Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję

Zniszczono bazy Hutu we wschodnim Kongo

11 luty 2009
A A A
Ruandyjskie radio państwowe podało w środę, że połączona operacja wojsk kongijskich i ruandyjskich doprowadziła do zniszczenia większości baz ruandyjskich rebeliantów z  plemienia Hutu, które znajdowały się we wschodnich prowincjach Demokratycznej Republiki Kongo. Radio powołuje się słowa generała Marcela Gatsinzi – ministra obrony Rwandy – który referował rezultaty operacji przed ruandyjskim parlamentem. Od rozpoczęcia ofensywy wojska kongijskie i ruandyjskie miały wedle jego słów zniszczyć główne bazy FDLR („Demokratyczne Siły Wyzwoleńcze Rwandy”) w prowincji Północne Kivu, w tym kwaterę główną organizacji na płaskowyżu Masisi (znajdowała się tam m.in. rebeliancka szkołą oficerska). W walkach miało zginąć dotychczas 89 rebeliantów.
Image
Bojownicy FDLR (cc.) flickr


Ofensywa trwa od 20 stycznia, gdy za zgodą rządu w Kinszasie kilka tysięcy ruandyjskich żołnierzy wkroczyło na terytorium Demokratycznej Republiki Kongo. Dwa nieufne wobec siebie i od lat zaciekle zwalczające się państwa połączyły siły w celu likwidacji baz rebeliantów Hutu. Ich obecność na terytorium Konga (większość członków FDLR to byli żołnierze ruandyjskiej armii oraz członkowie paramilitarnych bojówek „Interahamwe”, odpowiedzialni za ludobójstwo z 1994 r.) byłą przyczyną stałego napięcia na linii Kinszasa-Kigali i dwukrotnie spowodowała ruandyjską inwazję na ten kraj. Co więcej działania FDLR były oficjalną przyczyną dla której zbuntowany generał Laurent Nkunda rozpoczął w sierpniu swą rebelię w prowincji Północne Kivu. Zdaniem Nkundy bojownicy Hutu prześladują jego rodaków Banyamulenge (kongijski odłam plemienia Tutsi), a rząd nic nie robi by się temu przeciwstawić. Jego rebelia wstrząsnęła w ostatnich miesiącach całym regionem Wielkich Jezior, postawiła Kongo na skraju chaosu i spowodowała katastrofę humanitarną w prowincji Północne Kivu.Image

Początkowo zapowiadano, że wojska ruandyjskie opuszczą terytorium Konga po upływie około. dwóch tygodni, lecz ruandyjski parlament zaapelował o kontynuowanie operacji do momentu całkowitej likwidacji zagrożenia ze strony sił FDLR (liczących ok. 6,5 tys. bojowników).

Rząd w Kinszasie twierdzi, że celem operacji jest nie tylko likwidacja baz Hutu ale rozbrojenie wszystkich innych rebelianckich ugrupowań w Kivu. Widać już pewne rezultaty. Aresztowany został Nkunda, którego rebelia wstrząsnęła w ostatnich miesiącach całym regionem Wielkich Jezior, a walcząca z jego siłami prorządowa milicja Mai-Mai ogłosiła zakończenie działań wojennych.

Na podstawie: news24.com, mg.co.za