Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Ameryka Północna USA/ Fed ratuje rynki przed przeceną

USA/ Fed ratuje rynki przed przeceną

23 styczeń 2008
A A A
Po trzech dniach odpoczynku Amerykanie mieli twardy orzech do zgryzienia, bo przecież w poniedziałek indeksy na całym świecie gwałtownie spadły, a w Azji w nocy przecena był kontynuowana. Jednak Fed „nieoczekiwanie” (w cudzysłowie, bo przecież od rana tego rynek oczekiwał) obciął główną i dyskontową stopę procentową aż o 75 punktów bazowych, dzięki czemu przeceny uniknięto. Trzeba odnotować, że była to pierwsza od 17 września 2001 roku (po ataku na WTC) interwencja, która miała miejsce między oficjalnymi posiedzeniami FOMC. Takiej skali i czasu zaaplikowania obniżki chyba nikt się nie spodziewał. Ta decyzja zasygnalizowała graczom, że Fed jest niezwykle mocno zaniepokojony rozwojem sytuacji. Bankierzy podjęli olbrzymie ryzyko. Wyprowadzili czołgi na ulicę i została im tylko broń atomowa (skoordynowana akcje banków centralnych, której sprzeciwia się ECB). Wszyscy wiedzieli, że jeśli ta decyzja rynkom nie pomoże to indeksy znowu ruszą na południe.

Decyzja Fed uświadomiła nieprzekonanym, że sytuacja jest niezwykle poważna. Gdyby taka nie było to przecież Rezerwa Federalna nie obniżyłaby stóp do poziomu 3,5 procent w sytuacji, kiedy inflacja przekracza 4 procent. Dlatego tez nie może dziwić to, że reakcje graczy były krańcowo różne. Część bardzo się tej decyzji przestraszyła twierdząc, że recesja jest już pewna, a zyski spółek będą spadały. Część jednak uważała, że decyzja Fed (i perspektywa ponownego cięcia na posiedzeniu 30 stycznia) jest panaceum, które poprawi nastroje i poprowadzi indeksy na północ. Nic dziwnego, że przez cała sesję trwała zaciekła walka.

Indeksy giełdowe rozpoczęły sesję olbrzymimi spadkami (NASDAQ o 5 procent), ale bardzo szybko włączył się popyt i je znacznie zredukował. Przez pozostała część sesji indeksy jednak spadały, ale od początku oczywiste było, że decydująca bitwa będzie odbędzie się w ostatniej godzinie sesji. Końcówka sesji nie była wygraną byków, ale Fed zapewne odetchnął z ulgą dlatego, że nie doszło do ostrej przeceny. Faktem jest jednak, że takie olbrzymie cięcie wywołujące tak mizerne skutki stawia duży znak zapytania. Takie zamknięcie nie rozstrzyga o niczym, chociaż niewątpliwe bardzo niepokoi. Szanse byków i niedźwiedzi są jednak po tej sesji równe dlatego, że bardzo często prawdziwą reakcję na decyzję Fed widzimy dopiero następnego dnia.

Po sesji raporty kwartalne opublikowały Texas Instruments i Apple. Texas graczy ucieszył wynikami i prognozami i kurs akcji wzrósł o 4,2 procent, Jednak Apple rozczarował prognozą i akcje straciły w handlu posesyjnym 11,4 procent. Na skutek tego AHI spadł o 2,12 procent (niezwykle dużo jak na indeks handlu posesyjnego. Kontrakty na amerykańskie indeksy też mocno rano spadały mimo sporych wzrostów indeksów w Azji. Tam wyprzedane rynki domagały się już odbicia, a decyzja Fed pomogła bykom. Jeśli zaś chodzi o USA to jak zawsze przypominam: jedna, nawet duża spółka nie zadecyduje o przebiegu sesji. Nie zmienia to postaci rzeczy, że niedźwiedzie dostały od Apple prezent, a sesja z pewnością będzie bardzo nerwowa.

A GPW również, tak jak i inne rynki europejskie, rozpoczęła sesję od prawie pięcioprocentowego spadku indeksów. Jednak u nas również pogłoska o skoordynowanej akcji banków centralnych w połączeniu z wyprzedaniem rynku musiała doprowadzić do zmiany kierunku indeksów.  Euforia pojawiła się na naszym rynku po ogłoszeniu decyzji o obniżeniu stóp w USA. W ciągu kilku minut WIG20 wzrósł o 3 procent. Potem jednak pojawiła się znowu niepewność, bo gracze zobaczyli, że na giełdach europejskie, po początkowych dużych wzrostach indeksów, znowu zaczęła dominować podaż. Jednak, ponieważ po fatalnym otwarciu indeksy w USA zaczęły szybko odrabiać straty, to i u nas WIG20 szybko rósł, dzięki czemu udało się wypracować 1,9 procentową zwyżkę.

Warto zauważyć, że wczoraj indeksy giełdowe w Brazylii i Argentynie bardzo szybko rosły nawet wtedy, kiedy spadały indeksy w USA. Podobnie zachowały się dzisiaj rynki azjatyckie, mimo zapowiedzi kolejnych spadków w USA. Wiara w Fed była jak widać olbrzymia, a wyprzedanym rynkom należało się większe odbicie. U nas może być jednak nieco inaczej. Nasze indeksy wczoraj już przecież odbiły, a teraz gracze mogą się niepokoić tym, co może się stać po południu w USA. Rynek powinien nadal odbijać, ale wszystko jest teraz w rękach inwestorów w innych krajach UE. Jeśli pójdą śladem Azjatów to indeksy u nas też będą rosły. Mamy na to szansę nawet wtedy, gdyby indeksy w Europie spadały kosmetycznie. Jednak o tym, czy niedźwiedzie przegrają sesję zadecydują informacje napływające w czasie dnia z USA.

Komentarz przygotował
Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi