W Holandii szybuje Wilders, na Węgrzech wzlatuje Jobbik. Słupki populistów zaczynają rosnąć. I bardzo dobrze!
Słowo ‘populizm’ stało się w pewnym momencie dziennikarskim wytrychem. Podnoszące łeb nacjonalizmy europejskie i sprzyjający im okres kryzysu gospodarczego stawiają co jakiś czas znak zapytania przy idei zjednoczonej Europy. Po ubiegłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego sporo osób przecierało oczy ze zdumienia, gdy widzieli jak dotychczasowy margines sceny politycznej zaczyna się rozpychać, zajmując coraz wygodniejszą pozycję.
Cały artykuł dostępny pod
Michał Cyran: Co po populiźmie?