Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Daleki Wschód Spadają zamówienia w Japonii

Spadają zamówienia w Japonii

11 marzec 2009
A A A

 Sample Image

Słabo z recesją radzi sobie Japonia. Dziś podano, że zamówienia w sektorze maszynowym spadły w styczniu o 3,2 proc. (oczekiwano 4,8 proc.), a był to czwarty miesiąc spadku z rzędu. To najdłuższa seria od dwóch dekad i jest pochodną bezprecedensowego spadku eksportu, który w styczniu obniżył się o 45,7 proc.


GIEŁDY ZAGRANICZNE
Najlepsza w tym roku sesja w Europie Zachodniej i na Wall Street pomogła również japońskiemu NIKKEI zyskać na wartości 4,5 proc. Rzut oka na wykresy amerykańskich indeksów wystarczy by przekonać się, że ostatni raz tak głęboko wyprzedanym rynkiem akcji inwestorzy mieli do czynienia w latach 1931-1933, np. S&P500 aby powrócić do średniej z 200 sesji powinien wzrosnąć o ok. 35 proc. Warto przy tej okazji przypomnieć dane, o których wspominaliśmy w ubiegłym tygodniu: sentyment wśród indywidualnych inwestorów w USA jest najgorszy w historii, a taka skrajna rezygnacja i zniechęcenie do giełdy w każdym rynku niedźwiedzia rozpoczynało kilkudziesięcioprocentowe korekty. Tym razem przyrównywanie sytuacji do bessy internetowej czy nawet tej z lat 70. jest czysto teoretycznym ćwiczeniem, a praktyka kreśli scenariusz, z którym do tej pory nie było dane się zmierzyć rynkom finansowym.

Wystrzał optymizmu na Wall Street pozwoli dziś zapewne na korzystne otwarcie, podobnie jak wzrosty na rynkach azjatyckich, czy wczorajszy finisz w Europie (już bez naszego udziału). Ale na dłuższą metę takie wyskoki indeksów mają to do siebie, że szybko spalają optymizm inwestorów, szybko pojawia się pokusa realizacji zysków i właśnie oczekiwanie na nią może dziś hamować zwyżki na GPW. Nie ma raczej co liczyć na szybkie zyskanie kolejnych 50-100 punktów przez WIG20, raczej trzeba się nastawić na sforsowanie poziomu 1500 pkt i prób jego utrzymania.

WALUTY
Na rynku walutowym zmianę nastrojów bardziej niż na najważniejszych parach walutowych można było dostrzec na kursie polskiego złotego. Choć o zmianie średnioterminowego trendu jeszcze nie może być mowy, nasza waluta umocniła się w środę o ok. 1 proc. wobec euro i dolara i blisko o 2 proc. względem franka (do 3,16 PLN). Eurodolar pozostawał natomiast poniżej poziomu 1,27 USD. Odwrócenie spadkowej serii na rynku akcji może kwestionować silny wzrost rynkowych stóp procentowych, co każe wrócić pamięcią do jesieni ubiegłego roku, gdy podobne zjawisko poprzedziło upadek banku Lehman Brothers. Stopa LIBOR jest, jak donosi za jednym ze szwajcarskich banków agencja Bloomberg, odnośnikiem do wyceny produktów finansowych na całym świecie wartych ok. 360 bilionów USD.

SUROWCE
W środę podczas sesji w Azji cena złota powróciła o kilka dolarów wyżej i poruszała się w okolicy 900 USD za uncję. Przedstawiciele największego na świecie funduszu obligacji PIMCO spodziewają się nawrotu inflacji, nieco bardziej zachowawczy są analitycy szwajcarskiego banku UBS, którzy równo oceniają szansę na wystąpienie za kilka miesięcy inflacji, jak i deflacji. Czytając o prognozach ceny złota na poziomie 2500 USD (UBS) czy nawet 3000 USD za uncję (brytyjski dziennik Telegraph) trudno nie wrócić pamięcią do szczytu hossy surowcowej, gdy podobna licytacja odbywała się na rynku ropy. Wówczas w perspektywie kilku tygodni kierunek cen został trafnie przewidziany, ale co się stało później chyba nie trzeba przypominać. W środę ropa naftowa potaniała o ok. 3 proc. do 45 USD za baryłkę.