Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Bliski Wschód Izrael/ Koalicja rządowa - między prawicą a lewicą

Izrael/ Koalicja rządowa - między prawicą a lewicą

07 kwiecień 2006
A A A
Prezydent Izraela Mosze Kacaw zdecydował się powierzyć zadanie sformułowania nowego rządu Ehudowi Olmertowi - tymczasowemu premierowi. Dla stworzenia koalicji partia Olmerta musi skupić wokół siebie w parlamencie conajmniej 61 na 120 mandatów. Najbardziej pewnym partnerem pozostaje centrolewicowa Izraelska Partia Pracy Amira Peretza. Kontrowersje w środowisku budzi ewentualne zjednoczenie ze skrajną prawicą - nacjonalistyczną partią Nasz Dom Izrael (Israel Beitenu) Avigdora Liebermana.

Ehud Olmert - szef rządu par interim od czasu tragicznej choroby premiera Ariela Sharona, który 5 stycznia zapadł w śpiączkę i do tej pory nie odzyskał przytomności, został oficjalnie zobowiązany przez Kacawa do stworzenia przyszłego rządu. Plany szefa Kadimy (Naprzód) przewidują stworzenie koalicji skupiającej możliwie maksymalną ilość mandatów w Knesecie - 73 na 120. Według prawa, premier ma na realizację powierzonego mu zadania 28 dni oraz, w razie potrzeby, 14 dni dodatkowych.

Jak deklaruje sam Olmert, w przyszłych działaniach rządu widzi dwa priorytety: kontynuację działań zmierzających do zawarcia pokoju z Palestyną oraz odbudowę państwa społecznie sprawiedliwego. Podkreśla, iż żadna partia nie jest z góry wykluczana z uczestnictwa w koalicji. Niezbędnym warunkiem do spełnienia jest jednak poparcie założeń programowych. Największym partnerem Kadimy ewidentnie jawi się ugrupowanie Peretza - przewodniczącego Partii Pracy, które w wyborach z 28 marca uzyskało drugą pozycję. Przyszły koalicjant nie zgadza się jednak na zjednoczenie z partiami religijnego bloku prawicy.

Problem dotyczy przede wszystkim nacjonalistycznego ugrupowania Nasz Dom Izrael Avigdora Liebermana, który opowiada się za stworzeniem dwóch państw jednolitych etnicznie. Wiązałoby się to z drastycznymi zmianami terytorialnymi oraz ludnościowymi, a dokładnie, przesiedleniem ogromnej liczby izraelskich Arabów, którzy stanowią 20 proc. populacji państwa żydowskiego. Palestyński premier, wywodzący się ze zwycięskiego w wyborach parlamentarnych Hamasu - Ismail Hanije, na posiedzeniu rządu podkreślił swoje nadzieje na uznanie palestyńskich praw w decyzjach przyszłego rządu izraelskiego, oraz na rezygnację Izraela z planów jednostronnego wytyczenia granic z Palestyną w porozumieniu wyłącznie z opinią międzynarodową, bez uwzględnienia zdania bezpośrednio zaangażowanego sąsiada.

Jak donoszą źródła, Izrael ostatecznie uznał, z nieukrywanym sceptycyzmem, rząd Hamasu, uznawanego powszechnie za organizację terrorystyczną, która oficjalnie dąży do zniszczenia państwa żydowskiego. Nastąpiło to po przesłaniu przez szefa dyplomacji palestyńskiej Mahmouda Zahara listu do Sekretarza Generalnego ONZ Kofiego Annana, podkreślającego po raz pierwszy możliwość zakończenia konfliktu izraelsko-palestyńskiego, poprzez utworzenie "dwóch państw". Palestyński minister spraw zagranicznych odżegnuje się od tych doniesień podkreślając, iż nazwa "Izrael" nie została wyraźnie w liście zaznaczona.

Na podst. leparisien.com, permanent.nouvelobs.com/etranger