W ostatnim czasie żadne wydarzenie nie zwróciło takiej uwagi całego świata na relacje brytyjsko-irańskie, jak kroki podjęte 30 listopada br. przez brytyjskiego ministra spraw zagranicznych. W następstwie ataków przeprowadzonych na ambasadę Wielkiej Brytanii w Teheranie William Hague poinformował o zamknięciu placówki i ewakuacji jego całego personelu, jak również zamknięciu ambasady Islamskiej Republiki Iranu w Londynie oraz wydaleniu z kraju jej dyplomatów w ciągu 48 godzin. Znaczącym jest jednak fakt, że w ślad za Zjednoczonym Królestwem poszły...
Cały artykuł dostępny pod
Aleksandra Żebrowska: Spięcia na linii Teheran-Londyn