Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Nieporozumienie stulecia
Matteo Salvini – kulisy sukcesu
Na Słowenii zaczyna się nowy kryzys migracyjny?
Kanclerz Kramp-Karrenbauer? Nie tak szybko
„Allah Akbar. Wojna i pokój w Iraku” – Witold Repetowicz [Recenzja]
Fidesz i europejska centroprawica na rozdrożu
Nowa szansa dla Macedonii

Strefa wiedzy

Stany Zjednoczone muszą przeprosić Iran

29 styczeń 2009
A A A

Prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad pozytywnie odniósł się w środę (28.01) do zapowiedzi zmiany polityki USA wobec Teheranu. Stany Zjednoczone muszą jednak najpierw przeprosić za swoje dotychczasowe działania. Iran nie wstrzyma również programu jądrowego.

Przemawiając do wielotysięcznego tłumu, Ahmadineżad powiedział, że przyjmuje z zadowoleniem zapowiedź zmiany polityki Stanów Zjednoczonych wobec Iranu. Zastrzegł on jednak, że zmiana ta powinna iść w dobrym kierunku, być „fundamentalna i skuteczna”, a nie tylko czysto taktyczna. Dlatego też Teheran będzie uważnie śledził poczynania Białego Domu.

ImageAhmadineżad stwierdził ponadto, że Amerykanie powinni w pierwszej kolejności przeprosić Iran za swoje działania w przeszłości i spróbować naprawić wyrządzone krzywdy. Według niego, obejmują one wsparcie dla zamachu stanu w 1953 r. i popieranie Saddama Husajna w wojnie irańsko-irackiej.

Stwierdzenie Ahmadineżada jest odpowiedzią na wypowiedź prezydenta USA Baracka Obamy, który w wywiadzie dla jednej z arabskich telewizji nazwał Irańczyków wielkim narodem i wyraził chęć intensyfikacji dialogu z Teheranem, mimo istnienia wielu kwestii spornych, w tym programu jądrowego i wspierania grup terrorystycznych. Stwierdził on, że USA nadal sprzeciwiają się posunięciom Iranu, które nie sprzyjają pokojowi, ale nie są jego wrogiem. Przyznał również, że w przeszłości Stany Zjednoczone popełniały błędy.

W podobnym tonie wypowiedziała się Susan Rice, ambasador USA przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, która stwierdziła, że oczekuje większego natężenia działań dyplomatycznych, które obejmować będą bezpośrednie rozmowy z Iranem.

Ocenia się, że publiczne uznanie możliwości poprawy stosunków z USA przez Ahmadineżada może być związane z planowanymi na czerwiec wyborami prezydenckimi. Zły stan gospodarki doprowadził do spadku notowań jego prezydentury, dlatego może on próbować szukać poparcia również wśród mniej radykalnych polityków.

Mimo pozytywnego odbioru deklaracji Obamy, doradca prezydenta Iranu Ali Akbar Javanfekr zapowiedział w środę, że Iran nie zatrzyma swojego programu jądrowego.

Javanfekr stwierdził, że Iran postępuje zgodnie z prawem międzynarodowym, a program jądrowy ma charakter pokojowy i przebiega pod kontrolą Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Odrzucił on jednocześnie możliwość podporządkowania się rezolucjom Rady Bezpieczeństwa ONZ, które według niego zostały uchwalone pod presją Stanów Zjednoczonych. Nałożone do tej pory na Iran sankcję Javanfekr uznał za nieefektywne.

Na podstawie: agi.it, bbc.co.uk, cnn.com