i elektryczności, a ponure żniwo zbiera epidemia AIDS. W rezultacie prawie trzy miliony obywateli uciekły z kraju ojczystego do Republiki Południowej Afryki.

Na podstawie: mg.co.za, iol.co.za